Nie będzie to post o aborcji, dyskusji na ten temat było wiele.
Zdania dyskutantów różnią się tak, że poruszając ten temat można wojnę światów wywołać.
Książka, którą czytałam, a której okładkę widzicie obok, opowiada historię ataku terrorystycznego na klinikę aborcyjną.
Lektura ciekawa z tego także powodu, że narracja prowadzona jest od punktu kulminacyjnego wstecz.
Dzięki temu zabiegowi poznajemy motywy działania głównych postaci i kilka ludzkich historii przy okazji.
Nie każda kobieta odwiedzająca klinikę aborcyjną przybywa tu w wiadomym celu. Klinika zajmuje się także antykoncepcją, badaniami ginekologicznymi i edukacją seksualną ogólnie pojętą. Wszystkim pacjentkom zapewnia się pomoc psychologiczną i nigdy nie kończy się na jednej wizycie.
Przed kliniką zawsze stoi tłum protestujących, którzy starają się utrudniać pacjentkom i pracownikom lecznicy dotarcie do placówki lub stosują bardziej drastyczne metody zniechęcające potencjalnych bywalców kliniki do skorzystania z jej usług.
Autorka bardzo wnikliwie zbadała sprawę działaczy ruchu antyaborcyjnego, których radykalne odłamy posuwają się dużo dalej, aniżeli tylko do protestów z transparentami i przyczyniają się w dużej mierze do likwidacji klinik aborcyjnych, nie tylko w USA.
Amerykański Departament Sprawiedliwości uważa antyaborcyjnych ekstremistów za zagrożenie terrorystyczne.
Od 1977 roku dokonali oni następujących aktów przemocy:
17 usiłowań morderstwa
383 przypadki grożenia śmiercią
153 napaści z pobiciem
13 zranień
150 przypadków rozpylenia śmierdzących substancji
373 włamania
42 wysadzenia w powietrze
173 podpalenia
91 usiłowań podpaleń lub podłożenia ładunków wybuchowych
619 prób podłożenia bomby
1630 najść
1264 akty wandalizmu
655 gróźb podłożenia wąglika
3 porwania
W sumie w wyniku działań antyabortystów zginęło 11 osób.
W niektórych stanach USA zaostrzane są ustawy w sprawie aborcji, likwidowane są kliniki aborcyjne, niektóre same padają z powodu niemożności wypełnienia wymagań, dotyczących wyposażenia lub personelu.
Zestawienie to zrobiło na mnie ogromne wrażenie, nie mówiąc o samej powieści.
Jakże łatwo jednym ludziom decydować o losie innych, zwłaszcza gdy sami nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za dalsze losy kobiet i dzieci.
Jak często wierność przekonaniom przeradza się w akt przemocy...
Ustawy są czarne i białe.
Życie kobiet to tysiące odcienie szarości.
Aborcja to bardzo ciężki temat. A tak niewiele osób zdaje sobie sprawę jak naprawdę wygląda taka klinika.
OdpowiedzUsuńSłuszne stwierdzenie, że życie kobiet to odcienie szarości. Nie tylko życie kobiet - nie ma ludzi dobrych i złych, nic nie jest czerne albo białe. A takie skrajne poglądy właśnie rodzą agresję.
Zawsze jednak znajdują się tacy, którzy wiedzą lepiej i innym narzucają swoje poglądy...
UsuńRzeczywiście - aborcja to temat rzeka. Na pewno każdy przypadek powinien być rozpatrywany indywidualnie, bo nie można tego ująć w sztywne ramy. Bardzo chciałabym przeczytać tę książkę i zapisuję sobie ją.
OdpowiedzUsuńPolecam, tym bardziej, że autorka nie podpowiada gotowych rozwiązań i nie ocenia...
Usuńjak wiesz, nie toleruję w swoim otoczeniu kłamliwej nazwy "pro-life", nazywam to po ludzku: "anti-choice"... oczywiście nie robię o to zadymy... na forum swojego bloga usuwam komentarz z tym określeniem, grzecznie wyjaśniając komentującej osobie, czemu tak zrobiłem, a na innych forach grzecznie odmawiam rozmowy z takim kimś, równie grzecznie wyjaśniając dlaczego... a jeśli ktoś nadal się upiera po pierwszym wyjaśnieniu, oznacza to dla mnie wstęp do zakończenia kontaktów wzajemnych w ogóle...
