Strony

poniedziałek, 7 września 2026

Góra- dół, góra - dół...

 Karpacz jest świetnym miejscem wypadowym na piesze wyprawy, ale jako miejscowość do życia, no nie wiem... w którąkolwiek stronę nie idziesz, to zawsze jest pod górę i tylko chwilowo z górki. 

Tak więc chodziliśmy w trybie góra-dół! Nie dziwiło, że wiele osób czatuje na przystankach na busy i taksówki, ale prawda też taka, że nie stali tam sami starcy i inwalidzi, wozami nad Morskie Oko też nie jeżdżą tylko seniorzy...

Dzień był przekropny, Śnieżki z dołu nie widać, więc wybraliśmy opcję spacerową, co nie znaczy, że kilometrów było mniej...


Via Sacra czyli trasa łącząca obiekty sakralne na terenie Karpacza.
Mijając ponownie zaporę na Łomnicy, dochodzimy do ronda Biały Jar, skąd prowadzą liczne szlaki w góry.


Kierujemy się ścieżką wzdłuż wyciągu w stronę Dzikiego Wodospadu. Trasa niezbyt wymagająca, na każde nogi i kondycję:-)


Takie budynki, to typowo górskie klimaty, masz wrażenie, że to Alpy co najmniej...


Wreszcie Dziki Wodospad,  dziki z nazwy, ale mocno uregulowany, a dinozaury jakoś nas nie wystraszyły...


Gdyby nie piesza wędrówka, pewnie nie zauwazylibyśmy wieży widokowej. Drogowskaz do skoczni Orlinek widać z daleka, ale mało kto wie, że skocznia nieczynna, za to wykorzystywana jest jako punkt widokowy.


Schodów na górę mnóstwo, ale najgorsze były te prześwity przez stopnie i między nimi, więc nie wiem, jak można chodzić po szklanych platformach...
Widoki niesamowite, na każdym poziomie wieży i z każdej strony!


Bileter z wieży polecił nam drogę powrotną szlakiem przez las, nie wzdłuż ruchliwej drogi i było warto, choć nogi mi odpadły od tułowia...
Nagrodą był ostatni odcinek przez skwer z sympatycznymi rzeźbami.


I na koniec żarcik taki, wstąpiliśmy do sklepu z łakociami, gdzie zawarliśmy znajomość z krowami Bożenką i Stefcią i kupiliśmy żelki dla siebie i wnuka:-)


Po takim dniu - pyszna obiadokolacja i basen,  dla chętnych jaccuzi!
Sześć długości basenu i jestem jak nowa:-)


Ostatni post o Karkonoszach będzie typowo górski.

119 komentarzy:

  1. No niezła wycieczka, ale zmęczenie i widoki satysfakcjonujące! Te dziury między stopniami też by mnie deprymowały. Gdy kilka lat temu wchodziłam na wieżę widokową w Horyńcu, znaczni niższą zapewne, robiłam przystanek na każdym piętrze, żeby wzrok oswoić i uregulować błędnik.
    A te krowy to z jakiego powodu? Jakaś lokalna odmiana, tradycja?...
    Rzeźba brodacza - chyba to Karkonosz - podoba mi się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba sieć słodyczowa Malinowa krówka, bo tam i cukierków krówek pełno było.
      Podobny sklep jest w Toruniu.

      Usuń
  2. Bosheee jaki piękny basen!
    Reszta też, ale jak widzę taka wodę to głupieję;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Gory maja to do siebie, ze jest gora dol. Urodzeni w gorach nawet w Lodzi, na Piotrowskiej mowia, ze ida w gore lub w dol :))) choc wiadomo, ze jest rowno. W gorach jest przestrzen, nawet w dolinie! No a na wierzcholku to dopiero widac....
    A z Was nogi wioda tam gdzie wzrok siega :)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawsze wiodą aż tak daleko, czasami poprzestajemy na widokach z daleka...

      Usuń
  4. Klik dobry:)
    Skoro chodzi się tam w trybie góra-dół, to jak w Karpaczu robią skok w bok? ;) :)))
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie, bo gdy idziesz deptakiem, to skok w lewo będzie w górę, a w prawo w dół.
      Ćwiczenie łydek za każdym razem...

