Małgosia z bloga To Przeczytałam rzuciła kiedyś pytanie - co ludzie mają w głowach? Pytanie miało związek z oburzeniem tych, co oddają książki na regały wymiany, a potem złorzeczą na tych, którzy te książki zabierają i sprzedają... wszak oburzeni pozbyli się ich , chętny szybko się znalazł, więc o co chodzi?
To pytanie utkwiło mi w głowie i męczyło, bo zawsze znajdzie się moc przykładów na to, co ludzie mają w głowach, gdy robią różne rzeczy.
Poniższe przykłady znam z własnych obserwacji.
1. Pewna pani, często chodziła po okazje do ciucholandu. Zawsze lubiła się targować. Kiedyś chwaliła się znajomym, jak to utargowała sporo z ceny sukienki, bo w przymierzalni zrobiła dziurę żyletką, którą nosi w torebce na podobne okazje. Nie wiem czy dziura była widoczna, nie sprawdzałam...
2. W naszym mieście zdarzają się podpalenia wiat śmietnikowych, podobno w styczniu było nawet kilka podpaleń, sprawcy na razie nie wykryto. Czyżby nietypowa rozrywka piromana? a może działanie na zlecenie? takie wiaty drogie chyba są...
3. Co trzeba mieć w głowie, by buty po spacerze z psem otrzepywać z błota i trawy o świeżo pomalowaną ścianę klatki schodowej lub trzepać wycieraczki o elewację budynku.
4. Kiedyś sąsiadka z bloku miała psa i jego legowisko trzepała na balkonie, z wiatrem wszystko leciało na mój balkon, na którym wisiało pranie...
5. Nie wszyscy lubimy ulotki wrzucane do skrzynek pocztowych, ale żeby wyjmować ulotki, zgniatać i rzucać na posadzkę? na kogo ta złość i kto ma to posprzątać?
6. W blokach są domofony, nosimy przy sobie telefony, a jednak co jakiś czas słychać nawoływanie przez okna. Jeśli nastolatek siedzi w słuchawkach i domofonu nie słyszy, to i wołania z zewnątrz tym bardziej nie....
nawet nie wiesz jak ja się cieszę, że nie mieszkam w bloku...i już nie zamieszkam chyba. w każdym razie teraz bym się wściekła. bywamy u MJ i to nam wystarczy. bywają bloki i bloki oczywiście. no ale zbyt dużo zależy od ludzi. a ci maja w głowach NIC. a czasem tylko trochę albo poprzestawiane, albo to małe cwaniaki są.
OdpowiedzUsuńDlatego trochę zazdroszczę właścicielom domów, ale z drugiej strony, to i sąsiada w domu obok można źle trafić...
UsuńZgadza się, sąsiada się nie wybiera. Moja kumpela mieszka na osiedlu domków, niewielkim, kilkanaście numerów raptem, ale blisko siebie pobudowane. I trafił się jeden, akurat pośrodku "osiedla" co zapewnia im podniesione ciśnienie przez cały rok - grille, zloty kumpli motocyklistów, boisko do kosza dla synów i takie tam atrakcje. I pomimo tego że domy spore, ogrody dookoła więc nie przylegają do siebie bezpośrednio, to latem ciężko bywa i to bardzo.
UsuńZnajome to, podobnie bywa na ogrodach działkowych. Kiedyś u moich rodziców, jeden z sąsiadów katował wszystkich fałszowaniem na akordeonie;-)
UsuńOkazuje się, że czasem ma się w głowie tylko siebie czyli tutaj -przerośnięte ego. I za nic- nie wyjdzie się poza tę strefę komfortu.
OdpowiedzUsuńJak mawia mój mąż - niektórzy żyją, jakby byli sami na świecie...
UsuńAle przystanek autobusowy..pomysłowy. Motywuje do zmian :-)
UsuńNa pewno dobry na deszczowe dni, auta nie ochlapią ...
