Wiele ostatnio mówi się o agresji wśród młodych ludzi, dzieci nawet, o zjawiskach patologicznych w Internecie, o bezradności dorosłych i skłonnościach samobójczych osób hejtowanych.
Ale czy przykład nie idzie z góry? To my dorośli zapoczątkowaliśmy to zjawisko.
Skoro bezkarnie można nazwać kogoś w debacie publicznej idiotą, kretynem, zdrajcą, złodziejem, kłamcą, mordercą...
Ile razy słyszałam, jak ludzie odnoszą się do siebie w sklepie, na ulicy, w restauracji, jak nie szanują innych, bo uważają się za lepszych lub po prostu brak im kultury.
Nie lepiej jest na blogach czy w mediach społecznościowych, gdzie hejtuje się za wszystko i dla sensacji, a jeśli coś nas denerwuje lub nudzi, wystarczy zignorować. Jeśli chcesz zabrać głos, by zaprotestować, sprostować, uświadomić - na to też są kulturalne sposoby.
Czasami wystarczy przestrzegać zasady - nie rób bliźniemu tego, co i tobie nie jest miłe.
Oliwy do ognia dolewają dziennikarze i portale internetowe. Wystarczy prześledzić nagłówki lub posłuchać prezenterów wiadomości w telewizji:
- awantura i szarpanina na głosowaniu
- radni wrzeszczeli na siebie i wyśmiewali nawzajem
- sąsiedzi rodziny X są wściekli
- pokazała rywalce środkowy palec
- sędziowie pukali się w czoło
- nauczyciel tym razem przegiął
- cała Polska zaatakowana wściekłym oddechem zimy
- lew morderca nęka mieszkańców wioski
- morderczy instynkt wilków daje się we znaki mieszkańcom
- w całej sieci wrze, Internauci są wściekli
- afera goni aferę, burdel w Sejmie
- śmiali się z nich na ślubie, zobacz jak wyglądali!
- pamiętasz go ? usiądź zanim zobaczysz, jak teraz wygląda!
- wstyd, jeśli nie rozwiążesz tego testu, to pamiętają wszyscy...
W zasadzie komentarz do takich fragmentów zbędny, a my się później dziwimy, że obraźliwe komentarze czy wulgaryzmy staja się normą, że krytykuje się osobę, a nie jej zachowanie czy niewłaściwe działanie, z którym się nie zgadzamy!
Podobno, jaki odbiorca, takie media, ale ktoś za te nagłówki odpowiada, ktoś je zatwierdza, ktoś daje przyzwolenie na język pełen agresji , na brak kultury w życiu codziennym.
Pamiętam z okresu pracy zawodowej, gdy zdarzało się dzieciom, że dokuczały kolegom: z nim się nie bawcie, bo biedny; tamten frajer, bo ubiera się w Pepco; tamten gruby, inny się jąka....
Dzieci tego same nie wymyśliły, ale tępiłam strasznie, zwłaszcza dokuczanie za wygląd.
A ile było problemów z matkami i ciociami dokuczającymi dzieciakom w sieci. Tak, dorośli używali sobie na małolatach, wyzywanie i wulgaryzmy, nawet groźby!
I jeszcze pretensje do szkoły, że nie reaguje, skoro ani wychowawca, ani pedagog nie miały kont na FB, ja nie mam do tej pory.
Różne są pomysły na przeciwdziałanie niepożądanym zjawiskom, ale już słychać ze strony prawicy, że to zamach na wolność i swobodne wybory. Zapominają, że wolność kończy się tam, gdzie narusza się prawa drugiego człowieka.


Dokładnie tak jest jak napisałaś. Taka postawa pełna agresji i jadu stała się niestety normą życia i to jest w tym najgorsze. Przykład zawsze idzie z góry, dolewanie oliwy do ognia w mediach. Czasami mi się wydaje, że im bardziej dosadnie jest coś napisane tym lepiej, bo większą burzę się wywoła. Może o to chodzi, o burze, o konflikty, o pełną destabilizację i zaspokojenie własnych chorych ambicji...
OdpowiedzUsuńMoże właśnie o to chodzi, tylko niektórzy nie przystają i nie mogą się pogodzić z tymi zmianami. Ja wiele filmów i książek odpuszczam z powodu wulgaryzmów czy agresji i przemocy bez uzasadnienia..
UsuńWiększości bluzgajacych szyderców potrzeba psychiatry i psychoterapeuty!
OdpowiedzUsuńChyba bardziej psychiatry...
