Styczeń był mroźny, ale udało się kilka wypadów za miasto i dalej, a życzyliście mi równie udanego lutego i sprawdziło się! Dobrzy ludzie dobrze życzą! Dziś więc krótka relacja z wycieczek lutowych. Krótka, bo o każdej z odwiedzonych miejscowości kiedyś pisałam , ale i czytelników bloga przybyło, więc chyba każdy coś znajdzie dla siebie nowego.
Najpierw Toruń. Idąc od Wisły w stronę rynku widać wyraźnie oszronione mury, wszak noc była mroźna, rzeka jeszcze zamarznięta, ale słońce już inaczej operuje, czujemy ciepły dotyk na twarzach.
Fragment murala opowiadającego dzieje Torunia, a historia widoczna tu na każdym kroku, nie tylko w muzeach czy kościołach...
Dawne mury ciągną się wydłuż Wisły. Idąc Bulwarem Filadelfijskim kierujemy wzrok raz w lewo, raz w prawo, bo po obu stronach ulicy piękne widoki - z jednej stare mury, bramy i hotele, z drugiej rzeka, pomosty widokowe, a barki z kawiarniami wrócą wiosną...
Na głównej ulicy dostrzegłam herby dawnych rzemieślników, jest ich tam sporo, po obu stronach deptaka, zrobiłam zdjęcia tylko niektórych...
Do Torunia zaglądamy często, ale i Pałuki lubimy odwiedzać. I tu jezioro całe skute lodem, ale nie na tyle, by odważyć się na rajd łyżwiarski. Znalazł się jednak śmiałek i szybko zniknął nam z oczu, a jezioro sporych rozmiarów...
Muszla koncertowa w małym parku nad jeziorem, czyż nie jest piękna?
Latem to miejsce tętni życiem, park sąsiaduje z mariną, zbudowaną z funduszy unijnych, otwierają się sezonowe kawiarenki, nad brzegiem jeziora pasą się dzikie gęsi.
Teraz cisza i spokój, nad kanałem tylko kaczki!
Jak Pałuki, to i kompleks pałacowo-parkowy w Lubostroniu. Polecam nie tylko pałac odwiedzić, jest tu także pałacowa restauracja, słynąca z dobrej kuchni.
Do Lichenia też zaglądamy, choć nie po modły w bazylice. Spacerujemy , szukamy ciekawostek, wspinamy się na wysokości dla szerszego krajobrazu, wędrujemy wokół jeziora, z przerwą na kawę i deser w kawiarni Betlejem.
Witraż i płaskorzeźba, które odkryłam ostatnio, a tyle razy tam byłam, to jest właśnie niesamowite...
I znowu Toruń, tym razem Muzeum Etnograficzne i skansen . Szczęście nas nie opuszcza, trafiliśmy na dzień wolnego wstępu! Frajda tym większa, że i skansen udostępniony do zwiedzania, podziwialiśmy panie, które pilnowały eksponatów, a ciepło nie było...
Jedna z ekspozycji w budynku głównym, kolekcja obrazów i rzeźb o tematyce religijnej.
O skansenie chyba napisze osobno, bo jest tego wart!
Na koniec wpisałam kilka słów do księgi pamiatkowe, poczytałam inne wpisy, sporo obcokrajowców!
Jeśli lubicie pisanki, to od 22 lutego do wakacji czynna będzie wystawa pisanek z całego świata!
No i perełka na naszej wyjazdowej liście czyli park i zamek w Gołuchowie, dawna siedziba Czartoryskich, oddana na własność Narodowi.
Oprócz zamku zwiedzić można Muzeum Leśnictwa, dom pszczelarza, Muzeum Przyrodnicze oraz zagrodę zwierząt, gdzie mieszkają dziki, daniele, żubry, koniki polskie.
W ubiegłym roku urodziły się dwa młode żubry, a wszystkie w zagrodzie mają imiona zaczynające się literą P.
Daniele wygrzewały się w słońcu, oswojone ze zwiedzającymi nie zwracały na nas uwagi.
Dziki dostały orzechy, marchew i jabłka, najpierw wyjadły kawałki jabłek, potem dopiero marchew, a najstarszy i największy chrupał orzechy tak, że na sam dźwięk zęby mnie bolały...
W oranżerii wystawa malarstwa, niestety zamknięta, ale przez szklane ściany można zobaczyć obrazy - wspaniałe obiekty i wspaniałe prace!
Tak oto wykorzystaliśmy luty, a przed nami marzec.
O ile benzyna nie zdrożeje do cen nierealnych i w ogóle będzie dostępna, to zapowiada się sezon wycieczkowy niezły...
Pięknego marca dla wszystkich!
















