Strony

▼

piątek, 14 sierpnia 2026

Bez niespodzianki...

 Dziekuję wszystkim za pomysły i refleksje pod ostatnim postem. Jest takie porzekadło: umiesz liczyć, licz na siebie. To się sprawdza w wielu sytuacjach i w wielu rodzinach. Powtórzę to, co napisałam w jednym z komentarzy - dobrze wiedzieć, że w razie potrzeby, możemy liczyć na pomoc życzliwych osób, a nie ma tak pilnych i ważnych spraw, których nie można przełożyć, by pomóc komuś w trudnej sytuacji.

Zakończenie opowieści odgadła Ania z Norwegii, kilka osób było blisko, dwie poszły w rozważaniach o krok za daleko, a nie o to chodziło.

Nasza bohaterka napisała smsy do członków rodziny z informacją, że znalazła w papierach po mężu jakieś aktywa , a że nie potrzebuje dla siebie aż tyle, postanowiła podzielić się z rodziną. Zaproponowała termin i miejsce i poprosiła o odpowiedź. 

Nie musiała długo czekać. Nikt jakoś nie był zajęty ważnymi sprawami, ani zapracowany zawodowo, wszystkim pasował i termin, i miejsce.

Dzień przed finałem, seniorka wysłała informacje do zainteresowanych, że sprawa jest nieaktualna, bo to był test /sprawdzian, którego wyniki uwzględni oczywiście w swoim testamencie.

W waszych komentarzach pojawiły sie sugestie , że nie wiemy, czy pani była życzliwa innym, czy sama pomagała, by móc liczyć na rewanż, czy nie zamęczała innych swoimi roszczeniami. Tego nie wiemy. Każda taka opowieść jest jednak dobrą okazją do dyskusji na temat relacji w rodzinach.

Trochę zbaczając z tematu, dodaję moje wyklejanki, by nie zaginęły w szufladzie.






A jeszcze w temacie życzliwości: w trakcie jednej z wycieczek, zaczepił mojego męża gość "pod wpływem", prosząc o parę groszy na bułki. Na to mój małżonek, że chętnie kupi te bułki, o choćby w pobliskiej Żabce. Poszliśmy więc, mąż wybrał bułki, pan rozglądał się po sklepie, sięgał po pierogi i kiełbasę, my na to, że bułki i coś do pieczywa - taka była umowa, dołożyliśmy więc ser w plastrach, ale w drodze do kasy pan chciał jeszcze rybkę... a może piwko? tak, chętnie...
Brak słów!

73 komentarze:

  1. Ba, czyli tak jak już napisałam, pani dobra jest w klocki rozgrywania rodziny. Zapewne robiła to stale, więc i rodzina jest odpowiednio przez nią przeszkolona. Zresztą cała ta historyjka jest bardzo podobna do sytuacji, gdy panie opowiadają sobie przy kawusi jacy głupi są ich mężowie i jak one potrafią nimi manipulować, żeby w końcu dostać co chcą (zawsze w takim przypadku po cichu mam nadzieję, że jednak mąż coś ma z tego życia i po cichu je zdradza).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam Twoją pewność siebie w ocenianiu ludzi, których nie znasz.

      Usuń
    2. Zazwyczaj dostosowuję swoją pewność do poziomu ogólnie przyjętego w dyskusji :) Zinterpretowałaś jej zachowanie jako oczekiwanie zwykłej życzliwości. To dość pewna ocena, choć w samej sytuacji nic, ani jedna podpowiedź, nie wskazuje na taką cechę głównej bohaterki.

      Usuń
    3. Jak już wspomniałam, nie wnikam tu w psychologiczno-rodzinne podłoże, byłam tylko świadkiem rozmowy.

      Usuń
    4. Ja również nie wnikam w żadne psychologie :) Po prostu osoby wymuszające posłuch u rodziny mają u mnie niskie notowania.

