Strony

środa, 12 sierpnia 2026

Opowieść przy kawie


Czego to człowiek się nasłucha, idąc do kawiarni na lody.

Nawet podsłuchiwać nie trzeba, bo towarzystwo rozbawione, głośne, trzy eleganckie panie, przed każdą kawa i ciacho, stoliki na powietrzu pod parasolami.

Jedna z pań opowiadała koleżankom o swoich doświadczeniach z rodziną. W pewnym wieku robi się porządki, takie generalne, bywa że i mieszkanie zmieniamy na mniejsze, więc i mebli, i wszelkiego dobra za wiele. 

Sił i możliwości do owego porządkowania też coraz mniej, więc nasza bohaterka poprosiła o pomoc najbliższych. Nie sprecyzowała o jakich członków rodziny chodzi, może koleżanki były w temacie.

Okazało się, że każda z poproszonych osób jest bardzo zajęta, a to w pracy, a to na działce, a to wakacje dzieciom trzeba zorganizować itp. Przyszło poradzić sobie samej, z pomocą sąsiadów i firmy przeprowadzkowej.

Tanie to nie było, ale kto bogatej emerytce zabroni? Firmy też muszą jakoś zarabiać, a że panowie sprawni i uczynni byli, pani odpaliła każdemu co nieco poza rachunkiem.

Czasu minęło trochę, nowe mieszkanie urządzone, a pani emerytka postanowiła spłatać figla mało uczynnej rodzinie. Napisała smsy do zainteresowanych....

Tutaj kończę opowieść, mając nadzieję, że czytający ten wpis dopiszą swoje zakończenie, za co z góry dziękuję.

53 komentarze:

  1. ... i wysłała im rachunek za uczynność ;-)
    Ale ja bym napisała tak: Mam mieszkanie w remoncie, przyjeżdżam do was na tydzień.
    Ooo, teraz mam inny pomysł: Sprzedałam mieszkanie, wprowadzam się do was.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pani napisała : droga rodzino właśnie sporządziłam testament, bowiem umieram, a mieszkanie zapisuje temu, kto mi pomógł w przeprowadzce.
    a swoją droga, już bez żartów, to miałam w życiu wiele przeprowadzek i powiem ci, że to na prawdę było trudne i rozumiem, rozgoryczenie. Raz mnie też pewne typy i typiary wystawiły. .. nie zapomniałam.
    Nadrabiam zaległości blogowe :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W potrzebie wielu rzeczy o bliskich się dowiadujemy...
      Na urlopie blogi mogą poczekać:-)

      Usuń
  3. … z zaproszeniem na oblewanie nowo urządzonego mieszkania, po czym na drzwiach wywiesiła kartkę, że właśnie dzieciom i wnukom organizuje wakacje na działce.

    OdpowiedzUsuń
  4. Światna historia i bardzo ciekawe jej zakończenia przez powyższe osoby! Uśmiałam się :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No, jestem bardzo ciekawa dalszych hipotez w komentarzach 😁

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja to pewnie nic bym nie napisała, tylko uznałabym, że nie mam żadnej rodziny i całkowicie zerwałabym kontakt.

    OdpowiedzUsuń
  7. Przypomina mi to bardzo sytuację z pociągu nad morze rok temu. Naprzeciwko naszego siedzenia, pewien jegomość rozprawiał z towarzyszami o dolegliwościach własnych i członków rodziny... Nim dojechaliśmy nad morze, pozostali pasażerowie postanowili gremialnie go uciszyć, bo znaliśmy już całą historię choroby ze szczegółami XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak miałam w przychodni, pan obok opowiadał mi o swoich chorobach i trepanacji czaszki :-(

      Usuń
  8. Nie potrafie skomponowac trafnej i dobitnej riposty - prawdopodobnie raz na zawsze zignorowalabym tych ludzi co wydaje mi sie najlepszym sposobem dania im do zrozumienia ze jak obeszlam sie bez nich w czasie przeprowadzki tak obejde sie bez nich w zyciu.
    Ja tez nie moge sie nadziwic a takze strawic ludzi bardzo glosno rozprawiajacych o swych prywatnych sprawach w publicznych miejscach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami jest to dla mnie krępujące, zwłaszcza gdy temat rozmowy intymny nawet...

