Strony

piątek, 24 lipca 2026

Druga szansa?

 

W jednym z komentarzy pod poprzednim postem pojawiła się uwaga, by restauracjom o wątpliwej renomie dać szansę poprawy.

Opiszę więc swój przypadek i oceńcie sami...

Zaprosiłam rodzinę do restauracji, by było odświętnie, mniej roboty dla mnie, a nowych dań zawsze fajnie spróbować. Zarezerwowaliśmy stolik na 7osób , dania do wyboru z karty. 

Gdy chcieliśmy zmienić godzinę rezerwacji, pani zaproponowała swoją, bo jedna rezerwacja już jest i nie dadzą rady tylu osób obsłużyć. Tu mi się zapaliła lampka! 

A co, jeśli dojdą klienci z ulicy, bo to wszak niedziela...

Dodam, że restauracja spora, przy parku, reklamują się intensywnie, rozdając nawet wizytówki spacerowiczom.

Przyjechaliśmy na wyznaczoną godzinę, pani w bufecie wskazała stolik, o dziwo nakryty obrusem i wazonikiem z kwiatkami.

Czekaliśmy na podejście kelnerki 20 minut, tłoku w lokalu nie było. Ktoś zamówił kawę, ktoś inny wybierał dania, ktoś kończył posiłek. Mąż podszedł do bufetu by poprosić o karty menu, dostał tylko 3, bo więcej nie mają!

Po kolejnych długich minutach przyszła pani/dziewczyna z notesikiem. Zamówiliśmy dania i napoje, a w obawie o długie czekanie poprosiliśmy najpierw o obiad dla dziecka, bo głodne.

Faktycznie makaron dla dziecka zrobiono w miarę szybko, my czekaliśmy nadal, mimo rezerwacji! Po godzinie podeszłam, by zapytać o nasze zamówienie. Pani zdziwiona zapytała, co zamawialiśmy, okazało się, że kuchnia już wydaje. Nie dostaliśmy sztućców, ani napojów, jedynie piwo bezalkoholowe dla panów.

W popłochu ktoś na naszą prośbę  przyniósł sztućce. Dziecko dawno już zjadło, więc ktoś musiał malucha dopilnować, zamiast w spokoju zjeść.

Przy innym stoliku pan dopytywał o rosół dla dzieci i piwo dla siebie, dwie panie wypiły kawę, zanim doniesiono deser.

Kuchnia sprawiła sie nieźle, choć bez wow! Zamówiłam sałatkę z kurczakiem, a dostałam sałatę z kawałkiem piersi z kurczaka za niemałą kwotę. Gdy mąż poszedł uregulować rachunek, musiał pilnować, by nie doliczono napojów, które nie zostały podane. Było mi wstyd przed gośćmi!

Co z tego, że nas przeproszono, gdy niesmak został!

Na szczęście jechaliśmy do domu na kawę i ciasto!

Po fakcie i ochłonięciu z niemiłych wrażeń, zajrzałam do Internetu  i opinii o restauracji. Wiele podobnych do naszej, a najgorsze, że negatywne opinie nawet sprzed roku, właściciel odpowiada na wszystkie komentarze sztampową formułką, ale zmian na lepsze nie widać.

Więcej nas w tej restauracji nie zobaczą i drugiej szansy nie będzie...



95 komentarzy:

  1. Wcale się nie dziwię.Wyjątkowo zła obsługa. Też bym kolejny raz nie ryzykowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, to powinna być przyjemność, a nie ryzyko i to za niemałe pieniądze!

      Usuń
  2. Ewidentnie nie dają rady, coś tam jest bardzo nie halo. Przykro zwłaszcza jak się zaprosiło gości.
    I najskuteczniejsze jest głosowanie nogami. Ale opinię też bym napisała

    Kiedyś w Austrii tak źle nam było we włoskiej knajpie, mąż napisał opinię a właściciel restauracji jak ma niego naskoczył! To już mówiło samo za siebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam o tym, ale skoro nie widać poprawy, to nie ma chyba sensu...