UsuńWszystko zależy od dostępnej przestrzeni i umiejscowienia, natężenia ruchu itd. Różne są wiaty przystankowe...i potrzeby okolicy. Byleby nie były niszczone. :-)
UsuńZ tym jest niestety problem wszędzie! Bez monitoringu ani rusz!
UsuńCo mają? Dobre pytanie- ale mam wrażenie , że zbieramy pokłosie "wychowania bezstresowego", które w pewnej chwili zawładnęło umysłami Polaków, którym się wydawało,że nauczenie dzieci kultury, empatii, poszanowania cudzej własności jest wychowaniem stresującym. No i teraz zbieramy efekty takiego wychowania.
OdpowiedzUsuńChyba masz rację, to widać na każdym kroku.
UsuńDziecko potrzebuje norm, poczucia bezpieczeństwa, ciągle testuje dorosłych i często wygrywa, co nie zawsze mu potem służy lub nie służy społeczeństwu.
U rodziców w bloku pod skrzynkami na listy dozorczyni postawiła kartonowe pudełko na ulotki, gazetki itp. i - o dziwo - wszyscy karnie z niego korzystają. Już od kilkunastu lat. A mieszkańców sporo, bo to blok 10-pietrowy 🙂
OdpowiedzUsuńCo do wiaty przystankowej - mnie takie nie dziwią, w UK to normalka 🙂
U nas tuż przy wyjściu z bloku jest kosz na śmieci, wystarczy zrobić parę kroków! Wiata alternatywna, można powiedzieć:-)
UsuńDlatego jako wspólnota mieszkaniowa wyraziliśmy zgodę na kolejną kamerę, winda ma też kamerę i się już nie jedno wyłapało ale wszystkiego nie ogarniesz.Nowa kamera obecnie trawniki przed blokiem bo co roku trawa wypalona i sporo psich kup.Podpalenia śmietników też są, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńTo w sumie smutne, że wszędzie muszą być kamery, u nas też - niby wszyscy się znamy od lat, a tyle szkód i bezmyślności...
UsuńChyba łatwiej odpowiedzieć, czego nie mają: wychowania, kindersztuby, wyobraźni, kultury, życzliwości...
OdpowiedzUsuńA wystarczy pamiętać o zasadach współżycia na osiedlu...
UsuńSądzę, że zasady współżycia są wszędzie jednakowe, wystarczy widzieć dalej niż czubek własnego nosa. u mnie na wsi zdarza się, że sąsiadka widząc jakiś papierek, który ktoś zostawił przed jej bramą wjazdową, choćby przez dziecko po batoniku, nie weźmie go i nie sprzątnie, tylko niby niechcący kopnie, żeby wylądował u mnie. Przecież to tak samo jak z tymi ulotkami reklamowymi: rzucić na cudze, żeby u mnie nie zaśmiecało. Czego ja już nie sprzątałam ze swojego trawnika: baterie paluszki, małe żaróweczki od samochodu (nota bene ja samochodu nie mam), gumki do włosów, zepsute uszczelki, pojemniki po jogurtach, butelki i puszki po piwie (ja piwa nie piję), sznurek od snopowiązałki, o woreczkach foliowych nawet nie ma sensu wspominać. Więc to nie kwestia miejsca, miasto czy wieś, osiedle bloków czy domków jednorodzinnych, wszystko zależy od ludzi.
UsuńTo prawda. Mało tego, u nas małych dzieci w bloku nie ma, a na schodach ciągle papierki, ktoś pali papierosy, plamy po rozlanych płynach...a liczyłam, że skoro remont klatki schodowej, to ludzie uszanują...
UsuńNo bo wielu, niestety, jest jedynie posiadaczami mózgów, a do użytkowników jeszcze długa droga.
OdpowiedzUsuń🤔
Dobrego tygodnia, dużo słońca Joasiu. 🌞
No tak, mózg mamy wszyscy, gorzej z myśleniem i empatią!
