Strony

środa, 19 sierpnia 2026

Nietypowe prezenty

Ostatnio wkroczyłam w okres różnych uroczystości rodzinnych, a czasami zdarza się rocznica lub inna okoliczność u przyjaciół.
Prezenty, to zawsze problem. Nie tylko o kasę chodzi, choć wiadomo, że większy portfel, to większe możliwości.

Dobrze też znać zainteresowania i potrzeby obdarowywanych, a to znowu nie zawsze idzie w parze z naszymi możliwościami. 

A co kupić osobie/ parze, która wszystko ma, a my chcemy być oryginalni? Co kupić cioci zakonnicy lub osobie, która nie lubi niespodzianek?
Bywają upominki składkowe, co kilku członkom rodziny ułatwia sprawę , a solenizant/jubilat zamiast  kilku  średnio trafionych upominków otrzymuje czasami prezent marzeń. 
Zdarza się, że nowożeńcy zastrzegają w zaproszeniu, że zamiast kwiatów proszą o zabawki dla szpitala lub karmę dla schroniska dla zwierząt, a zamiast prezentów gotówkę. I znów problem, bo ile tej gotówki?

Od paru lat  na gwiazdkę lub urodziny kupujemy talony do ulubionego sklepu, vouchery do SPA czy na kolację w wybranej restauracji. Mój syn dostał kiedyś w prezencie skok ze spadochronem, a my z mężem voucher na masaż dla dwojga, czy bilety na koncert w Poznaniu.

Od bliskich znajomych wiem, że bywają prezenty rocznicowe typu: rejs po Morzu Śródziemnym, weekend w Paryżu, weekend romantyczny w polskim hotelu, kolacja w ciemności, bilety na spektakl teatralny lub operowy. 

A może dostaliście kiedyś nietypowe prezenty, zdradzicie w komentarzu? 

81 komentarzy:

  1. Prezent dla mnie to tylko dodatek symboliczny. Chociaż u mnie w rodzinie daje się prezenty, to naprawdę bez fanaberii, bez jakichś nie wiadomo jakich zaskoczeń, niespodzianek, ekstrawaganckich pomysłów. Zdarzają się też zabawne pomysły, ale zawsze bez nadwyrężania budżetu. Proste codzienne rzeczy, takie, o których się wie, że komuś może się przydać. Ja ostatnio dostałam torebkę, taką do noszenia na co dzień, w moim ulubionym kolorze.
    Jakoś żadne kolacje w restauracji, rejsy po Morzu Śródziemnym, wyjazdy do SPA u mnie w rodzinie nikogo nie kręcą. Natomiast owszem, zdarzało mi się kupić komuś bilet do opery czy na musical. Tylko musze wiedzieć, czy ta osoba w ogóle jest w stanie w danym terminie dojechać, bo jak się mieszka na wsi, to bywa z tym różnie. Co z tego, że komuś fundnę bilet do opery, skoro osoba niemobilna, nie dojedzie i więcej by miała z tym problemów niż radości.
    Kpiłam kiedyś ekipie koleżanek bilety na spektakl do miasta i okazało się, że spektakl odwołano. To byli aktorzy przyjezdni, w powiatowym miasteczku teatru nie ma. Kupowałam online i nie dostałam informacji o odwołaniu. Pojechały na darmo. Dopiero gdy skontaktowałam się z platformą, na której bilety kupowałam, oddano mi pieniądze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to pechowo bardzo! u nas też często odwołują występy i choć mamy teatr jako budynek, to rzadko w nim bywam. Ostatnio odwołano koncert Turnaua, na plakacie napis - nowy termin wkrótce...kpina po prostu.

