Pisałam o książkach zakupionych na Festiwalu Pisarzy Niezależnych. Jedna już przeczytana. Powiem krótko - fabuła dość ciekawa, choć pomysł nienowy. Zabrakło tego czegoś, ale najbardziej przeszkadzały błędy, i to nie tylko literówki, dziwny spis treści i ciągłe powtórki, jak dla czytelników z zanikiem pamięci krótkotrwałej. Dialogi też nie były idealne, mówiąc delikatnie...
Gdyby to był debiut, to jeszcze, ale z kolejnymi książkami powinien pisarz się rozwijać, prawda?
Na spacerze po parku odkryłam nową ławeczkę ku pamięci. Tym razem upamiętniono panią Marię Patyk, krzewicielkę sztuki ludowej Kujaw. Dane mi było poznać Ją osobiście. Koleżanka prowadziła klasę o profilu regionalnym i pani Patyk zawitała kiedyś do szkoły, by nauczyć dzieci sztuki wycinanki ludowej. Przemiła pani z wielkimi umiejętnościami.
Inna Maria, to Maryla Rodowicz. Znajoma przysłała mi zdjęcie z koncertu, na którym była. Pani Maryla jak zwykle dała czadu i co by nie powiedzieć o piosenkarce, to podziwiam energię, głos i zdrowie , a najmłodsza już nie jest!
Znowu w Toruniu miła niespodzianka, czytające postaci w oknach jednego z hoteli na Starówce.
Jak miło pić kawę i jeść ciacho w towarzystwie sympatycznych wróbelków. Całe ich stadko upodobało sobie taras wśród kwiatów i drzewek ozdobnych, wypatrując czujnie każdej okazji do zjedzenia choćby okruszka...
Przed sklepem z piernikami taka sympatyczna tablica ostrzegawcza, typowa dla Torunia, w starym stylu i dowcipna:-)
W okresie turystycznym czyli od maja do października, można zwiedzić nad Wisłą bunkier z dawnych czasów. Dodatkową atrakcją jest doświadczenie symulacji nalotu bombowego.
Mąż skorzystał, ja podziękowałam. Miałam taką okazję w Szymbarku i na powtórkę nie miałam ochoty.
Okropne doświadczenie...
Gęsi nad naszym stawem osiedlowym coraz większe, czasami ćwiczą obloty nad wodą i blokami, niebawem pewnie polecą na inne miejsca, oby za rok wróciły...
Na obiad racuchy drożdżowe z jabłkami, najlepsze robi mój mąż, zjadamy z serkiem owocowym lub z dżemem.
A co u Was latem na obiady? U nas bywały pierogi z jagodami, zupa z wiśni z makaronem, młode ziemniaki z koprem i jajkiem, makaron z truskawkami i śmietaną...









No coz. Wrobelek cieszy sie okruszynka, bo pozwala mu przetrwac a czlowiek? Czlowiek korzysta z darow natury: jagody czarne, czeresnie, truskawki, mlode ziemniaki, mloda kapusta z koperkiem... a to pomidory z cebulka, cukinia z fenkolia.. to tylko dodatki do dan rybnych bo wedkarz w rodzinie.
OdpowiedzUsuńPozeram dziesiatki pierogow z jagodami, ze smietana i cukrem. W myslach, z nostalgia bo gluten nie pozwala!. Za to kisiele z czarnej jagody, nawet takie zupki na zimno to o kazdej porze dnia! Poprawiaja podobno wzrok. Moze jeszcze jakims wizjonerem zostane lub dojrze jakis szczegol wyraznie...
Zawsze lato kojarzyło mi sie z młodymi ziemniakami z koperkiem i masełkiem, a do tego jajko i maślanka :-)
UsuńDzisiaj zrobie taki zestaw!!!!
UsuńSmacznego:-)
UsuńMakarony pod wszelką postacią.
OdpowiedzUsuńNie jestem zbyt kuchenna, ale jabłka+banany w cieście mojej roboty są całkiem smaczne i żadnych dodatków już nie wymagają.
Makaron mogę 3 razy dziennie, ze wszystkim!
Usuńto po kolei :Toruń bardzo lubię. zawsze i zazdroszczę, że tak często możesz bywać. Postaci czytające boskie. pomysł świetny, bo każda akcja z cyklu: nie czytasz, nie idę z Tobą do łóżka, jest potrzebna.
OdpowiedzUsuńgrubelki bardzo mnie rozczulają ;-)
racuchy uwielbiam a nalot bombowy przeżyłam w Muzeum Powstania warszawskiego...