OdpowiedzUsuńniezmiernie rzadko tak ostro stawiam sprawę, jak bowiem wiesz zwykle staram się być elastyczny i otwarty na zdanie rozmówcy/zyni w rozmowach na większość tematów, ale w tym przypadku zapominam o jakiejkolwiek elastyczności...
po prostu uważam, że w tej kwestii trzeba stosować regułę krótkiej piłki... jakiekolwiek ustępstwa na rzecz tej "nowomowy" jeśli chodzi terminologię uważam za niedopuszczalne... zero kompromisów, bo właśnie tym sposobem anti-choice ogłupiło kiedyś mnóstwo ludzi, posiało w ich umysłach wątpliwości i w Polsce obowiązuje takie nieludzkie, antykobiece prawo, jakie obowiązuje...
..
a jeśli chodzi o te stany, w których zaostrzono przepisy lub zlikwidowano kliniki pomagające kobietom, które miały pecha, to nie rozumiem co się tam stało z prawem?... przecież zawsze obowiązywała zasada, międzynarodowa zresztą, że z terrorystami się nie negocjuje...
p.jzns :)...
Bo Stany to dziwny kraj, nigdy nie dostrzegałam tak takiej wolności, jaką wszyscy się zachwycali, a raczej obłudę i pruderię, większą, niż w Europie.
UsuńOczywiście doświadczeń osobistych w tej kwestii nie mam,jedynie z literatury szeroko pojętej...
czy masz doświadczenia, czy nie, to jest najmniej istotne, dziwi mnie tylko to Twoje "oczywiście"... aborcja to ani powód do chwały, ani do wstydu, to tylko normalny, w sensie: neutralny zabieg, jak inne... złem jest tylko wtedy, gdy wykonawca/czyni go sknoci i wyjdą jakieś komplikacje, co może się zdarzyć przy łatwiejszych zabiegach, ale medycyna idzie naprzód i coraz rzadziej się to zdarza... istotne jest, aby mówić o samym zabiegu bez zbędnych emocji, których uruchomienie ma sens tylko wtedy, gdy ktoś dąży do tego, by z kobiet zrobić maszynki, roboty, pozbawione uprawnień do decydowania o swoje własności jaką jest ich ciało...
Usuńfilozofia "anti-choice" oparta jest na kulturze(?) gwałtu, według której kobieta ponosi winę za to, że ktoś użył jej ciała bez jej zgody... to nie ejst tylko sprawa samych kobiet, to także sprawa mężczyzn, którzy muszą wybrać, czy chcą w kobietach widzieć partnerki, czy bezmózgie niewolnice, androidy... frajer bez "cojones", bojący się i nienawidzący kobiet wybierze to drugie, tedy nie można dopuścić, by ta mentalność wzięła górę...
skutki subtelnego prania mózgów tego społeczeństwa rozpoczętego na początku lat 90-tych widać obecnie i nie pozostaje nic innego, jak twarda, zdecydowana praca nad tym, aby to odkręcić... na szczęście jest jeszcze sporo sensownych ludzi, więc jest to wykonalne...
"oczywiście" dotyczyło znajomości Stanów, bo nie byłam, amerykanistką nie jestem...
UsuńNie wiem czy czytałeś ostatnie rewelacje o rozpoznawaniu ciąży z gwałtu pani Godek? Zdumiewające po prostu.
Decyzja o aborcji powinna należeć do kobiety, choć jest wielu mężczyzn, którzy uzurpują sobie do tego prawo.
teksty, wypowiedzi Kaji Godek omijam szerokim łukiem, nie chce mi się już na nie tracić czasu i nakręcać się w złości do jej głupoty, uważam ten przypadek za nieuleczalny...
UsuńNigdy nie poddałam się aborcji, choć zabieg mi proponowano, wychodząc z założenia, że jako niepełnosprawna, mogę urodzić kalekie dziecko. Dla mnie zwykła wizyta u ginekologa jest stresująca i "zabarwiona" silnie emocją. Dlatego nigdy nie dam się przekonać, że kobieta decydująca się na usunięcie ciąży, robi to z błahych powodów. Gdyby tych protestujących "przebadać" pod względem nie dokonywanych akcji, ale życia osobistego, to z pewnością znaleziono by wśród nich kobiety, które aborcji się poddały lub mężczyzn, których partnerki się tego dopuściły. Chyba nigdy nie nauczymy się widzieć tego, co mamy pod nosem, a nie interesować się tym, co inni mają pod lasem. Ukłony.
