Upały jakie były w czerwcu, nie sprzyjały robótkom i wyklejankom, bo nawet papier lepił się do palców, ale coś tam udało się zmajstrować. A w ogóle, to pamiętam jeszcze z dzieciństwa, gdy mama i babcia narzekały na upalne dni, bo nie dość, że żar lał się z nieba, to jeszcze owoce trzeba było wekować i w kotle weki gotować. Masakra!
Pierwszą kartę dedykuję wszystkim, którzy mają swoich hejterów blogowych, nie przejmujcie się, róbcie swoje!
W pewnym wieku, cieszy każdy dzień bez bólu, bo jak nie głowa, to kolana, jak nie kręgosłup, to nadgarstki, o części zamienne coraz trudniej...
Znam osoby, które nawet w zaciszu domowym starają się być eleganckie i nie chodzą w kapciach.
Nie powiem, żebym chodziła w szpilkach, ale i wygoda nie musi być niechlujna...
Miłość, chemia, fascynacja, może być i od pierwszego dotyku, pierwszej rozmowy...podobnie nienawiść, co jest bardzo smutne!
Trendy trendami, ale jakoś nie mogę do tej pory zaakceptować podartych spodni, wystrzępionych swetrów, przydeptanych nogawek, wykoślawionych walonek...
Trzymajcie sie jasnej strony życia, na przekór hejterom!
Mogę mieć zaległości w pisaniu i czytaniu, bo mam wnuka na wakacjach...








A to nie był indyk? Co do skrzydeł motyla, to mam wrażenie, że większość ludzi teraz mocno nerwowa. Jakieś te czasy i nastroje napięte jak struny.. Dlatego,jak i Ty, skryłam się w lesie nad jeziorem. Tam skrzydła motyla i śpiew ptaków mile widziane:)
OdpowiedzUsuńNa krótki czas można się skryć, ale realia zawsze nas dopadają...
UsuńMiłego czasu w lesie!
U mnie każdego roku jakoś wypada w upał wekowanie a pasteryzacja w garnku też jest.Dzien bez jakiegokolwiek bólu ?No to chyba już w niebie lub czyścu.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńPrawda? zawsze coś , nawet mówią, że jak nie boli, to już nie żyjesz...
Usuńniesamowita jesteś z tymi kolażami ;)
OdpowiedzUsuńKażda pasja jest niesamowita:-)
UsuńPrace jak zwykle dają do myślenia.Wakacje to czas dyżurów z wnukami.My najpierw jedziemy do czterolatka do Wrocławia,a w sierpniu starsze przyjeżdżają do nas.Przetwory nadal robię,ale jestem baba ze wsi i mam ogród.
OdpowiedzUsuńNo tak, gdzieś te wnuki w wakacje musza się przytulić:-)
UsuńOch, ogród, marzenie...
Najgłupsze to te trole, co przychodzą żeby dokopać nie blogerce ale czytaczce!
OdpowiedzUsuńCudne robisz te karty!
Dzięki :-) a tak , gdyby chodziło o autora tekstów, ale jeszcze czytaczom dokuczają.
UsuńBardzo podoba mi się sentencja , że "dom jest tam..." . Jakie to prawdziwe.
OdpowiedzUsuńHejterom współczuję ;żałosne indywidua.
Dom naszym azylem i niechaj tak zostanie...
UsuńFajnie że znów jest AJ.. Kolory i zestawienia, myśli ....dające do myślenia.
OdpowiedzUsuńDzielenie się ,własnym,, czasem budzi różne emocje. Oby tych przyjemnych było jak najwięcej.
Tego czasu mamy coraz mniej i sił coraz mniej....
UsuńWnuk na wakacjach tłumaczy wszystkie zaległości, jedynie zabawy i radości bedziesz miała pod dostatkiem ale kto by tak nie chciał?
OdpowiedzUsuńJestem wielką fanką Twoich wyklejanek, podzielam spostrzeżenia, wybrałaś przeciekawy sposób żeby się nimi dzielić. Leosiowi też się pewnie spodoba wyklejanie. Nie mogę uwierzyć, że na blogach są hejterzy, i że ktoś może czerpać radość i satysfakcję z pisania o kimś źle.
Fajnego czasu z wnukiem! Bawcie się wspaniale!
Dzięki, dzieci bywają meczące, ale także inspirujące, a radości nie da się przecenić:-)
UsuńDzięki za dobre słowa:-)
chyba najbardziej przemówiło do mnie to o wyglądzie w domu... od czasu zamieszkania na wsi mam jeszcze bardziej wyrąbane na ten wygląd, bo oprócz chałupy jest jeszcze spory teren do dyspozycji... a formacje dzikich gęsi nader często mi przelatują na głową...
