Strony

sobota, 17 stycznia 2026

Zimowe impresje

Gdy spojrzałam na zdjęcia zim w różnych latach, to widać wyraźnie, że dawno nie było dłuższych okresów zimna i śnieżenia. Nie chcę wybiegać daleko wstecz, bo nie wszyscy ten czas pamiętają, zwłaszcza zimy za czasów naszych rodziców czy dziadków, ale i za mojego życia zdarzały się spektakularne zimy!


Gdy byłam w liceum, pojechałyśmy jako delegacja, na pogrzeb ojca naszej koleżanki do Pakości. Już w czasie naszej podróży zaczął padać śnieg. Do wieczora napadało go tyle, że żaden samochód nie mógł przebić się przez zaspy, a nie było wtedy aut z napędem 4x4 ani innych udogodnień, nie jechał PKS ani kolej. Utknęłyśmy w Pakości na 3 dni, a sąsiedzi jednej z koleżanek, u której nocowałyśmy, dokarmiali nas codziennie...




W przerwie opowieści zimowych, zamieszczam zdjęcia z naszego parku.



Na studiach pamiętam dwa "ataki" zimy.
Pierwszy w okolicach 13 grudnia, gdy ogłoszono stan wojenny. Jechałam pociągiem do Grudziądza, bo tam mój ukochany stacjonował w wojsku, nie włączałam radia, by nikogo nie budzić, dopiero na miejscu dowiedziałam się o ogłoszeniu stanu wojennego, mróz był straszny, śniegu mnóstwo, wszędzie stały koksowniki, ja miałam byle jakie buty...
Do koszar oczywiście nas nie wpuszczono, wróciłam na dworzec, czekaliśmy długo na pociąg powrotny. Gdy lokomotywa przyciągnęła wagony, staliśmy w środku wagonów, bo na siedzeniach leżał  lód i sople wisiały z sufitów.
Do dziś pamiętam jak zmarzłam...



Drugi epizod zimowy był bardzo śnieżny i zaspowy, mało co jeździło, pociągi miały spóźnienia po kilka godzin, odwołano zajęcia na studiach, mieliśmy dłuższe ferie, bo nawet przerwy w dostawie prądu zdarzały się często.


Pamiętam także nagły, a obfity opad śniegu w pewnego sylwestra. Mój syn miał kilka lat, wędrowaliśmy przez miasto na imieniny mojego taty. Powrót był zaplanowany na późne godziny, jak to w sylwestra. Śnieg zaczął sypać gdzieś w połowie drogi do rodziców, podobało nam się, bo szliśmy przez park.
Gdy wracaliśmy do domu, śniegu było już tyle, że nasze ścieżki prowadziły na wysokości oparć ławek, nie wiem jaka to wysokość, około metra?
Ale wtedy nikt nie narzekał na wiosenne susze...



Jak widać, zimowe niebo może także zauroczyć, zwłaszcza gdy wieczorem zanosi się na duży mróz!




Ostatnie 3 zdjęcia, to nasz spacer nową drogą przez pola, gdzie tylko wiatr, wrony i spektakl na niebie!

Nie wiemy, co jeszcze tegoroczna zima nam przyniesie, oby każdemu same pozytywne doznania i miłe niespodzianki!


82 komentarze:

  1. Właśnie dlatego, że nie wszyscy pamiętają, warto przypomnieć, że w latach 70. głoszono globalne ochłodzenie, a najwybitniejsze naukowe powagi przewidywały nową epokę lodowcową, opierając się na danych o aktywności Słońca. Z czasem nastąpiła zmiana paradygmatu i świat nauki zaczął ćwierkać z zupełnie innego klucza - dla odmiany wieszcząc globalne ocieplenie. Jedynie naukowcy rosyjscy w ogólności, a prof. Walentyna Żarkowa w szczególności, niezmiennie utrzymują, że zbliżające się kolejne minimum słoneczne spowoduje zmniejszenie ziemskich temperatur. Do tych prognoz skłania się (od niedawna, po przejściu na emeryturę) prof. Piotr Kowalczak, czemu dał świadectwo w swojej monumentalnej pracy "Zmiany klimatu”. To jego opus magnum, zawierające szczegółowy, drobiazgowy wręcz przegląd obecnego stanu obiektywnej wiedzy naukowej na temat zmienności i dynamiki klimatu, stojący w jaskrawej sprzeczności z podanym do wierzenia parareligijnym dogmatyzmem. Nawiasem pisząc, to już kolejny, po pani prof. Grażynie Cichosz, polski naukowiec z jądra systemu (przez lata wiceszefował Instytutowi Meteorologii i Gospodarki Wodnej), który w lat schyłku dokonał coming outu - przechodząc na stonę szurii, foliarstwa, płaskoziemstwa i ruskich onuc. Spieszmy się kochać TEORIE spiskowe, tak szybko stają się spiskową PRAKTYKĄ.
    nochnoy dozor