      Usuń
  3. Moza mają za mało pracowników? A może obsługa sezonowa z przypadku i stąd jakoś tak nie za bardzo obrotna? Na pewno wizyta zostawiła niemiłe wrażenie i trudno by było zmusić się kolejny raz, gdy można wybrać inny lokal.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obsługa robi kuchni krecią robotę, bo kucharze dają radę, goście chwalili. Jeśli mają za mało personelu, to niech nie przyjmują rezerwacji lub przestawią się na sałatki i desery, to się szybko robi i roznosi łatwo.

      Usuń
  4. Oj! Szkoda, ze trafiliscie tak niefortunnie. Pocieszeniem jest, ze lokalowi wkrotce zabraknie klientow. To jest brak poczucia profesji i calkowite lekcewazenie odwiedzajacego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, myślę, że wiele osób wyszło z niesmakiem, ale to nie mój problem...

      Usuń
  5. Jeśli ma kiepską renomę to lepiej nie sprawdzać na własnej skórze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sprawdziłam opinii przed wizytą, zaufałam...

      Usuń
  6. No przykre to wszystko, obsługa jest wizytówką restauracji i nawet najsmaczniejsze jedzenie zepsuje brak sztućców, czy napojów, ogólnie ktoś, kto zarządza lokalem niewiele wie o pracy w usługach. Mam rezerwację w Aleksadrowie Kujawskim w miejscu, gdzie podobno bardzo smacznie karmią, zobaczymy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle ktoś , kto pracuje jak za karę, robi niemiłe wrażenie...a w tym wypadku my za to płacimy.

      Usuń
    2. Dlatego nie daję żadnych drugich szans, bo w imię czego mam płacić za coś, co się nie nadaje dla ludzi.

      Usuń
    3. Otóż to, szanujmy się wzajemnie!

      Usuń
  7. Drugą szansę może bym dała. Trzeciej na pewno nie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Trafiłaś w temat:) niedawno poszłyśmy z koleżanką do restauracji i na początek ja zamówiłam kawę, a ona piwo bezalkoholowe i powiedziałyśmy pani kelnerce, że jak wypijemy to będziemy jeszcze zamawiać obiad, ale to za pół godzinki. Pani przyjęła zamówienie na te napoje i przepadła. Kiedy przez 20 minut nie dostałyśmy kawy i piwa, które wystarczyło tylko otworzyć, po prostu po chamsku wstałyśmy i wyszłyśmy bez słowa. Nawet nie było kogo uprzedzić, że rezygnujemy:) moja noga w tym lokalu więcej nie postanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze zrobiłyście, jak Kuba bogu itd.
      Zrobiliśmy kiedyś podobnie, gdy po wejściu do lokalu nikt sie nami nie zainteresował, nie podał karty, co będziemy przeszkadzać!

      Usuń
  9. No właśnie. Zareagowałaś tak, jak zareagowałabym ja. Jeszcze na koniec powiedziałabym im parę słów do słuchu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mąż zajął sie rozliczeniem, ja wyszłam z gośćmi, nie chciałam się denerwować!

      Usuń
    2. Postarałabym się zdenerwować ich, nie siebie 😅

      Usuń
    3. No niestety, to tak nie działa...jak znam siebie!

      Usuń
  10. Dawno, dawno temu, za siedmioma górami... :) Tak znowu dawno to nie było, choć nie ostatnio. Często bywałam w różnych lokalach; kocham się gościć :) Były różne. Zazwyczaj Byłam zadowolona, choć zdarzały się wpadki. Coś się z czasem zaczęło psuć, jak w większości ledwo dyszącej działalności gospodarczej. I jeśli coś się nie zmieni, będzie coraz gorzej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami mam wrażenie, że ktoś zapomniał kto tu jest dla kogo, a jeszcze czekają na napiwki!

      Usuń
    2. Jotko, kelnerzy pracują głównie za napiwki. Od właścicieli dostają grosze. A właściciele mają wybór: albo obciążyć klientów albo zamknąć działalność.

      Usuń
    3. Tak, słyszę to od dawna, może dlatego tak trudno o kelnerów, ale to nie mój problem.

