Czas na ćwiczenie szarych komórek i pamięci.
Inspiracja pochodzi od Małgosi z bloga TO PRZECZYTAŁAM.
Mówi się, że język polski jest bardzo bogaty, więc teoretycznie w używaniu wyrazów uważanych za wulgarne, powinna być szeroka ścieżka, tymczasem słyszymy na ulicy i w filmach ciągle te same słowa na K, P, J - jakby innych nie było.
Najbardziej męczy chyba w oglądaniu filmów obcojęzycznych słuchanie co chwila: fuck, fuck, fuck... no i oczywiście lektor skrupulatnie tłumaczy każde fuck, jakby niektórych nie mógł pominąć, dla dobra uszu oglądającego.
Wspomniana blogerka, użyła dawno niesłyszanego KURDEFLAK.
I tu taki pomysł, by przywołać inne zapomniane wyrażenia, które pomagały rozładować emocje, choćby po walnięciu się młotkiem w palec, czy w innych mocno irytujących sytuacjach.
I nie chodzi o to, że namawiam do używania słów nieparlamentarnych, a jedynie o udowodnienie, że można użyć innych słów, niż te słyszane na ulicy...


Tytułowe znam w wersji - kurdefalk!
OdpowiedzUsuńpsiakrew!
psiakość!
o, jeny!
o, ja cię!
kurdebaran!
kurza twarz!
a niech to szlag!
Ale myślę, że Witkacemu nie dorównamy ;-)
Sporo tych zwrotów z kurą w roli głównej:-)
OdpowiedzUsuńKurdebaran nie znałam!
Bardzo trudno się dzisiaj zalogować...
UsuńJeszcze przypomniało mi się z kurami:
kurdemol!
kurdebalans!
A tak, faktycznie! i jeszcze kurza melodia!
UsuńJest tego sporo, niektóre wymieniłaś, niektóre podała Aurora!
OdpowiedzUsuńTo prawda, że z kurą bardzo dużo :))
Ciekawe, prawda?
UsuńTytułowego nie znałam, ale te wymienione przez Ciebie i Aurorę jak najbardziej:-) Od siebie dorzucę:
OdpowiedzUsuńmotyla noga!
w mordę jeża!
psiakrew!
psiakość!
do jasnej anielki!
do stu piorunów!
niech to gęś kopnie!
do jasnego pierona! - to pamiętam z czasu studiów na Śląsku:-)
cholera jasna!
niech to koty gonią!
niech to diabli wezmą!
Do jasnej Anielki - tak mówiła moja babcia:-)
UsuńDziekuję:-)
Kurdypiełki zafągane,
OdpowiedzUsuńOżeższtyMojżesz,
OżesztyMojżesz zapożyczam, nie znałam, a fajne!
Usuńsamych zamienników zmiękczających zaczynających się na "kur-" /albo "ku-" jak "kuźwa"/ można by wypisać długą listę... pamiętam kolegę namiętnie operującego słowem "kurtyna" i chyba miał na to jakiś monopol, bo nigdy w życiu nie słyszałem tego w innym wykonaniu...
OdpowiedzUsuńp.jzns :)
aha, i korzystając z okazji obalam /po raz któryś zresztą/ do góry kołami stereotyp "kląć jak szewc", bo mój dziadek/RIP/ z zawodu centralnie szewc operował jedynie frazą "psiakrew!", okazjonalnie zresztą, bo to był niespotykanie spokojny człowiek...
UsuńNo właśnie słyszałam, że szewcy niekoniecznie oklęci byli, ale powiedzonko zostało:-)
Usuńa w ogóle, to wciurności!... bo Blogspot w linkowni Ci coś babełtał i ja nie wiem, co nowego tu i tam...
Usuńa nie, już się zreperowało, to po moim przeklęciu zapewne...
UsuńCo jakiś czas muszę kliknąć zapisz zmiany, nie wiem dlaczego, bo nic nie zmieniam...
UsuńEch, gdyby tak wszyscy zamiast powszechnych wulgaryzmów typu: "k,p,j" używali lokalnych zamienników. Polecam wiersz Tuwima
OdpowiedzUsuńhttps://www.youtube.com/watch?v=EdmZYu9Lths
Nie wiem czy link się otworzy więc poniżej go przytoczę w innej formie:
https://www.youtube.com/watch?v=EdmZYu9Lths
Druga kopia linku jest aktywna, wystarczy kliknąć na drugi, niższy link.