      Usuń
  9. ...w którym poinformowała ich, że cały majątek zapisuje Fundacji Felineus" ratującej koty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, super pomysł, brawo Ty!

      Usuń
    2. Mam adopciaki z Felineusa, wspieram ich finansowo jakimiś groszami, zaznałam od nich również ogromnej pomocy, Gdy Fanta zachorowała na FIP. 1% podatku też co roku dla nich przeznaczamy całą rodziną.

      Usuń
    3. My co roku wpłacamy na inny cel.

      Usuń
  10. Tak naprawdę to chyba nic bym do nich nie pisała. Cenię sobie spokój.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokój rzecz święta, ale kiedyś trzeba się spotkać...

      Usuń
    2. To prawda Asiu. To może przy spotkaniu bym im "podziękowała".

      Usuń
    3. To zawsze trudne, prawda?

      Usuń
  11. Kurczę, ja to bym do nikogo nic nie napisała. W końcu przyjdzie koza do woza. Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i tak być, racja, każdy w jakiejś potrzebie bywa.

      Usuń
  12. Hmm, może napisała coś w tym stylu: zmieniłam Wasze nazwy w kontaktach na: 'Zajęty 1', 'Zajęta 2' i 'Zajęty 3'. Nie dziękujcie. A jak będziecie mieli wolną chwilę, dajcie znać to dopiszę Wasze imiona;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Tzn. ... ona nie uwierzyła tym ludziom, że są zajęci? Dlaczego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie kwestia wiary, każdy ma prawo być zajęty w danym momencie, a przeprowadzki nie planujesz z dnia na dzień. Jeśli nie możesz liczyć na pomoc najbliższych, to czyją?

      Usuń
    2. Niby tak, ale ... jak widzę, gdy znajomi nie mogą normalnie pojechać w czasie urlopu na wakacje do rodziny (urlop oznacza, że oni na co dzień pracują) i mieć naprawdę wakacje, bo przyjeżdża się do rodziny robić komuś remont albo w czymś pomagać to trochę ... ręce opadają. Wynika bowiem z tego, że ludzie nadal mają dzieci po to, aby mieć tanią siłę roboczą, jak w XIX wieku. Z Twojej opowieści wynika, że emerytka cały czas kasę miała i nawet nie musiała oszczędzać. I dobrze. Zapłaciła tym, którzy wykonali pracę. Dla mnie na tym opowieść się kończy (płatanie figla mało uczynnej rodzinie to już gra sił, jak ktoś ma skłonność do takich zagrywek, z góry mało go lubię).

      Usuń
    3. Wiesz, jest taki stary mem: nie widać kolejki do opieki nad rodzicami, za to jest długa kolejka po spadek.
      Sama świadomość, że możesz na kogoś liczyć jest budująca, a i dzieci często liczą na pomoc rodziców, więc to działa w obie strony...

      Usuń
  14. Napisała smsy do zainteresowanych oraz dołączyła zdjęcie ekipy przeprowadzkowej:
    „Kochani, przedstawiam Wam nową gałąź naszego drzewa genealogicznego. Wyrosła mi w dniu przeprowadzki, ma cztery zdrowe kręgosłupy, osiem sprawnych rąk i ani jednej działki wymagającej natychmiastowej reanimacji. Awansowali do grona najbliższych, bo jako jedyni byli blisko, kiedy ich potrzebowałam. Dotychczasowi najbliżsi zostali przesunięci do rodziny dalekiej i zajmują obecnie miejsce tuż za wujem Ignacym, który nie żyje od 1998 roku - przynajmniej miał konkretny powód, żeby nie przyjść. Nowego adresu nie podaję, żeby nikt nie musiał się fatygować”. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dosadnie i dowcipnie zarazem:-)
      Otóż to, są powody i powody, nie powiemy, że nie odbierzemy zwłok ojca z kostnicy, bo mamy pilne zebranie...

      Usuń
  15. No to ja będę przewrotna i napiszę tak :D Panią znamy tylko z głośnej rozmowy w kawiarni, nie wiemy więc czy ona zawsze bywa pomocna, a może ona odmawiała pomocy w potrzebie swoim bliskim, tym których teraz poprosiła o pomoc w przeprowadzce. Albowiem bywa i tak że ci co się głośno skarżą miewają "wiele za uszami".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego nie wiemy, w zabawie chodzi o co innego jednak, no i nie mogę zdradzić na razie zakończenia...

