Toruń porusza na wiele sposobów, a porównanie miasta do małego Krakowa nie jest przesadą.
Dwór Artusa to przepiękny budynek, byliśmy tam kiedyś na koncercie piosenki francuskiej i w restauracji.
Tym razem traf chciał, że mogliśmy skorzystać z oprowadzania po zabytku z przewodnikiem. Rzadka okazja, tym bardziej, że po naszej wizycie wyłączono część sal ze zwiedzania z powodu remontu.
Poczekaliśmy cierpliwie aż zbierze sie komplet zwiedzających, a było warto, sami zobaczycie na zdjęciach.
Nie zamierzam zanudzać Was szczegółami historycznymi, to każdy może znaleźć w Internecie, postaram się o opis wrażeń i emocji oraz zapamiętane ze zwiedzania ciekawostki. Początki Dworu Artusa sięgają XIV wieku, a w swojej drugiej wersji z początku XIX w. pełnił funkcje teatru miejskiego, tak tez był nazwany.
Już fasada budynku wyróżnia się kolorem i wielkością, a obecna siedziba Bractwa św.Jerzego pochodzi z 1891 roku i jest trzecią wersją pierwotnej. Poprzednie nie przetrwały trudności z fundamentami, podmywaniem gruntu przez Wisłę itd.
Dwór Artusa zawsze pełnił różne funkcje, kulturalne, handlowe, restauracyjne, gościł znamienite osobistości.
Dziś, oprócz sal koncertowych i konferencyjnych, dwa pomieszczenia na parterze zajmują sklep drogeryjny oraz sklep z piernikami.
Klimatyczna restauracja na zadaszonym dziedzińcu, można zajrzeć do niej z góry przez okna Dworu.
W piwnicach małe kameralne kino o dwu ekranach, bo struktura budynku nie pozwoliła na przebudowę pomieszczeń i dostosowanie do wymogów sali kinowej z jednym dużym ekranem.
W tym podziemnym kinie wysłuchaliśmy ciekawostek pani przewodnik i obejrzeliśmy prezentację na ekranach.
Klatka schodowa szeroka, jasna, z lustrami i witrażowymi oknami.
Okna w każdej z sal są przepiękne, bogato zdobione, nie sposób nie zachwycać się grą świateł, gdy zagląda do nich słońce.
Ogrom witraży widać dobrze z góry, z balkonów sali koncertowej.
Wszystko tu jest dobrze zachowane : od posadzek, poprzez okna i drzwi, aż po sufity, okupanci oszczędzili Dwór Artusa.
Bogato zdobione balkony i loże dla ważnych gości, z osobnym wejściem i żaluzjami - ciekawe, co widzowie na balkonach chcieli ukryć przed innymi, oglądającymi przedstawienie na fotelach w parterze?
Mieliśmy okazję zajrzeć w najdalsze zakamarki, magazyny, kręte schodki.
Posadzki , zarówno kamienne, jak i parkiety zachowane doskonale, te drewniane trzeba co jakiś czas czyścić i lakierować. A roboty z tym niemało, bo parkiety z różnych gatunków drewna przecież.
Sufity drewniane, kryształowe żyrandole. Te freski sufitowe po lewej nawiązują do historii Torunia, a możne je oglądać tuz po przekroczeniu progu budynku.
Śmiesznie wygląda wycieczka, której uczestnicy chodzą ciągle z zadartymi głowami :-)
Sala lustrzana - nie tylko sporo w niej luster, ale przede wszystkim drewnianych boazerii inkrustowanych różnymi gatunkami drewna.
Jako absolwentka UMK, zapamiętałam szczególnie ciekawostkę dotyczącą dziejów mojej uczelni.
Gdy po wojnie powstawał Uniwersytet Mikołaja Kopernika, niektóre wydziały funkcjonowały w Dworze Artusa właśnie, który pełnił funkcję Collegium Maximum.
Tutaj też , do 1983 roku mieścił się klub Od Nowa ( tam działał Grzegorz Ciechowski z zespołem).
Stopniowo wydziały UMK przeniesiono do miasteczka uniwersyteckiego na ul. Gagarina.
Najdłużej w Dworze Artusa przetrwał wydział sztuk pięknych i tu podobno, na zajęcia z rysunku uczęszczał Zbigniew Herbert.
Dziś Dwór Artusa jest prężnym ośrodkiem kultury i sztuki, a na chodniku przed wejściem powstała Piernikowa Aleja Gwiazd, które odwiedzają Toruń.