UsuńW komentarzu powyżej zalinkowałem wiersz Tuwima "Całujcie mnie wszyscy w dupę". Tam jest kilkanaście zabawnych zamienników "k.h.j.", ale komentarz pierw się pokazał na kilkanaście sekund, a potem wszystko zostało skasowane. Może masz wyłączoną możliwość linkowania?
UsuńKomentarz wpadł do spamu, nie wiem dlaczego, bo nic nie ustawiałam...
UsuńZwykłe: a niech to! w mordę jeża! Kurka wodna , kurde balans i orzeszku! Potem idzie: kurcze pieczone i niech to diabli! Niech to szlag! Stopniowanie - jak cię mogę!
OdpowiedzUsuńZarządzanie emocjami to ciekawy temat, ostatnio wspominany dość często.
Emocje wszyscy mamy, nie wszyscy nad nimi panują, gdybyż udawało się panować nad nimi przy pomocy słów...
UsuńZwłaszcza nad tymi , które sprowadzają na nas problemy....Bo z pozostałymi nie ma ....sprawy ;-)
UsuńKurcze felek, ja pierniczę, to ja , a mój dziadziu wołał psiakrew i to było najmocniejsze przekleństwo w jego ustach 😊
OdpowiedzUsuńMoi dziadkowie też raczej nie używali wulgaryzmów, za to pokolenie rodziców, już owszem i to często. Czyżby zjawisko potęgowało się z pokolenia na pokolenie?
UsuńBardzo pochwalam Cie ze o tych slowach napisalas bo mysle podobnie - ze mozna na cos przeklnac w sposob mniej wulgarny, jakims bardziej parlamentarnym okresleniem.
OdpowiedzUsuńTwoj i innych blogowiczek lista takowych przypomniala mi wiele poznanych w Polsce a zapomnianych.
Omijam wielkim lukiem blogi slynace ze slownictwa bogatego w nie - raz ze nie ma potrzeby bo mozna zastapic innym slowem a drugie bo robia na mnie wrazenie ze piszacej brakuje slow wiec posluguje sie jedynymi dobrze jej znanymi. Obecnie znam dwa blogi bogate w slownictwo tego rodzaju i nie czytam ich bo malo tresci a duzo przeklenstw.
Mnie tez sie czasem wyrwie powszechne f..k ale nie publicznie , zamrucze to pod swoim nosem. A jesli chce komus okazac sprzeciw czy gniew to mowie "pies cie drapal".
Pies cię drapał lub pies cię ganiał - zapomniane, faktycznie!
UsuńDziękuję:-)
A moze i taka mniej grzeczna wersja: pies ci morde lizal. Tez slyszalam.
UsuńA to było w słynnym skeczu SĘK, kabaretu Dudek, który kończy się słowami:
Usuń- a pies? a pies ci mordę lizał!
Pierona jasnego, niech to dunder ściśnie, sporo już wymienionych ,masz świetne pomysły, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńPierona, to z Gustlikiem z Czterech pancernych kojarzę:-)
UsuńBo to śląskie .
UsuńTak myślałam!
UsuńJak byłam mała to skądś usłyszałam i ciągle mówiłam - kurde mole :))
OdpowiedzUsuńDzieci szybko chwytają zakazane słowa i z upodobaniem powtarzają:-)
UsuńNic czego tu nie przeczytałam nie przychodzi mi do głowy!
OdpowiedzUsuńO Holender!
Tylko to
Tego Holendra też kojarzę, ciekawe czemu akurat Holender?
UsuńBo brzmi lepiej niż cholera, mniej wulgarnie:)
UsuńNo chyba tak, masz rację:-)
UsuńO kurczaczki!
OdpowiedzUsuńTakie w sumie sympatyczne:-)
UsuńJęzyk polski i tak jest pod tym względem bogatszy od angielskiego, gdyż tam słyszymy GŁÓWNIE tylko "fuck" albo "shit". ;)
OdpowiedzUsuńOtóż to, podobnie okrzyk zachwytu - oh, my God!