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie zamierzam wchodzić w polemikę ...no byłam za kołem podbiegunowym ostatnio i w lipcu było zaledwie 30 stopni, co rzeczywiście wróży globalne ochłodzenie klimatu jak nic, i nadciągającą epokę lodowcową, podobnie jak topniejące lodowce...i rozpadająca sie Arktyka. oraz ostatnie takie zimy z opadami tak gęstymi i mrozami były w okolicach dwudziestu lat temu

      Usuń
    2. @Teatralna
      Odwiedziłaś przyszłość? Byłaś tam po 2028 r.??
      nochnoy dozor

      Usuń
    3. Anonimie, trudno dyskutować o teoriach, których się nie zna, a o spiskach, jaszczurach i pseudoautorytetach tu nie dyskutujemy.
      Co innego twierdzą Amerykanie, co innego Rosjanie, a jeszcze inne poglądy miewają przedstawiciele rozmaitych religii.
      Faktem jest, że kurczą się lodowce, ekstremalne zjawiska atmosferyczne i katastrofy przebierają na sile, a negatywna działalność człowieka zrobiła więcej złego przez ostatnich 50 lat, niż planeta mogła wytrzymać przez miliony.
      Teorie spiskowe nie interesują mnie, a jak się zmienia nasza planeta - każdy widzi.

      Usuń
  2. Szanujmy wspomnienia ...?....Osobiście jestem dość wybiórcza....:-) zostawiam przydasie.
    Co do zmian klimatycznych - być może w zależności od strefy , którą się bada i zależności -buduje się teorie, które mogą się różnić wnioskami. Ktoś bada pod kątem oddziaływań Słońca, a ktoś inny pod kątem /przez pryzmat zanieczyszczeń / dziury ozonowej itd.i ich wpływu..Na ile skrajności się znoszą pozwalając nam żyć?...- tak mi przyszłó do głowy, bo powyższy komentarz przeczytałam.
    Spacery...super sprawa. A zimowe foty mają swój urok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, ilu badaczy tyle zdań, a że jest inaczej, widzimy i czujemy.
      Zima bywa piękna, bywa tez dokuczliwa, podobnie jak lato, a kto nie tęskni do lata?

      Usuń
    2. Jest jak jest. Wcześniej bardziej byłam za latem, ale mroźne zimy też lubię.

      Usuń
    3. A ja najmniej lubię ekstrema, czyli 35 na plusie i 25 na minusie.

      Usuń
  3. Kiedy byłam w podstawówce (roku nie pamiętam) to żeby dojść do szkoły przekopano tunele w śniegu w wysokości dziecka, którym wtedy byłam. BARDZO się nam to podobało. Wracając ze szkoły rzucałyśmy się na te zwały śniegu i tarzaliśmy się w nim. Wszystko to obserwowała moja babcia z okna i kiedy w końcu wróciłam do domu po raz pierwszy (i jedyny w życiu) na mnie nakrzyczała, taka była wściekła/przerażona. Kazała mi zdjąć wszystko, co mokre, więc zostałam golutka, jak mnie Pan Bóg stworzył :) Pamiętam moje ubrania suszące się na sznurze, ale nie pamiętam zimna. Dziwne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez nie pamiętam zimna z dzieciństwa, były mokre rękawice i buty, ale nigdy nie było mi zimno, a zabawy na śniegu to było istne szaleństwo.:-)
      Teraz w szkole nie wolno dzieci wypuszczać na mróz, a rzucanie śnieżkami zabronione...