UsuńNie wrzucaj proszę wszystkich ludzi chorych psychicznie do jednego worka. Tak, potrzebę obrażania powodują kompleksy i frustracje, a te powodują traumy z dzieciństwa - ale to nie znaczy, że każdy, kto ma problemy psychiczne jest nieokrzesanym chamem i hejterem.
UsuńNieporozumienie, ani ja, ani na pewno Livia nie pomyślałyśmy w ten sposób, to w ogóle nie jest zerojedynkowe. Na pewno osoby jawnie agresywne i hejtujace potrzebują specjalisty.
UsuńPrzepraszam jeśli tak to zostało odebrane. :) Po prostu w internetach widziałam już niejedno, w tym naprawdę różnych ludzi z różnymi diagnozami. Ale oczywiście, jeśli ktoś dowala innym, żeby poczuć się lepiej, to terapia pomaga...
UsuńObawiam się, że te osoby nie szukają terapii, nie widzą takiej potrzeby.
UsuńDzieci powtarzają tylko to, czego się uczą od dorosłych.
OdpowiedzUsuńU mnie dziś taka jakaś dorosła osoba wpisała złośliwy komentarz. I ja myślę, po co? Po co wchodzić na bloga jeśli się go nie lubi? Jakie potrzeby sobie taki człowiek tym jadem zaspokaja?
Smutne to.
Tak się pewnie dowartościowuje, robi przykrość, bo może!
UsuńCzytałam nie tak dawno o ludziach, którzy odreagowują robiąc awantury w miejscach publicznych, np w sklepach, w poczekalniach itd, to ich uspokaja. I teraz pytanie - a gdzie kultura osobista. No i drugie - ktoś tych ludzi wychował, czy to nasze pokolenie zrobiło taką robotę?
OdpowiedzUsuńTo chyba nie tylko kwestia wychowania lub wychowanie zbyt drastyczne skrzywiło komuś psychikę, to idealnie pokazano we "Wrednych liścikach"...
UsuńMyślę, że ta ilośc agresji obecnie wzrasta z powodu frustracji na to, co jest, z powodu bezsilnosci, niemocy w obliczu spraw, które nas dołują, zabieraja poczucie bezpieczeństwa i spokoju. Jedni dokuczaja innym, inni dokuczają sobie samym bo jakos sie trzeba tych złych emocji z siebie pozbyć. A jeszcze innni próbują nikogo swymi emocjami nie obarczać, jakos sobie z nimi radzić zaprzeczajac im, spychajac je w najdalsze zakamarki duszy i ciała. A z tego potem powstają rózne choroby. Ten obecny wysyp raków, udarów, zawałów na cos takiego wskazuje. Kuleje psychika, kuleje ciało. Nie da sie udawać, ze jest na świecie przyjemnie i bezproblemowo. Nie da sie zażyc kolejnej tabletki "somy" jak u Huxleya w "Nowym wspaniałym świecie". Trzeba jakos życ z bólem, lękiem, frustracją, żalem, gniewem. I kotłuje sie to w nas, kotłuje a czasem jak z wulkanu musi wystrzelic, zaskakując nieraz nas samych...To co napisałam oczywiscie w żaden sposób nie usprawiedliwia agresji ,ale jakos ją tłumaczy...A zamykanie ludziom ust jakimis ustawami, zakazami nic nie da. Tak samo jak nie da sie powstrzymać erupcji wulkanu...
OdpowiedzUsuńPodobno osoby z usposobieniem cholerycznym żyją dłużej...
UsuńNie chodzi o zamykanie ust, zbyt wiele treści dla dorosłych jest dostępnych dla dzieci, nie mówiąc o patostreamingu itp.
Internet bywa bardzo przydatny, ale i zrobił wiele złego.
Zaczyna się od słów, czyny przychodzą później. Zwróciłaś uwagę, że ostatnio rekwizytem często spotykanym jest nóż… na ulicy, w taksówce, nawet w domu! Strach pomyśleć, co będzie dalej!!
OdpowiedzUsuńNo właśnie, do głowy by mi nie przyszło chodzić z nożem! następne będą maczety, broń palna czy trucizny?
UsuńMoże mam rację, a może nie, ale skojarzenie z twoim wpisem mam takie: pojęcie ,, światowy człowiek,, zmieniło w dobie internetu swój zakres. Dawniej kojarzyło się z człowiekiem, który umie zachować się właściwe =odnaleźć w róźnych sytuacjach i srodowiskach ( oprócz standardowego rozumienia - podróżnik) , a co obecnie może ono oznaczać, skoro dawne wartosci uległy dewaluacji lub są rozumiane przez niektórych dość opacznie, pokazują przedstwione przez Ciebie przykłady...