      Usuń
  2. Co do pana proszącego o jedzenie. Ostatnio z bratem wpadłam na takiego gagatka, który niby chciał tylko porozmawiać. Mówił, że dopiero wyszedł z więzienia, okradli go a do schroniska dla bezdomnych nie przyjęli bo nie był trzeźwy.
    Na końcu rozmowy powiedział, że nie życzyłby nikomu popadnięcia w nałóg.
    Powiedziałam, że mogłabym się z nim zamienić - o wziąłby moje liczne choroby, które wymieniłam, a ja jego nałóg. Wytknęłam mu, że ja nie miałam wyboru z zapadnięciem na choroby, jak on miał z nałogiem. Mina tego pana - bezcenna. Już się nie odezwał...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetna riposta, choć pewnie nie każdego by zniechęciła.
      Nas kiedyś zaczepił miejscowy w górach i opowiadał, a opowiadał, na koniec poprosił o piątaka na piwo!

      Usuń
  3. Historyjkę potraktowałam bardziej jako żart, tymczasem wywiązała się dyskusja całkiem serio…
    Przemawia do mnie uroda nie z tej ziemi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pani zrobiła test na medal! Jak w powieści Agathy Christie. Właściwie całkiem słusznie, bo przy okazji popatrzyła na twarze rodziny ;-) Ale jak oni byli w stanie patrzeć jej w twarz, tak prosto w oczy?
    Mnie się ta historia bardzo podoba. I jej zakończenie. Chociaż nie wiem, czy to już całkowite zakończenie, skoro pani zapowiedziała odpowiednie korekty w testamencie;-)
    Cóż mogę dodać, mam szczęście. Gdy wynikła mi przeprowadzka, rodzina stanęła na wysokości zadania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam dodać, że kartki dzisiaj mocno refleksyjne.

      Usuń
    2. Też nie wiem, odczytanie testamentu mogłoby być ciekawe, ale życzę tej pani długiego życia:-)

      Usuń
  5. Nie lubię oceniać mając niepełny obraz, ale test bardzo ciekawy, choć wynik nie jest bardzo zaskakujący ;)
    Inna sprawa, że łatwiej się umówić na krótkie spotkanie w sprawie spadku niż na wielogodzinną pomoc w przeprowadzce... No i do noszenia mebli i innych większych rzeczy to ja tak czy tak brałam firmę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rózne egzaminy z życia zdajemy, niektórzy oblewają:-)

      Usuń
  6. Mam taką dewizę życiową, że jeśli spadać z konia, to z wysokiego. Mama i brat potwierdzają, zauważając jednocześnie, że mam bardzo wysoką poprzeczkę. No, niestety. Raz w życiu zaryzykowałam i ją obniżyłam, skończyło się strasznym małżeństwem - zapłaciłam za to słono. Moja poprzeczka wróciła na swoje miejsce, czyli wysoko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie oglądam skoki wzwyż, ciągle im spada ta poprzeczka!

      Usuń
    2. Nigdy już nie obniżę!

      Usuń
    3. Słusznie, trzymaj głowę wysoko!

      Usuń
  7. Poprzedni mój komentarz dotyczył drugiego zdjęcia, natomiast co do trzeciego, mam nowy, ale podobny pomysł. Zaznaczam, że myślałam o nim jeszcze zanim Ty pokazałaś swoją kartę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet gdybyś pożyczyła, to jest O.K.
      Ja tez pożyczam pomysły z różnych miejsc.
      Inspiracje pomagają!

      Usuń
  8. Spodziewałam się takiego rozwinięcia historii. :) Co do osób chcących pieniądze "na bułkę", w moim nowym miejscu zamieszkania praktycznie takich nie spotykam - a w mieście rodzinnym spawnowały się na każdym kroku pod każdym marketem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, u siebie udaję, że nie widzę, tym razem mąż miał chyba dzień dobroci, byłam zła na niego, bo wstawionym nie daję z zasady.

      Usuń
  9. Apetyt rośnie w miarę jedzenia :P co do seniorki, to tak chyba już jest w niektórych rodzinach. Życie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bywa, czasami przekonujemy się boleśnie...

      Usuń
  10. Co do tematu "co nas kręci?" to jest to "temat -rzeka" a może nawet "Rów Mariański", który nadal nie jest do końca zbadany i poznany i nadal co jakiś czas zaskakuje naukowców. A sprawa owego "głodnego"- gdy kiedyś takiemu rzekomo głodnemu pokazałam, że dosłownie 70 metrów dalej jest punkt, w którym bez problemu i za darmo otrzyma ciepły posiłek to mnie zwyczajnie wyzwał od idiotek, no to wzruszyłam ramionami i poszłam dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak, tacy też się zdarzają oraz namolni skarbonkowicze. Gdy powiedziałam jednemu, że nie noszę gotówki, to zaproponował płatność blikiem...

