Wiosna nieuchronnie za oknami, nawet widziałam kwiaty magnolii w nasłonecznionym ogrodzie. W zapiskach więc i trochę o wiośnie będzie. Najpierw placek z malinami - gdy mąż zobaczył ceny ciast w cukierniach, co nie zawsze przekłada się na jakość, zakupił składniki najlepszego ciasta na świecie i zrobił drożdżówkę z malinami. Zaniosłam kawałek koleżance, która nam też coś podrzuca od czasu do czasu i jedliśmy ten placek kilka dni. Pychota!
Karty art żurnala też trochę nawiązują do wiosny...
Zamówiłam dla wnuka książkę o piramidach i mumiach, jest w niej 80 okienek z ciekawostkami. Mam nadzieję, że mu się spodoba, a nam dorosłym będzie łatwiej opowiadać o tych sprawach małemu dziecku.
Na ulicy taka niespodzianka, widziany po raz pierwszy OLEJOMAT. Akurat ktoś korzystał. Wrzuca się pełne zużytego oleju butle, a można pobrać puste do ponownego napełnienia.
Sama pamiętam czasy, gdy smażyło się różne potrawy na głębokim tłuszczu i potem dylemat, co zrobić z tym tłuszczem?
Wycieczki marcowe już odbyte, ale o nich będzie osobno.
Najpierw Rogalin i jego prastare dęby, a pogoda była cudna.
Później Toruń i ciekawostka na czasie. Trafiliśmy na przygotowania do halowych mistrzostw świata w lekkiej atletyce, wszędzie flagi, strefa kibica, sportowcy zwiedzający miasto. Wszędzie ochrona i mnóstwo policji. Teraz podglądamy zawody w telewizji i kibicujemy naszym.
Dawno nie byliśmy w Kruszwicy, wprawdzie wieża jeszcze zamknięta, ale Rusałka już szykuje się do rejsów i lody sprzedają!
W parku miejskim seniorzy i dzieciaki żegnali zimę. Kolorowy korowód przemaszerował alejkami parku do stawu, w którym utopiono marzanny.
Tak tylko się zastanawiam, czy owe marzanny nie powinny być brzydsze, w końcu zimę żegnamy...czyli topimy. A niektórzy palą!
Wiosenne nowości w natarciu, co krok , jak nie krokusy, to ogromne bazie, forsycje już prawie...
Kolejny znaleziony malowany kamień, czyż nie piękny? Też chyba wiosenny!
Pięknej niedzieli i udanego tygodnia Wam życzę :-)













bardzo trafne pierwsze AJ, to pod drożdżówką... nawet najfajniejsza muza tworzona przez nagiego małpiszona nie wygra z muzą Natury...
OdpowiedzUsuńaha, kamyczek z przedstawicielem drobiu też supah...
p.jzns :)
Kamyczek mile mnie zaskoczył, a wypatrzył mąż...
UsuńCzyli to polega na tym że oddaje się zużyty olej? I można wziąć butelkę żeby znowu przynieść zużyty olej? Pierwszy raz widzę coś takiego.
OdpowiedzUsuńA ciacho wygląda super ❤️
Ciacho słynne nie tylko w rodzinie:-)
UsuńJa tez pierwszy raz widziałam taki olejomat, super sprawa!
Jak to dobrze że wiosna przyszła!!!! Od razu nastrój mi się poprawił!!! No i szukam kwiatków w trawie i pączków na drzewach!!!
OdpowiedzUsuńGdyby jeszcze głowa rzadziej bolała...
UsuńTwoja codzienność jak zawsze kolorowa i ciekawa. Niestety ja nie lubię ciast z owocami(toleruję tylko jagodzianki), ale wypiek męża wygląda apetycznie. Życzę udanego tygodnia. Doczekaliśmy się wiosny, teraz będziemy wyglądali Wielkanocy. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńNawet kolorów w przyrodzie przybywa, a sezon na lody już zaczęliśmy!
UsuńOlejomat? No proszę! Nawet nie słyszałam o czymś takim. Znajoma z osiedla ciągle mówi na ten temat - gdzie wyrzucać olej. Oraz farby pozostałe po malowaniu. Ale to odrębny temat.