Uściski.
ja pożeram, oprócz czereśni ofkorsss, bób w ilościach hurtowych, fasole szparagową, czasem pieroga z owocem, dziś mam ochotę z na ziemniaki z jajkiem. i małosolne ogóry pożeram, ech.
UsuńFasolka pycha! musze nastawić ogóry, aż mi ślinka leci!
UsuńWczoraj jadłam na obiad makaron z zielonym pesto, a na kolacje pierogi z truskawkami:-)
Tak jak Ty makarony(nie lubię), tak ja ziemniaki mogę na okrągło. Zapowiedziałam mojej opiekunce, że w upały nie chcę tradycyjnych obiadów. Ziemniaki w mundurkach, jajko sadzone i kefir, to mój ulubiony zestaw. Serdecznie pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńZiemniaki lubię najmniej, może dlatego, że ciężko mi na żołądku...o dziwo po frytkach nie!
UsuńGdy się ma otwarte oczy, zawsze coś ciekawego się wypatrzy. Ostrzeżenie fajne. Zapamiętam, żeby nie parkować tam swojej karocy.
OdpowiedzUsuńRacuchy uwielbiam, ale smażę nie na drożdżach, tylko zwyczajniej, dodając sody.
Z sodą nie próbowaliśmy, synowa robi placki owocowe z sodą.
UsuńNo i już jestem głodna :D Smakowite racuchy, jak pięknie wyrosły!
OdpowiedzUsuńPlanujemy wyjazd do Torunia, może na jesień? Wróbelki cudowne, tak samo przesiadują koło dworca głównego we Wrocławiu - oczywiście tam, gdzie jest strefa gastronomiczna ;)
Sprytne są i takie sympatyczne.
UsuńRacuchy wygladają smakowicie. Rzadko gotuję, ale dzisiaj postanowiłam zaszaleć z ,duszoną zapiekanką ,, czyli danie jednogarnkowe: ziemniaki w plasterkach, papryka, kabaczek,cebulka, pomidory , natka . Nawet gdy będzie trochę rozgotowana ,mamałyga,, i tak zjem ze smakiem i na jutro zostanie. Dla podrasowania można na samym końcu dodać koncentrat pomidorowy lub konserwę mięsną. Niektórzy dodają ogórka kiszonego w plastrach .Temperatura odpuściła to postałam przy blacie :-)
OdpowiedzUsuńFajni ,,,czytacze,, w oknach,gęsi dzikich z bliska nie widziałam. Spore ptaki.
Kto by się tam okruchami przejmował?- Wróble :-)
Takie jednogarnkówki często robię, szybki, smaczny i zdrowy obiad!
UsuńPtaki spore, a jak szybko rosną, i to na samej zieleninie!
Poprawiłam komentarz u siebie na blogu, ale nieco nieudolnie. Sens pozostał. I uzupełniłam :-)
UsuńSprawdzę oczywiście!
UsuńJeden z wrocławskich bunkrów był wykorzystywany w okresie transformacji jako dom towarowy, ciuchy w nim kupowałam. A aktualnie jest w nim Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Nie zafundowałabym swojej psychice symulacji nalotów bombowych, zupełnie wystarczy mi to co widuję od czasu do czasu na filmach, zresztą filmów z wybuchami też staram się aktualnie unikać.
OdpowiedzUsuńTe czytające postacie w Toruniu bardzo mi się podobają.
A wczoraj do makaronu zrobiłam cuś na podobieństwo konfitury z moreli, bardzo mi smakowało. Morele odpestkowałam i pokroiłam, władowałam do gara podlałam odrobiną wody i podusiłam tak z 10 minut. Te miększe cząstki rozpadły się całkowicie na pulpę a te twardsze zrobiły się mięciutkie. Następnie wymieszałam z ugotowanym makaronem. Raz raz i było żarełko, a w szybkich kulinariach gustuję najbardziej, albowiem urzędowanie w kuchni wyczerpuje mnie bardzo szybko :D Do tych moreli dodałam ździebko cukru, ja bardzo lubię te owoce, a w tym roku są u nas bardzo dobre, więc się nimi raczę :)
O, super pomysł, morele dobre na trawienie i smaczne, można dorzucić goździki i kurkumę:-)
UsuńU mnie króluje cukina, wczoraj jako kotleciki i wczoraj ugotowałam jeszcze leczo na 2 dni, jedna paczuszka lecza zamrożona na kremową zupę.Znow same perełki znalazłaś.Napisze to,Marylko śpiewa z playbacku ale i tak ją podziwiam .Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńO tak, cukinia daje wiele możliwości!