      Usuń
  4. Pogoda bywa zmienna:) Zimy też na przestrzeni lat bywały różne. U nas na krańcach wschodnich prawie co roku zaznacza się wpływ wyżu znad Rosji.
    Dzisiaj w nocy było minus 20. Zima najbardziej cieszy emerytów:)
    I tak na marginesie pogoda i zmiany klimatyczna to są dwa różne pojęcia.
    M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem klimatologiem, ale coś czytałam, że globalne ocieplenie nie musi oznaczać spektakularnego wzrostu temperatur i na odwrót. Podobnie mamy 7 - letnie cykle lat suchych i mokrych.
      Zima najbardziej chyba jednak cieszy dzieci:-)

      Usuń
  5. Szczerze mówiąc wolałabym oglądać zimę głównie na zdjęciach. Doskonale pamiętam zimy, o których piszesz a i te wcześniejsze też!☹️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy mam ciepło i nie muszę chodzić do pracy, to zima mi niestraszna:-)

      Usuń
  6. Ja sama pamiętam jeszcze te dużo "poważniejsze" zimy. W telewizji nie raz i nie dwa słyszało się, że w mniejszych miejscowościach odwołali w szkołach lekcje z powodu mrozów i nawału śniegu... Ja niestety do szkoły miałam 300 metrów. :P
    Ba, jeszcze 20 lat temu te zimy były dużo bardziej srogie - pamiętam jak w lutym 2006 r. wędrowałam po osiedlu szukając kiosku/sklepu, w którym mieliby pewną gazetę, którą chciałam zakupić. Było zimno i ślisko.

    Ładne zdjęcia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :-) bywały zimy mroźne i śnieżne, bywały tez całkiem ciepłe, niedawno narzekano, że dzieci nie mogą lepić bałwanów, a sanki niszczeją w piwnicach, to teraz proszę!

      Usuń
  7. Kiedyś to były zimy i śniegi, potwierdzam. Jednak ten obecny śnieg
    też mnie zadowala :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mój tata wielokrotnie wspominał, jak nie raz, kiedy był w klasie 1-3, nocował u wychowawczyni, bo ta bała się go puścić samego przez las i pola w śniegu po pas (a nawet i wyższym) do domu oddalonego o jakieś 8 km od szkoły. To dopiero były zimy. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, znam z opowieści rodziców, zresztą nie tylko mróz czy zaspy bywają dokuczliwe, wystarczy szadź, gołoledź, a wszystko staje, bo zerwane przewody itd.

      Usuń
  9. Lubię taką zimę, może dlatego, że jej nie doświadczam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię do 5 stopni na minusie i słoneczko, a nie cierpię pluchy pośniegowej, ale nie ma na życzenie...

      Usuń
  10. Pamiętam te dawne zimy, i mrozy do minus 30, i jak mi przy wejściu do mieszkania, gdzie z kolei było z 25 plus, pękły okulary. To musiał być rok 85 albo 6. Centralne w blokach szalało.
    Śnieżne zimy nie polubiłam poprzez dziesięciolecia jazd na dyżury, przez pasma górskie i lasy. Teraz mam lepszą drogę, i mniej się obawiam śniegu i gołoledzi. Za to boję się różnych zielonolewicowych pomyleńców, po akcji w Berlinie. Popękane rury to żadna przyjemność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, pękające okulary, to ciekawostka, słyszałam o pękaniu kryształów w szafach, nie mówiąc o pękających kaloryferach...
      O akcji w Berlinie nie słyszałam.

      Usuń
  11. No to były zimy! Nie takie „śnieżek do zdjęcia”, tylko takie, które mówiły: „PKS? kolej? proszę nie żartować” i zostawiały człowieka w Pakości na trzy dni z sąsiedzkim cateringiem. A opowieść o pociągu z lodem na siedzeniach i soplami pod sufitem brzmi jak bezpłatny kurs przetrwania - w pakiecie z odmrażaniem duszy. Zdjęcia z parku i pól cudne: wiatr, wrony i niebo robiące show, jakby miało własnego reżysera. Oby ta zima była bardziej „zachwycam”, a mniej „odśnieżam”! 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dziwo, gdy spada temperatura nikogo w parku, mało na ulicach, jakby ludzie nie mieli ciepłych ubrań. A przecież zima nie wyklucza hartowania, wręcz przeciwnie!

