Był podobno Dzień Seniora, cokolwiek to znaczy. Imprezy, wiersze, laurki, rozmowy ze staruszkami w parku... a co poza świętem?
Bloki bez windy; kolejki do lekarzy; drobny druk, którego żaden senior bez lupy nie przeczyta; wykluczenie cyfrowe i zawodowe; samotność i depresje - można długo wymieniać. Taka refleksja się u mnie pojawiła, bo jakby nie patrzeć, do seniorów się zaliczam, że łatwiej mówić pięknie i na okrągło o jesieni życia, niż o konkretach i bolączkach, bo młodość starości nie zrozumie.
Sama w wieku 30-40 lat nie pojmowałam pewnych spraw ludzi starych, a starsza ode mnie koleżanka była oburzona na dziennikarza radiowego, który nazwał 60-latkę staruszką.
Codziennie słyszę na ulicy, w przychodni, w sklepie opowieści o problemach ze starymi rodzicami, o opiece ponad siły nad chorymi czy niedołężnymi członkami rodzin, a pomocy od instytucji znikąd, chyba że masz pokaźne konto w banku.
Jak dojechać do szpitala, na rehabilitację, zabiegi, gdy osoba samotna, a taksówki drogie? jak pomagać sobie wzajemnie, gdy wszyscy sąsiedzi w podobnym wieku, a dolegliwości po kokardy?
Pchają ci seniorzy swoje wózki, dźwigają worki pełne problemów, wyglądają przez okna, bo po schodach zejść ciężko. Nie pamiętam zbiórek społecznych na poprawienie komfortu życia seniorów.
Czy jeden dzień w roku pod tytułem Dzień Seniora cokolwiek zmieni?

Muszę się przyzwyczaić, że to już moje święto. Olewam już niestety Dzień Chłopaka. Od zawsze śmieszyły mnie babcie idące w grupce, gdy w pewnej chwili jedna mówi do pozostałych, spójrzcie dziewczyny. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDziewczyny, chłopaki i od razu człek młodszy się czuje:-)
UsuńTo jest naprawdę duży, ogromny temat.
OdpowiedzUsuńO seniorstwie należy myśleć od wczesnej młodości. Aktywność intelektualna, fizyczna. Są miejsca i srodoww Polsce, gdzie to działa bardzo dobrze. Uniwersytety 3go wieku ,grupy turystyczne. Zupełnie inaczej wyglądają późne lata życia kiedy się należy do takich grup, samotność mniej dokucza też.
Dałaś mi do myślenia, coś jutro o tym napiszę
Inspiracja? fajnie, ciekawam Twego spojrzenia:-)
UsuńMnie od zawsze denerwuje wrzucanie kilku generacji do jednego worka, jednak jest różnica, czy masz lat 60 czy 90, a tu proszę, wszyscy seniorami.
OdpowiedzUsuńA mnie tam trochę lżej, gdy się podczepię pod 60- tki! 🤣🤣🤣
UsuńNo fakt, 60 a 90 to prawie kolejne pokolenie:-)
UsuńNajlepiej mówić 60 plus :-)
BBM ależ wiadomo, że duchem jesteśmy czterdziestki, ale jednak pewne potrzeby 60 i 90 są trochę inne, poza tymi, które są stałe i oczywiste 😉
UsuńJotko, no i tak mówimy, ale nielepiej byłoby np seniorzy i nestorzy? Jeśli już w ogóle trzeba nas klasyfikować 😉
UsuńNo tak, zapomniałam o tym pięknym słowie Nestor!
UsuńJak mawiała M.Czubaszek - kobieta powinna raz ustalić ile ma lat i się tego trzymać!
O, i to jest bardzo dobre podsumowanie 😊
UsuńU nas starość najlepiej wygląda na akademiach - z bukietem goździków, wzruszającym wierszykiem i obowiązkowym zdjęciem do kroniki. Potem oficjele wracają do swoich gabinetów, a senior do codziennego toru przeszkód. Najzabawniejsze, choć śmiech raczej przez zaciśnięte zęby, że młodsi traktują starość jak chorobę zakaźną, na którą mają dożywotnią odporność. Tymczasem czas nie prowadzi zapisów na ochotnika. Bierze wszystkich, jak leci.