UsuńDawno nie oglądałam Marylki...
Jaka cudna nazwa: "Smakowalnia Pierników"! 💖
OdpowiedzUsuńCzym mnie zadziwiłaś? Racuchami drożdżowymi. Jak to: drożdżowymi?! 😮
No tak, ciasto z dodatkiem drożdży, rozczyn jak na pizzę tylko z jajkiem, wyrastanie i na patelnie:-)
UsuńAha, a co do letnich obiadów, to w lecie ich nie gotujemy. Jedzenie ciepłego w upał to tortura.
OdpowiedzUsuńMy jednak lubimy cos ciepłego, niekoniecznie gorącego...
UsuńZapomniałam, że jeszcze te postacie czytające w hotelowych oknach bardzo mi się spodobały 💙
UsuńTakich postaci w Toruniu sporo!
UsuńO, to super!
UsuńJeżeli chodzi o Marylę
OdpowiedzUsuńniech śpiewa
Tylko może ,żeby ciut styl ubierania zmieniła
Bo niestety małolaty sobie po niej jak to się mówi "jadą"
Małolaty akceptują u rówieśników gorsze ubrania i zachowania, a dorosłych lub seniorów wsadziłyby w kapcie i ciepły fotel...
UsuńTak,grunt to dobrze czuć się w swojej skórze,jeśli Maryla dobrze się czuje w tych ciuchach to jej sprawa. Ważne,że fajnie śpiewa.A ludzie i tak będą gadać.Maryla ma młoda duszę i tak trzymać.Mamy jedno życie..
UsuńPoza tym, styl estradowy ma swoje prawa, a Maryla, to Maryla:-)
UsuńZupa owocowa i chłodniki... Brrr! Przenigdy! Podobnie jak wszelkiej maści pierogi czy makarony z owocami, zupełnie nie moja bajka. Jedyne co jadałam to knedle ze śliwkami robione przez siostrę taty, ale że nie ma jej już z nami od blisko 12 lat to i knedli owocowych nie jadam... 😒
OdpowiedzUsuńZa to racuchy z jabłkiem baaardzo... U mnie tata robi i chyba mi podpowiedziałaś o co go poprosić na jeden z najbliższych obiadów 😋😉
Ja nie jadłam knedli z kolei, pyzy się zdarzało, ale wolę jednak makarony, leniwe i kopytka.
UsuńJa ogólnie kluchy i makarony zawsze i wszędzie 🙂 Chodziło mi bardziej o wersje na słodko, z owocami, tych akurat nie uznaję, bo za ruskie czy pyzy z mięchem albo bez oddam własnego chłopa 😉😂
UsuńNa słodko to lubię naleśniki, obiad raczej wytrawny.
UsuńCzyli Ty, jak moja mama - ze wszystkich słodkości najlepszy schabowy!
Wymiennie ze śledziami w occie 😂😂
UsuńU mnie śledzie matiasy z majerankiem i cytryną:-)
UsuńNo to teraz już wiem, gdzie się wszystkie wróbelki podziały! Za pierniczkami emigrowały :)
OdpowiedzUsuńNa to wygląda, bo u nas tez zniknęły, za dużo gołębi i srok!
UsuńDawno już nie byliśmy w Toruniu. Musimy w końcu nadrobić zaległości i tam wrócić. To miasto ma cudowny klimat, choć męczą mnie też tłumy turystów i brak miejsc parkingowych ;)
OdpowiedzUsuńPolecam parking pod mostem lub na placu Katarzyny, miejsce jest zawsze i wszędzie blisko.
UsuńLeczo gdy już sezonowe warzywa, oraz sałatka grecka z pysznymi pomidorami 😁
OdpowiedzUsuńSałatki to dobry wybór, bo można testować rózne dodatki!
UsuńTe czytające postaci w oknach mnie ujęły :) racuchy z jabłkami jadam z cukrem pudrem lub miodem - Irena
OdpowiedzUsuńMiód ostatnio mi nie służy, zgagę mam po zjedzeniu...
UsuńTe postacie w oknach to monitoring osiedlowy. Książki wzięły tak dla ściemy, że niby takie inteligentne.🤣
OdpowiedzUsuńU mnie na obiad to samo co wymieniłaś. No, może tylko więcej ziemniaków, bo kocham pyry, a raczej puree. Ponieważ mam jabłoń papierówkę, więc codziennie kompot jabłkowy.