Ładnie urządzony, szczególnie ta mała sala kinowa wzbudziła moje zainteresowanie. Klimatyczne miejsce 👍👍
OdpowiedzUsuńBardzo, tylko nieco duszno i klaustrofobicznie, jeśli ktoś nie lubi małych pomieszczeń.
UsuńPiękne miejsce i fajnie się wam udało je zwiedzić!
OdpowiedzUsuńMieliśmy fart i trochę cierpliwości:-)
UsuńSłyszałam o Dworze Artusa, ale w Gdańsku. Nie wiedziałam, że jest taki też w Toruniu. Przepiękne wnętrza. Witraże, posadzki, sufity... Nie wiadomo, na czym najpierw zawiesić oko.
OdpowiedzUsuńTo prawda, patrzysz pod nogi, a tu mąż trąca w ramię - zobacz sufit lub odwrotnie!
UsuńTo trzeba przejść dwa razy, raz patrząc pod nogi, a drugi raz do góry.
UsuńŚwietny pomysł! ale potrzebny byłby i trzeci raz, bo ściany i drzwi!
UsuńPrzepiekny, szkoda ze nigdy nie widzialam. Wszystko zachwycajace - od sufitow do podlog - i ciesze sie ze jest utrzymywany w doskonalym stanie.
OdpowiedzUsuńCiagle mnie zachwyca stara architektura , tak niepodobna do wspolczesnej, nie mowiac ze dawni fachowcy nie posiadali obecnych narzedzi, wszystko co tworzyli to zmudna praca.
Współcześnie, to niemała zagwozdka dla restauratorów i ogromne koszty! ale taki zabytki, to nie tylko świadectwo historii, to uczta dla oka!
UsuńZadarte glowy mnie ubawily. Nie dziwne gdy takie sklepienia, okna i zyrandole sie oglada. Wlasnie z wysoko podniesiona glowa. Przewodnik to plus w tym wszystkim. Ten budynek to inny swiat!
OdpowiedzUsuńBalkony? Byly miejscem spotkan przy okazji spektaklu na scenie.
Nastepna karte Torunia otwarlas!
Och, głowa chodziła jak kołowrotek, bo wokół mnóstwo ciekawych detali !
UsuńNiezwykła precyzja zdobnictwa! I jaka różnorodność!
OdpowiedzUsuńOgromna, złocenia, płaskorzeźby, lustra, mistrzostwo świata
UsuńWyobraziłam sobie te zadarte głowy całej wycieczki. Komicznie wyszło 😅.
OdpowiedzUsuńDwór Artusa cudowny, Wnętrza cudowne i Toruń cudowny! Tylko ma jednego potężnego pasożyta, wciąż pozostającego królem dewotek.
Nawet nie wiem, gdzie to jest w Toruniu, nigdy nie szukałam...
Usuńa ja tam byłam, jeszcze z mężem i 2,5-letniem Dzieciątkiem. Oczywiście tylko przed. Mam zdjęcie na pamiątkę 😅
UsuńWątpliwa pamiątka, niestety...
UsuńAle mam i jestem z niej dumna! 🤣
Usuń👌😂
UsuńJej, jak tam jest pięknie! Jak będziemy w Toruniu, koniecznie musimy tam zajrzeć :D Tylko lista miejsc do zwiedzenia już tak mi się wydłuża, że chyba trzeba będzie tam tydzień czasu poświęcić :))
OdpowiedzUsuńTydzień może nie wystarczyć, bo jak doliczysz warsztaty w muzeum piernika, seans w Planetarium, rejs statkiem i Młyn Wiedzy, to ho,ho!
UsuńWow, same perełki, naprawdę jest co oglądać, no faktycznie ktoś już napisał, a kiedy włości T.R zwiedzisz, jestem ciekawa jego zamków, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńNo parę miejsc pewnie jeszcze jest do odkrycia :-)
UsuńNo to mnie zaskoczyłaś. W latach 60/70 ub.w. na zlecenie fotografowałem wnętrza Dworu Artusa w Gdańsku. Wyszły nieźle i - szczególnie kręcone schody - trafiły do jakiegoś katalogu (są też na blogu fotoanzai). Do tego czasu myślałem, że Dwór Artusa jest tylko jeden ... w Gdańsku. A tu masz.
OdpowiedzUsuńTo się cieszę, pozostaje zwiedzić Dwór w Gdańsku w takim razie i porównać!
