Lubimy być w ruchu nawet w czas świąteczny i choć pogoda nie sprzyjała spacerom, postanowiliśmy zwiedzić poznańską starówkę wieczorową porą.
Zresztą nawet drogę do Poznania potraktowaliśmy jak niespieszną przygodę. Za oknem auta przystrojone świątecznie domy, choinka na dachu czyjegoś samochodu, widocznie gospodarze hołdują tradycji ubierania drzewka dopiero w Wigilię.
Ktoś dźwigał torbę z prezentami, obok na światłach siedzi w aucie Mikołaj w czerwonej czapie. Nad nami dwa spore klucze dzikich gęsi. Nawet ptaki dopadła zmiana klimatu.
Nadkładamy ponad pół godziny drogi przez nieznane leśne tereny, bo droga zamknięta przez policję, może wypadek? Dojeżdżając do głównej drogi wstępujemy na pyszną kawę, coś do kawy zawsze mam przy sobie :-)
Dzieci witają nas lekkim poczęstunkiem i o zmroku wyruszamy na rynek. Jedziemy tramwajem - kiedy ja ostatnio jechałam tramwajem? Chyba na studiach...
Rynek pełen jest ludzi robiących zdjęcia, śmiejących się. Chcieliśmy wejść na gorącą czekoladę, brak miejsc...
Zawitaliśmy więc do miłej knajpki na gorące wino z korzeniami i malinami:-)
Nie mogłam odmówić sobie fotki z pięknym autem przystrojonym świątecznie, tylko powiedzcie mi, jak oni wciągnęli ten samochód na pierwsze piętro starej kamienicy?
Wracaliśmy innymi ulicami, podziwiając pięknie podświetlone domy.
Spacer niedzielny także był ożywczy i choć mżawka zmoczyła nas nieźle, fajnie było maszerować pustymi ulicami dużego miasta, mijając biegaczy i właścicieli czworonogów na porannych spacerach. A dookoła żurawie budowlane, rusztowania, wykopy - świadectwo wielkopolskiej gospodarności.
W pierwszy dzień świąt pojechaliśmy z wizytą na wielkopolską wieś, pośród lasów nad jeziorem, gdzie daleki krajobraz, czyste powietrze i przemili ludzie. Gdybyż człowiek jeszcze miał dwa żołądki, by wszystkich przygotowanych potraw popróbować, a smaków nieznanych do tej pory mnóstwo i wszystko nęci.
Nawet powrót do domu był smakowity, bo podjadaliśmy w aucie podarowane ciasta :-)
Byle do Sylwestra, może zdołam strawić wszystkie świąteczne smakołyki...
Asiu super spędziliście świąteczny czas. Poznań to miasto, które jest blisko mojego miejsca zamieszkania w Polsce-Czarnków. Po obejrzeniu zdjęć udzielił mi się twój świąteczny nastrój. Poznań przepięknie przystrojony , zazdroszczę widoku:)Ja jak przylatuję do Poznania to bardzo szybko na autobus do mnie i nici z odwiedzin miasta, brak czasu. Czerwony samochód piękny i ty obok:)Hmmm jak wciągnęli...może sposób budowania piramid, buziole.
OdpowiedzUsuńMój syn z ukochaną w lutym wybierają się do Londynu, to taki ich wspólny prezent gwiazdkowy:-)
UsuńCzyli czas wolny w ciekawy sposób wykorzystany
OdpowiedzUsuńBardzo, ale kręgosłup mi wysiadł, żeby tak za dobrze nie było...
UsuńCzwartek, piątek, sobota, niedziela, a nawet poniedziałek czyli pierwszy dzień Świąt - pogoda to jakiś ponury żart, ale dzisiaj za to słońce jak na Wielkanoc, aż miło było spacerować.
OdpowiedzUsuńNo masz rację, ale na to niestety wpływu nie mamy...
UsuńMy też wczoraj w ruchu a dziś za stołem ;) I jeszcze dostaliśmy prawie cały obiad na jutro... nic tylko dalej świętować
OdpowiedzUsuńOkres świąteczny do trzech króli trwa :-)
UsuńWspaniale spędzony czas :)
OdpowiedzUsuńPodjadaliście w drodze ciasto? A miałaś na nie miejsce w żołądku? ;) Osobiście czuję się baaaaardzo przejedzona.....