OdpowiedzUsuńOj, bierze, niektórych nawet wcześniej, niż by sie spodziewali, a jeszcze inni rodzą się już starzy ;-)
UsuńOstatnich z dziesiec lat mialam do czynienia ze staroscia, i to nie ta 60-70 letnia ale pozniejsza. Wtedy, niektorym nie pomagaja wspolne wycieczki, spotkania, towarzystwo, rehibilitacje czy dostepnosc do lekarza . To czysta geriatria!
OdpowiedzUsuńKazdy starzeje sie bardzo indywidualnie. Jak to bedzie przebiegalo, nikt nie potrafi przewidziec dzialajac tak czy inaczej we wczesniejszych latach. Jeden wylew zmienia wiele. Pamiec czasem tez gdzies uleci jak ptaki jesienia i juz nie wroci. Wydaje mi sie, ze spoleczenstwo powinno to przewidziec i pomoc, albo chociaz nie przeszkadzac. Starosc to nie choroba ale caly zespol. Starosc powinna byc rowniez godna. Dla kazdego!
Zgadza się, a gdy żyjemy coraz dłużej, często dzięki medycynie, to 70-latki muszą opiekować się rodzicami, a z tym różnie bywa, bo w tym wieku też miewają swoje problemy i ograniczenia.
UsuńOpieka, to nie tylko czytanie na głos i robienie herbatki, niestety...
Mysle ze czyms najgorszym dla osob starych i w dodatku z ograniczeniami jest brak rodziny. Nie zawsze moga rowniez dostac pomoc agencji spolecznych czy pielegniarki.
OdpowiedzUsuńMajac to na uwadze bez wahania postanowilam mieszkac w poblizu corki a podobnie postapil syn.
Nie mam problemu z nazywaniem starych osob starymi do ktorych przeciez naleze chociaz trudno okreslic granice pomiedzy jeszcze mlodym a wiekowym . Samo przejscie na emeryture wrzucilo mnie do odpowiedniej przegrodki. Ani sama sobie ani innym nie wmawiam ze nadal jestem mloda. Moze jestem mloda gdy sie mnie porowna z osoba blisko stuletnia ale nie z 40 letnia.
Nauka podzielila biologiczne zycie ludzkie na trzy fazy kierujac sie glownie choc nie wylacznie produkcja nowych komorek ktora z wiekiem maleje - do trzydziestki okres najmocniejszy, najsprawniejszy, do 60tki spowolniony, idacy w dol, po 60tce ten z wyraznie wystepujacymi przeroznymi ograniczeniami.
Masz sporo racji, sama zauważyłam u siebie pewne ograniczenia po 60-ce i choć wiele jeszcze mogę i chcę, to nie zawsze mój organizm współpracuje, a każde wybicie z pewnej rutyny muszę "odchorować".
UsuńŻycie jest na ogół dość trudne, niezależnie czy to noworodek, czy senior.
OdpowiedzUsuńJestem wdzięczna kolei za możliwość zakupu biletów za 10 zł na Dzień Seniora.
Wyjazd na tanią wycieczkę to takie okienko w tunelu życia. Przez to okienko można ciut rozejrzeć się po świecie i po swoich możliwościach.
Oczywiście, sama korzystam ze zniżek dla seniorów, tańszych biletów, wejść do muzeów itd. ale to powinno trwać cały rok, a nie tylko jeden dzień z okazji.