OdpowiedzUsuńp.jzns :)
Wygoda przede wszystkim:-)
UsuńDzikie gęsi nad naszym stawem też się zadomowiły...
w moim regionie gęsi dostatek... do tej pory nie zapomnę, jak kilka lat temu w dzień wigilii, tak w samo południe nagle zrobiło bardzo ciemno... to nie były pojedyncze klucze dzikich gęsi, tylko całe wielkie ich chmury, które zasnuły niebo... i ten zgiełk przy okazji, to było mega...
UsuńTaki widok chciałabym zobaczyć.
UsuńMy kiedyś spotkaliśmy tysiące gęsi na polach wokół Jeziora Gopło, niesamowity widok!
Milych chwil z wnukiem! :)
OdpowiedzUsuńOgladam i czytam, i pierwsza karta jest pierwsza choc i inne mozna liczyc: druga pierwsza, trzecia pierwsza …. Udaly sie wszystkie.
Echo
Dziekuję podwójnie, dzieje się, gdyby jeszcze kondycja mogła sprostać wymaganiom 4,5 latka.
UsuńMysle podobnie jak Ty - i postepuje - uwazajac ze nawet w domu mozna i nalezy wygladac schludnie.
OdpowiedzUsuńWedlug mnie odmienne poglady mozna wyrazic w sposob inteligentny i nieobrazliwy. Nie popieram "kolek wzajemnej adoracji" ale hejtowania tez.
Nawet nie o poglądy chodzi, ale wszelkie uwagi, krytykować tez trzeba umieć.
UsuńBez powiększenia przeczytałam "nauczycielki". Co właściwie się zgadza, bo my nie dość, że marzycielka, to takie trochę staroświeckie
OdpowiedzUsuńMarzenia nie maja wieku i statusu społecznego :-)
UsuńW domu chodzę boso. Liczy się jako schludnie? ;)
OdpowiedzUsuńW domu wystarczy wygodnie:-)
Usuńno więc uwielbiam podarte spodnie, dziury...pomalowane, pochlapane farbami :-)
OdpowiedzUsuńnajbardziej lubię na bosaka. lub w skarpetach grubych ale, że się wywaliłam kilka razy zimą, zwłaszcza niebezpiecznie na schodach, to nie mogę, więc noszę klapki :-)
kurde no uciekł mi Twój poprzedni post, niech szlag tego bloggera.
ignorujmy hejterów i hejterki.
Na bosaka nie polecam, bo wnuk koleżanki rozwalił sobie pietę o drzazgi - pies zniszczył parkiet i młody rozwalił nogę.
UsuńBlogger od tylu naszych skarg powinien zapłonąć dawno...
Jakie śliczne AJ! 4. to mój faworyt :) I tak Cię podziwiam, że tyle powyklejałaś w czerwcu ;) Ja do tej pory dwóch małych osłonek nie mogę wykleić...
OdpowiedzUsuńAle co tam, lipiec przed nami, działamy dalej i cieszymy się słońcem! ;)
Serdecznie pozdrawiam :))
W lipcu tez już cos zrobiłam, ale czekają w kolejce.
UsuńUdanych wakacji!
Kurna chata ....ja lubię ten lumperski styl.:)
OdpowiedzUsuńA z tym, że każda potwora znajdzie swojego amatora ( ukochanego lub hejtera) to prawda. Można być kimś całkiem spoko ale i tak można spotkać osobnika, który nas, tak " na oko" , nie polubi.
Ale jeszcze żeby wiedzieć dlaczego, no cóż...
UsuńDzięki, że zajrzałaś po długiej przerwie:-)
Oj, nie gniewaj się, ale tym razem nie jestem aż tak bardzo zachwycona Twoimi kolażami. Owszem, ładne są, może najbardziej podoba mi się ten z mozaiką, ale nie ma tego efektu "rewelacja!", jaki pojawiał się przy wcześniejszych odcinkach.
OdpowiedzUsuńNie gniewam sie , wybrałam na chybił trafił, a z tej mozaiki to jestem średnio zadowolona...za to z koguta bardzo:-)
UsuńAleż te kolaże są cudne i z pewnością pracochłonne.. Najważniejsze jest mieć przyjemność z tego co się robi:) Ja wreszcie będę mieć czas na swoje malowanie, robienie wianków, kremów i wielu innych rzeczy:))) Przechodzę na emeryturę:)))) Może od września jeszcze popracuje ale już na innych zasadach.. Tymczasem serdecznie pozdrawiam ze słonecznej Dalmacji:)
OdpowiedzUsuńO, super, mam nadzieję, że pracami pochwalisz sie na blogu! To bywa inspirujące dla innych:-)
UsuńEmerytura daje luksus psychiczny, także w podejmowaniu decyzji!