      Usuń
  5. I znów podziwiam kondycję! A na tę wieżę widokową w życiu bym nie wlazła 😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kondycja w górach jakoś lepsza, niż w dolinie...

      Usuń
  6. Odkąd podczas mojej ostatniej wycieczki do Hiszpanii tak mnie rozbolały podeszwy, że musiałam regularnie gdzieś przysiadać, jestem mniej krytyczna wobec młodych i na oko sprawnych ludzi, którzy ograniczają chodzenie czy stanie - choć wciąż większość zapewne by mogła.
    Platforma kusiła, ale przez te prześwity pewnie bym nie weszła. Albo bym weszła, ale już nie zeszła - pamiętam, jak w gimnazjum weszłam po czymś takim na skałkę i schodzenie było wielkim wyzwaniem...
    Ludzie z gór mają zwykle lepszą kondycję, jak tak całe życie chodzą pod górkę ;) Znałam jedną dziewczynę, której przykład mi tę teorię potwierdzał :)
    Lubię, jak są różnorodne trasy, nie wszystkie wymagające :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stopy mogą boleć z różnych przyczyn, kolana także, ale trasa nad Morskie Oko nie jest aż tak trudna, mój syn w wieku 5 lat zaliczył.
      Urozmaicenie też lubię, bo ile można się wspinać?

      Usuń
    2. Trudna nie jest, jest za to koszmarnie nudna :P (Ale jeśli ktoś ma problem, może nie iść, wyzysku koni to nie usprawiedliwia.) Za to z ocenianiem, że ktoś woli gdzieś podjechać, jednak jestem ostrożna, mimo że dla większości to kaprys.
      Zapomniałam jeszcze, że kiedyś byłam na szklanym tarasie i nie było to w ogóle straszne, bo to szkło było słabo przejrzyste i jeszcze z jakąś metalową siatką pod spodem :) Za to mój brat raz wynajął na wakacje domek z kawałkiem szklanej podłogi na piętrze i ona już wyglądała dziwnie :)

      Usuń
    3. Nie oceniam, raczej dziwię się, bo kwintesencja gór, to chodzenie, zdobywanie, przełamywanie własnych słabości. Po to tam jeździmy, by obcować z przyrodą, we własnym tempie, bez nadwerężania sił.
      Są oczywiście wyjątki, ale te wyjątki nie robią tłoku ...

      Usuń
  7. No właśnie góra-dół, tak jak już pisałam głównie to pamiętam z Karpacza ;)
    Mam zdjęcie mojej mamy z 1954 r zrobione na skoczni w Karpaczu, w tle znacznie niżej widać zabudowę. Wygląda na to że wdrapała się dość wysoko na skocznię, a więc chyba nieoficjalnie to już od bardzo dawna skocznia służyła za punkt widokowy i dlatego pewnie dobudowano te schody ;) Dla mnie byłoby zbyt dużym wyzwaniem aby się wdrapać po nich :)
    Bardzo podobają mi się te stylizowane rzeźby zwierząt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś czynna była winda, teraz zabita dechami...
      Te rzeźby skojarzyły mi się z Origami:-)

      Usuń
  8. Widoki z góry...i ta droga wijąca się poniżej....Ho,ho chyba by mnie gorący pot oblał w trakcie wspinaczki po takich schodach....ze strachu i wysiłku... Basen z widokiem...., zwierzaki ,super fotka z dinozaurem. i żelki to ekstra dodatki, po takich wyczynach.Całkowicie zasłużone :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musieliśmy pływać, bo po hotelowych posiłkach nie weszłabym w żadne spodnie! Poza tym basen, to relaks:-)

      Usuń
    2. I odciążenie dla kręgosłupa....Wiele by pisać o zaletach ruchu w wodzie, ale nie każdy toleruje powrót do środowiska przed narodzinami. Skojarzenie z wodami płodowymi i tym okresem może wywoływać różne emocje i zniechęcać.

      Usuń
    3. No fakt, nie wszystkich ciągnie do wody, choć to podobno najzdrowszy sport, oprócz roweru.