      Usuń
  2. Z prezentami tak naprawdę to wcale łatwo nie jest, masz całkowitą rację :)) Teraz praktycznie wszyscy wszystko mają co potrzebują, a kolejnych durnostojek, które wylądują w szufladzie szkoda kupować. Chyba najlepsza opcja to pieniądze, bo każdy sobie kupi to, na co naprawdę ma ochotę, ale z drugiej strony jest to pójście na łatwizną... Hmmm... trzeba się nieźle nagłowić, żeby komuś sprawić przyjemność ;)))
    Pozdrawiam ciepło, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie jest, czasami głowa może rozboleć od rozmyślań. Pieniądze niby prościej dać, ale jakoś tak...

      Usuń
  3. Zawsze dostawałam prezenty praktyczne. Sama też takie dawałam, bo kieszeń nie zawsze była pełna. Teraz rodzinie daję pieniądze i kupują sobie to co chcą. Gustów nielicznych znajomych nie znam, więc staram się wybierać taki drobiazg, by nie stanowił kłopotu "co z tym zrobić". Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prezentów praktycznych nigdy nie lubiłam, starałam sie też takich nie kupować, chyba że ktoś poprosił konkretnie.
      Niektórzy rezygnują z prezentów i umawiają się tylko na kwiaty lub wino...

      Usuń
  4. uwielbiam prezenty dostawać i robić :-) a już niespodzianki cieszą mnie najbardziej, najmniejszy drobiazg. uwielbiałam dostawac książki.
    Ale ponieważ mój dom już nie pomieści, to faktycznie wolę masaże, zabiegi, kino, teatr, koncert, bilety na rejs, na lot...cokolwiek niematerialnego.
    choc ostatnio bardzo mnie uradowało spore dofinansowanie do roweru :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My jednego roku dostaliśmy od młodych dofinansowanie do Grecji:-)

      Usuń
  5. Przezenty z serca- zawsze trafione🧡🎁🌹😊

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój idealny sposób na prezenty: zapytać. Niestety nie sprawdzi się, gdy ktoś lubi niespodzianki. Sama jestem dość trudną osobą do robienia prezentów i kiedy rozważam, co mogłabym dostać czy czasami przeglądam propozycje prezentów niby uniwersalnych, prawie niczego bym nie chciała albo z listą zastrzeżeń ;) Lubię praktyczne i często chciałam coś typu dobra patelnia, toster, suszarka do włosów czy powerbank, i jeśli to od rodziców, to i tak zwykle sama wybieram, bo się boją, że mi nie dogodzą ;) Jak książka, to też taka, którą sama wybiorę, chociaż raz dostałam na urodziny od brata jako niespodziankę meksykański kryminał, który mi się spodobał - a dał mi to dlatego, że miałam w perspektywie wyjazd, to poczytanie o morderstwach i skorumpowanej policji jak znalazł ;) Lubię też dostawać skarpetki :) Ogólnie w dzisiejszych czasach nie widzę w prezentach wielkiego sensu...
    Nie pamiętam, czy dostałam kiedyś jakiś nietypowy, chyba nie. Ostatnio wymyśliłam bon na tajski masaż, ale musiałabym najpierw znaleźć miejsce, i w końcu zmieniłam na coś innego.
    W przypadku dzieci jest o tyle łatwiej, że można zapytać ich rodziców, ostatnio zrobiliśmy prezent składkowy, którego solenizant na pewno się nie spodziewał, ale bardzo ucieszył (a u rodzeństwa widać było zazdrość...).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mawia moja koleżanka, nie pyta, bo nie stać ją na to, co będzie w odpowiedzi:-)
      Teraz można nawet w Internecie zamówić talon na wszystko i w każdej lokalizacji...

      Usuń
  7. Przyznam, że niematerialne prezenty uwielbiam najbardziej, ale tak naprawdę liczy się przecież gest. Raz dostaliśmy od przyjaciół nasze wspólne zdjęcie z wakacji oprawione w ramkę, to było naprawdę miłe! Zawsze też rozczula mnie jak mój mąż wpadnie spontanicznie do mojej pracy, wtedy nawet zwykły batonik czy bułka słodka smakują najlepiej na świecie:D
    Nietypowy prezent? Był, a raczej nietypowa sytuacja z nim związana. Raz się zdarzyło, że kupiliśmy szwagrowi i szwagierce na rocznicę ślubu voucher do restauracji, a oni nam dokładnie to samo - postanowiliśmy wybrać się razem i było wspaniale! ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale kumulacja i najważniejsze, że było miło!