UsuńOj, słońca nam potrzeba!
Takie przystanki są w Norwegii, w Trømso, i to naprawdę ma sens!
OdpowiedzUsuńOj często zastanawiam się o cho kaman z tymi głowami...
Może ma, ale by sprawdzić czy jedzie właściwy autobus, to można skrętu szyi dostać...
UsuńAle nie trzeba siedzieć. Stoisz i widzisz
Usuń😂👌
UsuńMogę krótko, ale brzydko? Według mnie ludzie mają w głowach nasrane. I to coraz bardziej.
OdpowiedzUsuńKrótko, ale dobitnie i prawdziwie!
UsuńDzisiaj w głowie mam pustkę, bo bardzo mnie ona boli, więc komentarz nie będzie mądry. Jednak jeżeli podjęłaś taki temat, można przypuszczać, że weekend z wnukiem był udany i wróciłaś do domu zrelaksowana. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńMnie też głowa boli, trochę ze zmęczenia, trochę na deszcz.
UsuńNie wyjeżdżałam, wnuk gościł u nas:-)
Ludzie w glowach maja mocno splatane zwoje i dlatego nie potrafia zareagowac w najbardziej podstawowych sytuacjach. Czesc z nich jest zle podlaczona do systemu lub jeszcze czeka na podlaczenie. Latwe zaczyna byc coraz bardziej trudne!
OdpowiedzUsuńDobrze powiedziane, a niektórym jeszcze zwoje nie odmarzły po zimie chyba!
UsuńJako wieloletni pedagog (przy tablicy tylko niecałe dwa lata) i HR-owiec mam nieco inne zdanie i pytanie: Co my dorośli mieliśmy i mamy w głowach, że pojawiają się takie pokolenia? Jeszcze w połowie "Złotej Epoki Gierka" reagowałem na wszelkie zło dziejące się na ulicach. Teraz, gdy widać, że policja, prokuratura i sądy mają to w d... mnie też to zaczyna zwisać kalafiorem.
OdpowiedzUsuńCałego świata nie naprawimy, a czasami to strach się odezwać, więc tym bardziej wkurza taka bezsilność!
UsuńJeśli chodzi o te książki, mam mieszane uczucia. Wystawiający chciał się ich zwyczajnie pozbyć i się pozbył, mógł sam sprzedawać, ale to więcej roboty. Z drugiej strony wystawił je po to, żeby ktoś mógł sobie wziąć za darmo...
OdpowiedzUsuńTwoje przykłady to jednoznaczna bezmyślność albo wandalizm. Chociaż wołanie przez okna mnie nie dziwi. Bardziej mnie dziwiła kłótnia sąsiada z dziewczyną, gdy on był u siebie na czwartym piętrze, a ona na dole, aż inna sąsiadka się wychyliła i nakrzyczała na nich, czemu się tak drą zamiast przyjść jedno do drugiego - ale przynajmniej miałam telenowelę ;)
Przystanek może i ma sens, ale kiedy się siedzi w środku, nie widać, czy autobus jedzie...
W takich książkodzielniach to chyba kto pierwszy, ten lepszy.
UsuńU nas kiedyś matka kłóciła się z synami przez okna, na szczęście wyprowadzili się. Natomiast w pewnym pensjonacie uspokajałam dwóch panów, którzy w nocy sobie chcieli pogadać na balkonach, tyle że jeden na parterze, drugi na trzecim piętrze...
@katasza - Jak to nie widać? Przecież wiata jest przezroczysta, a autobus to nie deskorolka, żeby go nie zauważyć 🤔
UsuńPowtórzyłabym za tatą: ludzie mają w głowach nasrane i źle wymieszane. Zwłaszcza to babsko z pierwszego przykładu. W głowie się nie mieści coś podobnego!
OdpowiedzUsuńNam się nie mieści, może mamy za małe głowy?
UsuńNie, ja nie - mam czerep jak baniak i żadna sklepowa czapka na mnie nie pasuje ani żaden kapelusz.