      Usuń
  11. Po przeczytaniu Twojej historii przeszło mi przez myśl, że już lepiej samemu przygotować poczęstunek dla gości w domu.
    To naprawdę dziwne, że właściciel restauracji po zapoznaniu się z negatywnymi opiniami nie wdraża żadnych zmian, żadnego solidnego przeszkolenia obsługi... Nie zależy mu na powodzeniu własnego biznesu?
    Pozdrawiam serdecznie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez mnie to zastanawia, a jeśli ma problemy z personelem, po co się tak intensywnie reklamuje? Może liczy ciągle na nowych gości, bo powtórki może nie być, zwłaszcza po takich opiniach.

      Usuń
  12. Rozumiem gorszy dzień, pomyłkę czy nawet spóźnione danie, bo kelner też człowiek, a nie robot gastronomiczny na baterie. Tutaj jednak obsługa zachowywała się tak, jakby klienci wtargnęli bez zaproszenia i jeszcze bezczelnie chcieli coś zjeść. Drugą szansę daje się komuś, kto po pierwszej porażce cokolwiek zmienił, a skoro od roku w lokalu niezmiennie serwuje się bałagan, to chyba jedyną dopracowaną pozycją w menu są przeprosiny właściciela. Też bym nie wróciła - życie jest za krótkie, żeby godzinę czekać na kawałek kurczaka zagubiony w sałacie, a potem pilnować rachunku jak podejrzanego na komisariacie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy poczytałam opinie w Internecie, to utwierdziłam się w decyzji, że nie będę tam zaglądać!

      Usuń
  13. Corce i mnie zdarzylo sie podobnie, na dodatek wtedy gdy chcialysmy zjesc szybko majac umowiona wizyte w innym miejscu.
    Siedzialysmy jak na szpilkach w dodatku widzac ze ludzie ktorzy przyszli pozniej niz my juz jedza a my nie. W koncu corka poszla sie upomniec jako ze kelnerka wcale sie nami nie interesowala i okazalo sie ze komputer mial "glich" nie rejestrujac naszego zamowienia. Ok, nie wina kucharzy ale kelnerki to owszem bo powinna zauwazyc ze siedzimy bardzo dlugo przy pustym stoliku, zainteresowac sie. Skonczylo sie tak ze wyszlysmy glodne i bardzo zle. A takze z postanowieniem ze juz nigdy tam nie zagladniemy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobre, zwalać winę na komputer! Po to jest kelnerka, kierownik sali itd. by o gości dbać.
      Och, to może popsuć humor na długo!

      Usuń
  14. No to było z tym obiadem "niefajnie".Tu, nawet w małych restauracjach jeśli się wcześniej zamawia stolik i poda liczbę osób to zawsze stół jest już nakryty zgodnie z podaną ilością osób, poza tym prawie zawsze ktoś z obsługi ma za zadanie witanie w drzwiach gości i wskazuje który stół jest zarezerwowany, zaraz podaje przynajmniej dwa egzemplarze kart. Tu jest sporo małych, szalenie miłych restauracyjek, prowadzonych przez Włochów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, sporo jest do zmiany, bo ten przypadek, o którym piszę, to nie jedyna wpadka naszych restauratorów.

      Usuń
  15. Też bym tam już nie poszła.

    OdpowiedzUsuń
  16. Chyba nie ma co przesadzać z drugą szansą, jak poprawy nie widać. Też takowych nie daję najczęściej, chociaż rzadko zdarza się mi trafić na jakiś beznadziejny lokal. Jest u nas pizzeria, sieciówka w sumie.... kiedyś godzinę czekaliśmy na zamówioną pizzę, dziewczę przyniosło napoje, które zamówiliśmy, wypiliśmy je, poszłam spytać się, co z naszą pizzą. Okazało się, że nie wbiła nas do systemu i nie pamiętała, że takową zamawialiśmy. Bo w lokalu nie było jakoś dużo ludzi, więc skoro nawet nie pamiętała, to adios i już klientów stracili. W sumie byłam tam niedawno, ale z koleżanką, namówiła mnie. Zamówienie dostałyśmy o czasie, ale niesmak pozostał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja nie wiem, co z tą obsługą - krótka pamięć, niechęć do pracy, ruchy spowolnione, a jeszcze na napiwek czekają...