Na ciasto zawsze mam miejsce:-)
UsuńMoże wnieśli tam ten samochód w częściach?
OdpowiedzUsuńA czort ich wie, bo to taki dostawczak w dodatku...
Usuńjedna z niewielu w roku okazji zobaczyć wyludnione miasto.
OdpowiedzUsuńczas dla fotografów i marzycieli
Wyludnione nie do końca, ale w stopniu znacznym...
UsuńKiedyś widziałem jak Fiata 126p na piętro pierwsze wsadzili. :) To może podobnie było tutaj.
OdpowiedzUsuńMam tak samo, do Sylwestra chyba nic szczególnego nie zjem. Taka charakterystyka tego czasu w sumie.
Pozdrawiam!
No tak, jeśli jeszcze odwiedza się rodzinę, nie wypada nie spróbować:-)
UsuńTo miałaś wspaniałe święta w ruchu, a my w tym roku wyjątkowo w domu :-)
OdpowiedzUsuńBiesiadowanie mnie nie kręci, chociaż czasami jest fajnie.
UsuńAuto prawdopodobnie było wnoszone w częściach i zmontowane do kupy ponownie. :)
OdpowiedzUsuńPewnie tak, bo okna raczej małe były...
UsuńTo miałaś Jotko bardzo udane święta. Z dodatkową atrakcją - przejazdem tramwajem :-)
OdpowiedzUsuńKiedyś tramwaje inne były, teraz to lux torpeda i mówią przez głośnik gdzie masz wysiąść:-)
UsuńWidzę, że święta były w pełni udane:) Cieszę się bardzo:)
OdpowiedzUsuńTo prawda, byłyby bardziej, gdyby nie ból kręgosłupa, ale od czego środki przeciwbólowe...
UsuńJak dla mnie to chyba już minęły te czasy, gdy w święta Bożego Narodzenia, rezygnując z samochodu, lubiłem pieszo, albo środkami komunikacji miejskiej odwiedzać znane punkty miasta. Teraz to już jest jakieś obce, wyludnione miasto. To zresztą chyba normalne skoro oblicza się, że z tej dawnej Łodzi wyemigrowało prawie trzysta tysięcy osób.
OdpowiedzUsuńTak się zastanawialiśmy z mężem czy damy rade przywyknąć do dużego miasta?
UsuńPrzypomniała mi się niestety fala hejtu, jaka zalała warszawski Ratusz za rzekomo zbędne wyrzucanie pieniędzy, kiedy pięknie podświetlono mosty. Boję się, że kiedy uda się usunąć takich ludzi jak Hanka w Warszawie i innych miastach zapanuje mrok...
OdpowiedzUsuńAle nie powinnam o tym gadać przy świętach...
A nie, to już po świętach! Serdeczności:))
Malkontenci są wszędzie, ale nie chciałabym dożyć czasów, gdy CIEMNOŚCI pokryją ziemię...
UsuńSzkoda, że nie mieliście lepszej pogody. Myślę, że ten samochód był z okazji swego remontu rozebrany na części i wtedy nie było go trudno wwindować na górę. Warszawskie tramwaje lubiłam zwłaszcza w upalne dni - świetnie w nich działała klimatyzacja, ale każde wyjście z tramwaju na panujący na zewnątrz upał było przykrym przeżyciem.Ale podejrzewam, że gdy pani Gronkiewicz-Waltz odejdzie z fotela prezydenta miasta Dobra Zmiana szybciutko zrobi z Warszawy prowincjonalny grajdoł- bo tylko oni potrafią tak wszystko zepsuć, zniszczyć, obrzydzić.
OdpowiedzUsuńMiłego;)
Mam nadzieję, że ktoś mądry w ratuszu zostanie!
UsuńNo to święta na wyjeździe - póki co do cała rodzina zjeżdża się do nas. SYnowa była zachwycona, gdy było nas prawie 20 :)
OdpowiedzUsuńBywały u nas takie wigilie gdy dziadkowie żyli, teraz powoli młodzi przejmują pałeczkę:-)
UsuńMnie już brakowało ruchu, ale w Święta nijak nie mogłam się zmusić do wyjścia. Sił nie miałam. Ani silnej woli :) Ach, młodość, młodość, gdzie się podziałaś?
OdpowiedzUsuńMnie wczoraj uziemił w na kanapie kręgosłup, ale pojechałam do znachorki i dziś jestem jak nowa!