UsuńŻyję w kraju w którym ludzi starych jest wyraźnie nadmiar, w którym, jak twierdzą jest niska "dzietność", "brak rąk do pracy", ale w moim odczuciu dba się o tych "starych", np. u mnie był przedstawiciel tutejszej Kasy Chorych by sprawdzić swym komisyjnym okiem jak ja sobie daję radę
OdpowiedzUsuńpo nabyciu tej kontuzji dwóch kręgów, miałam przecież nawet rehabilitację, wskazanie do nabycia rollatora- oczywiście nie całkowicie darmo, bo to nie ten stopień inwalidztwa. Tu jest mnóstwo starych, przedwojennych jeszcze budynków w których kiedyś nie było wind ale jednak państwo myśli o tych starych ludziach którzy nie za bardzo mogą wdrapywać się na wyższe piętra i była akcja by gdzie tylko się da robić windy zewnętrzne, które wtedy zatrzymują się na półpiętrach i gdy osoba starsza jest jeszcze w dobrej kondycji to może albo wejść te pół piętra w górę albo zejść. W budynku w którym mieszkam jest winda zewnętrzna, mieszkam na 3piętrze i gdy wcisnę cyferkę 3 wysiadam pół piętra wyżej i spokojnie schodzę te pół piętra. A gdy wychodzę z mieszkania by wyjść z budynku też schodzę pół piętra w dół i wsiadam do windy.
Windy u nas tez obiecywano, na razie widzę windę w przychodni, do której należałam i dobrze, bo kiedyś lekarz musiał zejść do mnie na parter z powodu urazu kręgosłupa.
UsuńW bloku wybudowano podjazd dla wózków, ale co z tego, gdy windy na 4. piętro nie ma...
Mam ogromny sentyment i życzliwość do osób starszych, mówiąc starszych mam na myśli naprawdę podeszły wiek 80+, może dlatego, że od wielu lat mam w swoim otoczeniu takie osoby, moi rodzice dożyli ponad 90 lat, ich rodzeństwo w podobnym wieku jest stale obecne w naszym życiu. Więc znam i bolączki i potrzeby i bezsilność w wielu sytuacjach. Najgorsza jest samotność i to pod każdym względem i emocjonalnym i fizycznym, gdy ciało odmawia posłuszeństwa...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie, Agness:)
Też znam sporo takich osób, kilka trafiło do domów opieki, ale nie każdego na to stać. Są piękne prywatne placówki, ale chyba dla zagranicznych emerytów...
Usuńz tym Dniem Seniora to chyba tak, jak z Dniem Kobiet... imprezy, wiersze, laurki, a na co dzień "gdzie się pchasz babo/dziadu, stara pierdoło?!"...
OdpowiedzUsuńp.jzns :)
Na szczęście jeszcze tego nie doświadczyłam, ale bywa, to prawda!
Usuń"Codziennie słyszę na ulicy, w przychodni, w sklepie opowieści o problemach ze starymi rodzicami, o opiece ponad siły nad chorymi czy niedołężnymi członkami rodzin, a pomocy od instytucji znikąd, chyba że masz pokaźne konto w banku." - dokładnie tak jest. Moja mama mogłaby napisać wielką książkę o czasie, kiedy opiekowała się babcią. Jak stawała na uszach, żeby znaleźć dla babci jakąś odpowiednią opiekunkę czy pielęgniarkę albo żeby załapać się na jakiś projekt, który oferował usługi asystenckie dla osób starszych i niepełnosprawnych. I z tym wszystkim taki opiekun jest zupełnie sam...
OdpowiedzUsuńJako osoba niepełnosprawna powiem tylko, że i w tej kwestii nie jest w Polsce lepiej. Ja wprawdzie potrafię się sprawnie poruszać, ale osoby na wózkach lub o ograniczonych możliwościach mają naprawdę ogromne problemy z barierami architektonicznymi.
Z kolei ludzie z moim zaburzeniem są w większości wykluczeni ze społeczeństwa i nie ma im kto pomóc, a sami nie są w stanie choćby przedłużyć sobie renty. ZUS ani inna instytucja nie pomoże w żaden sposób, nie poinformuje też o dodatkowych świadczeniach jeśli komuś przysługują. A jeśli ktoś nie jest w stanie sam ogarnąć tych spraw? No to ma problem.
Poruszyłaś w ogóle temat pomocy ludziom w różnych sytuacjach zdrowotnych i życiowych, rzadko lub wcale sie zdarza by urzędnik sam z dobrej woli poinformował o dodatkowych ulgach itp.
UsuńGdy koleżanka zapytała w ZUSie o pewien przepis, urzędniczka zdziwiona spytała - a skąd pani o tym wie?