UsuńDzięki za odwiedziny:-)
Do jasnej ciasnej. do jasnej Anielki, do jasnego grzyba, ja pitolę, ja cię kręcę, by to glizdy pogryzły, pogrzało cię, kurza stopa, kurza twarz, psia kość, psia krew, niech to diabli wezmą, niech to pieron trzaśnie, niech to dunder świśnie, do jasnego pierona, kurczamać, kurde bele, niech to gęś kopnie, naserufajku (cokolwiek to znaczy), diabli nadali, cholera jasna, szalg jasny promienisty... Ja lubię nasze godverdomme i często japońskiego jare-jare używam (ale nie wiem, co to dokładnie znaczy, bo to z mangi, ale lektor tłumaczył to jako "ja cię kręcę" - strasznie mi podeszło), ale i tak najczęście używam tych najbrzydszych. Bo lubię i bo qwa i fck są na tyle mocne, że przynoszą na tyle ulgi, by nia dać nikomu po ryju ani niczego nie niszczyć. Mimo że sama klnę jak szefc, czasem i tak uważam, że w niektórych filmach to niektórych jakby lekko ponosi. Oczywiście ja oglądam dużo gangsterskich filmów, a nie ckliwe bajeczki, więc trudno oczekiwać by gangusy z giwerami wołały do przeciwnika "motyla noga" czy "spadaj z mojej dzielni" haha.
OdpowiedzUsuńJa rozumiem, że filmy gangsterskie czy nasze kryminały to nie mogą być same kwiatki, ale liczba przekleństw na metr kwadratowy jest tam powalająca, więc nie dziwmy się, że młodzi klną i nie widzą w tym nic złego! a adnotacja przed filmem : przemoc, wulgaryzmy, nie zwalnia odpowiedzialności za przekaz...
UsuńMnie sie czesto wyrywa "jasny gwint" bo mnie jednoczesnie rozsmiesza. I zapytanie: "po czorta?" A tak to tylko sobie mysle, czyli mowie w duchu, "perkele!". Choc dla mnie przeklenstwa w obcym jezyku nie odnosza sie do mnie, nie czuje ich ujemnego znaczenia emocjonalnego.
OdpowiedzUsuńLadnie wybralas temat :))).
Tu mi przypomniałaś anegdotę z życia: mama chwali sie, że jej syn umie już mówić po angielsku.
UsuńSąsiadka pyta, a co powiedział?
Fuck you mother!
Podaję tylko to, co było lub jest używane w mojej rodzinie.
OdpowiedzUsuń* kurczę pieczone w pysk,
* niech to dunder świśnie,
* jechał cię kanarek na zdechłej świni w pełnym galopie,
* naserfajku,
* nasermater,
* oż by cię,
* szlag zwalił,
* kurza stopa,
* kurdzia noga,
* jasny gwint, krótki szpic, kurde mol,
* do jasnej ciasnej, nieprzemakalnej, chmurki,
* kuchnia,
* kurde balans,
* o ja nie mogę,
* panie święty,
* Matko Boska, przemień,
* niech to gęś kopnie,
* niech to kaczka kopnie,
* w mordę rysia i patysia
* w mordę jeża,
* i piździec babuszkomu kationku, bolsze srać nie budiet,
* niech to piorun strzeli,
* niech to diabli wezmą,
* jak Boga kocham,
* bój się Boga,
* niech to kule biją,
* o, ja pitolę.
Alez bogactwo jezykowe! Az dziw bierze, ze wszystko to, polski dorobek przeklenstw- nie-przeklenstw mozna sprowadzic do -uj czy - ujowo :)))). Czyzby jezyk ojczysty zanikal w miare uczenia sie jezykow obcych?
UsuńMoja koleżanka zawsze mnie rozśmiesza swoim: zesroł sie goły, dupa go boli! Dzięki za bogaty zbiór!
UsuńCoś w tym jest, bo nawet na koszulkach letnich napisy głównie w obcych językach. Dlaczego np. I love New York, a nie kocham Katowice?
UsuńTo jeszcze a propos tego, co się "zesroł", u nas mówiło się i mówi "usrała się bida i płacze", "srali muchy, będzie wiosna" oraz "nie widziała dupa słońca, ogorzała od miesiąca".
UsuńJęzyk polski jest, niestety, w odwrocie, ale to wcale nie znaczy, że młodzież zna, umie angielski. Oni nie chcą się uczyć niczego. Mam na myśli tę przytłaczającą większość, w odróżnieniu od szlachetnych okazów. A tego ostatniego przytoczonego przeze mnie powiedzenia w ogóle by nie zrozumieli, bo nie wiedzieliby, co znaczy "ogorzeć", a miesiąc zinterpretowaliby kalendarzowo.
No fakt, gdy prowadziłam rózne dodatkowe zajęcia z uczniami lub graliśmy w gry słowne, to dzieciaki nie rozumiały wielu wyrazów, porzekadeł, metafor...
UsuńTeraz w wypowiedziach publicznych nawet, więcej nowomowy i obcych wtrąceń, niż języka polskiego.