      Usuń
  9. Atrakcji co niemiara. Kusiłby mnie bardzo ten punkt widokowy, ale nie jestem pewna, czy po takich schodach dałabym radę się wspiąć - te prześwity między stopniami by mnie pokonały. A basen - cudności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystarczy patrzeć przed siebie lub w górę, nigdy pod nogi!

      Usuń
  10. Wspaniałe widoki z tej wieży. Tak sobie myślę, czy dałabym radę wejść...Bardzo podobają mi się te rzeźby zwierząt :) Basen jak widać na zdjęciu pierwsza klasa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basen miodzio, były tez sauny i jaccuzi, ale woda dla mnie za ciepła w tych bąbelkach...

      Usuń
  11. Wczoraj spędziłam równe cztery godziny, spacerując po Lisiej Górze (rezerwat przyrody w mieście, 10 minut ode mnie). Czuję palącą potrzebę sukcesu, więc czy mogłabyś mnie pochwalić? 😅

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, cztery godziny marszu, to wyczyn nie lada, jestem z Ciebie dumna, a i zdrowie podreperowałaś, ale uważaj, podobno tlen zabija!

      Usuń
    2. No masz Ci los. Z drugiej strony teren przylega do murów dawnego WSK, gdzie produkuje się silniki do samolotów i inne takie artefakty, więc myślę, że może ten tlen jest nieco przyćmiony... Ewentualnie przez to, że to wszystko jest w mieście. I jest równowaga tlenowa w przyrodzie 😉

      Usuń
  12. Na Cabo Girao chodziłam po szklanym tarasie na wysokości prawie 600 metrów i uważam, że to było cudne 🤩

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lęku wysokości nie mam, ale szklany taras, to chyba przesada...

      Usuń
    2. Skoro pode mną nie pękł, to możesz spać spokojnie - nawet gdyby ktoś Cię na niego wsadził, to nic Ci się nie stanie, chudzinko 😅

      Usuń
    3. Ja tam w szkło nie wierzę, wolę mocniejsze zastosowania...

      Usuń
  13. Karpacz ma chyba własną definicję spaceru - wychodzisz „tylko się przejść”, a wracasz z udami himalaisty i poczuciem, że schody są osobistą zemstą architekta. Ja po tych prześwitach na wieży prawdopodobnie odkryłabym w sobie lęk wysokości, nawet gdybym wcześniej go nie miała. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym lękiem to dziwna sprawa, ja niby nie mam, ale czasami jednak...to zależy właśnie od detali. Kiedyś balkon w hotelu był wąski, piętro ósme, nie mogłam czytać na tym balkonie...

      Usuń
  14. Nasza dzielnica to właśnie same pagórki... Pójdziesz 700m do Biedronki i od razu masz bieg z obciążeniem hahaha :D Masz rację, przyjemnie się tam chodzi turystycznie, ale codzienne życie jest uciążliwe! Nie wyobrażam sobie tu nie mieć auta ;)
    Widoki piękne, a basen po spacerze to sama przyjemność :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No z zakupami to maraton niemal!
      Najgorzej schodzić po stromym, kolana bolą!

      Usuń
  15. Wspaniała wycieczka, kondycji zazdroszczę, bo trzeba mieć niezłą na takie wyprawy <3 Jednak obłędne widoki rekompensują cały trud i zmęczenia :))
    Pozdrawiam ciepło, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla tych widoków i cudów natury wspinamy się, póki dajemy radę:-)

      Usuń
  16. Karpacz jest specyficzny pod względem górek i zejść. Ale wyrabialiście sobie kondycję dzięki spacerom ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to właśnie chodzi, pokonywać własne słabości i lenistwo:-)

      Usuń
  17. No na takie wieże widokowe to ja nigdy nie wchodzę, mowy nie ma. Jeszcze z prześwitami, a weź... Karpacz znam, bo mam blisko, a za dwa tygodnie wybieramy się do Heviz na Węgrzech (wody termalne), które bardzo nam przypomina te nasze podgórskie miasteczka jak Karpacz czy Świeradów, bo właśnie tam wszędzie jest pod górkę a tylko czasem w dół, i domy bardzo podobne stylowo. Przekonamy się, jak tam z naszą kondycją...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fakt, w Świeradowie tez wszędzie pod górkę. Podsłuchałam kiedyś rozmowę starszych pań, które nie zaglądały do górnego parku, bo im za wysoko. Nasz hotel to już w ogóle był na wielkiej górce!