      Usuń
    2. Spada temperatura i park robi się ekskluzywny: wstęp tylko dla pingwinów i ludzi z krążeniem jak piec kaflowy ;) A przecież ciepłe ubrania istnieją - to nie legenda miejska! Zima nie wyklucza hartowania, ona je wręcz sponsoruje :)

      Usuń
    3. Chyba tylko dzieci ochoczo wybiegają na spacery:-)

      Usuń
  12. Oj tak, wtedy to były zimy, jakoś jednak sie je przeżyło, więc teraz nie jest taka straszna! No nie licząc upadku, ale poboli, przestanie. Przyznam, że u nas już tego śniegu mniej i jak oczyściłam swój chodnik, to taka zima może być :) Gorzej będzie jak znów śnieg zechce nam nasypać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śnieg wadzi kierowcom i ludziom z problemami w poruszaniu się, ale na wszystko jest sposób, byle chcieć i przygotować się odpowiednio.

      Usuń
  13. Laptop zastrajkowal. Nie odbija znakow diakrytycznych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może sterowniki trzeba aktualizować? U mnie zastrajkował google chrome, ale mąż naprawił.

      Usuń
  14. Mam taki zawód, że dużo jeżdżę służbowo. Jeszcze ok 10 lat wstecz, bez łopaty i worka piasku, nie wypuszczałem się w drogę.
    Oczywiście stałam w zaspach,leżałam też kilka razy w rowie, zawalona śniegiem. Najbardziej z tego pamiętam niezwykłą serdeczność przypadkowych ludzi, którzy mi pomagali. Dzięki temu wyjazd przy niesprzyjającej pogodzie nie wydawał się wcale straszny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak, życzliwość innych, to podstawa, zwłaszcza daleko od domu.
      Ze dwa razu przewróciłam się na lodzie, zawsze znalazła się pomocna dłoń!

      Usuń
  15. Wyobraziłam sobie wagon z lodem na ławkach i soplami zwisającymi z sufitu, szkoda, że wtedy nie było telefonów z aparatem, zdjęcie byłoby niesamowite. Zimę 1982 roku od 15 stycznia spędziłam na dalekim północno - wschodzie w ośrodku dla internowanych w Gołdapi. Wyszłam tuż przed Wielkanocą w zimowym płaszczu i butach. Irena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, to także historia do opowiedzenia, na pewno ciekawa!

      Usuń
  16. Pamiętam różne zimy i wciąż wolę oglądać śnieg na zdjęciach. Zimy zawsze coś komplikowały w moich planach, dlatego od jakiegoś czasu staram się nie ruszać dalej niż potrzeba. Masz wspaniałe wspomnienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sportów zimowych nie uprawiamy z mężem, więc raczej wyjazdy także wiosną i latem, ale krótkie wypady na łono natury o każdej porze, oprócz gołoledzi...

      Usuń
  17. Mróz tej zimy nawet trzyma, ale ja uważam, że zima to zima i jak trochę śnieg poleży czy mróz będzie to nic się nie stanie. Oczywiście, takich zim jak kiedyś już nie ma.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolę stałą pogodę przez dłuższy czas, niż zmiany aury co dwa dni i ból głowy.

      Usuń
  18. Ja spektakularnych zim nie pamiętam i chyba nie chciałabym ich obecnie doświadczać. Na pewno kiedyś było więcej śniegu, ale zwykle nie trzymał się długo. Pamiętam za to, jak kiedyś pojechałam w góry pierwszego dnia wiosny i wybraliśmy taką trasę, że zapadaliśmy się w śniegu po uda ;)
    Stare auta, maluchy na pewno, miały napęd na tylne koła, to ułatwiało :) Chociaż na zaspę nie pomogło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój syn wybrał się kiedyś na majówkę do Karpacza i musieli z synową kupić na miejscu czapki i rękawice!

      Usuń
  19. Ależ piękne wspomnienia… 💙 Czyta się to jak opowieść z innego świata – świata prawdziwych zim, cierpliwości i ludzkiej życzliwości. Te historie z podróży, zamarzniętych pociągów, zasypanych miast i spontanicznej pomocy sąsiadów mają w sobie coś bardzo poruszającego. No i te opisy nieba, ciszy, wiatru na polach… aż chce się na chwilę zatrzymać. Dziękuję za ten powrót do zim, które zostawały w pamięci na całe życie ❄️✨ja pamietam w Norwegii kilka tanich zum ze zaspy były większe niz samochod.. juz chyba takich nie będzie, choć w tym roku w górach jest dużo śniegu i zapowiadają jeszcze opady 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śniegu i zasp nie lubimy, ale to zapas wilgoci na całą wiosnę, niechaj więc pada...
      Uściski, Aniu i pogody odpowiedniej na podróże!