Mamy jeszcze - zwłaszcza mój brat, który bardzo kochał dziadka - cały zestaw powiedzonek ukraińskich, ale ich nie przytaczam, bo wiadomo, nie o wulgaryzmy chodzi 😎
UsuńPo lekturze komentarzy dochodzę do wniosku, że polskie przekleństwa były kiedyś osobną gałęzią literatury fantastycznej. Pioruny latały na zawołanie, zwierzęta dopuszczały się czynów niezgodnych ze swoją anatomią, a rozmaite nieszczęścia czyhały na człowieka w najbardziej widowiskowych okolicznościach. I wszystko to z powodu jednego palca przytrzaśniętego szufladą! 😂 Dziś wystarczy rzucić mięsem i po sprawie. Żadnej wyobraźni, żadnej finezji! Swoją drogą, kury powinny wreszcie założyć związek zawodowy. Od pokoleń harują przy rozładowywaniu polskich nerwów, a nawet dodatku za szkodliwe warunki pracy nie dostały! ;)
OdpowiedzUsuńTak, dzisiaj zbyt ubogie to przeklinanie, a można by odrobinę wysiłku włożyć w przepędzanie pecha lub przywoływanie ulgi:-)
UsuńFrau Be przypomniała mi słyszane w dzieciństwie:nasermater.Myślę,że to typowo wschodnie.Z niewymienionych to chyba tylko psia mać.
OdpowiedzUsuńNasermater jest mi zupełnie obce, za to dziadek, który do 7 roku życia mieszkał w Niemczech czasami krzyknął: farfluchte, nie wiem jak się pisze...
UsuńJotko, to słowo to jest "verfluchte" i znaczy "przeklęty". Można usłyszeć w w filmach wojennych, jak Niemcy wrzeszczą na Polaków "verfluchte polnische Schweine!", co znaczy "przeklęte polskie świnie.
UsuńBlucyna może mieć rację, bo rodzina ze strony taty pochodzi ze wschodu, nawet mój tato urodził się na Ukrainie.
Uwielbiam blogowanie, ile cennych uwag przy okazji jednego wpisu!
UsuńPrawda? Nie tylko fizyczne podróże kształcą. Od dawna powtarzam, że kształcą też podróże po blogach 😊.
UsuńZdecydowanie! w komentarzach to istna kopalnia ciekawostek!
UsuńJa znam jeszcze kurde balans, do jasnej Anielki i jasny gwint. A jedynymi, które używam są ja pierdykam i kurza d...a 😜
OdpowiedzUsuńPierdykam, pierniczę, to pikantne jak przyprawy:-)
UsuńNo proszę, czegu tu można się nauczyć :). Oprócz wymienionych przypomniało mi się kur-Warszawa-nie-hoduje (z naciskiem na KURrr).
OdpowiedzUsuńO, przypomniałaś mi to, super jest, ale już sie nie spotyka...
UsuńMój kolega mówi "kurtka na wacie" 😊
OdpowiedzUsuńTeż ładnie, a ulżyć potrafi:-)
Usuńpoczytałam... najbardziej lubię, motyla noga! Cudne!
OdpowiedzUsuńCzytelnicy nie zawiedli, niektórych nie znałam, inne zapomniałam...
UsuńDużo tych przekleństw zastępczych, ale jednak nic tak nie upuszcza napięcia jak oryginały :)
OdpowiedzUsuńNa pewno, byle stosowane z umiarem!
UsuńJa kojarzę klasyczne i lubiane "motyla noga" oraz "czerwony burak". :) Osobiście lubię wariację na temat wulgaryzmu, czyli "kurła".
OdpowiedzUsuńNajważniejsza inwencja twórcza:-)
UsuńTe znane mi, zostały już przez innych podane. Zatem tylko pzdrawiam.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cię, Iwonko serdecznie:-)
UsuńPrzeczytałam o powiedzonku koleżanki i podam ciąg dalszy: zesrał się goły na róg stodoły! Tyle, że nie było to traktowane jako rodzaj przekleństwa a raczej jako riposta na opowiadanie głupot czy ewidentnych kłamstw.
OdpowiedzUsuńMasz rację, ale my używałyśmy w różnych sytuacjach, takie trochę irracjonalne:-)
UsuńPodoba mi się tytułowe "kurdeflak"! W tym momencie nie przychodzi mi nic oryginalniejszego do głowy. Zresztą komentujący wymienili mnóstwo innych, ciekawych opcji niby przekleństw. Wszystko to zdecydowanie lepsze, niż ordynarna i zgrana już angielszyzna.