      Usuń
  8. Prezenty to rzeczywiscie klopot nie tyle finansowy co do utrafienia.
    W naszej rodzinie utarlo sie ze przede wszystkim kazdy sluchal co innemu czlonkowi wyrwie sie i glosno oznajmi zachcianke. Jesli nie to wzajemnie prosilismy o liste zachcianek zaznaczajac ze z niej otrzyma tylko jedna lub dwie rzeczy. Wybor padal na praktyczne prezenty i choc byl nie calkowita niespodzianka to i tak cieszyl. Gdy wnuki mialam mlode to lista zachcianek byla bardzo dluga i....droga, obecnie nie chca prezentow rzeczowych tylko pieniadze. Dla mnie to wielkie uproszczenie.
    Jesli chodzi o mnie nie lubie niespodzianek. Najczesciej nie sa mi potrzebne, czesto nie w moim guscie a musze trzymac .
    Moja rodzina pyta wiec i kieruje sie ma podpowiedzia. Majac "wszystko" najczesciej podaje im liste ksiazek do zakupu na Amazon gdzie to sa bardzo tanie. W ostatnie urodziny zafundowano mi bilet na rockowy koncert i to byl udany prezent, bardzo mnie ucieszyl.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli słuchacie się nawzajem i dobrze znacie swoje potrzeby!
      Zdarza się, że prezent bywa wątpliwy, a ostatecznie cieszy...

      Usuń
  9. Prezenty – temat rzeka. Nie tylko o kasę chodzi, choć wiadomo, że większy portfel daje większe możliwości. 😉 Jak nie wiadomo co kupić to najprościej chyba kartę podarunkową...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karty podarunkowe są spoko, ale trzeba sprawdzić, czy dana sieć jest w miejscu, gdzie mieszka obdarowany...

      Usuń
  10. Kochana, mam ten sam problem i uwierz mi, dzisiaj rano wpadłam na ten sam pomysł - żeby zrobić jakieś rozeznanie na blogu. Ale na razie jestem u mamy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może z komentarzy coś skorzystasz?
      Zdrówka dla mamy!

      Usuń
  11. Jakoś chyba nigdy nie zdarzyło mi się dostać niczego dziwnego i kłopotliwego, ani nawet jakoś bardzo nietrafionego. Przynajmniej jako osobie dorosłej, bo za dzieciaka często dostawałam laleczki i sukienki (chociaż ani nie bawiłam się lalkami, ani nie lubiłam sukienek i nigdy nie nosiłam) i musiałam udawać, jak bardzo jestem tym zachwycona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak, jakby bliscy na siłę chcieli Cię zmienić...
      Ja dostałam kiedyś kosmetyki w kolorach, których nigdy nie używam!

      Usuń
    2. A, zapomniałam wspomnieć, że są jeszcze ludzie jak moja mama i moja teściowa! "Co ci kupić na urodziny?" i odpowiedź: "Nic nie potrzebuję" i taka rozmowa... :P

      Usuń
    3. Trudno kogoś takiego zaskoczyć, prawda?

      Usuń
    4. Ano właśnie... A moja mama jeszcze ma taką okropną manierę, że potrafi coś schować do szafy i w ogóle nie używać.

      Usuń
  12. Lot motolotnią...Kolacja z magikiem...Koncert Zimmera...Turniej Wagnera...;o) Ten ostatni dopiero zostanie zrealizowany...;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, na kolacji z magikiem to chyba nie mogłabym się skupić na jedzeniu!