UsuńO kapeluszach nawet nie marzę, mam odstające uszy, a czapki z daszkiem? koszmar!
UsuńJa się nie martwię o uszy - żadna czapka z daszkiem na mnie nie wlezie.
UsuńA ja bym chciała inne uszy!
UsuńA ja bym chciała inną figurę!
UsuńNo widzisz, przynajmniej nie przewróci nam się w głowach!
UsuńZdaje mi się, że generalnie życie się zbrutalizowało, więc i takich porąbanych zachowań coraz więcej.
OdpowiedzUsuńChyba były zawsze, tylko w pospiechu życia nie zauważało się wszystkiego, sama nie wiem...
UsuńZadaję sobie to pytanie kilkanaście razy w ciągu dnia, podczas pracy. Bywa, że nie mogę wyjść ze zdumienia, jak ludzie radzą sobie w życiu, mając tak pusto w głowach. A niektórzy nawet działalność gospodarczą prowadzą. Gdybym chciała to napisać pierwsze lepsze przykłady jakie mi przychodzą do głowy to byłby to elaborat. A z życia pozapracowego dostają nerwicy na te butelki szklane i plastikowe wokół naszej zabytkowej alei do wsi. Co trzeba mieć w we łbie, żeby rzucać puste opakowania na pobocze? To dorośli rzucają, pokolenie 30 i 40 latków. Tak mnie to wnerwia, że chyba pójdę i wyzbieram, bo za każdym razem kiedy przechodzę to mnie szlag trafia;)
OdpowiedzUsuńPlastikowych butelek na trawnikach teraz mniej, bo skupują, ale małpek i papierów mnóstwo. Koszy jest naprawdę sporo, ale niektórym do nich za daleko. Często imprezy pod chmurką, obok ławki kosz, a śmieci pod ławką...
Usuńprzystanek mi się podoba. i chyba faktycznie chroni przed ochlapaniem...
OdpowiedzUsuńna moim osiedlu panuje zwyczaj wychodzenia z psem na spacer do piekarni - piekarnia mieści się w kontenerze, więc jest malutka i wąska. psy niekoniecznie malutkie, choć mi jest wszystko jedno jakiej wielkości pies otrząsa błoto i pchły na pieczywo, które zamierzam kupić.
Dodać trzeba, że wszystkie narożniki takich budek i kiosków są obsikane wielokrotnie i nie pachnie to zachęcająco...
UsuńEch, czytając to, naprawdę czasem zastanawiam się nad tym samym. Niektóre rzeczy, które ludzie robią, są zupełnie niezrozumiałe – jakby kompletnie odcięli myślenie przed podjęciem działania. Te przykłady, które podałaś, idealnie to pokazują – od złośliwości, przez lenistwo, po zwykłą głupotę.
OdpowiedzUsuńNajbardziej uderzyło mnie to z butami po spacerze i legowiskiem psa 😅 – człowiek naprawdę potrafi nie zauważyć, że krzywdzi innych, albo zwyczajnie mu to nie przeszkadza. I ulotki… serio, kto czerpie satysfakcję z rozrzucania papierów po klatce?
Czasem jednak myślę, że to też pokazuje, jak różni jesteśmy – każdy ma własną granicę empatii i norm społecznych. I niestety, niektórzy po prostu jej nie mają. Twoja lista jest świetnym przypomnieniem, że czasem warto złapać oddech i pomyśleć „co ja bym zrobił na miejscu innych?”.
Chociaż nie ukrywam, że przy takich obserwacjach robi się człowiekowi trochę smutno 😔
Chyba nie potrzeba ogromnej empatii, by zauważyć, że brudzi się ściany lub pranie sąsiada, szkoda gadać!