Niestety współczesny świat jest dla seniora bardzo trudny. Niby mamy więcej możliwości ale bardzo szybko idąca do przodu technologia tylko utrudnia życie starszym zamiast im pomóc. Sama za wszystkim czasem nie nadążam, więc podziwiam starsze osoby, które same sobie radzą.
OdpowiedzUsuńTo widać nawet przy kasach samoobsługowych... a co dopiero przy bardziej skomplikowanych operacjach. Zaobserwowałam, że wielu seniorów potrzebuje pomocy także przy wyborze towarów z wysokich lub bardzo niskich półek, nie mówiąc o nieczytelnych napisach itd.
UsuńMasz rację, taki jeden dzień nic nie zmieni, tu jest potrzebna długofalowa pomoc i wzajemne wsparcie. W idealnym świecie seniorzy mieliby godną opiekę i jednocześnie chętnie współpracowali z osobami młodszymi, ale widząc pacjentów w aptece przyznaję, że jest z tym bardzo różnie i to z obu stron :D Bywają wspaniali seniorzy bez należytej opieki i wsparcia, a z drugiej strony też i dzieci/opiekunki, które już są zrozpaczone i nie mają sił...
OdpowiedzUsuńDlatego robimy z mężem wszystko, by nie być dla nikogo ciężarem, ale nie wiadomo, co los przyniesie, czasem jeden dzień zmienia wszystko...
UsuńNie myśl proszę w ten sposób ;) Dbacie o siebie i relacje z bliskimi, więc nawet gdybyście kiedykolwiek potrzebowali jakiejś pomocy, to chętnie jej Wam udzielą :) Może skupiłam się na tych negatywnych przykładach (bo po prostu statystycznie jest ich więcej), ale znam też wspaniałych seniorów doglądanych przez dzieci, wnuków, współpracujących ze sobą - aż miło na to popatrzeć! :D
UsuńNie myślę negatywnie, wręcz przeciwnie, ale jestem realistką i znam różne sytuacje, a jak mawiała moja mama - nie udała się panu Bogu starość.
UsuńJa będę miała za chwilę 59 lat, znaczy powoli staruszka wedle tych definicji 🤪 a na serio, w wieku 20 lat tex myślałam, że jak ma się 50 lat, to jest się starym. Ok, wielu ludzi wtedy było już na emeryturach. Mój rocznik mysi pracować regularnie do 67 lat, więc granica staruszkowa chyba jest u nas zawyżona.
OdpowiedzUsuńW Niemczech nie należy narzekać, nikt sam i bez pomocy znikąd się w sumie nie zostaje. Trzeba jednak wiedzieć, gdzie jakiej pomocy szukać.
Z mojej wsi jedzie 2x w tygodniu autobus dla seniorów, na zakupy, po lekarzach i fizjoterapeutach.
Wiek emerytalny, to jedno, siły do pracy, to drugie. Wielu pracodawców nie ukrywa, że osoby ok.60-ki nie nadążają za zespołem...a w pewnym momencie nikt seniora już nie zatrudni.
Usuń"Nie pamiętam zbiórek społecznych na poprawienie komfortu życia seniorów."
OdpowiedzUsuńCoś takiego znalazłam
https://www.swietymikolajdlaseniora.pl/
Niestety nieraz pojawia się problem tego rodzaju, że senior pomocy nie chce.
Znam dużo takich przypadków niestety.
Zajrzałam, ale to tez są głównie dary, prezenty, wolontariat itp.
UsuńA tu chodzi o kompleksową pomoc dla osób starszych i ich rodzin, wytchnienie od opieki, domy lub mieszkania , gdzie można mieszkać i być opieką specjalistów jednocześnie, a nie przechowalnie chorych na demencję.
Marzeniem byłyby całe osiedla seniorów...pełne zieleni, spokoju, z hospicjami w razie potrzeby...
To tak jak ze wszystkim, pamiętać o bliskich, o tym, co ważne trzeba cały rok. Pozdrawiam serdecznie:)
OdpowiedzUsuńOtóż to, żyjemy nie tylko w święta...