      Usuń
  13. Ja idę na koncert w styczniu. Prezent bożonarodzeniowy od męża z grudnia 2025 roku. Tak się chłopak wycwanił, że dzięki jednemu biletowi ogarnął dwa Bożenarodzenia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To spryciarz!
      My z mężem dostaliśmy kiedyś na gwiazdkę bilety na koncert majowy, a szliśmy wszyscy, łącznie z teściami syna:-)

      Usuń
  14. Z tym problemem nie ma u mnie w rodzinie, mamy ustalone stawki na urodziny, okrągłe urodziny to więcej, dla wnuków też mam tą samą pulę pieniędzy ale pytam ich rodziców co kupić bo do dzieci nie pójdę z pieniędzmi.Jako panienka to z koleżankami kupowałyśmy sobie rzeczy do przyszłego gospodarstwa domowego.Zaniast kwiatów to w najbliższej rodzinie piecze się ciasto lub ciastka, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dobry pomysł z ciastem, my czasami też bierzemy ciasto lub sałatkę:-)

      Usuń
  15. Kupowanie prezentów jest jedyną dziedziną, w której można wydać sporo pieniędzy, poświęcić pół soboty i kawał serca, a na końcu zobaczyć minę, jakby jubilat właśnie dostał kamień żółciowy w ozdobnym pudełku. Voucher jest więc elegancko zapakowanym przyznaniem: „Nie mam bladego pojęcia, czego chcesz, ale zależy mi na tyle, żeby nie kupić ci kolejnego kubka”. Kolacja w ciemności to z kolei genialny wynalazek marketingowy - restauracja nie musi przejmować się wyglądem potrawy, a klient dopłaca za brak dowodów. Nietrafione prezenty są mniej kłopotliwe: najwyżej przez następne dziesięć lat krążą po rodzinie jak przechodni puchar złego gustu. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, bywają prezenty przechodnie oraz upominki ewidentnie kupowane od czapy lub przez pomyłkę. Gorzej, gdy osobie , która nie może pić alkoholu kupi ktoś whisky lub wódkę w ozdobnej butelce...

      Usuń
  16. ooooch u nas to jest szaleństwo, bo lubimy się wzajemnie obdarowywać. Mamy listy życzeń ale są też zupełne niedpodzianki, bo jak ludzie się słuchają, to łatwo trafić z prezentami :P Często obdarowuję znajomych moimi pracami, ale tylko tych, co wiem, że lubią, albo już coś mają mojego i wiem, że sprawi im to radość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam o czymś nietypowym, i nie... chyba że perfumy, dostaję od kilku lat od zaprzyjaźnionej osoby z pracy, kiedyś nieopatrzenie stwierdziłam, że są niezłe, no ale ja tych perfum nie używam :P, można powiedzieć niszowe, ale zupełnie nie mój nos. I nawet delikatnie wspomniałam, że to nie mój zapach, ale nie pomogło. Dostaję je czasami pod choinkę w innej wersji, zimowej :P hehe rozdaję te perfumy, chętnym.

      Usuń
    2. Twoje prace, to wielki gest, bo oddajesz kawałek siebie i dobierasz na pewno grafikę do konkretnej osoby.
      Mój teść np. nie kupował nikomu prezentów, za to gdy wspomniałaś, że coś lubisz, to zagłaskałby na śmierć. Na tej zasadzie kupował nam z mężem cukierki raczki lub kukułki, jak małym dzieciom.
      Z zapachem, to bardzo trudno trafić!

      Usuń
  17. Sporo lat temu stwierdziłem, że właściwie mam wszystko, co potrzebuję—a jeżeli rzeczywiście muszę coś kupić, to muszę zrobić to sam.
    Absolutna większość moich znajomych również tonie w materialnych rzeczach i nawet trudno mi znaleźć symboliczne prezenty.

    Karty „gift cards” to moim zdaniem najgorszy pomysł.