To dobre, monitoring pasuje!
UsuńTakie małe papieróweczki moi rodzice wekowali w całości, normalnie syrop jabłkowy wychodził i chrupiące owoce!
Pisarzom przydałaby się również redakcja i żeby wzięli sobie uwagi do serca. Trudno się rozwijać bez informacji zwrotnej.
OdpowiedzUsuńSymulacji nalotu bombowego nie przeżyłam, więc chętnie bym spróbowała. Tak sobie wyobrażam, że kiedy się wie, że to symulacja, nie jest to takie straszne, chociaż kto wie... Tak mi się przypomniało, jak kiedyś szłam z koleżanką przez osiedle i nagle było słychać syk jak przed wybuchem: okazało się, że to fajerwerki, a mało brakowało, a rzuciłybyśmy się na ziemię, jakbyśmy miały jakieś wojenne doświadczenia.
Nie przepadam za obiadami na słodko, a młode ziemniaki mi zazwyczaj nie smakują, więc obiady letnie lubię podobne jak zimowe, z tym, że latem więcej świeżych warzyw, trzeba korzystać z sezonów na szparagi czy fasolkę. Z dań typowo na upały w tym roku zrobiłam gazpacho i muszę to powtórzyć, bo jest przepyszne, tylko to dla mnie za mało na cały obiad. Chłodnik z botwinki też bym chętnie zjadła. Polubiłam koreańskie makarony na zimno, odkryte w internecie: makaron, najlepiej gryczany, wymieszany z sosem z pasty gochujang, sosu sojowego, oleju sezamowego, octu ryżowego i czosnku i do tego świeży ogórek i ugotowane jajko - syte, a nie rozgrzewa.
Jadłam kiedyś zupę z zielonego ogórka, pyszna była! makaronu koreańskiego na zimno nie próbowałam, ale może sie sprawdzać w upały.
UsuńNalot w kompletnej ciemności to cos okropnego...
Pięknieją nasze miasta i mają różne ciekawostki. Ach te parkingi w turystycznych miastach, to koszmar. Ja szukam miejsca koło supermarketów:))
OdpowiedzUsuńZajadam kluski na słodko i cukinię w rozmaitych postaciach.
Cukinię jadamy cały rok, bo jest dostępna, ale oczywiście wszystko z pola, dojrzewające w słońcu jest lepsze!
UsuńWspółcześnie wielu autorów i wiele książek ma taki problem... Robią błędy, a wręcz byki na poziomie piszących fanfiki nastolatków, albo w ogóle 3/4 książki pisze im AI. Ok, ja czasem też korzystam z AI bo często to lepsza opcja, niż wyszukiwarka internetowa, ale po pierwsze ono nie tworzy za mnie, a po drugie zawsze weryfikuję co ten Chat mi tam wypluł.
OdpowiedzUsuńMaryla jest nie do zdarcia. :) Wiele można o niej powiedzieć, ale głos ma świetny i lubię jej wykonania piosenek z tekstami Osieckiej.
Sympatyczne te kukiełki w oknach.
Tabliczka to niestety dzieło AI, ale jeśli coś jest pomysłowe i fajne i widać w tym większą inwencję człowieka niż maszyny, to mogę wybaczyć. :D
Symulatory nalotów to absolutnie nie dla mnie, wcale ci się nie dziwię!
U nas z gotowaniem różnie, dziś mamy leczo od teściowej z wczoraj. :) Zjemy sobie z ryżem.
My dziś na wycieczce, więc jedliśmy pizzę z prosciuto i rukolą , ale jutro zrobię jednogarnkówkę warzywną z mięsem wołowym na tatar.
UsuńJotko, twój mąż potrafi gotować? Zazdroszczę!
OdpowiedzUsuńTak, racuchy, naleśniki, klopsy, placek drożdżowy, pizza, placki ziemniaczane...
UsuńZawsze lubilam pierogi z różnym nadzieniem.... najbardziej z jagodami i mięsne, ale jedliśmy je tylko gdy przyjeżdżała do nas mama.... była specjalistką od pierogów i domowego makaronu / innego nie uznawala /
OdpowiedzUsuńnie wiem dlaczego nie cierpiałam robienia pierogów, choć lubiłam piec rózne, wymyślne ciasta, nawet torty na bardzo specjalne okazje . Kiedyś nie szukalo się przepisów w internecie tylko zbieralo je od koleżanek, cioć, babć , zapisywalo w specjalnych zeszytach oraz kupowało książki kucharskie...