UsuńMimo, że jestem już 75+ to nadal z wyglądu jestem oceniany jako przedemeryt. Takie udowadnianie PESEL-em kim jestem jest dość kłopotliwe, gdy pojawia się często. Ale dla seniorów mam dobrą radę, którą opisałem w komentarzu do poprzedniego posta Jotki. Warto wyposażyć się w e-zegarek, bo on ułatwia wiele w naszych kontaktach z otoczeniem, szczególnie z lekarzami, i urzędami.
OdpowiedzUsuńMoje znajome takie posiadają i sobie chwalą, więc może warto?
UsuńW sumie dobra podpowiedź dla Mikołaja...
Jeszcze nie jestem seniorką a i tak widzę, że osoby starsze mają teraz więcej możliwości niż jeszcze kilkanaście lat temu, i jeszcze z tych możliwości korzystają. Kiedy byłam dzieckiem moja babcia miała raczej nudne i spokojne życie, które kręciło się wokół rodziny, wnuków, ogródka i psa. To, oprócz gotowania i robienia na drutach były jej największe pasje. A teraz oferta kulturalno-rozrywkowa skierowana do starszej młodzieży jest naprawdę bogata i ciekawa: joga, basen, kółka zainteresowań, tańsze bilety do kina i teatru, wycieczki rowerowe, spacery z kijkami. Wiem, że istnieje ogrom problemów, jak np. ceny leków, kolejki do lekarzy specjalistów lub samotność związana np. z emigracją. Na chorobę i samotność nie ma rady ale pomijając te niedogodności to myślę że osoby starsze mają teraz więcej sposobności na ciekawą i fajną starość a Dzień Seniora może być okazją do świętowania.
OdpowiedzUsuńOczywiście, że są seniorzy aktywni, zdrowi i otoczeni rodzinami, oby takich było coraz więcej. Kiedyś nasze babcie w wieku 40 lat, to już zachowywały się jak seniorki...
UsuńNie świętowałam Dnia Seniora, choć o nim wiedziałam.
OdpowiedzUsuńCo to znaczy być seniorem, wiem po przejściu na emeryturę. Koleżanka rówieśniczka zapytała mnie- A wiesz, że jesteśmy najmłodsze wśród najstarszych?! Po przejściu na emeryturę - lekki popłoch, a po czasie refleksja, że emerytura to nie koniec świata. A nawet przyjemność- już nie muszę, a mogę. Czasem mniej siły i energii, raz lepszy dzień, raz gorszy. Ale póki zdrowie jako takie, to jakoś się kręci to życie. Nie patrzę na młodszych, nie chcę ich posądzać o egoizm, ich po prostu nie uczy się dziś szacunku dla ludzi w starszych wieku, co nie znaczy, że nie ma wśród nich empatycznych osób. Ale grono znajomych, z którymi się regularnie spotykam, to moi rówieśnicy.
Na temat instytucji pomagających seniorom nie będę się wypowiadać.
Zostawiłam dla Ciebie małą podpowiedź, co do zagadki w moim poście.
Emerytura czasem jest początkiem czegoś nowego, zgadzam się, bo dopiero wtedy mamy na wiele czas i ochotę.
UsuńWiele zależy od nas samych, ale i od środowiska, a opieka , lepiej nie mówić, sama tego doświadczam. Terminy wszędzie dalekie, specjalistów brak, chyba że ktoś ma kupę kasy lub szczęście.
I to jest przygnębiające, bo przecież nie stajemy się coraz młodsi, tylko coraz starsi.
UsuńMimo wszystko trzeba być dobrej myśli, bo te złe nie dodają nam zdrowi, wręcz przeciwnie!