Urokliwe miejsca. W zależności od pory roku to samo miejsce wygląda inaczej i dostarcza zupełnie innych wrażeń.
OdpowiedzUsuńPamiętam jak kiedyś, dawno temu chodziłam po zamarzniętej Newie w Leningradzie (tak się wtedy nazywało to miasto). Na początku trochę z duszą na ramieniu, ale za młodu zbyt długo się nie myśli o ewentualnych konsekwencjach ;-). Zresztą lód był raczej gruby, tak myślę, bo mieszkańcy też tłumnie wylegli..
Newa zimą i lód, to zupełnie inna jakość, no i młodość...
UsuńZgadza się, każda pora roku jest dobra na wycieczki. W miesiącach poza sezonem można czasami więcej zobaczyć, bo mniej turystów. Opisane tereny są ode mnie daleko, chociaż w Toruniu byłam. Ale dziękuję za Pałuki, bo mam nawet taką małą książeczkę turystyczną o walorach kulturowo-przyrodniczych, chociaż tam nie byłam, ale dostałam w prezencie dawno temu.
OdpowiedzUsuńPałuki warto zaplanować na zwiedzanie, bo na niewielkim terenie jest wiele atrakcji!
UsuńFantastycznie się wycieczkujecie!
OdpowiedzUsuńI oby marzec był conajmniej tak samo ciekawy👍
Dzięki, oby był:-)
UsuńDziś wycieczka bardzo udana!
Witaj Jotko,
OdpowiedzUsuńWspaniałe są Wasze wycieczki. Wiele sobie przypomniałam, powspominałam.
Każde spojrzenie jest cenne, bo trochę inne. Ja nie zauważyłam tych herbów dawnych rzemieślników w Toruniu.
Super zobaczyć zimowy Lubostroń- my byliśmy tam latem dawno temu. Szkoda, że nie poznałam wtedy pałacowej restauracji.
Piękne wspomnienia mam z Gołuchowem. Niedługo wybierają się tam emerytki z ZNP. Dobrze wiedzieć, że ta zagroda zwierząt się rozrasta!
Pozdrawiam Cię serdecznie. Miłego świętowania Dnia Kobiet!
Dlatego warto wracać w poznane miejsca, bo ciągle coś się zmienia.
UsuńTe herby w Toruniu tez dopiero spostrzegłam, choć bywam tam często.
Dziękuję i wzajemnie, samych przyjemności:-)
Każda wycieczka jest ciekawa i inna, nawet w te same miejsca- co zresztą widać na Twoich zdjęciach. Ciekawie spędzasz wolny czas.
OdpowiedzUsuńStaramy się korzystać z pogody i swobody, póki zdrowie i siły są.
UsuńI ja niedługo wyruszam na wycieczki. Tam gdzie pojadę jest gdzie wędrować i wszystkim się zachwycać...
OdpowiedzUsuńA zdradzisz dokąd się wybierasz?
UsuńNajbardziej podobają mi się toruńskie murale. Też je dawniej publikowałam na blogu :)
OdpowiedzUsuńO widzisz, świat jest mały!
UsuńAle świetne wycieczki! Piękne zdjęcia i pewnie jeszcze piękniejsze wspomnienia :) Miłego weekendu!
OdpowiedzUsuńWspomnienia, wrażenia, smaki...wszystko cenne!
UsuńLuty zazwyczaj reklamuje się mgłą, chłodem i egzystencjalnym ziewnięciem, a tutaj został przedstawiony niczym koneser pięknych tras i dyskretnych zachwytów. I bardzo słusznie. Twój wpis zostawia w głowie pejzaż, a w człowieku lekki bunt przeciw siedzeniu w domu :)
OdpowiedzUsuńDom to nasza ostoja, ale docenia się go lepiej po powrocie z wojaży!
UsuńPiękne wycieczki, budowle z czerwonej cegły lubię a te herby rzemieślnicze dodają klimatu i przyciągają klientów, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńCzerwona cegła i domy w stylu szachulcowym maja w sobie coś, a Toruń jak mały Kraków!
UsuńJotko, Ty masz szczescie mieszkac w takich regionach, gdzie mozna robic wycieczki i spacery, odwiedzac muzea, zachwycac sie architektura... i nawet luty sprzyja. A kawa smakuje z ciachem zawsze i wszedzie. Wyobrazam sobie marcowe wycieczki, juz wiosenne inaczej :))). Milych chwil na wycieczkach zycze.
OdpowiedzUsuńTo prawda, gdziekolwiek ruszamy, zawsze cos fajnego się znajdzie i to niedaleko od domu.
UsuńDzisiejsza była fantastyczna!
Piękne miejsca i niedaleko Ciebie :) Zawsze coś nowego można odkryć, będąc po raz kolejny w tym samym miejscu.