UsuńPogoda w Dukli przez dni świąteczne absolutnie nie sprzyjała spacerom. Przyznaje się mój spacer to droga do i z kościoła.Także też z powodu tego ,że w te 2 dni podejmowaliśmy gości...W czas świąteczny mieliśmy trójkę z czwórki naszych dzieci(niestety Julia nie dojechała).My jako rodzice cieszyliśmy się ,że dzieci bardzo chętnie opróżniały talerze,zabierając co nieco gdy wracali do Krakowa i W-wy.Słodkiego wydawało mi się ,że tyle ,że trudno będzie zjeść....nic bardziej mylnego.Dzisiaj pierwszy dzień po świętach a ciast i ciasteczek o dla mnie i dla mietka do popołudniowej kawy....Pozdrawiam Cię Asiu dalej z wietrznej Dukli....och ten słynny dukielski "wiaterek"...
OdpowiedzUsuńGrażynko, my dziś na spacerze do parku wstąpiliśmy na kawę z serniczkiem, bo ciasta już dawno nie ma...za to pogoda piękna, wreszcie!
UsuńPrzyznam, że Poznań zimą prezentuje się bardzo ładnie! :)
OdpowiedzUsuńhttps://dreamerworldfototravel.blogspot.com/
O każdej porze roku właściwie:-)
UsuńByłaś w Poznaniu Jotko, w moim mieście. W tym roku, chyba dla Ciebie i Twojej Rodziny, miasto było pięknie i bogato udekorowane. Nie tylko Stary Rynek, ale główne ulice Centrum też rozświetlały dekoracjami przestrzeń. Spacerowałam z bliskimi w miejscach, które Wy odwiedziliście. Być może mijaliśmy się nie wiedząc kim dla siebie jesteśmy???????????.Masz rację Poznań pięknieje z dnia na dzień. Moja młodsza córka po 6 latach wróciła do swojego miasta. Twierdzi, że nie ma piękniejszego miejsca na świecie, kocha Poznań i tu czuje się u siebie.
OdpowiedzUsuńPRZYJMIJ, PROSZĘ, JOTKO NAJPIĘKNIEJSZE ŻYCZENIA NOWOROCZNE, ZDROWIA I SAMYCH RADOŚCI AŻ DO 2019 ROKU, A POTEM DALEJ BEZ KOŃCA:)
Pozdrawiam serdecznie Jotko:)
Elu, być może się mijałyśmy! Ludzi było sporo i wszyscy w dobrych humorach:-)
UsuńDla Ciebie także samych dobrych dni i najlepszych niespodzianek!
Witaj, Jotko.
OdpowiedzUsuńMy też spędziliśmy Święta w ruchu:)
Pozdrawiam:)
To zdrowo i ciekawie:-)
UsuńSerdeczności, Leno!
A ja dopiero dzisiaj mogłam się wyrwać z domu.
OdpowiedzUsuńWięc zabrałam Szczerbatych do ZOO - uchodziliśmy się niesamowicie przez 4 godziny.
:-)
Taki spacer po świątecznym biesiadowaniu jest jak lekarstwo:-)
UsuńNigdzie nie wychodziliśmy, bo leżałam z gorączką w łóżku.
OdpowiedzUsuńMiło popatrzeć na miejskie zdjęcia nocą. Myślałam, że w tym roku też pozwiedzam miasto wieczorową porą, no ale niestety.
Oj, to przykre, na pocieszenie powiem Ci, że wiele osób chorowało.Ja po powrocie leczę kręgosłup, nawet nie wiem kiedy mu zaszkodziłam...
UsuńŚwięta przy stole i w fotelach, ponieważ pod choinką było dużo książek, a dodatkowo pożyczaliśmy od siebie, wymienialiśmy uwagi, więc było czytelniczo i nie musieliśmy moknąć.
OdpowiedzUsuńSerdeczności
Ja po raz pierwszy od lat nie znalazłam pod choinką książki, ale zapas kupiłam przed świętami na promocji w Empiku:-)
UsuńAle pięknie wykorzystany ten Świąteczny czas :). Mnie to niestety choroba dopadła ale dobrze, że już jest jej koniec :)
OdpowiedzUsuńTo dobrze, że choroba odpuszcza, przywitasz zdrowa Nowy Rok:-)
UsuńTak do końca to jeszcze nie zdrowa, ale może nie będzie jutro tak źle :). Pierwszy raz tak mam, że cały miesiąc choroba trzyma :(
UsuńTakie teraz bakterie i wirusy, mnie też długo trzymało!