      Usuń
  18. W Karpaczu jeszcze nigdy nie byłam. Najczęściej zwiedzamy północ :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My z kolei w większości na południe, ale i północ czasami.

      Usuń
  19. Dolny Śląsk znam tylko wyrywkowo, same miasta, głównie przejazdem, nad czym ubolewam. Natomiast Rynek pośrodku góry, nachylenie tak duże, że ani wózkiem, ani dziecko rowerkiem nie ma szans pojeździć sobie, I te zakupy pod górę, myślę o Lanckoronie, mieście aniołów, w którym można się zakochać, ale nie mieszkać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, Lanckorona może zawrócić w głowie, byliśmy tam dwa razy i bardzo nam się podobało, ryneczek jak z innej epoki...

      Usuń
  20. Mam w albumie zdjęcie z Karpacza, ale to było zimą, a ja byłam na tyle mała, że więcej byłam noszona przez ojca, niż stałam na własnych nogach(należy pamiętać, ze chodzić zaczęłam po 5 roku życia). Niestety mam lęk wysokości, więc schody i ścieżki , które pokonywałaś nie byłyby dla mnie. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lęk wysokości ogranicza, a teraz wieże widokowe powstają jak grzyby po deszczu!

      Usuń
  21. sześć długości basenu...no no. jotko.
    podziw

    OdpowiedzUsuń
  22. O kochana, niezły wyczyn, zazdroszczę:) jeszcze nie dotarłam w te tereny, ode mnie to tak daleko... Choć czuję, że mnie zachęciłaś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobiła kilkanaście tysięcy kroków, przemierzyła ponad dwadzieścia kilometrów, wspięła się na skocznię, a na koniec jeszcze zaliczyła basen! Od dziś mówię na Ciebie Kobieta-Terminator!
      Jotko, czasy takie, że dziś młodzi często w gorszej kondycji niż seniorzy.

      Usuń
    2. @T. - w porównaniu z twoimi marszami, to pikuś:-)
      @ Taita - co do młodych, to zgoda, za mało ćwiczą, tylko autami jeżdżą.
      Jaki tam Terminator, kolana mi nawalają!

      Usuń
    3. Ojejku, nie wiem, jak to się stało, że się przypadkowo podpięłam pod cudzy komentarz. Nie planowałam tego, gapa ze mnie! Wybaczcie :)

      Usuń
  23. Ten budynek jest przepiękny! Istne cudo!

    OdpowiedzUsuń
  24. Na wieżę widokową to j bym raczej nie weszła

    Czy "Wieści ze świata" to z Tomem Hanksem?
    Jeżeli tak, to ten film będę oglądać

    OdpowiedzUsuń
  25. ostatni raz w Karpaczu byłem... ooyooyooy... chyba jasno się wyraziłem?...
    dinozaury chyba z lodówki mi zaczną wyłazić, tyle ich teraz jest dookoła...
    za to podoba mi się brama, styl taki jakby dalekowschodni nieco, a ja akurat lubię takie rzeczy...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to się nazywa brama Tori😀

      Usuń
    2. O, znów wiem coś nowego...

      Usuń
    3. @Ardiola...
      dziękować za info... prawdę mówiąc, to ta brama z bramą Tori nie ma nic wspólnego, same różnice, ale mnie się tak jakoś skojarzyło i tyle... generalnie to mnie się prawie wszystko raczej kojarzy z białą chusteczką, ale tu zainterweniowało akurat "prawie"...

      Usuń
    4. Skojarzenia bywają ciekawe...i spontaniczne.

      Usuń
  26. Sześć długości basenu - podziwiam. Uczyłam się pływać ale nie polubiłam.