      Usuń
  20. Bardzo piękne i poruszające wspomnienia. ❄️ Twoje opowieści pokazują, jak inne potrafiły być kiedyś zimy – surowe, długie, a jednocześnie pełne ludzkiej bliskości i niezwykłych historii. Zdjęcia tylko dopełniają ten klimat i przypominają, że zima potrafi być zarówno trudna, jak i zachwycająca. Dziękuję za ten sentymentalny spacer w czasie i życzę, aby tegoroczna zima również przyniosła dobre, spokojne chwile.


    Pozdrawiam 🥰

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy, czasami jeszcze luty potrafi pokazać swój zimowy pazur:-)

      Usuń
  21. jak mówią skandynawowie,,nie ma złej pogody są tylko nieodpowiednie ubrania,,i tego się trzymajmy...

    OdpowiedzUsuń
  22. Niesamowita historia z tym utkwieniem na 3 dni w Pakości!
    Ja tylko pamiętam jak przez mgłę, że odwołano zajęcia w szkole w czasie zimy stulecia 1978/79. Co oczywiście musiało być nie lada frajdą 😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla nas było, pewnie dorośli inaczej na to patrzyli...

      Usuń
  23. Aż zmarzłem oglądając te zdjęcia! Moje zimowe wspomnienia dotyczą zimy stulecia w 78 roku. Byłem wtedy młodym żołnierzem w Słupsku. Było tak jak w serialu o Klosie... miotła, łopata od rana do wieczora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak się marzło na przystankach! no i te zwały śniegu, którego nie było gdzie wywozić!

      Usuń
  24. Już niech ta zima lepiej niczego nie przynosi. Niech się zwija i spada stąd, bo mi się nie podoba!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas dziś lekko groźnie, bo woda przestała lecieć, oby rury nie popękały, za to katering trzyma się dobrze, brak wody, to trzeba coś zamówić.

      Usuń
    2. Szkoda mi tych ludzi, którzy rozwożą jedzenie. Jest -16 stopni i ślisko. Fuj!

      Usuń
    3. Taki sposób zarabiania, pizzę wożą autami. Nie tylko oni pracują w mrozy...

      Usuń
  25. Odpowiedzi
    1. Dziękuję, każda pora roku sprzyja łowieniu ciekawych fotek.

      Usuń
  26. :) Isc z podniesiona glowa to nic innego jak ogladanie nieba. Nieba powinny byc zawsze cudowne bo to dziala dobrze na nasze samopoczucie. Ale nieba sie nie wybiera. Ono jest albo wierzymy tylko w jakies dobre niebo. Oby niebo bylo pogodne!

    OdpowiedzUsuń
  27. Kiedyś pojechałam na Wielkanoc w Bieszczady (w wiosennych ciuchach +14), dobę później okazało się, że zafundowałam sobie bardzo długie ferie...;o) PKS ruszył dopiero tydzień później...;o)Pociągi potrzebowały prawie dwa tygodnie...;o) Jeździłam też tunelami wycinanymi w śniegu...;o) Również u nas był najsłynniejszy pług wirnikowy, który został zablokowany przez zaspę (cała Polska miała ubaw, a my zablokowaną drogę)...Takie opady jak teraz to popierdułka...;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak bywało, teraz gdzieś pośnieży, gdzie indziej przymrozi, niesprawiedliwie...