OdpowiedzUsuńNie chcąc zdradzać fabuły dodam tylko, że to, o czym piszesz jest także w tej książce poruszane.
UsuńKupię do biblioteki :-)Ci co najgłośniej krzyczą, sami to zrobili, bądź chcieli zrobić. Najczęściej tak jest. Tak samo z innymi orientacjami seksualnymi. Ci co najbardziej są zapiekli przeciw, prawdopodobnie nie akceptują tego w sobie lub w bliskich i wypierają. Znam wiele takich przypadków. Psychiatryk na tej planecie. A gdyby tak dać spokój innym i zająć się sobą, niebo byłoby :-)
OdpowiedzUsuńByłoby, ale najbardziej radykalni bywają najwięksi grzesznicy :-(
UsuńWitaj, Jotko.
OdpowiedzUsuńPozornie bez związku napiszę, że mam swoją listę spraw, o których powinno się decydować indywidualnie. Nazywam je sobie na wewnętrzny użytek "swobodami":) Uważam też, że rolą państwa jest zapewnienie obywatelowi optymalnych warunków, by z tychże "swobód" miał możliwość w razie potrzeby korzystać.
Pozdrawiam:)
Świetnie to sformułowałaś, nie zrobiłabym tego lepiej:-)
UsuńNie twierdzę, że wszyscy musimy mieć takie same poglądy. Jednak przymuszanie kogoś do czegoś, to już zupełnie inna sprawa. A gdyby prawicowym ekstremistkom nakazano usunięcie ciąży (to już miało miejsce w Chinach) w imię jakichś wyższych racji? Nie rób drugiemu, co tobie niemiłe.
OdpowiedzUsuńFaktycznie ekstremalne podejście. Po prostu żaden przymus nie znajduje w nas aprobaty...
UsuńWszystkie wymienione akty przemocy oczywiście w imię OBRONY ŻYCIA. Cóż za paradoks. Kiedyś czytałam nagminnie wszystkie książki tej autorki, potem mi się trochę znudził sposób jej narracji, bardzo podobny, przewidywalny. Jednak chyba spróbuję wrócić, choćby z tego względu, że autorka zawsze porusza ważny temat społeczny, a tych trudnych coraz więcej.
OdpowiedzUsuńLubię ją, a ta książka tym bardziej jest nietypowa z kilku powodów, myślę, że nie rozczarujesz się.
UsuńNajgorsze jest to, że ciemnogród stawia znak równości między aborcją i antykoncepcją. A przecież gdyby porządnie uczyć tej drugiej, można z powodzeniem unikać tej pierwszej.
OdpowiedzUsuńJeśli dodać do tego pedofilię i podejście do nauki o seksie to wesoło nie jest...
Usuńjednym z tricków manipulacyjnych, przy pomocy których anti-choice mąci w umysłach ludzi nie mających zbyt zdecydowanych poglądów na temat aborcji jest mit na temat kobiet traktujących aborcje jako metodę antykoncepcji... tymczasem takich kobiet nie ma, może nie w stu procentach, ale stanowią margines w granicach błędu statystycznego, tak jest obecnie i tak samo było za czasów poprzedniego peerelu...
Usuńa nawet gdyby istniało ich więcej, to co z tego?... ich ciała należą do nich i mogą sobie z nimi robić co chcą...
O to własnie mi chodziło. Choć zawsze podkreślam, że sformułowanie "ich ciało" lub "moje ciało" jest błędne - w aborcji chodzi przede wszystkim o ciało płodu, nie kobiety, bo to nie ona zostaje poddana unicestwieniu.
UsuńCokolwiek rodzi agresję jest deprawacją, ja to nazywam "Human Error". Wydaje mi się, że kto ma ochotę pójść do takiej kliniki, ten idzie, a kto nie, bo wyznaje inne zasady, ten nie idzie. I po co dorabiać do tego jakieś filozofie?
OdpowiedzUsuńAle mrzonkę mówiącą o tym, że żyjemy w wolnych czasach, już dawno należałoby schować między bajkami.
Denerwuje mnie zjawisko ujednolicania. Cała ludzkość miałaby robić, a nawet myśleć to samo. I gdzie ten sławetny humanitaryzm?