UsuńNawet antybiotyki do końca nie pomagają. Aż strach gdziekolwiek wychodzić, żeby z powrotem choroba nie złapała
UsuńTeraz panuje u nas grypa jelitowa, ja na razie się trzymam...
UsuńO to mam nadzieję, że choroba nie przyjdzie :)
UsuńTo mam podobnie, do Sylwestra zjemy to co ze Świąt zostało, a potem zjemy to co z Sylwestra zostanie. I tak w kółko niemal. :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Ważne, by nie wyrzucać, a zagospodarować:-)
UsuńTy, Jotko, odbyłaś wędrówkę po Poznaniu, ja natomiast podróżowałem w te przedświąteczne dni po Europie i przejeżdżałem przez udekorowane świątecznie miasta, miasteczka i wioski. I znów dominowała Francja, choć przecież to kraj laicki i wydawałoby się, że duch Bożego Narodzenia pomiędzy Alpami a Atlantykiem przygasa... nic podobnego. Jednakowoż te feerie świetlne w takiej Francji, ale też w Niemczech czy Austrii ślicznie przedstawiają się nocą o każdej porze roku. Szczególnie doceniam podświetlenia domów, kamienic, zamków, pałaców i kościołów (ostatnie Twoje zdjęcie). W takim na przykład francuskim miasteczku Sisteron (Alpy Prowansalskie) podświetlone jest skaliste zbocze góry, na którym wyrosło miasto, cytadela i klasztor. Robi to na obserwatorze piorunujące wrażenie, potęguje tajemniczą grozę miejsca usytuowanego w ciasnej przestrzeni pomiędzy skalistymi górami przedzielonymi wąwozem, w którego łożysku płynie wartka i kręta rzeka Durance. Tak więc właściwe ustawienia świateł odgrywa kolosalną rolę w naszych obserwacjach...
OdpowiedzUsuńWyobrażam sobie te widoki i trochę zazdroszczę. Muszę jednak przyznać, że w wielu miejscach w Polsce stosuje się podświetlanie zabytków i nawet poza świętami można podziwiać o zmroku pięknie wyeksponowane budowle, np.w Toruniu, Malborku, nawet u mnie jest co oglądać wieczorami...
UsuńTeż sobie planowałam piękny spacer w święta ale kiedy rano wstałam i zobaczyłam -17 na termometrze to sobie odpuściłam ;) Tramwajem jechałam tylko raz w życiu! :P Super wykorzystałaś święta!
OdpowiedzUsuńSłyszałam w TV jaką macie w tym roku zimę...kiedyś u nas też spadło tyle śniegu, a do pracy szłam przy -25
UsuńAle fajny spacer !!! Nie wiem kiedy tak spacerowałam na luzie, bo ciągle się gdzieś spieszymy. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńCzas wyluzować choć na moment:-)
UsuńOj, chyba znikł mój komentarz:) Bo chciałam napisać, że byłaś w moim rodzinnym mieście... Pozdrawiam Jotko, mam nadzieję,że kręgosłup już całkiem w porządku:)
OdpowiedzUsuńW spamach nie ma, więc chyba wcięło, już nie mam siły na te komentarze, z moimi dzieje się podobnie...
Usuńkręgosłup powoli dobrzeje, dziękuję:-)
Wydobrzej całkiem, żebys weszła w Nowy Rok na fleku, jak mawiała moja śp.Mama. To po poznańsku:) Czyli na chodzie
UsuńGwary poznańska i kujawska są podobne, więc wiem o co chodzi, ale dzięki, z dnia na dzień coraz lepiej:-)
UsuńCzasem warto sobie coś takiego, przyjemnego kupić. :)
OdpowiedzUsuńNie wiem jak w innych miastach, pewnie też są różne dekoracje świąteczne, pewnie też wzbudzają zachwyt.
Pozdrawiam!
Nawet jadąc przez małe miejscowości widzieliśmy świąteczne dekoracje na bogato:-)
UsuńMy też, kiedy tylko mamy okazję zwiedzamy, wyjeżdżamy, oglądamy nowe miejsca :)
OdpowiedzUsuńŻycie takie krótkie, a świat taki ciekawy!
Usuń