OdpowiedzUsuńDalekie abstarahowanie...ale ...coś chyba w tym jest.
Masz rację, światowość oznaczała także wiedzę i znajomość języków, a teraz to umiejętność wyszukiwania sensacji z całego świata!
UsuńWiemy o co chodzi, ale wyraźmy to inaczej: Ci którzy tym się zajmują uważają się za światowców lub tak są postrzgani przez ludzi o pewnej ,,charakterystyce,,.
UsuńTo tez prawda!
UsuńJestem za powrotem cenzury. Będzie urzędnik , który wie lepiej , najlepiej i puszcza treści porządne i nieporządne. Koniecznie lewicowy bo jak Pani zaznaczyła . prawica dąży do złego dając ludziom wolność a to jest czymś strasznym. Pamiętam piękny lewicowy język z którego wiele zostało , na czarnych marszach . Piękne wypierdalać itp. Problem w tym ,że teraz nie ma słów dostatecznie obelżywych , jeśli chce się komuś dokopać, bo słowa obelżywe są w potocznym wykorzystaniu jako norma. Wolność dzięki cenzurze...cudowna perspektywa , podobnie jak zwiększenie dzietności dzięki aborcji, wspaniałe lewicowe przesłania. A może wróćmy do czasów gdzie kłonicą i deską z drewnianego płotu spory się rozwiązywało ?...Ciekawe jak teraz będzie , gdy już nie będzie męża ni zony a jedynie partner pierwszy drugi , nie wolno będzie mówić mama czy tata ...i jak nie będzie już nikt pamiętał jak to drzewiej bywało a było po ludzku, po bożemu. Boże broń przed lewicową wolnością bo w prawicowej tysiące lat ludzie sobie całkiem nieźle radzili i poradzą dalej.
OdpowiedzUsuńOczywiście znowu odwraca pani kota ogonem i dobrze o tym wie.
UsuńSarkazm nie na miejscu, bo nie o cenzurze jest mowa, a o kulturze osobistej i kulturze języka.
Już kiedyś nazwała mnie pani komunistką , teraz tylko lewicującą, jaki postęp!
Fakt dostrzegam u Pani, podobnie jak w w Panu Kaczyńskim (taki mały koleś kiedyś premier) chęć decydowania za ludzi odgórnie. Obecny premier tego , wydaje mi się nie ma.
UsuńNiestety, w przypadku dzieci wszystko zaczyna się od rodziców, środowiska rodzinnego, więc skoro jesteśmy jacy jesteśmy, to jak może być lepiej? Za dużo tej nienawiści i hejty, wystarczy, że ktoś się radzi o coś w internecie, zaraz ktoś zaskakuje... Straszne.
OdpowiedzUsuńWystarczy przeczytać komentarz powyżej, świetna ilustracja powiedzenia - uderz w stół, a nożyce same się odezwą.
UsuńMoja babcia zwykła mawiać: "ludzie robią się coraz gorsi, bo dawno wojny nie było". I jak się okazało, miała rację. Pierwsze żniwa narastającej agresji świat już zbiera.
OdpowiedzUsuńBabcia była mądrą kobietą!
UsuńTeraz wojna za progiem, a i tak niektórym mało!
Babcia była również doświadczona - przeżyła dwie wojny światowej i miała porównanie zachowań ludzkich w różnych czasach.
UsuńTo tak jak moja...
UsuńA ja już nie wiem co o tym myśleć, bo jeśli większość to lubi (statystyki oglądalności), czyta i ogląda, to chyba ludziom to zwyczajnie nie przeszkadza, a że jak pisał Mrożek „Większość jest głupia, im większa większość, tym głupsza” to już trudno.
OdpowiedzUsuńM
Coś w tym jest, sama zadałam sobie pytanie: skoro wrażliwi młodzi ludzie cierpią z powodu hejtu w mediach społecznościowych, to dlaczego się z nich nie wymiksuja?
UsuńSzymborska z kolei powiedziała, że głupiejemy zbiorowo, a mądrzejemy indywidualnie.
Sporo wynosi się z domu a i internet swoje robi , różne challenge , głupie zadania , jest sporo filmów gdzie co chwilę padają niecenzuralne słowa , to jest nie do zatrzymania.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńTe wszystkie challenge z narażeniem życia padają na podatny grunt, zero instynktu samozachowawczego. Wieść prym w w krzywdzeniu innych lub siebie? nie rozumiem tego!
UsuńNo niestety, z gory. Z dolu. I ze srodka.
OdpowiedzUsuńWszelkie media przejely role gazet brukowych.