      Usuń
  28. Bardzo miło czyta się Twe wspomnienia. Jestem pewna, że rozmowa z Tobą to czysta przyjemność. Zdjęcia są zachwycające. Zawsze kochałam zimę i samo zimno. Wielu mi sie dziwi, a mnie dziwi, że każdy oczekuje wytłumaczenia...którego i tak często nie potrafią zrozumieć. Ja nie pytam...czemu lubisz lato...każdy jest inny. Od dziecka kocham śnieg i czuję się z nim związana. Jakby zima szeptała do mnie, kiedy mało kto słucha...ja słucham i ja rozumiem...to jak przyjaźń. Nie jest idealna...jak nic na tym świecie, ale łaczy nas przyjaźń od zawsze. :) Dziękuję za ten piękny post. 🫶🤗

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma wytłumaczenia, podobnie można się dziwić, że ktoś lubi upały!
      Każdą porę roku można polubić, każda ma zalety i wady, wszystko zależy od nastawienia i sytuacji patrzącego.
      Dziękuję, kochana:-)

      Usuń
  29. Zima wygląda pięknie na Twoich zdjęciach ! Miło się patrzy na śnieg, gdy nie trzeba brnąć przez zaspy lub odśnieżać. Lubię patrzeć na zimę przez okno i wspominać jak to kiedyś bywało. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci zadowolone, górale pewnie także, gorzej z właścicielami domów i kierowcami. Zawsze ktoś zyskuje, ktoś traci, samo życie!

      Usuń
  30. Cudne wspominki. które i ja mam z tamtych czasów. 13 grudnia byłam na weselu mojej kolżanki ze studiów. Niec nie wiedziałam o stanie wojennym, rzecz jadna. Ledwo nad ranem uruchomiłam mojego malucha na tym mrozie, wróciłam do domu i rzuciłam się w pościel mega zmęczona. Dopiero po obudzeniu się przed południe, włączyłam radio: " obywatele i obywtelki słyszę... Nie wiedziałam o co chodzi.
    W styczniu 1987 [zima stulecia] jechałam podobnie jak Ty na przysięgę do mojego juz wówczas mężą, który został powołany do wojska tuż po ukończeniu studiów do szkoły podoficerskiej we Wrocławiu to było. Zadyma niezła i zamiecie oraz mróz -30 stopni. Dojechałam z trudem, zobaczyłam mojego mężą i przywiozłam go do domu na 3 dni, bo jako jeden z nielicznych dostał przepustkę :) Na dowód wklejam dane potwierdzające tę historię: Styczeń 1987 — tzw. „zima stulecia” w kontekście późniejszych wspomnień Polaków i meteorologów to jeden z najchłodniejszych miesięcy styczniowych XX wieku w Polsce, szczególnie w klimacie PRL-owskim — choć w historii meteorologii były zimy jeszcze bardziej ekstremalne (np. 1929 czy 1940) pod względem najniższych temperatur, to styczeń 1987 zapisał się jako bardzo mroźny i pamiętny.

    ❄️ Jakie temperatury były w styczniu 1987?

    🌡️ Temperatury minimalne (nocne)

    sięgały około −30 °C i niżej w wielu miastach Polski;
    • Warszawa: nawet ok. −30,7 °C (ok. 8 stycznia)
    • Białystok: ok. −34,6 °C (30 stycznia)
    • Kielce: ok. −33,9 °C
    • Lublin: ok. −32,2 °C
    • Rzeszów: ok. −31,0 °C
    • Łódź: ok. −30,3 °C
    • Olsztyn: ok. −30,0 °C
    • Szczecin: ok. −30,0 °C

    📌 Temperatury minimalne przy gruncie (czyli bezpośrednio nad śniegiem) potrafiły być jeszcze niższe – miejscami podawano nawet ok. −40 °C w Białymstoku (przy glebie), choć takie wartości są rzadziej cytowane w oficjalnych zestawieniach.
    Z pozdrowieniami, Pola :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale zestawienie, super! Tak, to była zima stulecia, nie tylko mroźna, ale i śnieżna. Pamiętam jeszcze kilka lat temu parę zimnych dni, gdy szłam do pracy i było 25 na minusie i wchodziłam na chwilę do sklepów, by ogrzać twarz:-)
      Przy tych mrozach przydałby się śnieg, bo rury popękają na osiedlu!

      Usuń
  31. W czasie zimy stulecia przez tydzień nie było prądu, grzania, ciepłej wody, w mieszkaniu było 11 stopni, więc spaliśmy w ciepłej odzieży i w skarpetach. Przeżyliśmy.
    Ludzie są dziwni: cały grudzień słyszałam, gdzie ta zima, a jak przyszła, to im zimno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze trochę, a będzie narzekanie na roztopy i wzbieranie wód, a później, że pewnie za szybko ciepło się zrobiło.
      Lubimy narzekać na wszystko...
      Gdy ślisko, narzekanie że nie sypią, gdy posypią - narzekanie na sól i niszczejące buty i auta...