      Usuń
  16. Bardzo jestem ciekawa zakończenia :))
    Pewnie nic bym nie pisała, ale na pewno w przyszłości będzie okazja, żeby odpowiednio podziękować ;)
    Z wielką frajdą przeczytałam pomysły osób komentujących ;)))

    OdpowiedzUsuń
  17. "Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie." - tak mówi przysłowie i jest w tym ziarnko prawdy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie, cokolwiek robimy, dobrze mieć świadomość, że jest ktoś pomocny i życzliwy.

      Usuń
  18. Pani przepisała wszystko na radio Maryja!

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja bym zignorowała zachowanie rodziny. A pani napisała, że zaprasza na parapetówkę.
    Przeprowadzałam się w życiu kilka razy, w ostatnich latach, gdy już byłam starsza i zawsze to robiłam sama. Bo w czym niby rodzina miałaby mi pomóc? W pakowaniu czy wynoszeniu rzeczy? Nikt nieprzygotowany do tego nie będzie nosił mebli. A pakowanie trzeba samemu robić. Sąsiadów bym najmniej obarczała takimi obowiązkami.
    Teraz również, będąc w trudnej emocjonalnej sytuacji, sama pakuję dom, który ma być na sprzedaż. Meble zostają. Córki przyjechały na chwilę i pojechały, wzięły rzeczy, które im się podobają. Przecież nie mogę od nich wymagać, żeby tu były ze mną cały czas. Swoją drogą jestem pewna, gdy już będzie ewentualny kupiec z gotówką i ostatecznie trzeba będzie dom opuścić, na pewno ze mną przyjadą.
    Sorry za prywatę, żeby się wygadać jak blogowy pasażer.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przepraszaj, blogowe opowieści są zawsze ciekawe.
      Jesteś pewna córek, masz oparcie, to krzepiące.
      Widocznie nasza bohaterka też liczyła na takie wsparcie, nie miała żadnego, bywa...

      Usuń
  20. Standard, także w moim życiu - chociaż do emerytki mam jeszcze trochę. :) Też wolę zapłacić i mieć zrobione, i tyle. Kiedyś była taka reklama banku: "pożyczasz pieniądze... i tylko pieniądze jesteś winien" i podobnie jest z innymi rodzinnymi interesami czy przysługami.

    Gorzej, jak kogoś faktycznie nie stać i potem naprawdę ma problem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wdzięczność, to czasami kłopotliwy dodatek do życia...

      Usuń
  21. Asiu ale mnie wciągnęłaś w tę historię! 😄 Już byłam ciekawa, jaki numer pani emerytka wywinęła swojej „wiecznie zajętej” rodzince, a Ty w najlepszym momencie urwałaś opowieść 😂 Ja bym w SMS-ie napisała, że przy porządkach znalazłam coś bardzo cennego i potrzebuję pomocy w podjęciu decyzji, co z tym zrobić… Ciekawe, ilu nagle znalazłoby wolny wieczór! 😉😂 Czekam na prawdziwe zakończenie, bo czuję, że będzie dobre

    OdpowiedzUsuń
  22. Pani napisala: Zapraszam na kawe na ławie w podziece za to, ze swoja obecnoscia nie przeszkadzaliscie mi w przeprowadzce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry pomysł, delikatny sarkazm, a kto wie, może i było sprawniej dzięki temu:-)

      Usuń
  23. ja bym napisała, że dom zapisany na Radio Maryja :) Ale by mi nie uwierzyli, więc może, że na fundację zwierzątkową...

    OdpowiedzUsuń
  24. Znam takie historie.. Nieraz bywa tak, że osoba, która chętnie pomaga, ze swoimi problemami zostaje sama... ;) Co mogła napisać tamta pani? Może podziękowała za "wsparcie" podczas przeprowadzki i zmieniła zapis testamentu? Ciekawe co wymyśliła haha :D
    My też pakowaliśmy się i przeprowadzaliśmy sami, meble i sprzęt przewiozła firma. Na szczęście było tego niedużo, w końcu w kawalerce za wiele się nie pomieści ;))

    OdpowiedzUsuń