Może powoli wracamy do średniowiecza? podobno niektórzy wolą nawet dyktaturę, bo w tej opcji zawsze ktoś im podpowie jak mają żyć...
Usuńależ to właśnie tak jest... mnóstwo ludzi boi się wolności, gubi się w niej, nie potrafią wziąć odpowiedzialności za swoje życie, więc chętnie oddają się do dyspozycji dyktatora...
Usuń...
połowa /tak pi razy drzwi/ uciekinierów z Korei Płn, którzy przeszli okres adaptacji w ośrodkach na terenie Korei Płd wraca z powrotem tam, skąd uciekła, co więcej, ci ludzie są świadomi tego, że po powrocie grozi im jodok /taki koreański gułag/ albo nawet śmierć... porażające, nieprawdaż?...
Podobnie jest chyba z tymi, którzy szukają życia w sekcie, pranie mózgu, inwigilacja, urawniłowka...aż nie chce się wierzyć.
Usuń"mnóstwo ludzi boi się wolności" – trafne spostrzeżenie. Dlaczego tak jest? Nie widzą sensu w prostym życiu? A może szukają celu w jakichś przepastnych ideach...
UsuńMoże po prostu potrzebują przewodnika po życiu?
UsuńOj ciężki temat. Cieszę się, że nawiązałaś do niego w ten sposób. Udanego dnia! :*
OdpowiedzUsuńStarałam się przekazać ideę książki:-)
UsuńCiężki i trudny temat na który można by dyskutować w zasadzie bez końca. Trudny ale też i indywidualny bo w zaleśności od człowieka, jego przeżyć, doświadczeń, myśli i uznawanych priorytetów każdy będzie rozpatrywal inaczej i bronił swoich racji. To sprawa indywidualna i osobista - nikt nie powinien zmuszać do podjęcia takiej decyzji.
OdpowiedzUsuńZ kolei jeśli chodzi o książki tej autorki to nie odpowiada mi jej styl - ciężko mi się je czyta...
Chyba żadna kobieta nie podchodzi do tego lekko, jak niektórzy próbują nam wmówić.
UsuńZ narracją jest jak z poezją - albo nas przekonuje, albo nie i to jest piękne, każdy znajdzie coś dla siebie:-)
Bo to trudne i bolesne... ciężka decyzja, chociaż niektórzy czasem w mediach mówią o tym lekko nie boją się... ale to też zależy od siły charakteru
UsuńZgadzam się.... dlatego ważna jest różnorodność nie tylko w literaturze ;)
już wielokrotnie to pisałam i znowu tu to napiszę: nie ma nic łatwiejszego jak oceniać i nic trudniejszego jak zrozumieć drugiego człowieka.
OdpowiedzUsuńŚwięte słowa, ale niektórzy idą na łatwiznę...
Usuńobroncy życia, którzy gotowi są zabić w obronie....życia. Jakiś absurd
OdpowiedzUsuńPrawda? zabić, okaleczyć, zniszczyć, sponiewierać...
Usuńile złego wyrządzają ci co chcą niby dobrze dla innych
OdpowiedzUsuńprzykre ze człowiek człowiekowi wilkiem
Mówią, że fanatyzm jest gorszy od faszyzmu.
UsuńNawet wilki nie są tak okrutne...
To prawda, że życie kobiet to różne odcieni szarości. Coraz częściej nie rozumiem ludzi wtrącających się w cudze życie. Co komu do tego czy i ile mam dzieci? Co komu do tego w co i dlaczego wierzę? Po jaką cholerę ktoś się martwi o moje zbawienie po śmierci? To moje życie i moje sprawy!A wszystko przez to, że coraz mniej czasu każdy musi poświęcać na zapewnienie sobie i rodzinie dostatniego bytu. Gdyby jak kiedyś musieli od rana do nocy orać w polu, pielić ogródek, przemierzać kilometry per pedes to mniej by się wtrącali w cudze życie.
OdpowiedzUsuńMiłego;)
To chyba kwintesencja naszych czasów, najwięcej w życie innych wtrącają się bezrobotni sąsiedzi:-)
UsuńNajgorsze jest to, że wielu z tych anty... zasłania się wiarą, a tu jedno przeczy drugiemu. Jak wiesz mam bliską relację z Bogiem i nigdy bym nie wystąpiła w żadnym tego typu proteście, ani tym bardziej kogoś potępiała, czy robiła w jakikolwiek krzywdę tylko dlatego, że nie zgadza się to z moimi poglądami lub myślę zupełnie inaczej. To co mogę jako Katoliczka, to pomóc jeśli się da lub modlić się za tą kobietę i za jej nienarodzone dzieciątko.