    • Są gremialnie ‘kradzione’ przez spamerów. Były przypadki, że osoby otrzymały karty o wartości ponad tysiąc dolarów np. na ślub, które okazały się puste.
    • Karty nieraz po prostu przestawały działać.
    • Około 20% kart NIGDY nie jest realizowanych przez konsumentów.
    • Firmy czasem ogłaszają upadłość i karty stają się bezwartościowe.
    • Karty limitują wybór kupna. Swego czasu otrzymywałem od klientów karty do sklepów/restauracji, do których nigdy nie chodziłem i użycie kart nie było dla mnie prostym wyborem.
    • Gdy idę na coroczne bożenarodzeniowe ‘party’, czasem przynoszę ze sobą oryginalne, polskie jedzenie z polskiego sklepu—deser, zakąskę lub nawet główne danie.

    Dlatego zazwyczaj w prezencie daję alkohol (jeżeli możliwe, unikalny, w ładnej butelce, np. z Polski) albo po prostu pieniądze. Przez jakiś czas pracownikom oraz dwukrotnie nowożeńcom dawałem w prezencie kryształowe kubeczki, talerzyki, kufle lub kieliszki z wygrawerowanymi na nich życzeniami, datą i oczywiście ich imionami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas karty sprawdzają się, tylko raz zdarzyło się, że obdarowana osoba dostała pusty talon, ale to przez nieuwagę sprzedawczyni, musiałam odkręcać i przepraszać solenizantkę.
      Panowie przeważnie chyba dostają alkohol...

      Usuń
  18. No tak, też mam czasem z czymś problem chyba że wiem co komu sprawi największą radość. Czasem niby kogoś znamy, a i tak trudno coś wybrać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to, nawet z prezentem dla dziecka jest czasami problem.

      Usuń
  19. Poruszyłaś bardzo ciekawy, a zarazem przyjemny temat :) Niestety nie podzielę się żadną ciekawą anegdotką, bo nie mam takiej w zanadrzu – nigdy nie dostałam żadnego nietypowego prezentu, ani też niezręcznego (uff!). Szczęśliwie koleżanki oszczędziły mi upominku w postaci wibratora, a za czasów mojej młodości panowała właśnie taka dziwaczna moda – dawało się go koleżankom na osiemnaste urodziny.
    Zdecydowanie wolę być stroną obdarowującą niż obdarowywaną. Robienie prezentów sprawia mi mnóstwo przyjemności (planowanie, kupno, pakowanie, wyobrażanie sobie reakcji obdarowanej osoby...) W przypadku moich bliskich zazwyczaj nie mam problemu z wymyśleniem upominku – znam zainteresowania, zamiłowania, preferencje, a ponadto uważnie słucham :) Jak padnie magiczne zdanie, że ktoś chciałby coś mieć, to od razu zapamiętuję, by później bezwzględnie wykorzystać te informacje "przeciwko" niemu ;) I tak oto, przykładowo, mam już prezent dla mojej bardzo dobrej koleżanki, która będzie mieć we wrześniu swoje urodziny :) Teściowej zaś marzą się złote kolczyki (spodobały jej się te, które kupiliśmy na Komunię Świętą chrześniaczki), więc pewnie jeszcze w tym roku je dostanie na swoje urodziny.

    W dzisiejszych czasach panuje dobrobyt. Dzieci mają aż nadto prezentów, głównie plastikowych "śmieci", z dorosłymi jest podobnie. Sama również mam komfortową sytuację finansową – mogę sobie kupić w zasadzie wszystko, co tylko sobie wymyślę, ale rozsądnie gospodaruję pieniędzmi, więc nie szastam nimi na prawo i lewo. Generalnie nie lubię, kiedy ktoś wydaje na mnie pieniądze, niezręcznie się wtedy czuję – szczególnie wtedy, kiedy wiem, że ta osoba nie jest specjalnie zamożna. Najgorszym prezentem dla mnie jest alkohol (może dla mnie nie istnieć). Najlepszym: książki, ulubione perfumy, cięte kwiaty. Te ostatnie mogą być nawet najtańsze, ze supermarketu :)