Najsmutniejsze jest to, ze ludzie po SZKOLACH nie potrafi wyrazic swojego zdania na poziomie. Po co marnowac czas i pieniadze na uczenie sie? (to pytanie retoryczne).
Szkoły i studia nie gwarantują kultury osobistej, choć powinny.
UsuńByłam nauczona od maleńkości, że nie ma się wpływu na wygląd i zawsze uważałam, żeby nikogo nie urazić. Z tym, że dożyliśmy czasów, kiedy mamy wpływ na wygląd. I nawet ze względu na zdrowie warto dbać o swoje samopoczucie isylwetkę. Jeśli kogoś krytyka pozytywnie nakręca, to dobrze dla niego, bo wybiera dla siebie lepszą opcję, ciekawsze życie i więcej możliwości.
OdpowiedzUsuńPodoba mi się jak postawiłaś granice: "wolność kończy się tam, gdzie narusza się prawa drugiego człowieka." To jest sprawa kluczowa.
Krytykować można na wiele sposobów, nie robiąc przykrości, a jeśli jeszcze ktoś świadomie przykrość wyrządza, to co można o nim sądzić?
UsuńLudzie parszywieją...;o) Ponoć im większa głupota, tym głośniej krzyczy, ale cóż ja tam wiem...;o)
OdpowiedzUsuńCzłowiek mądry i pewien swej wartości nie dyskredytuje innych, nie krzyczy, nie awanturuje się...
UsuńDwa tygodnie temu narysowałam komiks, w którym nieokrzesany facet kwituje zwrócenie mu uwagi, że nie warto być ch***em, wrzaskiem, że to "literalnie tysiąc dziewięćset osiemdziesiąt cztery!!!". Zabawne, że niektórzy ludzie traktują brak przyzwolenia na chamstwo jako zamach na ich wolność słowa. U ciebie też widzę jedna pani ciężko prześladowana przez Ministerstwo Miłości i Policję Myśli się odpaliła. :)
OdpowiedzUsuńCo do ułudy wolności słowa, fajnie wyjaśnia to Paradoks Tolerancji Poppera. Szkoda, że niektóry tego nie rozumieją.
Powiem ci, że kiedyś - jeszcze ze 20 lat temu, jak chodziłam do liceum, publicznie przyznanie się do poglądów będących blisko niespełnionego austriackiego akwarelisty, oznaczało śmierć społeczną, polityczną i naukową. Teraz niektórzy afiszują się z takim światopoglądem i jaki zdobywają poklask!
A co do chamstwa... Mam wrażenie, że kiedyś ludzie wcale nie byli dużo lepsi, ale po prostu się z tym nie afiszowali, bo jednak obowiązywały jakieś normy i standardy. Teraz jest internet, jeden cham albo zwykły przygłup wstawia jakiś durny filmik i już w ciągu godziny ma dookoła wianuszek sobie podobnych osób. Kiedyś, żeby coś opublikować (film czy książkę), trzeba było pokonać wiele przeszkód, przejść przez różne weryfikacje, a teraz? Każdy może napisać i opublikować co mu ślina na język przyniesie, dowolne brednie i jak wyżej - szybko znajdzie poklask. A AI pomaga w tym jak nic innego.
Już w moich czasach dzieci w szkole gnoiły inne dzieci. Dorośli nie reagowali, uważali to za "wygłupy" - teraz za takie "wygłupy" mogłabym zadzwonić po policję, która zabrałaby takiego "śmieszka" na dołek. Ale jak masz 11 lat, to są "żarty". Szkoda, że nie dla ofiary.
Kompleksy, frustracje i zerowa samoświadomość to moim zdaniem czynniki, które powodują taką a nie inną sytuację z ludźmi. Łatwiej komuś naubliżać online, niż zapisać się na terapię i coś zrobić ze swoimi emocjami...
Dobrze, że nie mam dzieci, na które spadną konsekwencje tego syfu.
Bardzo to dojrzałe, ale i smutne, co piszesz. Jako dziecko tez doświadczyłam bolesnych słów ze strony rówieśników, ale miałam wsparcie w domu. Niektóre dzieciaki nie mają go nie tylko w szkole, ale i w domu.
UsuńAnonimowość i bezkarność rozzuchwalają, a i duchowni dołożyli swoje, nie wszyscy, ale jednak.
A, jeszcze coś. :)
OdpowiedzUsuńCo do Facebooka i social mediów - one są tak skonstruowane, że właśnie żerują na hejcie, polaryzacji i nienawiści. Hejt generuje zasięgi, a zasięgi generują zyski - także dla Marka Zuckerberga czy Elona Muska.