OdpowiedzUsuńAgnieszko, bo jesteś osobą światłą , dobrą i pełną empatii i nie przyszłoby Ci do głowy potępianie osób potrzebujących pomocy. Tak czuję:-)
UsuńDziękuję Ci Asiu za te ciepłe słowa, tego mnie uczy Pan Bóg ;)
UsuńNajgorsze ww tym wszystkim jest to że wszystko niejako spada na kobiety, co by nie zrobiła, usunęła albo nie, a panowie jak zwykle umywają ręce i stanowią ustawy....
OdpowiedzUsuńNajgorsze, że niektórzy panowie...
UsuńPrzerażające jest to wszystko.
OdpowiedzUsuńMy naprawdę - i to nie tylko w Polsce cofamy się do średniowiecza,,,
Przy jednoczesnym zaniedbaniu opieki innego rodzaju...
UsuńTak, obrońcy życia, przez których życie straciło kilka osób, a ile zdrowie i nerwy??
OdpowiedzUsuńPo trupach do celu...
UsuńAmeryka nie jest bardzo pruderyjna a my widzimy ją jako kraj nieograniczonej swobody,aborcja......kiedy śledziłem dyskusję o antyaborcji to najwięcej mieli do powiedzenia męsżczyźni i księża.Nidy nie będę w stanie zrozumieć jak obcy człowiek ma prawo decydować o mojej ciąży, o moich uczuciać,być może i cierpieniach, oraz decyzjach, to temat rzeka podobnie jak dyskusje o eutanazji
OdpowiedzUsuńoj znowu coś mi się wkradł, miało być że Ameryka jest pruderyjna...denerwuje mnie to że nie można własnych komentarzy skorygować
OdpowiedzUsuńNie wszystko na blogerze działa jak trzeba...
UsuńTak naprawdę kobiety zostają same ze swoimi problemami.
Ja też nie znam Ameryki, ale mnie tam nie ciągnie. Książki raczej nie przeczytam, bo nie chcę sie dodatkowo denerwować (tematem). O tych wszystkich, którzy "wiedzą lepiej" i koniecznie muszą walczyć o rację mam jak najgorsze zdanie. Bo tacy w każdej kwestii będą chcieli narzucić "swoją rację" innym, a wolność wyboru jest dla nich pojęciem nieznanym.
OdpowiedzUsuńNie dziwię się, czasami ciśnienie skacze...
UsuńZnam tę pisarkę. W swoich książkach porusza trudne tematy i stawia niewygodne pytania. Widzę, że w tej również. Niedawno przeczytałam 'W imię miłości' jej autorstwa o aktualnym i budzącym emocje problemie pedofilii w kościele.
OdpowiedzUsuńTo prawda, Jotko... Życie nie jest czarno-białe ale wielu tak właśnie je postrzega nie dostrzegając całej gamy szarości, która kryje się w środku. Lepiej by było gdyby ci tzw. 'obrońcy życia' mniej zabiegali o nienarodzonych, a zajęli się żyjącymi potrzebującymi pomocy. Obu stronom wyszłoby to na dobre.
Serdeczności!
Też jestem tego zdania, jest tylu ludzi w potrzebie, że ruch obrońców życia miałby zajęcie na długo...
UsuńMam w kolejce jeszcze dwie książki tej pisarki:-)
Aborcja to temat polityczny, ostatnio niektórzy boją się tego słowa używać, by się nie narażać. U nas gorliwą przeciwniczką aborcji stała się kobieta, która miała dwie aborcje o których wiadomo. I tego nie rozumiem, że kobiety kobietom też potrafią piekło zrobić na ziemi. Co innego robi, a co innego mówi. Dwulicowość obrzydliwa i tyle.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
to nie jest do końca tak z tą dwulicowością... ta kobieta mogła usunąć dwie ciąże, a potem wpaść w nieodpowiednie towarzystwo, pod jego wpływem zgłupieć, zmienić zdanie i optować za zakazem usuwania ciąży... to się czasem zdarza...