      Usuń
  17. Oj całkowicie to rozumiem, mieliśmy też już kilka razy podobnie... A co do drugiej szansy, to może czasem warto spróbować, ale nie zawsze. My wróciliśmy do pewnego lokalu, żeby się nie zniechęcać... i dostaliśmy jedzenie po 2 godzinach... bo obsługują wesele. Czy w takim razie nie powinni już od razu uprzedzić? :)
    Pozdrawiam cieplutko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to, szacunek dla czasu klienta i zważanie na własne możliwości!
      My przestaliśmy bywać w pałacyku, gdzie wprawdzie smacznie i tanio, ale ostatnio 3 razy odmówiono nam obsługi, bo albo stypa, albo rocznica, albo urodziny...razem z nami odbili sie od drzwi inni klienci, a informacji przed restauracją nie było...

      Usuń
  18. Drugich szans nie daje nigdy. Za drogi to gips. Dobra restauracja to zarowno jedzenie jak i obsługa. Na poziimie. Zreszta od razu widac czy restauracja cieszy sie powodzeniem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta jest stosunkowo nowa, więc pewnie większość gości z ciekawości lub z ulicy...

      Usuń
  19. My Polacy tak już mamy, że mądrzejemy po szkodzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu trudno o mądrość przed, najpierw musisz spróbować...

      Usuń
  20. Okropność, wcześniej nalezalo interweniować, bym tak zrobiła lub ostentacyjnie wyszła, fakt miałaś gości ale na odchodne parę słów bym powiedziała, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam o tym, ale była niedziela, pora obiadowa, wakacje, mogliśmy nie znaleźć stolika gdzie indziej, aż tylu lokali u nas nie ma.

      Usuń
  21. Kompletna kompromitacja! Wpisz im negatywna opinię w internecie, Irena

    OdpowiedzUsuń
  22. Oj, gdyby to była jednorazowa sytuacja, to jeszcze można zrozumieć i dać tę drugą szansę - ale jeśli problem powtarza się nagminnie, no to słabo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo słabo, gdyby starczyło mi cierpliwości, to za jakiś czas może bym sprawdziła, ale ryzykowne to.

      Usuń
  23. A to zupełnie inna bajka i inna szansa. Myślałam, że chodzi o stronę higieniczną lokalu, o jakiś bałagan czy może problem z jedzeniem. Tymczasem chodziło o obsługę i podejście do klienta. Tu faktycznie i ja drugiej szansy nie daję. Też mieliśmy niedawno podobne przeżycia i nasz błąd, że nie czytaliśmy opinii przed wejściem do restauracji. Te opinie to chyba jedyne naznaczenie. Można oczywiście sprawdzić samemu, ale gdy się potwierdzą lepiej i innych ostrzegać i więcej nie wracać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja też nie czytałam i nie znałam nikogo, kto był.
      Trzeba być czujnym przy każdej okazji!

      Usuń
  24. Mogę powiedzieć, że stale chodzę po restauracjach w swoim rodzinnym mieście. Umawiam się z koleżankami na obiady lub kolację. Jeszcze czasami zabieram coś do domu, bo są duże porcje. Znam wszystkie lokale/ miasto 60 tys/. u nas bardzo się starają, bo zależy im na kliencie. Bardzo dziwi mnie sytuacja przez ciebie opisywana. Wasze miasto jako sanatoryjne ma stale różnych gości i fakt takiej obsługi jest nie do przyjęcia. Gdy długo, czekam, zawsze interweniuję.
    Ostatnio miałam sytuację, tu na Dolnym Śląsku, że młoda kelnerka źle odebrała moje zamówienie. Ja chciałam z koleżanką zwykłe placki ze śmietaną ,a ona zrozumiała, że po węgiersku. Przyniosła nam ogromne porcje. Powiedzialam, że nasze zamówienie było inne. Ona mówi ,że może zmienić. Koleżanka na to, że jesteśmy niezadowolone z tego zamówienia, ale dobrze przyjmujemy je, bo nie chcemy , żeby kelnerka miała jakieś kłopoty. Nie zjadłyśmy nawet połowy. Nie dostałyśmy darmowych napojów w ramach rekompensaty, z czego byłam zdziwiona. Zwróciłam na to uwagę przy płaceniu rachunku. I tak tam pójdę, bo to restauracja w środku miasta i często tam zaglądam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porcje są amerykańskie chyba, zdarza nam sie brać na wynos resztki obiadu, ale tylko u siebie, na wyjeździe to niemożliwe...
      Czasami trzeba korzystać z restauracji czy kawiarni, ale coraz bardziej mnie to wszystko zniechęca...