    OdpowiedzUsuń
  27. Od samego czytania o chodzeniu nogi mnie bolą. Zawzięłam się obejście po lecie posprzątać i czuję się jakbym biegiem na Śnieżkę się dostała.
    I pomyśleć, że 20 lat temu przeszłam Sudety wzdłuż i trochę wszerz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasze możliwości tez już inne, niż dawniej, a sprzątanie bardzo wyczerpuje...ja to zrobiłam przed Karpaczem, bo wiedziałam, że po powrocie nie będzie mi się chciało.

      Usuń
  28. Mnie też dzisiaj nogi odpadły od tułowia, haha!
    Jak dobrze, że przeżyłaś spotkanie z dinozaurem;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, tam w upale, to i tak podziwiam, że zwiedzasz!
      Przeżyłam, łagodny był:-)

      Usuń
  29. Basen tak piękny, że aż żal mącić wodę wskakiwaniem do niego 😄

    OdpowiedzUsuń
  30. Z mojej dolnośląskiej wsi do Karpacza jest 45 km, ale nie jeżdżę tam często ze względu na te górki i nie ma zupełnie gdzie się zatrzymać. Chyba, że na basen do hotelu Movenpick👍😀,a wcześniej do Gołębiowskiego.
    Piękna wycieczka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gołębiowski widać z daleka, tam nie byłam, a niektóre drogie hotele liczą sobie jeszcze za parking!

      Usuń
  31. Po takich spacerach miałaś jeszcze siłę na machanie nogami w basenie? To znaczy że nie było tak źle 😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Woda uzdrawia i dodaje energii:-)

      Usuń
    2. A mi zawsze mówili że woda wyciąga energię 🤔

      Usuń
    3. Leżenie w ciepłym jacuzzi tak, ale pływanie w chłodnej na mnie działa ożywczo!

      Usuń
  32. Dopiero kiedy wejdzie się na szlak, widać cały majestat gór. Myślę, że warto zwiedzać i odkrywać ile się da. Wszystko, co przedstawiłaś Joteczko, jest dla mnie nowe i interesujące. No a piesze wędrówki to przecież samo zdrowie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samo zdrowie i widać więcej detali po drodze!

      Usuń
  33. Tobie w sercu grają góry, mnie w sercu szumi morze... Naprawdę mocno mnie trzyma po tym wyjeździe.

    OdpowiedzUsuń
  34. Karpacz to piękne rodzinne miasto moich dziadków ze strony ojca. W tej willi dziadków mieszkałem z rodzicami w latach 1953-56. Historia dłuższa, ale opisałem ją na blogu (są zdjęcia!):
    http://legionypolskie.blogspot.com/search?q=willa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaraz zajrzę, dzięki !

      Usuń
    2. Podobno link do "mojej willi" nie otwiera się, więc poniżej daję link do samego zdjęcia. Warto porównać to co było 70 lat temu, z tym co teraz.
      https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh4k3sSNZSYHpCVuXCMHsRbFTcWAzmhF8E17zschcpX0_rOTm-jUl7XMCn__Z3WL3LUzm39JVpniyHVn2nV81ZPUqXJS0Hx1j8AaR1Yo_IzWYYmoX48Jhha-xVgA4gQzs0jV7YQ3WCSLazH/s1600/679+a1.jpg

      Usuń
    3. Link do wpisu, jak najbardziej, tylko zdjęcia nie wszystkie widoczne, myślałam, że to tylko u mnie.

      Usuń
    4. Te zdjęcia dzieli przedział czasowy ok. 90 lat, a to moje jest zdjęciem pocztówkowym. Rodzinne zdjęcia pochodzą z lat 1930-1970 u.b.w., ale nie są one tak okazałe. Dziadków wywłaszczono w 1962 r., ale willa od "powojnia" była wielokrotnie remontowana i modyfikowana, być może stąd te różnice.

      Usuń
    5. Taki okres to szmat czasu, gdyby nie wywłaszczenia, miałbyś fajną miejscówkę!

      Usuń
    6. Wywłaszczenia to jedno, ale drugie to system polityczny. Utrzymanie takiego czegoś w warunkach socjalizmu zmierzającego do komunizmu to samobójstwo. Dziadek przypłacił to życiem ...