UsuńNie wiem, co niektórzy mają w głowach. Trudno nam to odkryć, dopóki nie zacznie ta osoba działać i szkodzić. Według mnie każde miejsce powinno mieć właściciela lub zarządcę. Jeśli taki istnieje, to wiadomo, kto ponosi odpowiedzialność. Jeśli rzecz jest wspólna, to nikt niestety nie chce dbać... 🤷♀️
OdpowiedzUsuńUdanego nowego tygodnia, pozdrawiam.🤗
Otóż to, nie dość że nie chce nikt sprzątać, to i na ekipę do sprzątania brak zgody, bo to kosztuje, ręce opadają.
UsuńNie wiem co ludzie mają w głowach ale czasem sobie myślę, że lepiej tego nie wiedzieć. Wiem za to, że ludzie nigdy nie przestaną mnie zaskakiwać, niestety często negatywnie. Echhh...
OdpowiedzUsuńTa beczka nie ma chyba dna...
UsuńTak, to bardzo dobre pytanie. Przykłady, które opisałaś nie są odosobnione niestety. Myślę sobie, że jeszcze wiele razy postawy i działania ludzi mogą nas zaskoczyć, coraz częściej w sposób negatywny...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie i dobrego tygodnia :)
Wolałabym być zaskakiwana pozytywnie, przecież żyć w czystym i ładnym otoczeniu, to chyba nie tak wiele...
UsuńCzasami mam wrażenie, że niektórzy w głowie mają tylko hulający wiatr :D Też mieszkamy w bloku i dzieją się czasami dziwne rzeczy.. Raz nasze auto stało się ofiarą frustracji jakiegoś pijanego sąsiada, dobrze że tylko lusterko oberwało i to w taki sposób, że się nie potłukło i wystarczyło je złożyć w całość. Oby ten tydzień przyniósł jednak jakieś pozytywne doświadczenia z ludźmi :D Pozdrawiam cieplutko :)
OdpowiedzUsuńJa widziałam kiedyś pijanych bywalców dyskoteki, którzy w nocy skakali po autach. Na szczęście dyskotekę zamknięto. Za dużo było skarg.
UsuńLudzie mnóstwo rzeczy robią odruchowo, bezrefleksyjnie i na zasadzie wolność Tomku w swoim domku. Należałoby kształtować odruchy tak aby były prospołeczne.
OdpowiedzUsuńAle w szkole się tego uczy, a przynajmniej są takie próby, widać za mało lub materiał oporny.
UsuńGłupota ludzka także mnie powala. Sąsiad wyprowadzał psa na balkon, a ten załatwiał się i wszystko spływało na mój taras. Na szczęście wyprowadził się, więc mam spokój.
OdpowiedzUsuńZasyłam serdeczności
No to już zupełna tragedia, wyobrażam sobie ten smród latem!
UsuńZ tego powodu odganiam gołębie, czasami miałam na balkonie kloakę!
nie mam o naszym gatunku, tak statystycznie, w ogólności dobrego zdania, więc różne przejawy głupoty mogą mnie złościć, ale na pewno nie dziwią...
OdpowiedzUsuńp.jzns :)
Oj, mnie złoszczą bardzo, jeszcze mi nie zobojętniały...
UsuńWokół swojej działki regularnie zbieram śmieci z MacDonalda i tzw. małpki. Już przestałam się wkurzać. Przyzwyczailam się.
OdpowiedzUsuńMoże powinni wprowadzić kaucje na małpki, byłoby czyściej?
UsuńO, właśnie - McDonald - jest niedaleko naszego domu.
UsuńKiedyś uczestniczyłem w akcji porządkowania okolicy - wypadł nam odcinek ulicy przylegającej do McD - może 250m, a zebraliśmy 3 wory odpadów.
U mnie podobnie jest koło kina, tam też sprzedają popcorn i napoje w kubkach...
UsuńBiorąc pod uwagę, co wyprawiają wielcy tego świata, podane przez Ciebie przykłady to zaledwie detalik malutki spaczenia zawartości czaszki.
OdpowiedzUsuńNo niby tak, ale najbliższe otoczenie obchodzi najbardziej...
