Tym razem nie wyjeżdżaliśmy nigdzie, to wnuk zawitał na mini wakacje do dziadków. Odkładane kilka razy, bo albo choroby, albo wyjazdy z rodzicami... Tym razem się udało, odebraliśmy największy skarb i w drogę, dobrze że mieliśmy w aucie czasoumilacze, bo korek z powodu wypadku był długi.
Strony
czwartek, 19 marca 2026
Weekend z wnukiem
poniedziałek, 16 marca 2026
Co ludzie mają w głowach?
Małgosia z bloga To Przeczytałam rzuciła kiedyś pytanie - co ludzie mają w głowach? Pytanie miało związek z oburzeniem tych, co oddają książki na regały wymiany, a potem złorzeczą na tych, którzy te książki zabierają i sprzedają... wszak oburzeni pozbyli się ich , chętny szybko się znalazł, więc o co chodzi?
To pytanie utkwiło mi w głowie i męczyło, bo zawsze znajdzie się moc przykładów na to, co ludzie mają w głowach, gdy robią różne rzeczy.
Poniższe przykłady znam z własnych obserwacji.
1. Pewna pani, często chodziła po okazje do ciucholandu. Zawsze lubiła się targować. Kiedyś chwaliła się znajomym, jak to utargowała sporo z ceny sukienki, bo w przymierzalni zrobiła dziurę żyletką, którą nosi w torebce na podobne okazje. Nie wiem czy dziura była widoczna, nie sprawdzałam...
2. W naszym mieście zdarzają się podpalenia wiat śmietnikowych, podobno w styczniu było nawet kilka podpaleń, sprawcy na razie nie wykryto. Czyżby nietypowa rozrywka piromana? a może działanie na zlecenie? takie wiaty drogie chyba są...
3. Co trzeba mieć w głowie, by buty po spacerze z psem otrzepywać z błota i trawy o świeżo pomalowaną ścianę klatki schodowej lub trzepać wycieraczki o elewację budynku.
4. Kiedyś sąsiadka z bloku miała psa i jego legowisko trzepała na balkonie, z wiatrem wszystko leciało na mój balkon, na którym wisiało pranie...
5. Nie wszyscy lubimy ulotki wrzucane do skrzynek pocztowych, ale żeby wyjmować ulotki, zgniatać i rzucać na posadzkę? na kogo ta złość i kto ma to posprzątać?
6. W blokach są domofony, nosimy przy sobie telefony, a jednak co jakiś czas słychać nawoływanie przez okna. Jeśli nastolatek siedzi w słuchawkach i domofonu nie słyszy, to i wołania z zewnątrz tym bardziej nie....piątek, 13 marca 2026
Na weekend
Zostawiam na weekend kilka prac art żurnalowych, życząc prawdziwie wiosennego czasu, a jednocześnie przepraszam z góry, że mniej mnie będzie na blogach, bo planuję weekend z wnukiem.
Jeśli karty z art żurnala wywołają jakieś skojarzenia czy refleksje, to będę wdzięczna za podzielenie się nimi w komentarzach.
wtorek, 10 marca 2026
Witaj, wiosno!
Pozwalam sobie zamieścić tutaj swój wiersz, napisany na gorąco, zainspirowany nagłym przedwiośniem, które nas miło zaskoczyło i zdjęcia z leśno-parkowych ścieżek. Do prawdziwej wiosny wprawdzie jeszcze daleko, ale już widać wyraźne oznaki, a słońce pieści twarze i dłonie. Niektórzy nawet wyletniają się na krótki rękaw i szorty, ale młodość ma swoje prawa...
Jeszcze nieśmiało
śnieg ledwie stopniał
za oknem kos cicho kwili,
trawa z szarości
źdźbła swe wynurza
widać zalążki żonkili.
Lód na jeziorze
odpuścić nie chce
lecz słychać na polach
żurawie.
Wschód słońca rychło
zamróz przegania
kaczki buszują na stawie.
Już by się chciało
skrzydła rozwinąć
i tańczyć boso
na łące -
ale to tylko
mrzonka, życzenie
bo to dopiero
PRZEDWIOŚNIE...
sobota, 7 marca 2026
Luty też dobry na wycieczki...
Styczeń był mroźny, ale udało się kilka wypadów za miasto i dalej, a życzyliście mi równie udanego lutego i sprawdziło się! Dobrzy ludzie dobrze życzą! Dziś więc krótka relacja z wycieczek lutowych. Krótka, bo o każdej z odwiedzonych miejscowości kiedyś pisałam , ale i czytelników bloga przybyło, więc chyba każdy coś znajdzie dla siebie nowego.
środa, 4 marca 2026
Bawię się świetnie...
Zanim opowiem o wycieczkach w lutym, na gorąco o tym, co życie niesie.
Spotkałam w sklepie koleżankę z liceum, razem też studiowałyśmy, nie straciłyśmy kontaktu w trakcie pracy zawodowej. Lubimy się. Ja na emeryturze czwarty rok, ona dużo krócej. Rozmowa o tym i owym, głównie wspomnieniowo. Gdy powiedziała, że czasami się nudzi, zaproponowałam, by w takich momentach zadzwoniła , to umówimy się na kawę, bo ile można pogadać w sklepie między regałami....
Nie znam zjawiska NUDA, czasami wręcz czasu brak na wszystko. Teraz pięknie na dworze, to spacery zajmują sporą część mojego dnia, grzech siedzieć w domu, gdy ptaki śpiewają!
W przerwach ogarniam rzeczywistość, bo jeść i sprzątać trzeba, a zajęcia plastyczne i dzierganie na drutach też potrzebują czasu. W poniedziałek wkurzyłam się na stan wejścia do klatki schodowej. Nie ma u nas ekipy sprzątającej, każdy ogrania swoje piętro. Pani z parteru to staruszka, ledwo chodzi, sąsiadów obok nigdy nie ma. Wzięłam więc wiadro, ścierki , wymiotłam piach i pajęczyny aż do piwnicy. Korona mi z głowy nie spadła, a wejście od razu milsze. Dwoje sąsiadów dziwiło się mojej inicjatywie. Może następnym razem ktoś pójdzie w moje ślady? samo się nie zrobi...
















