UsuńO nie! Chyba jesteśmy w podobnym wieku ? W żadnym razie nie jestem seniorką:) Jeszcze nie jestem w tym temacie, ale mam znajomych 75-85 i to całkiem żwawi ludzie. Oczywiście gorzej jest tym schorowanym, bez względu na to czy mają 65 czy 85 lat... Moja bratowa 76 lat ostatnio pojechała sobie pociągiem dla rozrywki nad morze, a to od nas kawał drogi z przesiadką, na nic nie narzekała oprócz jednej sprawy: na stacji przesiadkowej winda była w remoncie i musiała jakiegoś młodzieńca poprosić o pomoc we wniesieniu walizki na wyższy peron. Ale tak poza tym, w życiu codziennym, jakby jej kto oferował "pomoc dla seniorki", jakąkolwiek, to pewnie by się obraziła:) Moja siostra lat 77 też fryga, w życiu nie przyjęła by pomocy pod hasłem "senior". W lecie biegała ze mną po Beskidach i życiowo ogarnięta jak nie wiem co:) teraz seniorzy to są chyba bliżej 90-tki:)
OdpowiedzUsuńJa mam 64, nie ukrywam wieku i na razie nie jestem schorowana czy zgorzkniała (mam nadzieję), ale widuję i znam osoby, które uwięzione w domach przez choroby czy kalectwo marnieją z każdym dniem.
UsuńChoroba zmienia wszystko, a jak wygląda leczenie, też poznaję na własnym przykładzie.
Status seniorów zmienia się, nasze babcie inaczej ubierały się i zachowywały, o zdrowym stylu życia nikt nie mówił, bo czasem jedzenia brakło ogólnie, inaczej to wyglądało w dużych miastach, inaczej na prowincji czy na wsi.
Trochę nie mam obrazu osób starszych, o jakich piszesz. Moja mama, obie ciocie i wujkowie - wszystko po siedemdziesiątce, a mama nawet blisko osiemdziesiątki, ale nie narzekają na opiekę medyczną (nawet mama z rakiem), Do czytania drobnego druku mają okulary, nie są wykluczeni cyfrowo (mama to nawet z telefonu steruje odkurzaczem) ani zawodowo (wujek nadal ma zajęcia na uczelni). Samotni nie są, depresji nie mają (raczej młodsze pokolenie ją ma). Gdybym miała gdzieś w okolicy takiego samotnego sąsiada czy sąsiadkę, zadbałabym o to, żeby się tak nie czuli. Ale nawet owdowiała sąsiadka z naprzeciwka jest żywotna, biegle włada komputerem i językiem angielskim, ciągle gdzieś lata. Wydaje mi się, że coraz mniej jest takich ludzi "wykluczonych", bo świat jest inny i nawet osiemdziesiątka potrafi dziś wyglądać i zachowywać się młodziej niż dawna pięćdziesiątka, siwa albo i w chustce na głowie. Nie spotykam już takich ludzi. Oczywiście wiem, że gdzieś są.
OdpowiedzUsuńZgadzam się z tobą w całej okazałości, bo wspólnie z moimi koleżankami będąc w okolicy 70tki fruwamy po świecie, znamy języki, jesteśmy zdrowe i nie wykluczone cyfrowo, a ponadto jeszcze pracujemy.
UsuńMnie się wydaje, że coraz mniej takich niedołężnych seniorów. Na dobrą starość trzeba zapracować w młodości.
Dziwię się tylko, że mi miejsca ustępują🤔👍 i pomagają z bagażem bez proszenia.😃
Tak, świat się zmienia, styl życia sie zmienia, ale sporo zależy od genów i osobowości człowieka. Wszystko gra, gdy zdrowie dopisuje i emerytura zadowala.
UsuńNa dobrą starość trzeba zapracować w młodości - na pewno, ale nie na wszystko mamy wpływ i nie tylko za siebie odpowiadamy...
Och, temat-rzeka! Właściwe wszystko można napisać i opisać: takich seniorów, którzy są opuszczeni, samotni, wszędzie mają daleko... i takich, którym zdrowie służy i korzystają z życia.
OdpowiedzUsuńO Dniu Seniora słyszałam, bo jakaś akcja była w miasteczku. No ale mnie tam nie było. Na wsi się nie obchodzi.
Opowiem dowcip z życia wzięty.