Piękne kartki!
OdpowiedzUsuńPozdrowienia :)
Dzięki, pozdrawiam również:-)
UsuńŚwietne te Twoje wycinanki, zawsze na czasie.👏👏👏
OdpowiedzUsuńDla każdego coś innego:-)
UsuńNajbardziej podoba mi się kolaż z różowym słoniem.
OdpowiedzUsuńCieszę się pozdrawiam:-)
UsuńPiękne te Twoje karteczki AJ i bardzo życiowe opisy. Udanych wakacji z wnukiem i jak najwięcej dni bez bólu:-)
OdpowiedzUsuńWłaśnie walczyłam z migreną:-(
UsuńTen obrazek z kotem i panią to o mnie. :)
OdpowiedzUsuńA co do podsumowania, przypomniało mi piosenkę zespołu Dr Misio - "Hejter".
O mnie także:-)
UsuńWitaj, Jotko.
OdpowiedzUsuńKartki interesujące jak zwykle:)
Podoba mi się współczesna wersja Meduzy z ostatniej;)
Pozdrawiam:)
Takie mnie naszło skojarzenie, rózne inspiracje kołaczą po łepetynie ;-)
UsuńAsiu no pięknie. Jestem zachwycona każdą kartką.
OdpowiedzUsuńDziekuję, Tereniu za miłe słowa!
UsuńTe kartki są jak małe felietony bez zbędnego gadania - trochę śmiechu, trochę prawdy i celna szpilka tam, gdzie trzeba. Najbardziej przemówiło do mnie „ciesz się tym, co dziś nie boli”, bo z wiekiem człowiek prowadzi już nie kalendarz, lecz codzienny audyt części ruchomych ;)
OdpowiedzUsuńMnie cieszy każdy dzień bez bólu głowy, nawet coraz rzadsze migreny to powód do radości!
UsuńMój stryj legionista zmarł w 1978 r., mając 87 lat, a jego żona w 1993 r., w wieku 92 lat, jednak oboje nieco zaprzeczali zasadzie, że "dom jest tam..." Dla nich dom był także tam, gdzie byli z wizytą. Tę zasadę wynieśli z rodzinnych domów, gdzie szlachta cały czas zajmowała się przyjmowaniem gości i składaniem rewizyt. Senioralne lata moi krewni spędzili już w zwykłym mieszkaniu w blokach, i tutaj bytowali w zupełnie innych warunkach. O tym napiszę bliżej na blogu "legionypolskie"wyjaśniając m.in. dlaczego ciotka chodziła po mieszkaniu w szpilkach, a stryj w mokasynach.
OdpowiedzUsuńMoja koleżanka miała taka sąsiadkę, kiedykolwiek nie otworzyła drzwi, zawsze zrobiona i elegancko ubrana...
UsuńUdanych wakacji z wnukiem :)) Styl obdartusa też mi się nie podoba, ale taka moda i wielu ją pochwyciło.
OdpowiedzUsuńNo u mnie to tez nie ulubiony trend, choć nikomu nie zabraniam, każdy lubi co innego...
UsuńOczywiście, swoje zdanie można wyrazić ;)
UsuńJasne, mody się zmieniają, my się zmieniamy...
UsuńPodoba mi się: "Dom tam jest gdzie...", w domu mogę mieć coś podarte (choć niechętnie i ceruję), obdarusowy trend też mnie nie wabi :) ale jak ktoś lubi... Irena
OdpowiedzUsuńDom kojarzy sie z azylem, więc wygoda, ulubione ubrania i ulubione zajęcia:-)
UsuńAleż piękne i pomysłowe tworzysz te obrazki! Bardzo mi się podobają i podziwiam za kreatywność :)
OdpowiedzUsuńDzięki serdeczne, lubię to bardzo!
UsuńJa nie w temacie:)
OdpowiedzUsuńOgórki, które mają być małosolne zalewacie gorącą czy zimną wodą?
anonimowa72
Ja zalewam zimna i obcinam koncowki by szybciej doszly.