Usuńalbo przypadek odwrotny /znany mi kiedyś osobiście/: kobieta mająca poglądy "anti - choice" sama ma pecha, więc usuwa ciążę z uwagi na swoją sytuację, nabiera od tego doświadczenia rozumu i staje po stronie normalnych ludzi "pro - choice"...
dwulicowość /czy hipokryzja/ będzie wtedy, gdy ta pierwsza usunie ciążę, potem zacznie głosić "anti - choice", ale w międzyczasie po cichu usunie kolejną ciążę...
albo w tym drugim przypadku, gdy po usunięciu ciąży nadal pozostanie idiotką pokroju Kaji Godek...
p.jzns :)...
Temat polityczny także, bo czasem powraca przy różnych okazjach.
UsuńHipokryzja cechuje wielu gorliwych wyznawców różnych idei, niestety.
Podobnie jest z dr Chazanem, choć on twierdzi, że nawrócił się ze złej drogi.
Mnie zastanawia niezwykła zapiekłość niektórych w głoszeniu poglądów, więcej w nich nienawiści i pogardy, niż miłości bliźniego.
Ponieważ to właściwie temat rzeka nie będę zabierać głosu.Może bardziej skupię się na autorce Jodi Picoult ,której przeczytałam ok. 10 książek. Tematy poruszane bardzo ciekawe przy tym różnorodne ,a to w tle wojna ,bardzo zaciekawiła mnie sprawa związana z amiszami ("Świadectwo prawdy").Ale już sprawdziłam w bibliotece,jest tej autorki ponad 20 książek ale tej ....mam nadzieję jeszcze nie ma.Zaciekawiłaś mnie . A co do tematów jak np. aborcja-nie zabieram głosu ani nie oceniam tych,którzy się na to zdecydowali.Nic nie jest czarne albo białe,chociaż niektórym się tak wydaje,Zresztą co tu dużo mówić zmienia się to wszystko gdy dotyczy to mnie czy najbliższych. Wiem coś o tym ,chociaż w moim przypadku dotyczyło to innego "tematu" ale równie dyskusyjnego.
OdpowiedzUsuńSłuszne uwagi, gdy jakiś ważki problem dotyczy nas osobiście zmieniamy pogląd na sprawę, bo życie jest trudniejsze, niż teoria.
UsuńPrzeczytałam większość książek tej autorki, ale w taniej księgarni znalazłam jeszcze dwie nie czytane:-)
Pamiętam jak Maria Czubaszek,z jednych w wywiadzie powiedziała głośno ,że usunęła dwie ciąże.I po tym, wylało się na nią wiadro pomyj na czacie.Do czasu kiedy nic nikt nie wiedział ,była fajna.Ale jak się dowiedzieli ,już nie była fajna☺ Dlatego nie wypowiadam się na ten temat,bo też zależy od sytuacji w jakiej kobieta się znajdzie.Czasami naprawdę jest ciężko.
OdpowiedzUsuńNie da się pochodzić w cudzych butach, więc lepiej spróbować zrozumieć.
UsuńChyba nie tylko życie kobiety ma tysiące odcieni, ale rozumiem doskonale, co chciałaś przez to powiedzieć.
OdpowiedzUsuńDzięki za zrozumienie:-)
Usuńmam tej autorki "W naszym domu"
OdpowiedzUsuńnikogo nie osądzam.
Ja też nie, bo nigdy nie wiadomo, w jakiej będziemy sytuacji...
Usuń"Ustawy są czarne i białe.
OdpowiedzUsuńŻycie to tysiące odcienie szarości."
I w zasadzie cóż tu dodać ?
Ciemnogrodzianie , fundamentaliści , fanatycy w roli obrońców życia...dobre sobie. Ta "obrona" to wielka ściema, polityczna też. W końcu czymś trzeba zająć naród. A, że naród generalnie nie lubi głęboko myśleć, ale lubi wszelkie igrzyska, lubi się czymś ekscytować, to ten temat jest akurat idealnym. Dostarcza niekończącej się ekscytacji, emocje często sięgają zenitu... tym samym pozwala to ugrywać politykom wyborcze punkty, podnoszące słupki poparcia, daje pole do popisu wszelkim manipulacjom, pozorom i rozgrywkom.
A szarość życia pokazuje, że dalej oszczędzamy na oświacie, zdrowiu, kulturze, na niepełnosprawnych, emerytach i rencistach itp, ale nie żałujemy na kościół , na ojca narodu i jego TRWAM ...i jak to się ma do Obrony Życia? Co i kto jest priorytetem ??? Coś mi się wydaje , że chyba nie to szare życie ...