Nie ma zasad, nie ma regulaminów, nie ma moderacji, jest anarchia - bo to się opłaca korporacjom.
I wulgarni ludzie na Facebooku to często nawet... nie są ludzie. Co trzecia, a na pewno co piąta "osoba", z którą "dyskutujemy" na FB czy X to nie człowiek, tylko bot. Boty są nastawione na bicie piany i pisanie obraźliwych komentarzy. To nie przypadek, że pod nawet minimalnie kontrowersyjnymi artykułami jest największy gnój. Niektórzy właściciele stron na FB specjalnie inicjują takie szambo, bo mają z tego realny zysk - FB pozwala monetyzować działalność na tym portalu.
Ja używam Facebooka, ale jestem pomna tej wiedzy i wszystko, co mi nie pasuje po prostu blokuję. Czasem świerzbią palce, ale wtedy mówię sobie: STOP, nie dam się zrobić botowi w bambuko jak małe dziecko. A jeśli jakieś chamidło zajrzy do mnie - bez słowa blokuję.
Jaka jest alternatywa? Fediverse. Mam konto na Mastodonie i tam mam interakcje z LUDŹMI - żywymi i kulturalnymi. Bo jak jesteś cham, to wyłapiesz bana, a nie gratyfikacje. Naprawdę jest zupełnie inaczej, niż na FB - można wdawać się z ludźmi w kulturalne dysputy i nie ma się wrażenie, że przeczołgało się przez rów pełen ścieków.
Jak na razie wystarczają mi blogi i "rozmowy" z czytelnikami, sama tez wiele odwiedzam. Zdarzają się dziwne osoby /anonimy, ale co zrobić, trzeba znaleźć sposób.
UsuńNiestety głupkowate/dziwne/chamskie komentarze od czasu do czasu to nieunikniona rzecz, kiedy publikuje się cokolwiek w internecie.
UsuńTo prawda, czego chyba wszyscy doświadczyliśmy.
UsuńWitaj, Jotko.
OdpowiedzUsuńNo cóż. Termin "konstruktywna krytyka" jest pewnie ogólnie znany. A czy rozumiany? To już inna sprawa...
Myślę, że agresywne zachowania (i żerowanie na nich) tak długo będą miały miejsce, jak długo nie spotkają się z autentycznym, powszechnym potępieniem i adekwatnymi karami za takie praktyki.
Pozdrawiam:)
Bardzo słuszna uwaga, na razie mogę tylko sprzeciwiać się temu, zapisując swoje refleksje i wymieniając komentarze z czytelnikami!
UsuńJa oskarżam głównie hierarchię katolicką. Panowie ubrani w kolorowe kiecki wskazują kto jest godny szacunku, a kto potępienia. Dzielą społeczeństwo i judzą . Mają siłę przebicia ,bo mają w końcu aż 10344 agend.
OdpowiedzUsuńNa szczęście coraz więcej młodych się od nich odwraca i odcina. Jeszcze trochę. :)
UsuńTo prawda, w dodatku nie ma tu dyskusji i sprzeciwu ze strony wiernych. Już jako dziecko słyszałam te negatywne przekazy z kościoła na temat innych wyznań, innych poglądów, nieskromnych kobiet...późniejsze czasy jeszcze rozzuchwaliły hierarchów, takich jak Jędraszewski. Dziś Bąkiewicze i Brauny triumfują...a my dziwimy się chamstwu i przemocy!
UsuńPrzykład idzie nie tylko z góry, ale z samego szczytu, gdzie głowa - podobno państwa - zawetowała ustawę antyhejterską. A wiec nadal w sieci będzie taki burdel jak w "statku miłości".
OdpowiedzUsuńOtóż to, prezydent nie rozumie czym jest wolność i ochrona młodych umysłów przed patologią w sieci.
UsuńRozumie, rozumie ... Tylko nie po to utrzymują fermy hejterów, aby teraz zamknąć im biznes. ;)
UsuńNo tak, w końcu była i nadal jest taka ekipa wśród zwolenników ziobry!
UsuńNawet przed internetem takie zachowania były częste, zarówno w rodzinie, jak w szkole czy na ulicy. Człowiek nie jest udaną formą życia :(. Irena
OdpowiedzUsuńNo niestety, przed Internetem, to chociaż liczba ataków była ograniczona...
UsuńKochaj i dawaj przykład - Janusza Korczaka wydają się tak proste, aż nierealne...
OdpowiedzUsuńWłaśnie, nierealne, bo może zbyt proste?