UsuńNiezwykłe zachowania, z większością z nich się spotkałam.
OdpowiedzUsuńAle nie miałam nigdy do czynienia z panią z żyletką.
Pozdrawiam serdecznie :)
Zdziwiłabyś się, na jaką elegancką damę wyglądała!
UsuńTakie przykłady można mnożyć w nieskończoność... Czasem to po prostu głupota, czasem ewidentnie zła wola, a czasem... może po prostu nieuwaga, roztrzepanie, skupienie na jakichś swoich problemach? Może.
OdpowiedzUsuńW sensie, przez nieuwagę raczej ciężko zniszczyć prywatne lub publiczne mienie, ale wytrzepać coś przez balkon i nie ogarnąć, że niżej wisi pranie sąsiadów - już można. :) Raz tak miałam podlewając kwiatki w skrzynkach i potem leciałam i przepraszałam - ale na drugi raz już byłam uważniejsza.
No i cóż, ludzie są jacy są, ale też nikt nie jest tak całkiem bez winy. ;)
Pod balkonem można nie zauważyć, ale tuż obok?
UsuńNam sąsiadka zalała pranie w ten sposób, że wylała zawartość miski z wodą na balkon, to leciało w donice , a ziemia z donic na moje ręczniki...musiałam prać drugi raz.
Dziś znów używałyśmy tej frazy (co ludzie mają w głowach?) odpowiadając same sobie - SIANO. Bo ktoś przyniósł do knihobudki puzzle takie drewniane 3D w siatce-reklamówce, a ktoś inny wysypał te puzzle luzem i zabrał siatkę.
OdpowiedzUsuńPrzypominają się dawne czasy, gdy takie reklamówki kupowało się na bazarze, to była cenna rzecz 😂
Reklamówki znikają wszędzie. Ktoś przynosi zabawki lub stare ubrania pod śmietnik, ktoś inny wywala to i zabiera torbę. Brak słów!
UsuńCóż... Czasem wydaje mi się, że w głowach niektórych hula przeciąg, który zabiera po drodze zdrowy rozsądek. Bo inaczej trudno wytłumaczyć, dlaczego komuś łatwiej coś zniszczyć niż po prostu zostawić w spokoju.
OdpowiedzUsuńTo chyba taka rozrywka bezmózgowców!
UsuńCzęsto odnoszę wrażenie, że ludzie mają w głowie tylko jedną myśl: jestem pępkiem świata, inni się nie liczą :( Irena
OdpowiedzUsuńChyba w wielu przypadkach tak jest!
UsuńJakiś czas temu kupiłam książkę na allegro, która miała korektorem zamazaną pieczątkę, że książka nie może być sprzedana, bo właśnie jest regału wymiany. Korektor odpadł. Ktoś się pofatygował, by użyć korektora, więc zrobił to z premedytacją, ale kupiłam też kiedyś darmowy egzemplarz z odpowiednią pieczątką w środku. Debili nie sieją, jak to mówią. W każdym z punktów, które opisałaś.
OdpowiedzUsuńCzasami też różne fundacje przesyłają książki dla bibliotek z takimi pieczątkami. Gdy uczniowie przynosili dary do mojej biblioteki , to lubiłam czytać dedykacje wewnątrz i żal mi było ofiarodawcy, bo książki często wyglądały na nieczytane...
UsuńTak, kupiłam kilka książek z dedykacjami, wiem w czym rzecz.
UsuńTakie przystanki postawili też w mojej okolicy - tu w Niemczech - i teraz dopiero zrozumiałam dlaczego tak na odwrót. Lektura kształci.
OdpowiedzUsuńA ludzie? Oj potrafią. Dzieci "somsiadki" obok moich drzwi, w dawnym mieszkaniu w Polsce, korzystały z mojej wycieraczki. Szczególnie wtedy, kiedy zdarzało się im mieć ugównione buty po porannym spacerze z psem. Proceder ustał, kiedy ich eksmitowano.