UsuńPrzepiękne miasto! Niestety, byłem tylko raz, w sierpniu 1976 roku przez pół dnia. Pamiętam pomnik jakiegoś pułkownika czy generała. Gdy się koło niego zatrzymaliśmy, podszedł do nas starszy pan i zaczął nam opowiadać i o pomniku, i o samej postaci.
OdpowiedzUsuńGenerała nie kojarzę, jest wprawdzie pomnik Piłsudskiego, ale nie miałeś szansy go widzieć, podobnie gen.Hallera, zostaje pomnik Bema, ale on stoi na terenie wojskowym.
UsuńTo było 50 lat temu i teraz zastanawiam się, czy czegoś nie pokręciłem. Na pewno to był Toruń, na pewno był pomnik, na pewno rozmowa ze starszym panem... ale może na pomniku nie stał pułkownik ani generał... A na pewno nie Piłsudski, nie Haller i nie Bem. Kopernik też nie 😁
UsuńPamięć płata nam różne figle...
UsuńPojęcia nie masz jak okropnie zatęskniłam za Toruniem. No bo przecież byliśmy w nim 2 lata temu całą rodziną.... Ale Dworu Artusa nie zwiedziliśmy, bo za mało czasu było. Ale w Planetarium byliśmy no i każdy sobie piernika własnego stworzył i upiekł... No i cały prawie Toruń na nóżkach zeszliśmy.
OdpowiedzUsuńTo miasto rzeczywiście jest przepiękne. No i nad Wisłą leży !!!
Na Toruń zawsze czasu za mało, w dodatku ciągle się zmienia...
UsuńNic dziwnego, że zwiedzający chodzą tam z zadartymi głowami, jakby wypatrywali objawienia albo sprawdzali, czy żyrandol na pewno jest dobrze przykręcony - jest co podziwiać. :)
OdpowiedzUsuńMnie zawsze dręczy pytanie, kto te żyrandole czyści?
UsuńPrzepiękne wnętrza a najwspanialsze w tym wszystkim jest to, że toruński Dwór Artusa nadal tętni życiem i jest otwarty dla mieszkańców i przyjezdnych. Byłam pewna, że Dwór Artusa znajduje się tylko w Gdańsku a tu proszę, Gdańsk nie jest jedyny. Bardzo podobają mi się okna z witrażami, wpadające przez nie promienie słońca muszą wyglądać magicznie. Fajnie, że udało Wam się zwiedzić Dwór Artusa, w dodatku z przewodnikiem.
OdpowiedzUsuńCieszy mnie, że udało się niektórych czytelników bloga zaskoczyć.
UsuńZwiedzanie z przewodnikiem, to możliwość wejścia w rózne zakamarki i wiedza poza Internetem.
No niestety Toruń zaliczyłam tylko przejazdem, mieliśmy potem regularnie zwiedzić, ale jak to na urlopie- tysiąc pomysłów i w końcu znów tylko przejazd przez miasto bo już zabrakło czasu na zwiedzanie.Zresztą wtedy byliśmy z mocno nieletnią córką, a zwiedzanie z nią to...była udręka. Niestety pięciolatka była dość kiepską turystką- jak nie pić, to siusiu albo nóżki bolą...
OdpowiedzUsuńO tak, znam to, dzieci interesują zupełnie inne rzeczy: ZOO, lody, sklep z pamiątkami...
UsuńJa byłem w Toruniu tylko przejazdem - i to wiele razy. Postaram się tam kiedyś zatrzymać na dłużej. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńKoniecznie! nie pożałujesz!
UsuńW roku 1975 zapisałam się na praktyki zawodowe do Torunia. Miasta nie zwiedziłam, bo mój przewodnik się zbiesił. Jednak Miasteczko Akademickie bardzo mi się podobało-pachniało świeżością i bielą. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńW bibliotece uniwersyteckiej miałam zajęcia, och wspomnienia!
UsuńAch, Toruń jest miastem, które bardzo mocno chciałabym zwiedzić, nie tak przejazdem, tylko na spokojnie. Mam nadzieję, że w końcu mi się uda.
OdpowiedzUsuńNa spokojnie, na kilka dni, to w sam raz...
UsuńChętnie przeczytałem tekst o Toruniu. Być może będzie mi się teraz kojarzył z czym innym. Miłym, jak te toruńskie pierniki zajadane w dzieciństwie. Pozdrawiam
UsuńCieszę się, a pierniki, to lek na całe zło!
Usuń