UsuńTeraz w domach nie ma kindersztuby w dobrym znaczeniu, wielu rodziców wszystko zrzuca na szkołę. Brakuje granic w tym świecie. Takie mam wrażenie od kilku lat, że dzieci wychowują iPhone'y. A przykład dają mamusie gapiące się w telefon na spacerach, zamiast rozmowy z własnym dzieckiem.
UsuńDużo by gadać. Jest, jak jest i nie zapowiada się, żeby było lepiej.
Widuje młode mamy na spacerach wpatrzone w telefony, a dzieci daremnie domagają się uwagi, ale i psy mają pod tym względem kiepsko, właściciel szybko wyprowadza, gapi się w ekran i nawet nie wie, czy pies załatwił swoje potrzeby i gdzie...
UsuńTyle bezmyślnej i bezdusznej retoryki i działań jednych, ile przyzwolenia na nie ze strony pozostałych. I nie chodzi mi tylko o zgodę na nie, ale i milczącą niezgodę.
OdpowiedzUsuńMilczenie jest chyba najgorsze, otwiera drogę najgorszym zjawiskom...
UsuńZazwyczaj pierwszymi nauczycielami przemocy są rodzice. Przynajmniej u mnie tak było. Do tego przemoc wśród rówieśników, przemoc uliczna, nauczyciele również sięgali po przemoc.
OdpowiedzUsuńWiele złych rzeczy dzieje się najpierw w domu, choć wielu rodziców to wypiera, niestety.
UsuńTo prawda, że przykład idzie z góry ale niestety czasami dobre wartości przekazywane przez rodziców nie mają szans w starciu z kolegami i tym co rządzi w internecie. Świat stanął na głowie, system wartości też, niemniej jednak zawsze warto się starać pokazywać, że bycie dobrym i uczynnym nie jest obciachowe. Politycy nigdy nie byli przykładem do naśladowania, no może nieliczni ale i tak lepiej trzymać się od nich z daleka 🙂. Fajnego tygodnia.
OdpowiedzUsuńSłyszę od wielu rodziców nastolatków, jak ciężko im wychowywać dzieci dzisiaj, ile jest zagrożeń i groźnych wzorców z różnych stron!
UsuńDobrych dni, Moniko:-)
przeszło mi ...cały wkurw podczas rządów pisu mi przeszedł ale oczywiście nigdy więcej. oraz należy się sąd i proces. mojego zmarnowanego zdrowia nikt mi nie odda. i z tego wkurwa oraz organicznego wtrętu do ludzkiej głupoty i fanatyzmu mogłabym publicznie zakuwać w dyby jajami rzucać.
OdpowiedzUsuńZawróć jednak uwagę jotko, kto podżega, kto uwalnia pokłady nienawiści, nietolerancji, kto jest złodziejem a najgłośniej wrzeszczy, że piłują katolików ;-DD
Ciągle obiecuję sobie dystans do pewnych treści, ale to trudne, gdy wewnętrznie nie zgadzamy się na coś!
UsuńBardzo trudny, choć ważny temat wybrałaś na początek tygodnia, a ja komentarza sklecić nie potrafię. Obiecuję jednak się poprawić. Dzisiaj zaznaczam swoją obecność, pozdrawiając.
OdpowiedzUsuńTemat trudny, niezbyt optymistyczny, ale czasami uwiera i trzeba się podzielić , by nie wybuchnąć...
Usuń• Oburzam sie tak jak wszyscy agresją i słownictwem w mediach społecznosciowych, choć ja akurat tego nie doświadczam ani na swoim profilu w Fb, ani w swoim blogu, co oczywiście nie znaczy, że tego nie ma, bo jest..... nie muszę jednak tego czytać. Na Fb mam znajomych, trochę rodziny i dzięki Fb. nie tracę z nimi kontaktu.. Nie potrafię jednak przejść do porządku dziennego nad językiem w współczesnych spektaklach Teatru Telewizyjnego, w których używanie najgorszych wulgaryzmów stało się normalnością. W mediach cenzura jest pustym frazesem.... one mają zarabiać, a nie zabraniać. Ale celem Teatru jest, a przynajmniej powinno być - upowszechnianie kultury i działalność edukacyjna. Gdzie to edukowanie i czego? Wyglada na to, że cenzura w TYP jeśli takowa istnieje obejmuje swoim zasięgiem politykę , a resztę "hulaj dusza, piekla nie ma"
OdpowiedzUsuńNie chwalę czasów PRL, ale pamiętam, bo byłam tego świadkiem, gdy milicjanci / tak sie nazywala wtedy polcja jak wiemy/ zatrzymali na ulicy grupę wyrostków za publiczne, głośne używanie wulgarnego języka.