UsuńPisze z telefonu.
jotka
Też nie akceptuję tego co Ty w ubiorze. Zresztą teraz trendy mam w nosie, dbam o wygodę i dobre samopoczucie w tym co zakładam. Oczywiście musi mi się to podobać :) Baw się dobrze z wnusiem :)
OdpowiedzUsuńNowe trendy nie do każdego pasują, grunt to mieć własny styl :-)
UsuńZgadzam się z wyklejanką, że życie jest mozaiką. Jeśli elementy są odpowiednii dobrane, wszystko nam pasuje i szafa gra.😉😁🤗
OdpowiedzUsuńTrzymaj się Joteczko szczęśliwie!
I wzajemnie, szczęścia i zdrowia na długie życie!
UsuńMoje wnuki to już "stare konie"- starszy teraz ma letnią sesję egzaminacyjną na studiach, młodszy spakował się i pojechał sam (ma 16 lat) do wujostwa w drugi koniec Niemiec. Bardzo lubię Twoje prace- wg mnie są zawsze świetnie "trafione".
OdpowiedzUsuńStare konie, ale na pewno zawsze miłe sercu babci!
UsuńBardzo miło czytać takie słowa:-)
Wakacje z wnukiem to z pewnością miłe chwile. Ja powoli wracam do aktywności, a również przyjezdza do mnie wnuczka. Będzie wesoło.
OdpowiedzUsuńW takim razie, radości mimo wszystko i dobrego czasu z wnuczką!
Usuń"Trzymajcie sie jasnej strony życia"
OdpowiedzUsuńPostaram się
Ja też się staram!
UsuńMiej świetny czas z wnukiem, a hejterzy... mój się znudził :P
OdpowiedzUsuńJutro czas się kończy, więc poczytam blogi...
UsuńPodziwiam Jotko Twoje wyklejanki...., ja nawet nie próbuję, zero umiejętności i zdolności plastycznych. Co do codziennego, domowego ubioru to nie pozwalam sobie nigdy na styl szlafrokowy i przydeptane kapcie. Całe życie lubiłam jakieś ozdobne dodatki do ubrania i nadal muszę je mieć , bo czułabym się nieubrana.. Zazdroszczę wakacji z wnuczkiem. Nie wiem wprawdzie jak to jest z chłopcami bo moje wnuczki to dziewczynki.... na upartego same mogłyby być już. babciami.
OdpowiedzUsuńOtóż to, schludność nie wyklucza wygody:-)
UsuńBabciowanie jest wyczerpujące , ale daje mnóstwo radości!
Jak zwykle świetne ilustracje życiowych spraw.
OdpowiedzUsuńCzas z wnukiem - najlepszy czas :)
Dzieci i wnuki tak szybko rosną...
UsuńTo ja. Loguję się na powrót do życia. Z trudem, bo z trudem, ale jednak. Trafiłam w sam raz - na ogromną przyjemność w postaci Twoich kart artjournalowych!
OdpowiedzUsuńZ trudem, ale dzielnie dajesz rade, to najważniejsze!
UsuńJa wracam do świata dorosłych po tygodniowych wakacjach z wnukiem:-)
„Pierwszą kartę dedykuję wszystkim, którzy mają swoich hejterów blogowych, nie przejmujcie się, róbcie swoje!”
OdpowiedzUsuńCiekawe, ja jeszcze takich się nie dorobiłem, jedynie „spammerów”, których moderacja eliminuje. Ale wszystko jeszcze przede mną!
„Znam osoby, które nawet w zaciszu domowym starają się być eleganckie i nie chodzą w kapciach”.
Hm… nie lubię klimatyzacji, toteż w domu gorąco (ponad +30 C), a ja na sobie mam tylko krótkie spodenki… ale za to eleganckie! Jeszcze tylko powinienem założyć zegarek „Rolex” na rękę...
W zegarku spoci Ci sie ręka, a szczęśliwi czasu nie liczą!
UsuńBardzo lubię Twoje AJ, są niezwykle trafne, jak Twoje spostrzeżenia. Dużo sił podczas opieki nad wnukiem, uściski ♥️
OdpowiedzUsuńWnuk odwieziony do rodziców, odpoczywam:-)
UsuńŚwietne te kartki! :)
OdpowiedzUsuńDziękuję:-)
UsuńPodziwiam Cię, że Ci się chce. Ja się ostatnio muszę do wszystkiego zmuszać. Migrena tak daje w tyłek, a jak nie migrena to ząb i tak w kółko. Kiepskie te wakacje.
OdpowiedzUsuńOj, to współczuję, znam migreny niestety i wiem jak potrafią dokuczyć!
Usuń