Moja koleżanka mieszkająca na parterze, często narzeka, że sąsiedzi usyfiają jej wycieraczkę, bo tylko buty chcą trochę otrzeć idąc na wyższe piętra, żeby mniej do domu wnieść
Witaj, Aniu:-)
UsuńTo fakt, z wycieraczkami tez różne historie się zdarzają.
Teściowa opowiadała kiedyś , że sąsiedzi zrzucali jej wycieraczkę piętro niżej, bo zwróciła im uwagę, że wieczorem za głośno ćwiczą na akordeonie...
Cieszę się, że się odzywasz, chyba wszystko u Ciebie dobrze?
Tak. Wszystko w porządku:)
Usuń👍❤️
UsuńFrustraci... Kochana Jotko.
OdpowiedzUsuńAle ten przystanek? to "hit" :) Ściskam... Pola
No podobno tak lepiej, ale nie wpadłabym na to...
UsuńKsiążki zamiast do wymiany to na sprzedaż? Nie zrobiłbym tak nigdy! No może gdybym był bezdomny to tak...
OdpowiedzUsuńZaradność niektórych zawsze mnie zaskakuje...
UsuńOj, czasem naprawdę trudno pojąć, co niektórym siedzi w głowach 😅
OdpowiedzUsuńOd dziur w ubraniach po trzepanie legowisk na balkonie – niektóre zachowania są wręcz niewiarygodne! Chyba najważniejsze to zachować spokój i dystans… choć łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. 😌
Oj tak, jak zachować zdrowe nerwy, gdy widzi się takie kwiatki?
UsuńWitaj, Jotko.
OdpowiedzUsuńKiedy widzę różne dziwaczne poczynania, myślę sobie, że wcale nie chciałabym wiedzieć, co jest w głowach ich wykonawców:)
Pozdrawiam:)
Może to racja, może lepiej nie wiedzieć, pewnie trudno byłoby zasnąć!
UsuńCo mają w głowie? Nic albo bardzo niewiele. W poprzednim miejscu zamieszkania, tj. w Toruniu na mój balkon leciały z góry co i rusz pety, a mnie denerwował nawet wątpliwy zapach dymu tytoniowego (ponad 6 lat nie palę i jestem wrażliwy na papierosowe zapachy).
OdpowiedzUsuńDlatego zawsze zamykamy okna przed wyjściem, bo z powodu latających petów spłonęło mieszkanie w jednym z budynków.
UsuńNiestety głupota ludzka i złośliwość niestety też nie zna granic... A dziś wielu nosi w sobie ogrom żalu, rozgoryczenia i złości...
OdpowiedzUsuńMogliby tę energię spożytkować inaczej...
UsuńDopisuję komentarz, bo dzisiaj na Facebookowej grupie tzw. śmieciarce (ludzie oddają tam przeróżne rzeczy za darmo) wybuchła afera, która od razu skojarzyła mi się z twoim wpisem. Otóż jakaś pani wystawiła markowe buty dziecięce z adnotacją, że odda potrzebującemu chłopcu (buty były typowo chłopięce) i po krótkim czasie znalazła je wystawione na Vinted za 60 zł, co bardzo oburzyło całą społeczność. Osoba, która wystawiła buty chyba robi to notorycznie, bo ma tam dziesiątki przeróżnych ciuchów w przeróżnych rozmiarach...
OdpowiedzUsuńSzkoda, że pani od butów nie dała ogłoszenia lub mogła oddać buty w siedzibie PCK.
UsuńCo mają w głowie? Może tylko siano skoro robią takie durne rzeczy. U nas ledwie klatka odmalowana, a już ją popisali wandale. Chwilę tylko była czysta. Domofon ciągle zepsuty.
OdpowiedzUsuńU nas tez już nieidealnie, nawet światło na klatce popsute...
UsuńEch, ludzie są niereformowalni.