OdpowiedzUsuńAby wybrać się gdzieś dalej, trzeba zaplanować nocleg, by nie wracać po nocy, no i siły już inne...
UsuńPiękna relacja z lutowych wycieczek! Widać, że każda miejscowość ma w Twoich opisach swój niepowtarzalny urok – od oszronionych murów Torunia, przez spokój Pałuk, po żubry w Gołuchowie. 🦌 Twoje zdjęcia i detale sprawiają, że aż chce się wyruszyć w trasę razem z Wami. Dziękuję za inspirację i życzę równie udanego, wiosennego marca!
OdpowiedzUsuńMoże i Ty wyruszysz, gdy sił nabierzesz, czego Ci bardzo życzę:-)
UsuńMało znam tamte strony, czego żałuję, ale ode mnie to jednak daleko i na weekend się nie wyskoczy:) I dlatego czytam z zaciekawieniem i oglądam. Toruń, Bydgoszcz w ostatnich nastu latach odwiedzałam, ale nie tylko miasta kryją prawdziwe skarby, często są one w małych miejscowościach i to najbardziej lubię, takie lokalne perełki.
OdpowiedzUsuńMy tez mamy daleko w miejsca, które mam na liście, czekamy na dłuższe i cieplejsze dni :-)
UsuńCiekawy i pełen wrażeń luty za Wami. Niech i marzec będzie równie udany i atrakcyjny. Marzę o wycieczce do Torunia...
OdpowiedzUsuńToruń ma wiele atrakcji, dla osób w każdym wieku:-)
UsuńInteresujące miejsca i relacja :) Irena
OdpowiedzUsuńDziękuję, ciekawe miejsca warto pokazywać!
UsuńPiękne wycieczki, wspaniałe wrażenia! Prawie nie znam tych stron, byłam kiedyś w Toruniu, ale to wieki temu... Obiecuję sobie, że na emeryturze poodwiedzam te nieznane mi jeszcze zakątki Polski.
OdpowiedzUsuńOj, życzę Ci tego bardzo, to daje wiele radości, a ciekawość wzrasta!
UsuńPiękne murale, w każdym mieście szukam malowideł ściennych, poruszają mnie. Te wszystkie historie... inspirujące. Kocham Toruń, dziękuję, że go tak pokazujesz.
OdpowiedzUsuńToruń uzależnia, wracamy tam często, nawet na spacery...
UsuńSzczęśliwych i licznych podróży życzę.
OdpowiedzUsuńDziękujemy, oby zdrowie pozwoliło!
UsuńBardzo podobają mi sie te murale!
OdpowiedzUsuńDobrze, że Twoimi zdjęciami przybliżasz nam te wspaniałe, warte odwiedzenia miejsca.
Życzę dobrej pogody na kolejne, marcowe zwiedzania ;)
Serdecznie dziękuję, wczoraj już długa wycieczka zaliczona!
UsuńW lutym było Bbbbbbardzo zimno . Podziwiam odwagi w planach wycieczkowych. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńByło zimno, ale nie tak, by siedzieć w domu!
UsuńAle pięknie wykorzystany luty! 😊 Widać, że macie prawdziwy talent do wyszukiwania ciekawych miejsc i do tego potraficie je pokazać tak, że aż chce się ruszyć w drogę. Toruń w zimowej odsłonie ma niesamowity klimat, a te oszronione mury przy Wiśle musiały wyglądać naprawdę magicznie.Dzięki za tę wycieczkową relację – aż człowiek nabiera ochoty, żeby samemu gdzieś wyskoczyć. Oby marzec był równie udany i pełen nowych odkryć! 🚗😊
OdpowiedzUsuńDzięki, Aniu:-0
UsuńWiele zależy od naszej motywacji, prawda?
Dawano nie byłam w Toruniu, a bardzo lubię!
OdpowiedzUsuńJak dla mnie luty w tym roku był za zimny, po prostu okropny!
Ale super, że odwiedziliście te ciekawe miejsca!
*
"Każda kobieta nosi w sobie siłę i pasję, które mogą zmienić świat". - Maya Angelou.
W Dzień Kobiet przyszłam Ci życzyć wszystkiego najlepszego. Pozdrawiam i posyłam ci dużo pozytywnej, ciepłej, siostrzanej energii. Buziaki Jotko!
I dla Ciebie, piękna imienniczko, wiele radości i miłości!
UsuńPiękne zdjęcia i fajna relacja. Chętnie bym odwiedziła Pałuki i Gołuchów.
OdpowiedzUsuńMurale - cacuszko, a zestaw 4 herbów (rzemieślniczych) bardzo udany. Piersza fotka- och i ach.podpasowała mi bardzo....Perełeczka.