Niedaleko mnie mieszka faktycznie seniorka mająca 102 lata. Mało już chodzi, ale nawet czasem wstanie z łóżka z pomocą kogoś z rodziny, najczęściej siedzi, umysłowo sprawna jeszcze, zawsze ciekawi ją co się we wsi dzieje. Jakiś czas temu jej sąsiad, człowiek młody, bo zaledwie mający czterdzieści parę lat, zachorował na raka. Był w szpitalu dosyć długo i pewnego razu ktoś puścił plotkę, że umarł. Informacja ta dotarła do seniorki. Ale zaraz po kilku godzinach zdementowano ją, bo człowiek nadal żyje, o czym ona jeszcze nie wiedziała. Seniorka zawołała kogoś z domowników i smutno kiwa głową:
- I co, zmarło się Krzyśkowi (tak miał na imię ten sąsiad).
- Nie, nie - zawołano - Krzysiek żyje, to była plotka.
- No i masz, babo, placek, a ja już za niego cały różaniec zmówiłam!
Różaniec nie zaszkodzi, a i zajęcie dla staruszki było:-)
UsuńZnam pewnego pana, który rowerem jeździł na grzyby, a miał już prawie 90 lat i tylko nie przyznał się synowi, że telefon zgubił, a aparat znalazł sąsiad po dwóch dniach.
Jesli kogos sie oglosi za zmarlego a on zyje dalej to... ten bedzie zyl dugo...az do smierci. :))))
UsuńDobre, zyskuje jakby drugie życie lub żyje na kredyt:-)
UsuńSeniorzy zasługują nie tylko na piękne słowa i symboliczne święto, ale przede wszystkim na codzienny szacunek, realną pomoc i poczucie, że nie są pozostawieni sami sobie. Starość jest częścią życia każdego z nas, dlatego warto już dziś budować świat, w którym nikt nie będzie musiał samotnie dźwigać jej ciężaru. Obyśmy potrafili dostrzegać potrzeby seniorów nie tylko od święta, ale każdego dnia.
OdpowiedzUsuńKażde święto można celebrować całorocznie:-)
UsuńA to jakieś chyba młode święto. Do tej pory obchodziliśmy Dzień Babci i Dziadka w styczniu, a teraz: Międzynarodowy Dzień Seniora, Ogólnopolski Dzień Seniora, Europejski Dzień Seniora i każdy innego dnia. 🫣 Nawet nie wiem, w jaki sposób obchodzi się to święto... 🤔
OdpowiedzUsuńTeraz chyba codziennie jest jakaś okazja do obchodzenia, nawet dzień czystego biurka czy dzień bez samochodu...
UsuńHej, dobrze wogole ze sa takie inicjatywy. No cóż jeden dzien w roku to ciut mało. Na codzień ta część społeczeństwa boryka się z dużymi problemami tzn samotnością, bezradnością ……… no cóż nie ma rodzin wielopokoleniowych mieszkających razem , no może są ale to rzadkość. Pokolenie uczące się w szkołach podstawowych coraz mniej rozumie seniorów. Dużo tych problemów jak na seniorów. A muszą sobie jakoś radzić.
OdpowiedzUsuńNie tylko seniorzy, ale także ich rodziny. Mamy pracować coraz dłużej, a kto zaopiekuje się naszymi rodzicami?
Usuńjotko, jedyne co mnie martwi to fakt, że będę zmuszona opiekować się matka, gdy na prawdę przyjdzie czas. Jestem na to gotowa. gorzej mają te córki, które mają małe dzieci i rodziców chorych staruszków.
OdpowiedzUsuńSeniorami bardzo dobrze opiekują się miasta i gminy w kwestii wszelkich aktywności. Natomiast jeśli opieka zdrowotna i socjalna leży i kwiczy od dekad...choc demografia pokazuje, że Europa się starzeje od dekad...to chyba tylko świadczy o głupocie zarządzających.
To prawda, aktywności jest wiele, tylko korzystać, ale opieka innego rodzaju leży na łopatkach, przynajmniej u nas, a społeczeństwo coraz starsze.
UsuńDzień Seniora - dobre intencje, dużo sympatycznych imprez.
OdpowiedzUsuńJak sama nazwa wskazuje - to zdarza się raz na rok.
Wydaje mi się, że żadna ekonomia nie jest przygotowana na masowe starzenie się społeczeństwa.
Chyba nie jest, tym bardziej, że demografia nie szybuje ostatnio...