      Usuń
  11. Mnie kreci tylko "supermoc". Gdybym jeszcze byla dobra w przekretach jakichs. Hmmmm.
    Spadlam z konia w dziecinstwie, bolalo choc kon to raczej kucyk byl. :))) A jak podjelam pewna zyciowa decyzje to znajome mi mowily : Chybas z konia spadla! No wlasnie.

    Zakonczenie historyjki dobre: to byl drugi test sprawdzajacy. Oby ta pani zamieszkala w nowym mieszkaniu jak najdalej od testowanych. :)))))

    Dac czy nie dac tych pare groszy? Mam drobne to dam, nie mam jakiejs jakiejs zasady. W obu przypadkach ogarnia mnie smutek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ci ludzie zmarnowali sobie życie, na emeryturę za młodzi, do pracy nie nadają się, do schroniska nie pójdą, bo trzeba być trzeźwym.
      Jeszcze latem to jakoś funkcjonują, ale zimą?

      Usuń
  12. " a może piwko?"
    Konkretnie to zawsze raczej chodzi o piwko.
    Ja bym dała pieniądze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego gościa spotkaliśmy później. Był już pijany, ale siatka z zakupami pełna, więc dostał i piwko, i obiadek.

      Usuń
  13. Prawidłowa reakcja, czasem tak trzeba.
    Wyklejanki super, bardzo mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo ciekawa historia i chyba rzeczywiście dobry sprawdzian relacji. Z jednej strony trudno pochwalać wystawianie bliskich na takie „testy”, z drugiej – wynik mówi chyba sporo. Najbardziej porusza mnie jednak to, że w trudnych sytuacjach naprawdę warto pamiętać o zwykłej ludzkiej życzliwości i wzajemności. A historia z Żabką… cóż, chyba pokazuje, że czasem między pomocą a wykorzystywaniem cudzej dobroci jest bardzo cienka granica. 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy sama wpadłabym na taki pomysł, ale jakiś rewanż im się należał na pewno!

      Usuń
  15. Prawdziwa życzliwość i szczera troska są dziś na wagę złota. Ostatnio często spotykałam się z tym, że ktoś coś obiecywał, a potem znikał na zawsze. Kończyło się na słowach.
    P.S. Asiu wyślij mi na e-mail swój adres. Mam kartkę dla Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, usunęłam hurtem przychodzące maile o komentarzach i nie mogę znaleźć twojego adresu...a z profilu bloggera nie otwiera mi się!

      Usuń
    2. Podeślij tu Asiu : cathrine82@wp.pl

      Usuń
  16. Tyle razy zawiodłam się na ludziach, że już na nich nie liczę. Czy chciałabym dać im nauczkę? Po co? Zwłaszcza, że mówimy o ludziach jakoś mi bliskich. Nie chcę zrywać znajomości, mogę powiedzieć, że mi przykro i tyle. Są jacy są, akceptuję ich "ułomność"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To podziwiam, ja się staram, ale z tyłu głowy coś tam majaczy...

      Usuń
  17. Nigdy nie daje pieniędzy. Kilka razy poszłam po jedzenie, wróciłam, a osoby nie było. To smutne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdarza się, że wyrzucają do śmietnika, bardzo smutne!

      Usuń
  18. sie żulom w dupach poprzewracało 🙈

    OdpowiedzUsuń
  19. Brałam takie zakończenie pod uwagę, ale wydawało mi się zbyt oczywiste. Cóż, wygląda na to, że wszystko sprowadza się do pieniędzy... Smutne, ale prawdziwe.
    Ostatnia karta AJ skojarzyła mi się z... Puszkiem:-) Silny i delikatny-taki właśnie jest:-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Testowanie nieświadomego otoczenia w sposób świadomy? Wrrr....z jednej ,,moralno-etycznej,, strony patrząc, a z drugiej strony , tej ukrytej..... Być może wróciło w ten sposób ich własne ( tj.tej rodziny) zachowanie w innych sytuacjach wobec innych ludzi. :-) Rachunki karmiczne zostały w ten sposób wyrównane, tyle że narzędziem była bliska osoba.
    Sprawy urzędowe są inaczej traktowane przez wielu niż ,,zwyczajne,, i stąd może takie podejście rodziny do .....?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moralno-etyczne dylematy wobec nieuczynnych członków rodziny?
      No proszę Cię! urzędowe jak urzędowe, spadkowe konkretnie!