      Usuń
  25. Spojrzalam na te sytuacje pod katem tego nad czym sie zastanawialam ostatnio i Twojego komentarza emocjach....
    Z tej perspektywy wyglada to tak, ze nasze wyobrazenia /oczekiwania co do jakiejs sytuacji ,zwlaszcza tej zaplanowanej przez nasze ego-osobowe, w konfrontacji z rzeczywistoscia -czesto rozsypuja sie jak kawalki lodu. To wyzwala emocje.....Jak je dalej ukierunkujemy- jest naszym wyborem. Najprosciej jest przejsc nad tym do porzadku - wszak ktos inny wystawil sobie sam ocene. Tyle, ze nasze ego-osobowe , walkuje sprawe dluzej, bo( nie ) lubi byc powiazane z tym co uznaje za ,,negatywne,, . I dlatego czesto zamiast przeciac /urwac temat bedzie co jakis czas wracac do niego a wraz z tym pobudzac ,przestarzale emocje,, wyprowadzajac sie z rownowagi. A na tym traci indywidualna jednostka, w ten sposob ,,zjadajac siebie,, ....emocjonalnie.Cierpi na tym indywidualnie nasze cialo(zdrowie) i posrednio otoczenie w pewnym zakresie.. O ile ulegnie emocjom innych..

    I nici z niesmiertelnosci :, tak pozadanej /poszukiwanej przez wielu -)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emocji nie da sie uniknąć, zwłaszcza gdy bardzo nam na czymś zależy.
      Puchar dla tego, kto potraktowałby taką sytuację obojętnie!
      Nie spędza mi to snu z powiek, ale niesmak pozostał...

      Usuń
    2. Trudno sie dziwic, ale uwierz mi, ze z czasem czlowiek z dbalosci o wlasne zdrowie, gdy zbyt wiele sie doswiadczy- nauczy sie dokonywac wyborow- czym sie przejmowac rzeczywiscie, a co sobie mozna odpuscic. To jest to 50% na ktore nie mamy wplywu- zachowania innych .

      Usuń
  26. Niestety tak czasem bywa. I nawet czytanie opinii nie zawsze oznacza że będzie się w dobrym miejscu, bo opinie mogą być kupowane lub fałszowane. Tym bardziej przykro gdy idzie się z zaproszonymi gośćmi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jest najgorsze, bo planujesz, starasz sie, a jakaś kelnerka zepsuje wszystkim humory!

      Usuń
  27. Sprawia wrażenie, jakby obsługa postanowiła zapewnić lokalowi... jak najmniej klientów 😉 Może mają na pieńku z właścicielem?
    Z drugiej strony właściciel może mieć gdzieś klientów - w miejscowości turystycznej, gdzie zawsze przyjdą kolejni, nowi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No chyba na tych nowych liczą, bo w nas stracili 7 klientów!

      Usuń
  28. No tak obiad w restauracji to pewna możliwość uniknięcia problemów z gotowaniem i sprzątaniem, ale jak sama widzisz to nie do końca przyjemny obiad. A kosztuje na pewno dużo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosztuje sporo, dlatego wymagamy jakości i zwykłej życzliwości...

      Usuń
  29. Z tego co napisałaś Joasiu restauracja do skreślenia. Nie poprawiło się tam przez rok, to nie ma nadziei, że poprawi się kiedykolwiek.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dziwna sprawa, a potem narzekanie, że upada lokalny biznes.

      Usuń
  30. Och, szkoda, że tak długo czekaliście na zamówienie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz to chyba norma, do godziny w każdej restauracji...