    Przypomniało mi się! Parę lat temu dostałam pod choinkę zdublowany prezent (od Połówka i moich pracodawców): książkę o irlandzkich wyspach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Sama również mam komfortową sytuację finansową"
      To ważne! 😀

      "mogę sobie kupić w zasadzie wszystko, co tylko sobie wymyślę"
      To jeszcze ważniejsze!!😁

      "ale rozsądnie gospodaruję pieniędzmi, więc nie szastam nimi na prawo i lewo".
      A to najważniejsze!!!😂

      Usuń
    2. To jest właśnie najczęstszy problem - chcemy kupić komuś wymarzony prezent, a tu kasy brak. Ale od czego zrzutka rodziny? Często z tego korzystamy, zamiast wielu drobnych prezentów - jeden porządny.
      Uważność i obdarowywanie z sercem, a nie na odczepnego, to kluczowe!

      Usuń
    3. Jacku :) W przypadku tego drugiego, to chyba powinnam uściślić, że chodzi o takie zwyczajne rzeczy, nie "fanaberie" typu: dziś kupię sobie wymarzony dom nad oceanem (bo niestety nie stać mnie na niego, ceny nieruchomości w Irlandii przerażają, a im lokalizacja lepsza, tym cena bardziej przyprawia o ból głowy), jutro lamborghini, a za tydzień (jak już mi się znudzi) coś ze stajni Land Rovera ;) Nie jestem żadną bogaczką, która śpi na kasie, ale mam komfortową sytuację życiową i nie muszę martwić się, czy wyżyję "od pierwszego do pierwszego".

      Jotko, pieniądze są moim zdaniem dobrym pomysłem na prezent – szczególnie dla nastolatków i młodych ludzi, którzy dopiero wkraczają w dorosłość. Jako dziecko uwielbiałam, kiedy moja ukochana babcia wciskała nam do ręki jakiś banknocik :) Rodzice nie zabierali nam tych pieniędzy, mogliśmy wydać je na co chcieliśmy, a to dawało fajne poczucie "niezależności" ;)

      Z prezentami mam ten problem, że niestety zdarzy się sporadycznie komuś nie trafić w mój gust, i później mam zagwozdkę, co z tym fantem zrobić. Nie chcę wyrzucać, bo to upominek od osoby bliskiej mojemu sercu...

      Zrzutki faktycznie bywają fajnym rozwiązaniem dla wielu, bo lepiej dostać jedną porządną i drogą rzecz niż np. 10 drobnych upominków pod choinkę.

      Usuń
    4. Wychodzi na to, że w większości prezenty, to niemały problem dla każdego:-)

      Usuń
  20. W rodzinie mamy ustalone, że nie dajemy sobie prezentów na żadne okazje (czasem symboliczne upominki), z wyjątkiem prezentów dla dzieci. I teraz jak są coraz starsze, to dajemy kasę na konto na cel, o który pytamy rodziców. Bo jak stwierdziłaś, co kupić komuś, kto wszystko co mu potrzebne już ma ?
    Na chrzciny i ślub tylko kasa.
    Kiedyś od przyjaciółki dostałam kosmetyki, które dla niej były idealne, a ja dostałam uczulenia:) To był prezent nietrafiony:) Jeśli już coś drobnego kupuję dorosłym, to prezent praktyczny w niecodziennym wydaniu, np. piękny notes, kalendarz w ekskluzywnej okładce, książkę, o której wiem, że obdarowany marzy itp., torbę szmaciankę na zakupy z idolem obdarowanego itp. Koleżance kupiłam radio, bo nie miała, innej znajomej kartę prezentową do sklepu Home na huczne okrągłe urodziny w lokalu, itp. Ucieszył mnie prezent w postaci srebrnej bransoletki na rękę, bo bardzo lubię srebro. Znajomi wiedzą, więc już trzy bransoletki zgromadziłam w ten sposób:)
    Najgorszy prezent dostałam od kolegi - zdjęcie przerobione przez AI, moje i jego razem (nigdy nie zrobiliśmy sobie takiego zdjęcia razem), na którym mam długie włosy (od 18 roku życia mam krótkie) i jesteśmy na nim młodsi o co najmniej 35 lat. Bardzo mnie to zdegustowało...
    A najlepszy prezent dostałam na urodziny od dzieci: wymarzone oryginalne Kenzo "z maczkiem" w największej butelce, jaka jest na rynku:) Od tamtej pory nie używam innych, uwielbiam je.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie opisałaś "problem" , bo nie zawsze wartość finansowa się liczy, a pomysł, no i ile trzeba się nagłówkować i postarać.
      Drogim prezentem też jestem często zawstydzona, zwłaszcza gdy nie za bardzo trafiony...