Ale wracając do teatru nie moge zapomnieć, gdy kiedyś wyczekiwalo się na poniedzałek , na teatr- od Kobry poczynając, spełniający wtedy naprawdę rolę edukacyjną, kształtujacy wrażliwości, wyobraźnię oraz poziom intelektualny nas Polaków
Przepraszam Jotko, że oddaliłam się od głównego tematu. musialam z siebie wyrzucić moje rozczarowanie.
Wcale się nie oddaliłaś, my z mężem mamy podobne odczucia. Ile razy chcieliśmy obejrzeć spektakl w telewizji, ale to już nie dla nas, zbyt nowocześnie, zbyt dziwnie, poczucie estetyki wystawione na próbę, rezygnowaliśmy z żalem, ale na szczęście są książki.
UsuńBardzo potrzebny tekst. Trafnie pokazujesz, że język przemocy nie bierze się „znikąd”, a młodzi uczą się go, słuchając dorosłych i patrząc na to, co uchodzi bezkarnie w debacie publicznej, mediach i codziennych sytuacjach.
OdpowiedzUsuńSądy, jak widać tez dają przyzwolenie na wiele zachowań, mówiąc o małej szkodliwości społecznej...
UsuńMłodzi maja serdecznie gdzieś nauki rodziców. Żyją w swoim świecie i operują swoimi prawami . To prawa silniejszego, cwańszego, lepiej ustosunkowanego. Są też dzieciaki z konserwatywnym podejściem . Inny świat zupełnie , inne zachowania , działania.
OdpowiedzUsuńJakimi rodzicami są osoby w okolicach 40-stki, które same na Facebooku komentują po chamsku, że jakaś aktorka wygląda jak "spasiona locha", a aktor jak "ped*ł"? To są ludzie, którzy 20-kilka lat temu sami gnoili w szkole tych, którzy nie pasowali im do obrazka. Nie każdy z tego wyrósł, niestety. To jaki przykład mogą dawać własnym dzieciom?
UsuńOboje macie racje, są różni rodzice i różne nauki.
UsuńSama staram się w wielu sytuacjach pamiętać, jaka byłam 40 lat temu, a moim rodzicom czy dziadkom tez sporo się nie podobało. Ale zawsze był szacunek dla starszych i poczucie zależności od rodziny i odpowiedzialności.
Dzisiaj zauważam roszczeniowość, brak zasad, niefrasobliwość, a to wszystko bez brania odpowiedzialności za swoje decyzje i to nie tylko w przypadku ludzi młodych, o nie!
Jest to niewątpliwie wielki problem, ale my, który go zauważamy, możemy sami świecić przykładem.
OdpowiedzUsuńCzęsto zwracam uwagę różnym wyrostkom, gdy nadużywają wulgarnego języka, ale tak żartobliwie, żeby i mnie nie obrzucili. Na ogół milkną👏👍
Też nie lubię sztuk teatralnych używających niecenzuralnych słów. Jest taki portal Teatr dla wszystkich, gdzie czasami piszę. Tam można wysyłać swoje krytyczne recenzje, może reżyserzy wezmą to pod rozwagę.
O, nie wiedziałam, że można się wypowiedzieć na ten temat, a czy jest podobna możliwość dla odbiorców polskich filmów? Bo tam jeszcze gorzej!
UsuńZgadzam się w pełni. To, co pokazujemy dzieciom i młodzieży, ma ogromne znaczenie. Nie możemy oczekiwać od nich kultury i szacunku, jeśli sami w życiu codziennym, w mediach czy w debacie publicznej dajemy przyzwolenie na obrażanie i wyśmiewanie innych.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Podobno najlepiej wychowuje się poprzez dawanie przykładu:-)
UsuńChwała Tobie za walkę z gnębieniem dzieci w szkole!
OdpowiedzUsuńNIektórzy, a może i większość, nic by z tym nie robiła bo przecież to nie ich problem...
To problem nas wszystkich, dziś cudze dzieci, jutro nasze wnuki, a nawet i my sami możemy paść ofiara słownej lub czynnej przemocy!
UsuńCyfrowe oburzenie? Nowe badanie przeprowadzone przez Network Contagion Research Institute wykazało,że kobiety częściej niż mężczyźni wyrażały poparcie dla przemocypolitycznej.Wyniki zaskoczyły nawet badaczy.Rozwój tego,co nazywamy"karzącą kobiecością",jest następstwem toksycznej kultury politycznej w internecie,kultury,która przekształca płeć długo postrzeganą jako bardziej powściągliwą i mniej podatną na przemoc.