      Usuń
  31. Raz zaprosiłam gości do restauracji. Wcześniej ta restauracja tętniła życiem, było nieźle.
    Drugim razem podali zaproszonej przez nas osobie zaśmiardłą rybę...więcej tam nasza noga noe stanęła. Poza tym restauracji już nie ma. Zamknęli ją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weryfikacja nastąpiła więc, przynajmniej nikogo nie strują!

      Usuń
  32. Nie miałabym ochoty dawać drugiej szansy. Restaurator nie robi mi łaski, że mi poda jedzenie, znajdzie się tyle restauracji, żeby znaleźć miejsce, gdzie szanuje się gości. Tym bardziej, że mieliście rezerwację, nie przyszliści z zaskoczenia, to nie jest tak, że przyszło mnóstwo ludzi w jednym miejscu i sobie nie radzili. Może właściciel oszczędza na obsłudze, może obsługa jest po prostu słaba - nie wiem, ale to nie powinien być Twój problem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to, jestem w stanie zrozumieć wszelkie trudności, ale wówczas trzeba uprzedzić gości lub nie przyjmować rezerwacji!

      Usuń
  33. Też nie poszłabym ponownie. Zimą byliśmy w Karakterze. Mieliśmy rezerwację na dana godzinę, musieliśmy czekać na stolik, osoby, które przyszły po nas bez rezerwacji dostały stolik szybciej od nas (też 3 osoby), zapomnieli o wszystkich punktach naszego zamówienia, było się trzeba upominać. Nie wspominając o tym, że muzyka była tak głośno puszczona, że nie słyszałam innych przy stole. Jedzenie smaczne ale co z tego? Więcej tam nie pójdę. Za taką kwotę w Krakowie jest multum knajp z dużo lepszą obsługą i klimatem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórym sie wydaje, że każdy może otworzyć restaurację, a potem problem goni problem, ale to nie wina klientów!

      Usuń
  34. Dla mnie taka nachalna reklama i urzadzanie łapanek na klientów na ulicy to zawsze światło ostrzegawcze, że coś jest nie tak. Naprawdę dobre restauracje takiej reklamy i takich praktyk nie potrzebują.
    Mam nadzieję, że domowe ciasto i kawa zatarły nieprzyjemne wrażenia i poprawiły Wam humor:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej, a poza tym goście byli bardzo wyrozumiali:-)

      Usuń
  35. Jeden raz wystarczy.. Więcej nie poszłabym już do tej restauracji.. Dobrze, że chociaż na ciasto i kawę nie trzeba było tyle czekać:))))
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To był dobry pomysł, a przy okazji spacerek:-)

      Usuń
  36. Miałam podobny przypadek, gdzie na Kazimierzu czekaliśmy na danie z kurczakiem godzinę, mimo rezerwacji. Drugiej szansy na ulicy Szerokiej nie będzie.
    Zasyłam serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się, mnie zastanawia długość czekania, mimo małej liczby klientów w danym momencie.

      Usuń
  37. Przy takiej konkurencji restauracje powinny starac sie o klienta.Czasami naprawdę lepiej jest zaprosić gości tylko na kawę i ciastko do kafeterii...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno trzeba zweryfikować plany, za dużo nerwów...

      Usuń
  38. Witaj, Jotko.

    Rzeczywiście trudno kolejny raz narażać się na takie "przyjemności":(

    Jedno z moich najbardziej ekstremalnych doświadczeń restauracyjnych to (spowodowany kłamliwą odpowiedzią kelnera na pytanie, czy w daniu nie ma pewnego składnika, na który jestem uczulona) wstrząs anafilaktyczny i jazda karetką do szpitala...
    I - nie, też nie zaryzykowałam dawania temu przybytkowi drugiej szansy.

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojoj, to straszne, mogło sie źle skończyć, mam nadzieję, że nie zostawiłaś tego bez echa?

      Usuń
  39. Dlatego ja preferuję bistro. Widać co mają, nie trzeba czekać, wszystko można skomponować samemu, ceny są przystępne. W restauracjach mam wrażenie, że płaci się głownie za czas , który się u nich spędza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba też, bo czekając, zamawiasz to i owo.
      Bistra u nas nie ma tylko Fast foody...