      Usuń
  21. Od kiedy dostałam puzzle zrobione ze zdjęcia to też tak robię znajomym

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się podoba pomysł foto książki lub bajki dla dzieci pisanej przez rodzica...

      Usuń
  22. U nas nie ma oryginalności. Najczęściej to kosmetyki.

    OdpowiedzUsuń
  23. U mnie dzieci (wnuki) już wyrosły z prezentów, poza tym układ ja kontra 4 osoby praktycznie już dorosłe sprawił, że nie robimy sobie wzajemnie prezentów, tylko się razem spotykamy- czasem w zaprzyjaźnionej restauracji lub kawiarni, czasem idziemy razem na jakiś koncert. A prezenty to zawsze są raczej omówione, bez niespodzianek, bo wszyscy jakoś nie przepadamy za niespodziankami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My staramy sie obchodzić niektóre okazje poza domem, bo tradycyjne biesiadowanie już się znudziło, jesteśmy razem, ale spędzamy czas aktywnie:-)

      Usuń
  24. Foto książkę - z dziećmi i wnukami- dostałam pod choinkę. Wzruszyłam się do łez.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie, chyba pomyślę o takim prezencie na jakąś rocznicę!

      Usuń
  25. Podchodzimy bardzo indywidualnie do prezentow. Zwykle nie mamy problemu bo znamy osoby do obdarowania i okazji jest raczej malo bo u nas nie obchodzi sie wlasciwie imienin (jak juz to tylko kartka lub sms :))) a z urodzin to tylko 50, 80, 100, inne rocznice urodzinowe sa raczej tez niezauwazane. :)))
    W gosci idzie sie z polkilogramowa kawa, jakims ciachem (najlepiej wlasnego wypieku) i sezonowymi kwiatkami cietymi. Czesto dodaje sie cos wlasnymi rekami zrobionego.
    Dla dzieci robi sie prezent mikolajowo-swiateczny ale raczej cos malego.
    Pieniezne prezenty sa u nas problematyczne bo trzeba placic podatek :)))) ale mozna delikwenta zaprosic do sklepu i zaplacic mu to co sobie wybierze. :))))

    A tak to przeciez kazdego dnia mozna robic jakis "mily prezent" i tym prezentem sie cieszyc. Moze to byc przyslowiowa kawa do lozka (nigdy sama jej w lozku nie pije), kwiatek bez okazji, zaproszenie gdziec tam na cos tam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to, prezenty, upominki bez okazji to najmilsza opcja, drobne przyjemności czynione z czułością, to często najbardziej oczekiwana forma okazywania bliskości:-)