      Usuń
  35. Basen wielce pociągający! Czytam o tych kilometrach "połykanych" przez Was i wspominam czasy gdy "przerabianie kilometrów nogami" było wręcz frajdą.A takie myśli nachodzą mnie regularnie gdy drepczę z rollatorem do sklepu ciesząc się, że nie musiałam ani razu przysiąść by kręgosłup nieco odsapnął. Bo to kręgosłup jest zmęczony, nie ja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, często ciało nie nadąża za głową!
      Ile razy zmienialiśmy plan wyprawy, bo kolana bolały, bo migrena, bo bateria siadła i energii brak...

      Usuń
  36. Wspaniałe są te wille. Tworzą górski nastrój, są klimatyczne i po prostu piękne. Dla mnie najbardziej wartościowe z całego Twojego wpisu.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zadbane i dobrze wykorzystywane tworzą fajny klimat!

      Usuń
  37. Poczułem się, jakbym wrócił do domu. W Karpaczu przeżyłem jedne ze swoich najszczęśliwszych chwil.

    OdpowiedzUsuń
  38. Strasznie dawno nie byłam w Karpaczu, kilka lat chyba, wolimy Szklarską. Ale dzięki, zatęskniłam :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Kupiłam dzisiaj najnowszą część serii karkonoskiej Gortycha, będę czytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No muszę także zakupić, bo nie czytałam, ale zacznę od początku!

      Usuń
    2. Ja też czytam od początku. Chodzi o to, że najpierw zbieram sobie całą serię, a dopiero potem ją czytam.

      Usuń
    3. Tak najlepiej, by nie czekać na kolejne tomy, chyba że pisarz dopiero pisze...

      Usuń
  40. Nie wiem czy byłem w tej miejscowości. Jeśli tak to baaardzo dawno temu.

    OdpowiedzUsuń
  41. Pamiętam Karpacz sprzed lat. Szalony Geograf miał wtedy 2 latka i nosiliśmy go na barana...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz to On mógłby Cię nieść na barana:-)

      Usuń
  42. Super wycieczka Asiu. Ten budynek taki przytłaczający. Uciekaj z pod tego dinozaura, bo to może źle się skończyć. 😉😁😁😁.

    OdpowiedzUsuń
  43. Moja mama jest fanką wszelkich skoczni narciarskich (dzięki niej zwiedziłam już działające obiekty w Wiśle i Zakopanem, a także niedziałający gdzieś w Bieszczadach, nie pamiętam nazwy tej miejscowości), na pewno by ją to zainteresowało. :)

    Basen robi wrażenie, ależ dawno nie pływałam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skocznie w Zakopanem znam z dołu tylko, nigdy na żadną nie wchodziłam...

      Usuń
  44. Ale się uśmiałam z tego „góra–dół” i nóg odpadających od tułowia 😂 Karpacz rzeczywiście potrafi zrobić człowiekowi porządny trening, nawet kiedy wybiera się tylko „na spacer” 😄 Za to takie przypadkowe odkrycia jak wieża widokowa są najlepsze – człowiek idzie bez wielkich planów, a trafia na coś, czego zupełnie się nie spodziewał. No i Bożenka ze Stefcią na zakończenie wyprawy – obowiązkowy punkt programu 😂🐄 Po tylu kilometrach pizza, basen i jacuzzi zdecydowanie zasłużone! ❤️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pizzy nie było, za to pyszna obiadokolacja i deser!

      Usuń
  45. Brawo Wy! Piękna wycieczka. Na szczęście trud i "odpadanie nóg" zostało wynagrodzone pięknymi widokami, rzeźbami i pysznymi żelkami "od krowy".
    A basen po takiej wędrówce jest zbawienny dla ciała - całe zmęczenie zostaje w wodzie i człowiek jak nowy, no prawie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No prawie, ale to zmęczenie przyjemne, nagrodzone widokami i smakami:-)
      Dzięki, że wpadłaś:-)

      Usuń
  46. Matko, ile tam tych schodów i jakie fajne rzeźby! Super sobie te wycieczki robicie! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie atrakcje same się pchają w nasz grafik:-)

      Usuń
  47. Fantastyczna wycieczka! I Waszą kondycja też! Uściski ♥️

    OdpowiedzUsuń