OdpowiedzUsuńPrawda? jaki szeroki zbiór, a na ulicach tylko trzy słowa królują...
UsuńZnam jeszcze z kadukiem:
OdpowiedzUsuńdo kaduka!
niech to kaduk!
oraz:
jasny gwint!
a nich to drzwi ścisną!
Niektóre zestawienia mają zapewne ciekawą historię, bo dlaczego jasny gwint, a czarna dupa? dlaczego do stu, a nie do dwustu piorunów?
UsuńChyba tylko
OdpowiedzUsuń"sranie w banie" i "srutu-tu-tu"
przychodzi mi w tej chwili do głowy, bo cała reszta już wymieniona. I to też raczej nie przeklinanie, tylko komentarz w kierunku kogoś kto opowiada banialuki 😄
Nasermater też kiedyś często używane było przez moją Babcię, ale to raczej zamiennik za "psu w d...", kiedy jakaś robota źle poszła 😉
Nasermater nie słyszałam nigdy, za to mówiło sie o kimś dziwnym, że ma nasrane w głowie...
UsuńJa czasem słyszę nasermater, to coś w znaczeniu szlag by to trafił.
UsuńO widzisz, już wiem więcej!
UsuńMój tata mawiał Do stu tysięcy fur beczek marynowanych śledzi! A jak był naprawdę zły to Psiakrew!
OdpowiedzUsuńByła tez psiakostka, czyli kury i psy na prowadzeniu...jeszcze gęsi i kaczki:-)
UsuńTo jeszcze - " o w mordę jeża kopanego", a jak wrażliwa siostra była w pobliżu to się kończyło …. kochanego :)
OdpowiedzUsuńM
Albo samo - o w mordę!
UsuńPrzypomniało mi się jeszcze - rany Julek!
Niestety ja raczej zamienników nie używam.
OdpowiedzUsuńAle chętnie służę cała listą polskich, tradycyjnych bluzgów 😁
O nie, dość się nasłucham...
UsuńPodobno, aby rozładować emocje należy głośno powiedzieć słowo z literą R - no to: Rosół, Ramadan, Rozwielitka, Rękodzieło, Rak, Ryba, Rusałka, Rubin itd. :)
OdpowiedzUsuńTo jeszcze lepiej wyrazy z podwójnym R: raróg, rower, rura, rabarbar...
UsuńBogaty urodzaj powiedzonek rozładowujących emocje !!!!!!!
OdpowiedzUsuńŚwietny pomysł Jotko.
Ja nie mam się czym pochwalić.... skromny mam repertuał..
Całe życiie używałam w złości i nie złości słowa "holender", tylko zależnie od okoliczności akcenty były różne.
Pozdrawiam.... już wieczorną porą.
Pozdrawiam
Niechcący - podwójne pozdrowienia, ale podobno od przybytku głowa nie boli.
OdpowiedzUsuńPozdrowień nigdy za wiele. Moja ciocia mawiała "cholercia", zawsze to lepiej brzmiało...
UsuńZdrówka i słoneczka:-)
- W dupę jeża! - kiedy juz jestem zły, ale jeszcze nie wściekły. Wściekłość objawia sie dosadniej.
OdpowiedzUsuńDomyślam się! swoją drogą biedny jeż!
UsuńNo ja to chyba najczęściej biorę te wyrażenia na wesoło i mówię " o matko, córko i wiewiórko!" :D Lepiej oszczędzić sobie tych wulgaryzmów, czasami to aż uszy więdną...
OdpowiedzUsuńPrzypomniał mi się zwrot Joanny Chmielewskiej w jednej z powieści : cholery i piegów można dostać!
UsuńO, to też mi się podoba! :D
Usuńnasermater mówili moi teściowie z Rzeszowa.
OdpowiedzUsuńMój dziadek spod Sandomierza mówił powietrze, z bratem zastanawialiśmy się czy to razem czy oddzielnie😃
używałam kiedyś -do diaska i kurcze.
niektórzy mówią kuźwa, prawie jako przecinek.
właściwie, to nie podobają mi się te zamienniki, lepiej powiedzieć raz na k i wystarczy.
No niestety, na jednym razie się nie kończy.
UsuńNie bardzo wiem, co z tym powietrzem...
Witaj, Jotko.