OdpowiedzUsuńKobiety znacznie częściej niż mężczyźni popierały zabójstwo prezydenta D.Trumpa i burmistrza NY Mamdaniego.Badanie odzwierciedla rozwój niepokojącego sposobu myślenia.Zwolennicy przemocy motywują się rozpaczą,nihilizmem i moralnym chaosem w internecie.
Media społecznościowe odgrywają kluczoową rolę w tej transformacji.
Współczesne platformy nagradzają oburzenie,absolutyzm i performatywną agresję.Spłaszczają złożoność moralną ,wywyższając,a nawet gloryfikując potępienie.
Historycznie kobiety odgrywały stabilizującą rolę w życiu moralnym i obywatelskim.Jeśli zależy nam na stabilności społecznej i dobrobycie przyszłego pokolenia,musimy zmienić kurs.Musimy przestać nagradzać oburzenie moralne-zwłaszcza gdy oznacza ono poparcie dla przemocy.
Nie od dziś wiadomo, że dziewczyny i młode kobiety bywają bardziej agresywne i wulgarne od mężczyzn, często kobiety podżegają lub są liderkami przemocy.
UsuńGdyby wszyscy rozczarowani i zdezorientowani mieli zabijać...strach pomyśleć!
Od początku, to odpowiedzialność dorosłych za języka, którym karmiony jest świat. I jest jak jest.
OdpowiedzUsuńTo prawda, a ten język coraz brutalniejszy, zachowania ludzi coraz zuchwalsze...
UsuńNiestety nawet media uważane dawniej za poważne idą w krzykliwe nagłówki, żeby się klikało, czasami nawet nie do końca zgodne z treścią.
OdpowiedzUsuńW przypadku dzieci i nastolatków wpływ rówieśników również jest ogromny, ale to zawsze co innego, kiedy dodatkowo ma się świadomość przyzwolenia ze strony rodziców.
Pamiętam, że agresja była zawsze, ale kiedyś można ją było wyrazić tylko na żywo, teraz jest więcej możliwości i ludzie mogą się bardziej nakręcać.
Agresja zdarzała się zawsze, ale była piętnowana. Pamiętam gdy chodziłam do podstawówki, to każda przemoc, wandalizm były omawiane na apelach szkolnych, teraz to nie do pomyślenia...
UsuńPrzykład idzie z góry...
OdpowiedzUsuńNo bo skąd ma iść?
Do tego dołączyły media (oficjalne, komercjalne, społecznościowe), czyli wpływy z każdej strony
Nawet filmy i literatura, niestety, a to powinna być ostoja kultury i pięknego języka.
UsuńMedia winny kształtować kulturę bycia i słowa, a co jest?
OdpowiedzUsuńW pokoju nauczycielskim nigdy wcześniej nie słyszało się wulgaryzmów, a teraz i owszem. Tak dla żartu, albo podbarwienia opowieści :)
Za wiele tego wszędzie... ale już i w sztuce, to przesada wielka!
UsuńCzasami dochodzę do wniosku, że po prostu już za długo żyję i nie potrafię się przez to dostosować do wszechobecnego chamstwa, które jakoś wielu osobom pasuje bardziej niż kultura.
OdpowiedzUsuńZnam wiele młodszych osób, którym też to nie pasuje...
UsuńBardzo potrzebny post, Jotko.
OdpowiedzUsuńMyślę, że dziś można wyśmiać i wyszydzić wszystko, i nie ponieś za to żadnych konsekwencji.
Smutne to bardzo, nie napawa optymizmem.
Pozdrawiam Cię serdecznie
Dobrze, że cały czas są ludzie , z którymi nam po drodze:-)
UsuńPodpisuję się pod tym obiema rękami. Przykład naprawdę idzie z góry – dzieci i młodzi chłoną to, co widzą i słyszą od dorosłych, w mediach, w domu, na ulicy. Skoro agresja i brak szacunku są „normalizowane”, to potem trudno się dziwić, że wracają ze zdwojoną siłą. Świetnie to rozpisałaś, zwłaszcza z tym językiem nagłówków i codziennych rozmów – niby drobiazgi, a robią ogromną różnicę.
OdpowiedzUsuńDrobiazgi, gdy są pojedyncze i sporadycznie, ale ostatnio, to jakiś kataklizm słowny! Uszy więdną...dusz cierpi!
UsuńA ja powtarzam za Frommem - moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Dobrze o tym pamiętać! Ale dziś niestety samowolka, i wgl ta kultura samo, się. Współczuję młodym i ich rozumiem, jakie oni mają dziś autorytety?
OdpowiedzUsuńO autorytet coraz trudniej, nawet branie przykładu w życiu codziennym staje pod znakiem zapytania...
Usuń