      Usuń
  40. W restauracji byłam jeden raz, bo nigdy nie było mnie na to stać. Mówi się, że teraz każdy może napisać książkę. Obecnie jest maniera, że każdy może otworzyć restaurację, a prym wiodą celebryci. Ceny podobno mają dla siebie podobnych, więc zwykły człowiek raczej nie przekroczy progu ich lokalu. Podobno we Włoszech czy Francji jest dużo małych restauracyjek, które chwalą sobie turyści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ceny w wielu restauracjach bywają z kosmosu, dlatego zawsze sprawdzamy, ewentualnie rezygnujemy.
      W Grecji także i ceny normalne mają.

      Usuń
  41. Też kiedyś byłam w restauracji, w której coś ewidentnie poszło nie tak. Po napojach i przystawkach całkiem o nas zapomniano, kilkukrotnie dopytywaliśmy się co się dzieje, za każdym razem słysząc że już nam niosą nasze dania. My to jeszcze nic ale niedaleko nas była jakaś impreza, kilkanaście osób przy kilku połączonych stołach, i oni czekali tak jak i my. Zamówienie mieli spore patrząc na ilość biesiadników ale po kilku próbach zdobycia informacji odnoście tego kiedy dostaną zamówione dania, zapłacili za napoje i przystawki i poszli. W momencie kiedy i my poprosiliśmy o rachunek przyniesiono nam nasze dania, z napojami i deserami w prezencie. Do tej pory nie wiem co tam się wydarzyło, wcześniej ani później nie zdarzyło nam się tam nic podobnego. No ale zaufania nie straciliśmy bo za dobrze karmią 😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przedziwna sytuacja, niby zależy restauratorom na klientach, a zdarzają sie takie wpadki, nie rozumiem tego.
      W weekendy wakacyjne powinno być więcej obsługi, z kucharzami włącznie.

      Usuń
  42. Ja pitolę, co beznadziejna knajpa! My zawsze sprawdzamy reviewsy, jak planujemy grubsze wyjście i przeważnie też zostawiamy opinie w google potem. Zresztą nawet będąc na mieście i nagle postanawiajac, że mamy chęć na cos leprzego niż KFC to staramy się szukać czegoć, co ma pozytywne oceny i w ogóle ma, bo jak nie ma topinii o też jest podejrzane, no chyba że to coś nowego, to lubimy przetestować, bo w nocyh ludzie się starają haha. Choć zdarza się wejść gdzieś tylko dlatego, że ładnie wygląda, no ale to też wchodzimy i wczuwamy się w atmosferę. Dawniej jak już weszliśmy, to wstydzilismy się wyjść, ale teraz już nawet się zdarzało opóścić lokal po otrzymaniu menu, bo coś nam się nie spodobało. Czasem oczywiście i tak się zdarza, że coś jest nie tak, np naczynia śmierdzą zmywarką albo ogólnie coś cuchnie (choćby z zewnątrz)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie nie wchodzę do lokali, gdzie podejrzanie pachnie, wolę kupić hot doga na stacji benzynowej.
      Opinie bywają rózne, bo ludzie różni, ale tu sie sprawdziło, a moja wina, że nie czytałam...

      Usuń
  43. Też miałam takie sytuacje. Raz nawet wyszliśmy bez słowa przed podaniem jedzenia, ale już po zamówieniu. I prawie zawsze sprawdzamy opinie, więc dzięki Jotko. Ale czy nie zapomniałaś podać nazwy lokalu ;)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie podałam, by nie robić reklamy...jakby co!

      Usuń
  44. Podobno wszyscy zasługują na drugą szansę ale na pewno nie na kolejną! Przykro mi, że tak trafiliście, warto jednak chodzić do sprawdzonych miejsc albo chociaż poczytać wcześniej opinie. Uściski ♥️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powie Ci, że byliśmy w sprawdzonym niby miejscu, tym razem zaproszeni na obiad i sytuacja podobna.
      Nie wiem o co chodzi, czy brak pracowników, czy rutyna?

      Usuń