OdpowiedzUsuńJa póki co zaczynam zmieniać zdanie co do butelkomatów. Bo teraz przed nimi ciągle kolejki, i to osób z całymi worami. Dobrze, że oczyszczają osiedle 😁 ale gdy chcesz przy okazji zakupów oddać dwie butelki i masz czekać nie wiadomo ile na swoją kolej, to już jest średnio. A poza tym zostawiają te nieprzyjęte (bez znaczka kaucjowego) w koszu w pobliżu, który też się zaraz wypełnia. W sumie nie wiem, czy te bez znaczka pochodzą z jakichś starych zapasów w domu czy też ciągle jeszcze są w sprzedaży...
Ciasto ach mniam mniam 😍 Taki mąż to skarb!
Magnolii widziałam dopiero wykluwające się pączki. A takie malowane kamienie to widuję jedynie na FB 😉
Jeśli chodzi o napoje w butelkach nieoznakowanych jako kaucjowane to duże sklepy mają takie jeszcze w magazynach więc aby się tego pozbyć upychają je pomiędzy tymi oznakowanymi i pobierają za nie kaucję. Mój brat kupił mi 2 zgrzewki żywca w nieoznakowanych butelkach, płacąc za nie kaucję, butelkomaty ich oczywiście nie przyjęły. Pogniotłam je i wyrzuciłam do pojemnika na plastyki tracąc te kilka złotych, więc jakoś mnie nie dziwi że ludziska te nieprzyjęte butelki za które prawdopodobnie zapłacili kaucję, zostawiają w śmietnikach obok marketów.
UsuńNo i nie oddajemy do butelkomatów po 2 butelki, tylko jak zgromadzimy cały worek, a to z tej przyczyny że taki wypełniony worek brat wsadza to samochodu i zabiera do marketu jak jedzie robić duże zakupy. Po prostu tak nam jest wygodniej :)
Kolejek u nas na razie nie ma, ale widziałam pana z worem puszek i butelek. Mnie trochę wkurza, że kaucja za butelkę wynosi 1 zł, a butelkomat oddaje 50 gr, moja strata.
UsuńMy zbieramy butelki do papierowej torby i zanosimy kilka.
Poproszę o przepis na drożdzówkę. Bardzo proszę.
OdpowiedzUsuńWprawdzie już podawałam i to w odpowiedzi na Twój komentarz , ale bardzo proszę:
Usuń4 jajka, 1 kostka tłuszczu Kasia ( połowa na kruszonkę), 1 szklanka cukru( z tego 1/4 na kruszonkę), połowa kostki drożdży, 1-2 szklanki mleka, zależnie jak duża blacha, 1 kg mąki na blachy jak na zdjęciu.
Jajka utrzeć z cukrem i szczypta soli, osobno drożdże rozpuścić w ciepłym mleku z odrobinka cukru, rozpuścić połowę margaryny.
Rozczyn drożdży zagęścić mąką i odstawić do wyrośnięcia, gdy podwoi objętość wlać rozczyn do jajek z cukrem oraz dodać resztę maki i ciepły tłuszcz, wyrabiać ręką by nabrało powietrza. Zostawić do wyrośnięcia i po ok.20 min. Wyłożyć na blachę, zrobić kruszonkę(tłuszcz, cukier, mąka).Można oprószyć cukrem, to będzie bardziej chrupiąca. Ciasto drożdżowe nie lubi przeciągów, nawet po wyjęciu z pieca.
Smacznego:-)
Bardzo mi się olejomat spodobał!
OdpowiedzUsuńNiesamowite, czym małe dzieci potrafią się zainteresować a wtedy naprawdę rozumieją fakty jakby ponad wiek! Tylko oczywiście to wymaga wsparcia ze strony dorosłych.
Mojej koleżanki córka bierze udział w tych mistrzostwach. Niemka. Koleżanka prawie się dziwiła, że to się w Polsce odbywa, dużo straciła w moich oczach...
A widzisz, a tu logistyka super, całe miasto tym żyje, a jacy piękni sportowcy, jest na co popatrzeć!
UsuńByłam tego pewna!
UsuńI jestem pewna że córka wróci z dobrymi wrażeniami!
Mam nadzieję, bo i pozwiedzali chyba trochę:-)
UsuńI Tobie dobrego tygodnia, Jotko.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję:-)
UsuńA co się potem dzieje z tymi wrzuconymi do stawu Marzannami?