UsuńTak, to tylko jeden dzień w roku. Wtedy zaznacza się go różnymi formami, u nas było spotkanie, miła atmosfera itd..., ale potem są zwyczajne dni, które nie sa łatwe dla osób starszych. Kiedy rozmawiam z osobami od siebie starszymi to pomomo wszystko jest w nich rosnący żal, że życie tak szybko im przeminęło.
OdpowiedzUsuńSą jednak i dobre inicjatywy, które nie ograniczają się tylko do tego jednego dnia w roku.
Wiele osób nie chce nawet skorzystać z tych propozycji, które przygotowano dla seniorów okazyjnie, a co dopiero częściej, ich wybór, ale i żal większy, tak mi sie wydaje...no i nie każdy jest towarzyski.
UsuńSeniorzy, tacy jak ich opisałaś są, tylko ich nie widać. Siedzą w domach. Sama od czasu do czasu tylko wypełzam z norki ;) jak muszę. Gdyby nie Młodszy to...strach się bać. Nie zajmuję kolejek w Poradniach, Przychodni, bo zwyczajnie nie mam na to siły. Ani ochoty. Wiem, jaka jest pomoc np. w Australii dla seniorów i to aż się wierzyć nie chce, tyle że żeby ją dostać trzeba się mocno nachodzić :)
OdpowiedzUsuńTo chodzenie i załatwianie to chyba wielu zniechęca i u nas, no i stosunek służb do staruszków, nie jest tak pięknie na filmach...
UsuńStarość różnie wygląda.
OdpowiedzUsuńJedni w wieku 60 lat dostają Alzhaimera a inni w wieku 80 lat podróżują po świecie i zdobywają szczyty.
Otóż to, nie wiadomo, co się komu trafi!
UsuńNie wiadomo, co gorsze: choroby i niedołężność czy samotność czy bieda (bo i tak bywa).
OdpowiedzUsuńA jeśli wszystko w komplecie? masakra!
UsuńNajbardziej "lubię" jak osoby w sile wieku i dobrze sytuowane narzekają na seniorów, że blokują miejsca w przychodniach i szpitalach, kolejkach do operacji. No, życzę im wtedy szybkiej starości i niedołężności, taka wredna jestem.
OdpowiedzUsuńMasz prawo, młody starego nie zrozumie...
UsuńWidziałam dzisiaj w sklepie pana chyba po wylewie. Chodził przy balkoniku - niestary jeszcze senior. Patrzyłam jak z trudem z dolnych półek wyciągał towar. Przykro mi się zrobiło , ale ... nie pomogłam. Sama się nie pcham, z reguły starsi ludzie tutaj sami proszą , kiedy czegoś potrzebują. Np.: czy mogłaby mi pani podać ten słoik z tej górnej półki.
OdpowiedzUsuńNo cóż...świat będzie się starzeć.
Nawet w pracy nie ma udogodnień dla seniorów, są stanowiska, na których przydałyby się ułatwienia, ale pracodawca ma inne priorytety.
UsuńAsiu, poruszyłaś bardzo ważny temat. ❤️ Masz rację, jeden dzień w roku, kilka miłych słów i laurek nie rozwiąże problemów, z którymi starsi ludzie mierzą się każdego dnia. Najbardziej smutna jest chyba ta samotność i bezradność, kiedy człowiek potrzebuje pomocy, a nie ma do kogo się zwrócić. I faktycznie, kiedy jesteśmy młodzi, wielu rzeczy po prostu nie dostrzegamy. Dopiero z wiekiem zaczynamy rozumieć, jak ważne są te zwykłe, codzienne sprawy. Szkoda, że tak dużo mówi się o szacunku do seniorów od święta, a tak mało robi, żeby naprawdę ułatwić im życie. ❤️
OdpowiedzUsuńPokazywano kiedyś symulatory starości - można spróbować jak chodzi i czuje się człowiek w podeszłym wieku - każdy powinien spróbować, by mieć wyobrażenie jak to jest...
UsuńNie zmieni na pewno niestety... A starość nie radość, zwłaszcza jeśli samotna...
OdpowiedzUsuń