OdpowiedzUsuńOsobiście bardzo lubię Witkacowskie:
"Pludra jego cioć!" :)
("Szewcy")
Ale mistrzowi Stachurze chyba nieprędko ktoś dorówna:)
Ot, choćby w takim:
"enteges tenteges rachatłukum bulba and manieryzm" :)
("Kropka nad ypsylonem")
Pozdrawiam:)
Przede wszystkim, za Stachurą mało kto powtórzy:-)
UsuńNie było jeszcze "do kroćset!" :)
OdpowiedzUsuńJeden gość, z którym mam kontakt w pracy, zawsze mówi "kurka". Bo większość ludzi wulgaryzmów nie łagodzi :) A ja czasami przeklnę sobie po niemiecku, ale tylko jednego słowa używam :D
Kiedyś w anglojęzycznych filmach tłumaczono "fuck" jako "a niech to" czy innymi mocno złagodzonymi formami i to też było dziwne, tłumaczenie powinno jednak oddawać oryginał. Kiedy tak się zastanawiam, to hiszpański też ma spory wybór wulgaryzmów, a tak samo używa się w kółko podobnych i one zwykle mają podobną bazę.
Czyżby rozleniwienie językowe, nie tylko u nas?
UsuńOstatnimi czasy przywołuję słynne : o tempora, o mores!
Oto, co mi przyszło do głowy:
OdpowiedzUsuń* Kurde blaszka! (zapamiętałam z serialu "Brzydula", gdzie główna bohaterka go używała, jak jej coś nie szło),
* Kruci! (tego z kolei używa Klocuch w swoich filmach na YouTube),
* Ja pierniczę!,
* A niech to!,
* Kurdebele,
* Do jasnej ciasnej.
"Kurka wodna!", przez Ciebie wspomniana, już zawsze będzie mi się kojarzyła z filmem "Nie lubię poniedziałku".
Pozdrawiam serdecznie ;-)
A tak, ten film to cymes, aktualny mimo upływu czasu:-)
UsuńTeraz takich komedii nie robią...
To wspomnę mojego tatę, który był wojskowym, a nigdy nie usłyszałam z jego ust nic mocniejszego niż "cholera"; i to rzadko. No, a jak już był wyprowadzony z równowagi, to "kurdebalans", z akcentem na ostatnią sylabę :) Z kolei nie zauważyłam jeszcze w komentarzach powiedzonka mojego m, czyli "a niech to ch.... udy byk!"
OdpowiedzUsuńNo nie było, dzięki za komentarz!
UsuńPrzyszło mi do głowy- Rany Julek i Kuźwa mać!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam w czwartek.
Pozdrawiam i pięknego języka wokół życzę nam obu:-)
UsuńAch, jaki boski wątek 😂😍😎 Muszę sobie zapisać w ulubionych, bo tyle tu powiedzonek cudnych!
OdpowiedzUsuńNormalnie kopalnia!
UsuńŚwietny pomysł, gratulacje! Ile ja się nauczyłam, będę teraz elegancko przeklinać...
OdpowiedzUsuńZasyłam serdeczności
Prawda? można elegancko, można dowcipnie:-)
UsuńO w pytkę! Kurza melodia super! 😃
OdpowiedzUsuńU nas na wsi złorzeczyło się bardzo światowo ;) Pamiętam, że w dzieciństwie bardzo powszechne było "sakreble!" i przeróżne odmiany "kurde-". Kurdebalans, kurdefelek, kurdemole, kurdebele :)
OdpowiedzUsuńOgólnie bardzo nie lubię wulgaryzmów, bardzo rzadko ich używam i mam bardzo złe zdanie na temat tych, którzy NADUŻYWAJĄ brzydkiego słownictwa :) Plasuję takich ludzi w kategorii "prymitywni" i unikam ich towarzystwa.
Mnie wiele filmów i książek ominęło przez używanie wulgaryzmów przez twórców i aktorów...
UsuńJa to byłam wyraźnie opóźniona w rozwoju, bo w czasach mojej młodości z reguły już nawet "jasna cholera" należało do "niekulturalnych wyrażeń" i było tępione w moim domu. Kiedyś wygłosiłam niechcący "niech to szlag trafi" i dostałam taki wykład na temat jak się powinna zachowywać "panienka z dobrego domu", że omal nie padłam zemdlona. No ale mimo wszystko ta "cholera" jakoś ze mną została, tyle ,że najczęściej pozostaje tylko w myślach, nie wypowiedziana na głos.
OdpowiedzUsuńMyślą też podobno można zgrzeszyć, ale jakoś sobie ulżyć trzeba!
Usuń