Tam same perełki, co krok to zachwyt!
UsuńToruń zwiedzałam "wieki temu", ale nie da się ukryć, że przejeżdżałam samochodem przez owe miasto przynajmniej dwa razy w roku, czasem nawet więcej. Pamiętam tylko, że zawsze wpadaliśmy na obiad do niewielkiej restauracji tuż za granicą miasta (patrząc od strony Warszawy) i za każdym razem zachwycaliśmy się obiadami, które były naprawdę bardzo smaczne a restauracyjka choć nie duża była bardzo miła, czyściutka a jedzenie zawsze świeże i ładnie podane. I za każdym razem obiecy2alismy sobie, że w drodze powrotnej zwiedzimy cały Toruń i.....
OdpowiedzUsuńobiecanki - cacanki, jak głosi pewne stare porzekadło. Bardzo mi się podobają te herby rzemieślnicze!
No tak to jest, my tez sobie obiecujemy wpaść tu i tam w drodze powrotnej, a potem śpieszymy się do domu i nici z zamiarów...
UsuńMnóstwo ciekawych rzeczy, ale najbardziej urzekły mnie te herby dawnych cechów, świetnie to wygląda. :)
OdpowiedzUsuńA rzeźba chyba związana z tematem niemieckich obozów śmierci...?
Zgadłaś, tam jest cały zakątek poświęcony martyrologii, niektóre eksponaty niestety bardzo kiczowate, ale ta płaskorzeźba nawet niezła.
UsuńMam nosa, że tak powiem.
UsuńPięknie spędzony czas.
OdpowiedzUsuńŻyczę radosnego 8 Marca.
Dziękuję bardzo, nawet pogoda sprzyja radości:-)
Usuństrasznie fajne te wszystkie szyldy, loga firm na ulicach, wtedy nie było jeszcze sieciówek, jakieś tam początki dopiero, więc była większa rozmaitość...
OdpowiedzUsuńp.jzns :)
To prawda, danego rzemieślnika widać było z daleka, a i czytać nie każdy potrafił...
UsuńCzy ja byłam kiedyś w Toruniu??
OdpowiedzUsuńChyba nie 🤔
Na razie na marcową pogodę nie narzekam.
Jest nadzwyczajnie ciepło, oby za bardzo się nie zepsuło...
UsuńW wielu miejscach można za każdym razem zauważyć nowy szczegół. Chociaż ja lubię czasami wracać do znanych nawet, jeśli nic nowego nie znajdę.
OdpowiedzUsuńDo Lichenia mnie nie ciągnie, pałace mam niezwiedzone bliżej siebie, ale tym Toruniem to kusisz regularnie :)
Kuszę, bo warto się wybrać, jeden dzień to za mało! nawet o połowie atrakcji nie pisałam...
UsuńJotko, jak daleko macie do Torunia?
OdpowiedzUsuń"Znalazł się jednak śmiałek i szybko zniknął nam z oczu" - to zabrzmiało bardzo złowrogo.
Blisko, jakieś 40 minut drogi.
UsuńZniknął z oczu, bo szybko pomknął po lodzie na drugi koniec jeziora...
Przypomniało mi się: byłam w tej gołuchowskiej zagrodzie zwierząt. A zamek był zamknięty, coś tam remontowano.
UsuńJestem ciekawa o jakim skansenie napiszesz. Może o skansenie w Kłubce (Kłóbce?). To, co opisałaś, znam. Do skansenu w K. nigdy nie dojechałam bo zawsze coś .
OdpowiedzUsuńZ niecierpliwością będę czekała na nowy wpis.
Ps. Nie pamiętam jak się pisze poprawnie nazwę tej miejscowości.
W Kłóbce kiedyś byliśmy, ale chyba trzeba odświeżyć, bo mało pamiętam. Teraz to był skansen przy Muzeum Etnograficznym w Toruniu. Na pewno opowiem, po kolei...
UsuńWitaj, Jotko.
OdpowiedzUsuńLubię toruńskie klimaty, miasto zawsze kojarzy mi się ciepło-miodowo:)
Też ostatnio spacerkowałam po nieodległych Lasach. A wieczorami przydarzyło mi się kilka pięknych koncertów.
Pozdrawiam:)
O, leśne koncerty, to najlepsza opcja relaksu!
UsuńŚwietna relacja! Poczułam się, jakbym tam była :)
OdpowiedzUsuńTo tylko reporterski skrót, a zdjęć cała masa w archiwum.
UsuńNa podróże każda pora jest dobra! Byliśmy w Gołuchowie, piękny zamek!
OdpowiedzUsuńPrawda? park także piękny, chyba ładniejszy, niż w Kórniku!
Usuń