OdpowiedzUsuńNie pamiętam dokładnie który to był rok, ale tak chyba około 1990 poinformowano nas że ze względu na ochronę środowiska, miasto wydało zakaz wrzucania kukieł marzannowych do wód, więc po tej dacie, w tych przedszkolach w których pracowałam 21 marca organizowaliśmy przedstawienia witające wiosnę, jednak bez topienia jakichkolwiek kukieł. Moja bratanica pracuje w szkole i wczoraj w trakcie rozmowy o Marzannach powiedziała że jej szkoła ją spaliła ze względu właśnie na zakaz wrzucania do wody. Jak przeczytałam że w twoim mieście topiono zimowe kukły to z ciekawości poszukałam jakie są aktualnie obowiązujące przepisy znalazłam taki artykuł:
"Mandat za topienie marzanny? To możliwe! Sprawdź, co zrobić, by nie zapłacić słonej kary" https://dziennikbaltycki.pl/mandat-za-topienie-marzanny-to-mozliwe-sprawdz-co-zrobic-by-nie-zaplacic-slonej-kary/ar/c1p2-28836729
Placek wygląda pysznie, a kamień z ptaszkiem cudny.
Byliśmy dziś, na stawie czysto.
UsuńDobra organizacja najważniejsza.
Chyba lepiej utopić i wyłowić śmieci, niż spalić...
Ten ptaszek jak z bajki dla dzieci:-)
Podobają mi się malowane kamyki, ale zastanawiam się, czy są one malowane ekologicznymi farbami by nie zaszkodziły przyrodzie gdy deszcz je zmoczy.Gdy byłam w liceum to spec od religii, czyli ksiądz, wypowiadał się bardzo głośno na temat topienia Marzanny i mocno potępiał ów zwyczaj.Tyle tylko, że akurat w naszej szkole pan ksiądz nie był lubiany i wszystkie jego wypowiedzi traktowałyśmy (to była żeńska szkoła) "per noga".
OdpowiedzUsuńA chodzenia z krzyżem po ulicach i celebrowania tortur nie potępiał, jak się domyślam.
UsuńNie wiem czym malują, ale akcja sympatyczna:-)
Codzienność, jak zawsze u Was - bardzo urozmaicona i do tego jeszcze smakowita.
OdpowiedzUsuńPlacek jest obłędny, żadna dieta nie wytrzyma...
UsuńU nas takie pyszne ciasto to wytrzymałoby może 2 dni, straszne z nas łasuchy, a jest nas tylko dwoje hahaha
OdpowiedzUsuńJak ostatnio upiekłam ucierane ciasto pomarańczowe, to na drugi dzień zostały po nim już tylko wspomnienia :D Piękny AJ i super wycieczki! Czekam na więcej informacji o Rogalinie, bardzo mnie zaciekawił :)
O Rogalinie kiedyś pisałam, pięknie odrestaurowany pałac i park, jest tez galeria obrazów w osobnym budynku, warto zwiedzić!
Usuń😳 wow, ta drożdżówka wygląda epicko! 😍 Kamyczek śliczny. Dobrego nowego tygodnia!
OdpowiedzUsuńSmakuje jeszcze lepiej, grzech nie spróbować:-)
UsuńWiosna pełną gębą już! Rzeczywiście, te marzanny jakieś takie ładne są ;-)
OdpowiedzUsuńDrożdżówka z malinami, mniam. Niech to, nie ma szans, żebym taką, choćby nawet tylko trochę podobną, tutaj dostała. Upiec też nie ma szans. (Znaczy ciasto drożdżowe to jeszcze da się, ale te maliny...)
Olejomat - ciekawe rozwiązanie. U mnie są specjalne proszki, które powodują ścinanie się gorącego oleju. Po ostygnięciu taką "galaretę" wyrzuca się do śmieci.
Olej w postaci galarety, to też dobre rozwiązanie, nie znałam...
UsuńDobrze dopingowałaś, bo mamy Mistrza na 60m przez płotki !! ;o)
OdpowiedzUsuńJakbyś jechała na południe to zabierz kawałek tego placka...;o)
Dziewczyny też dobrze biegały!
UsuńCzy po takim ciescie ma sie usta malinowe? ;)
OdpowiedzUsuńOgladamy wlasnie od srodka hali ten Torun!
Jedno ze zdjec nasuwa skojarzenie: dwie wieze pod blekitem.
Wiosna kwiatami sie zaczyna...
Pomyslalam, ze w automacie sprzedaja olej. Do glowy. :)) Ech!
Wierzba z dzieciolem :))) super.
Te Faraony, pustynie, piramidy moga pobudziv wyobraznie nie tylko u dzieci ale i u dziadkow.