Został mi ich ich cały zbiór łącznie z Ćwierczakiewiczową i leżącym bezużytecznie zeszytem. Od pewnego czasu już nic nie piekę, gotuję z przymusu, bo trzeba coś jeść.... przewaznie na 2 do 3 dni.
A co do symulacji nalotu bombowego.... myślę, że nawet fikcji warto doswiadczyć. jako dziecko przeżyłam ich co najmniej kilka..
Do pierogów tez nie mam talentu, za to moja babcia robiła i świetne pierogi, i makaron.
UsuńJeden zeszyt z przepisami mam, resztę wydałam, bo nie mam zamiłowania do pichcenia...
Bardzo dużo interesujących ciekawostek. Ciekawa jest o postaciach czytających książki na toruńskiej starówce :)
OdpowiedzUsuńWynajdywanie ciekawostek, to jedna z moich pasji:-)
UsuńU nas króluje w sezonie makaron z truskawkami i śmietaną. eM się zajada. Nie znał tego dania. Odkąd poznał skradło mu ono serce.
OdpowiedzUsuńRacuchy miam! Nie umiem robić, ale smażę placki z jabłkami na patelni. Rodzinka też się zajada. Ciasto nie jest tak puszyste jak Wasze racuchowe, ale też niezłe.
Wizyty W Toruniu zazdroszczę.
Moja mama obsmażała na patelni nawet czerstwy chleb w cieście naleśnikowym, to super pomysł także na ciepłe kolacje!
UsuńPiękna ta ławeczka. Wróbelek miał ucztę. Asiu racuchy drożdżowe nasze ulubione. Narobiłaś smaku, może zaraz zrobię?
OdpowiedzUsuńMy tez uwielbiamy, zwłaszcza z owocami!
UsuńAkurat wczoraj myślałam o racuchach, więc ten Twój post to chyba znak z góry, że powinnam je sobie zrobić :) Uwielbiałam je w dzieciństwie i od czasu do czasu nadal przyrządzam. Nawet nie potrzebuję specjalnych dodatków do nich. Cukier puder mi wystarcza :) Na drożdżach nigdy ich nie robiłam, ale jakby co, to je mam, bo wczoraj piekłam pyszny chlebek czosnkowo-serowy na drożdżach właśnie.
OdpowiedzUsuńKorekta nie zawsze wyłapuje wszystkie błędy. Zdarza się nawet najlepszym. Sama znalazłam wczoraj jeden lapsus w czytanej przeze mnie książce.
Ptaki zawsze mile widziane w naszym ogródku. Mamy całkiem spore stadko wróbelków. Tylko czasami jest mi ich żal, bo nie ma sentymentów w ptasim świecie – w walce o pokarm zdarza się, że jakiś biedak zostanie przewrócony w całej tej chmarze... ;) Ale to takie niegroźne wypadki, ładnie koegzystują ze sobą te wszystkie ptaszyska :) Pliszek dawno nie widziałam, mam nadzieję, że żaden kot ich nie upolował.
Dobrego tygodnia, Jotko!
Na pewno znak!
UsuńRozumiem błędy sporadyczne, ale tu na każdej stronie co najmniej jeden. Czytam teraz inna książkę kupioną na tym samym festiwalu i jest o niebo lepsza, a błędów na razie brak!
Chlebek domowy chętnie bym zjadła, ach te smaki...
Witaj Joasiu,
OdpowiedzUsuńCo do książek, niektóre młode talenty rozkładają mnie na łopatki. Mam im wiele do zarzucenia. Jednak czy zauważyłaś, że książki napisane w dzisiejszych czasach bardzo różnią się od tych pisanych w latach 80, 90 i dużo wcześniejszych. Łapię się na tym, że nie umiem ich już czytać, bo mają wolniejsze tempo i całą masę szczegółów, które mnie już nudzą.
Do innych wątków Twojego postu jeszcze wrócę.
Pozdrawiam serdecznie
To prawda, podobnie jest chyba z filmami, niewiele jest takich, które zajmują czy śmieszą do dziś.
UsuńDługich opisów przyrody czy dziwnych dywagacji nigdy nie lubiłam...
My też się zmieniamy, poszukujemy innej narracji, inne tematy nas interesują.
Zgadzam się. Te zmiany są dzisiaj większe i bardziej widoczne- tak to odczuwam.
UsuńBardzo mi się podobają te czytające postacie w oknach hotelu w Toruniu. Przyciągają uwagę i świadczą o kreatywności tych, którzy je tworzą.