      Usuń
  32. Fantastyczne kadry. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie siedź w murach chodź po górach!
    Zima 2005/2006 w Górach Sowich.Na Przeł.Jugowskiej 150 cm śniegu.
    Na Wielkiej Sowie śnieg sięgał znaków szlaków turystycznych(170-200 cm). Poruszałem się na biegówkach. Mróz w nocy 22/23 stycznia -37*C.
    Pod ciężarem śniegu łamały się drzewa.Nadleśnictwo ogłosiło zakaz wejścia do lasu.Ale to wszystko to pikuś.
    Góry Sowie.Zima 2006/2007.W styczniową noc w 2007 roku Natura zademonstrowała niebywałą moc.Niebo rozświetlały błyskawice,jedna po drugiej.Przerażający huk grzmotów potęgują wyjące podmuchy huraganu Cyryl(200 km/godz).Wielkie krople deszczu spadają na rozmiękłą ziemię.Jeszcze czegoś takiego nie przeżyłem,jak mieszkam tutaj ponad pięćdziesiąt lat na tych ziemiach.Brak prądu.Klęska.Większość świerków leży powalonych lub w połowie złamanych,ze smętnie zwieszonymi koronami.Młodnik leży.Drogi niprzejezdne.Wszędzie powalony las.Całe zbocza położone.Gdyby ziemia była zamarznięta,morze powstrzymałaby szerokie ,ale płytkie korzenie świerków.Powierzchnie usłane są postawionymi na sztorrc talerzami splątanych korzeni.Widac jakie są płaskie.Spada śnieg i chwyta mróz.Chciałoby się powiedzieć:"kilka dni za późno".
    Na ten widok odechciało mi się robić zdjęcia.Tak na oko leży kilkadziesiąt tysięcy drzew.Zza chmur wychodzi słońce.Oświetla zniszczone góry.Jest niebezpiecznie.Uszkodzony drzewostan stracił swoją stabilność.Ogłoszono stan klęski żywiołowej i zakaz wejścia do lasu...ja na biegówkach.
    Powiało-oj powiało.Stale wzrastająca siła naciska na drzewa,nie powoduje łamania drzew,ale po prostu je kładzie na ziemi,tak jak nas nieuchronna śmierć do grobu.

    Płatki śniegu:
    www.snowcrystals.com
    Pozdrawiam!


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opowieść niczym z filmu katastroficznego, fascynująca i przerażająca zarazem!

      Usuń
  34. Piękne zdjęcia <3
    Pamiętam zimę z dzieciństwa, kiedy dziadek swoim maluchem ciągnął nas dzieciaki, siedzące w sankach. Dziś by to nie przeszło - na naszej ulicy przybyło domów, a z tym samochodów, które by przeszkadzały w takiej zabawie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś nawet jazda rowerem jest niebezpieczna, a jeździliśmy szosą do Kruszwicy i pobliskich wiosek...na szczęście powstają ścieżki rowerowe!

      Usuń
  35. Kiedyś to były zimy ... Choć i u nas w tym roku też nieźle posypało. A temperatury nocą sięgają -18stopni. Ale w końcu - jest zima, ma być zimno! I ma być śnieg!
    Serdeczności 🙂

    OdpowiedzUsuń
  36. Masz dar opowiadania, Jotko. :)
    Bardzo przyjemnie zanurzyłam się w Twoich zimowych wspomnieniach.
    Ale taką biedną zmarzniętą, z tego pociągu z Grudziądza, to bym Cię owinęła kocem i przy piecu posadziła z herbatą z miodem. Ależ musiałaś wtedy zmarznąć w tych butach!
    Bo zima cieszy, ale trzeba być odpowiednio ubranym.
    I ja najbardziej lubię taką jak Ty: - 5 st, słoneczko i skrzypiący, mieniący się śnieg. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiednie ubranie i nastawienie, to podstawa, bo ponuraka, to żadna pogoda nie cieszy!

      Usuń
  37. No tak, nie tylko ubiór, ale też nastawienie jest ważne i stan ducha.

    OdpowiedzUsuń