      Usuń
    2. Nie, źle mnie zrozumiałaś..... Wrrr.......to dezaprobata gdy patrzę (moje ego tak to ocenia) na zachowanie tej pani od strony ,,moralno-etycznej,, . ...

      Usuń
    3. Zrozumiałam chyba dobrze, jaki przeciwnik, takie metody...

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. Ktoś zna lepiej swoją rodzinę , więc chyba wie co robi...., wszak skutki własnych działań ponosi się osobiście. W różnej formie.

      Usuń
  21. Ja nie w temacie, ale takich osób "daj parę groszy" zawsze zbywam niczym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja raczej także, byłam zła na męża!

      Usuń
    2. Bo to się tak kończy - daj na bułkę, a kupuje piwo.

      Usuń
    3. O dziwo, papierosów nie chciał!

      Usuń
  22. Czasem trzeba beczkę soli zjeść, żeby kogoś poznać! Starsza pani sprytna, a może ostrożna? 🤔

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedni twierdzą, że przyjaciół poznajemy w biedzie, inni odwrotnie, że wtedy, gdy odnosimy sukces:-)

      Usuń
  23. Jakieś 30 lat temu ok. 10 letnia dziewczynka poprosiła mnie o "drobne na bułkę". To były czasy, gdy takie dziewczyny hurtowo "sprzedawały się" na dworcach kolejowych. Wymigałem się wtedy brakiem drobnych. Gdy wracałem po kilkunastu minutach zobaczyłem jak ta sama dziewczynka siedząc z inną młodszą na murku (siostra?) zajadały się suchymi bułkami ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja natomiast miałam wręcz przeciwne doświadczenia...

      Usuń
  24. O proszę, a więc takie jest rozwiązanie tej zagadki ;) Przykre, ale prawdziwe...
    AJ - każda z kart ma coś w sobie, dziś moim faworytem jest chyba ta ostatnia z uwagi na przesłanie jakie niesie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:-)
      Cieszy mnie, że każdy wybiera coś dla siebie:-)

      Usuń
  25. Znakomite wyklejanki - szczególnie spodobały mi się "Co nas kręci?" i "URODA - Nie z tej Ziemi".
    Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  26. „A jeszcze w temacie życzliwości:”

    W latach 80. XX w. często chodziłem do Katedry w centrum Toronto, przed którą zazwyczaj gromadziło się sporo bezdomnych, żebraków, pijaczków i podobnych typów, licząc na ludzkie wspomożenie. Często opowiadali różne chwytające za serce historie.

    Początkowo nawet coś im tam dawałem. Jako że akurat posiadałem kupony do pobliskiej restauracji McDonald’s typu „kup jeden hamburger, otrzymaj drugi bezpłatnie”, dwukrotnie zaoferowałem dwóm takim osobnikom, którzy podeszli do mnie i poprosili o pieniądze, mówiąc, że są głodni, że z nimi pójdę do tej jadłodajni na hamburgera.
    Jeden po prostu ode mnie się oddalił, drugi też, ale jeszcze na pożegnanie mi powiedział „f..k off”. Widocznie aż tak głodni to oni nie byli…😁
    Natomiast mój klient wychodził ze sklepu z paczką 6 piw i jakiś luj poprosił go o jedną puszkę. Gdy mu ją dał, zjawił się drugi i też chciał. Gdy odmówił, ten drugi wyrwał mu całą paczkę!

    Ja już od kilkudziesięciu lat nie daję żadnych tego rodzaju ‘ofiar’, a kilka razy bardziej natrętnym i młodym powiedziałem tak niezmiernie nieprzyjemne rzeczy (innymi słowy, samą czystą prawdę, bez żadnej „political correctness”), że wystraszeni uciekli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, wielu takich "zaradnych" inaczej próbuje naciągać ludzi, u nas tez ciągle krążą jakieś skarbonki, kto to sprawdza?

      Usuń
  27. Haha, świetny pomysł z tymi aktywami... Mówią że rodzinę poznamy przy podziale majątku...
    AJ cudne jak zawsze.
    I weź tu pomagaj innym...

    OdpowiedzUsuń