Pozdrawiam
Przyciągają uwagę i czynią zabytki sympatyczniejszymi:-)
UsuńJa zawsze podziwiam, że Rodowicz się chce w tym wieku.
OdpowiedzUsuńKondycja w tym wieku do pozazdroszczenia!
UsuńPiękny ten Toruń, dawno tam nie byłam, wieki całe właściwie...
OdpowiedzUsuńOstatnio też zauważyłam, że coraz częściej zdarzają się w ksiażkach błędy, nawet ortograficzne, o zgrozo. Przecież to najzwyklejszy edytor tekstu wyłapuje, więc nie rozumiem, jak takie rzeczy mogą trafiać do masowej sprzedaży.
Jak jest gorąco, to zazwyczaj na obiad wystarcza nam micha jakiejś sałaty z dodatkami, albo mozarella z pomidorami i bazylią, a moim ostatnim odkryciem jest sałatka z gotowanych buraków z serem haloumi, cebulą, kiszonym ogórkiem i prażonymi pestkami dyni, z przyprawami i oliwą. Pycha!
To samo pomyślałam, więc nie wiem skąd te błędy...a za co korektor wziął kasę?
UsuńTakiej sałatki jeszcze nie jadłam, a mąż lubi haloumi, brzmi pysznie!
Pisarze niezależni to po prostu tacy, którym uznane wydawnictwa nie chcą wydać książek, bo są one np. za słabe. A wydawanie własnym sumptem oznacza, że to autor odpowiada za ewentualną korektę.
OdpowiedzUsuńNiektóre pewnie są za słabe, ale i te wydawane przez renomowane wydawnictwa nie bywają rewelacyjne. Nie znam kryteriów doboru, ale oferta księgarń często zadziwia...
UsuńKorektę zwykłych błędów robi już "komputer", tym bardziej dziwi mnie liczba niedociągnięć w tej książce, a cena wygórowana.
Byłam ciekawa Twoich wrażeń po lekturze 'Hybrydy' i moja ciekawość została zaspokojona. Fajna ta toruńska akcja promująca czytanie. Zwraca uwagę:-)
OdpowiedzUsuńLetnie obiady...u mnie przede wszystkim szybkie:-)
A tak, szybkie, łatwe i by mało zmywania było!
UsuńAle narobiłaś mi apetytu! 😍 Domowe racuchy z jabłkami to smak dzieciństwa. U mnie latem też królują proste, sezonowe dania – młode ziemniaki z koperkiem, pierogi z jagodami i wszystko, co pachnie latem. ❤️😋
OdpowiedzUsuńNo i pewnie próbujecie nowych potraw na wyjazdach?
UsuńLatem tracę ochotę na ciężkie obiady i godzinne dyżury w kuchni, dlatego młode ziemniaki z koperkiem, chłodnik czy makaron z truskawkami mają u mnie status dań wybitnych: smakują wakacjami i nie próbują ugotować kucharki razem z obiadem ;) Racuchy przygotowane przez pana domu to już wyższy poziom sezonowego luksusu - człowiek nie dość, że dostaje obiad, to jeszcze może wyglądać na zmęczoną samym czekaniem. ;) Po opisie przeczytanej książki pomyślałam, że dobry redaktor jest jak koperek do młodych ziemniaków: teoretycznie można bez niego, tylko po co odbierać całości smak?
OdpowiedzUsuńRedaktor, korekta, wstyd wypuszczać w świat tyle błędów!
UsuńU mnie na obiad bób z czosnkiem lub zupa koperkowa :)
OdpowiedzUsuńA Rodowicz rzeczywiście dobrze się trzyma!
Och, bób lubię, ale nie za bardzo mogę jeść!
UsuńJa latem uwielbiam ziemniaczki ze skwarkami i kefirem, ewentualnie kalafiorek, fasolka szparagowa. Toruń u mnie co roku i pierniczki. Nie jem innych niż toruńskie 😀
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cię Kochana najserdeczniej i życzę wspaniałych wakacji
Dziekuję, Kasiu i wzajemnie, może pogoda wreszcie da się cieszyć wakacjami!
UsuńTe czytające postaci w Toruniu świetne! A co do gęsi - w Danii byliśmy na farmie gęsi w uroczym miasteczku. I był tam nawet znak - uwaga na gęsi przed przejściem dla nich 😃.
OdpowiedzUsuńBuziaki ♥️
Coraz więcej podobnych znaków, np. uwaga łosie lub uwaga żaby!
Usuń