Celne obserwacje i dziękuję za podzielenie się refleksjami:-)
UsuńJest to indywidualna sprawa każdej kobiety , mężczyzny też to dotyczy. Trudna decyzja na całe życie, nigdy się od tego nie ucieknie.
OdpowiedzUsuńKryystyna
Serdeczne pozdrowienia znad sztalug malarskich przesyła
krystyna
zpraszam do mojej strony
http://krystynaczarnecka.pl/
Dla kobiet to faktycznie dramat, spotkałam się także z odmową aborcji zaproponowanej przez lekarza. Wprawdzie kobieta urodziła kalekie dziecko, ale to także jej decyzja...
UsuńZaglądam Krysiu, zapisałam w zakładkach:-)
no i poszłam w twoje ślady no i poszalałam i ja jestem miedziano ruda
OdpowiedzUsuńdla mojego otoczenia jest to szok
I dobrze, ja jestem zadowolona, a taki kolor u Ciebie świadczy o większej przebojowości, tak trzymaj!
UsuńPrzeczytałam...Cóż dodać ?? Masz absolutną rację...:o)
OdpowiedzUsuńSkoro tak mówisz...dzięki :-)
UsuńNo cóż temat trudny i myślę, że tylko każda kobieta sama powinna decydować o tym, czego pragnie i co ważne, z jakim doświadczeniem chce żyć. Niezmiennie powtarzam, że przepisy przepisami, religie religiami, a serce i tak wie swoje. Daj znać Kochana jak tam badania serca... Tulę i ślę uściski
OdpowiedzUsuńWiele podobnych decyzji muszą podejmować w życiu, a podobno słaba płeć...
UsuńNie mam jeszcze wyników, ale dam znać:-)
Boję się wszelkich przejawów fanatyzmu. Ludzi skrajnie oddających się jakiejś sprawie uważam za niebezpiecznych. Nie rozumiem tych, który mają monopol na wszystko: na dobry gust, na rację, na prawdę. I w imię tych swoich niepodważalnych racji "wymierzają sprawiedliwość".
OdpowiedzUsuńNiektórzy właśnie w imię swych racji zapominają o istocie sprawy, o tym jest ta książka...
UsuńNie wiedziałem, że takie osoby są zdolne do takich czynów, chociaż z drugiej strony jak się przyjrzeć, widać w niektórych z nich gdzieś wewnątrz zakodowane tego typu możliwości w obronie swoich racji. A nie tędy droga. Tak jak piszesz w końcówce nic nie jest w życiu zawsze takie samo, wszystkie historie mają pewne elementy wspólne i rozłączne. Trzeba naprawdę nie tak wiele, by wczuć się w sytuację takiej kobiety, która udając się do tego typu kliniki wcale nie musi iść na zabieg usunięcia ciąży. Obrońcy życia moim zdaniem kończą jego obronę po porodzie, wtedy dziecko przestaje ich interesować. Nie myślą raczej co by zrobili, gdyby w ich rodzinie zdarzyła się sytuacja kryzysowa, w której rozwiązaniem jest aborcja. Może wtedy ich oczy zobaczyłyby nieco więcej.
OdpowiedzUsuńMam pewne plany na płyty, jednak jeszcze potrzebuję przemyśleć parę detali.
Badania wyszły dobrze, kolejna wizyta kontrolna za rok. :)
Pozdrawiam!
Zbyt gorliwi obrońcy idei tracą z oczu tych naprawdę potrzebujących.
UsuńDobre wyniki to najlepsza wiadomość!
Zakończenie, które napisałaś właściwie oddaje cały sens tego tematu.
OdpowiedzUsuńW zasadzie tak :-)
UsuńKocham książki Jodi Picoult, więc to, kiedy po nią sięgnę pozostaje tylko kwestią czasu. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńPolecam, ja też ją lubię:-)
UsuńTrzeba pamiętać, że to wszystko dzieje się w USA. A mieszkańcy tego państwa, w niektórych stanach mają bardzo tradycjonalistyczne podejście do życia. Wielu wierzy, że ziemia jest płaska, a ewolucja, to wymysł lewaków...
OdpowiedzUsuńŻeby lewaków, to wymysł szatana!
UsuńObawiam się, że nie tylko w USA są takie osoby...