      Usuń
  26. W prezencie ślubnym od syna dostaliśmy lot balonem nad Jurą Krakowsko-Częstochowską, ale ja się bałam więc zamieniliśmy go na weekend dla nowożeńców w SPA. Dziś świętujemy 5-tą rocznicę ślubu i od siostry, która pracuje na Wawelu, dostaliśmy zaproszenie na specjalne zwiedzanie, również miejsc, które nie są dostępne dla turystów:-) Rodzicom na złote gody kupiliśmy bilety na koncert Bonnie Tyler. Najczęściej dostajemy i dajemy właśnie karty podarunkowe, vouchery, bony, bilety do teatru lub koncert... Ja lubię dostawać książki i zdjęcia członków rodziny na moją 'ściankę pamięci':-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No same spektakularne prezenty i chyba podobnie, zamieniłabym balon na romantyczny weekend:-)

      Usuń
  27. Nie mam problemu z prezentami, ponieważ sygnalizujemy sobie, co chcemy dostać, stąd prezentów nietrafionych nie ma, a jeśli wnuki mają większe wymagania typu techniczne, to podsyłają link.
    Zasyłam serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, linki do stron ułatwiają sprawę, tez czasami z tego korzystamy lub konspiracyjnie podpytujemy:-)

      Usuń
  28. U nas głównie prezenty praktyczne, ale ... takie niecodzienne. Świece woskowe, dobre słodycze, herbata, kawa ale z tych niedostępnych w markecie. Dla miłośników roślin coś do ogrodu. I tu jest pole do popisu, bo łatwo jest się dowiedzieć o czym ogrodnik amator marzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli tzw. delikatesy:-)
      Kilka razy podarowaliśmy bliskim kosze delikatesowe, dobry pomysł!
      Ogrodnikom i działkowcom chyba trudno, bo trochę trzeba się znać...

      Usuń
  29. Jak ja nie lubię prezentów typu praktyczne. Minęły już chyba te czasy, że kupowało się dezodoranty, mydełka itd jednakże przywozi się takie upominki z wycieczek zagranicznych. Mam na myśli mydełka.
    My na święta też się losujemy, ale kupujemy niespodzianki w wyznaczonym wcześniej obszarze😃
    Najlepsze prezenty zawsze dostawałam kiedyś od Kima. Była to super sexy bielizna osobista oraz inne rodzaje garderoby.
    Córki pożyczały🤪oprócz tej najbardziej osobistej👍
    Do tej pory mam wspaniały koronkowy kostium na całe ciało. Zawsze Żartował , że kupuje ,takie prezenty, żeby sobie sprawić przyjemność🤪 Nie miałam nic przeciwko.
    Zawsze staram się kupować oryginalne prezenty, ale nie każdy to docenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, nie każdy docenia, trzeba kogoś dobrze znać, by oryginalnie lub śmiesznie obdarowywać.
      Widuję czasami panów, kupujących prezenty paniom, podziwiam , że trafiają z rozmiarem i fasonem.
      Mój mąż przeważnie kupował biżuterię i trafiał!

      Usuń
  30. Reklamówki (foliowe), papierowe torby z motywami greckimi. Używane i wymięte. Lubię Grecję. Ale jeszcze czegoś takiego nie dostałem nigdy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No popatrz, a miałam takowe, zostały mi dwie malutkie torebeczki z Rodos.

      Usuń
    2. Ta osoba, od której dostałem stos takich reklamówek/folii pracuje w kontynentalnej Grecji, stąd jej duży asortyment tychże. To chyba w podzięce za pomoc z autem, nie wiem w sumie.

      Usuń
    3. Gorzej, że używane, bo w sumie torebki bywają ładne.

      Usuń
  31. Mnie chyba biżuteria cieszy najbardziej, szczególnie ta którą sobie sama wybieram, a potem tylko dostaję fizycznie.
    Jako nastolatka miałam długie i dużo gęściejsze włosy i zażyczyłam sobie srebrną klamrę, którą widziałam na wystawie u jubilera. Mama kupiła, ale dała mi oficjalnie dopiero jako prezent pod choinkę, bo tak się umówiłyśmy. Mam ją do dziś, chociaż po włosach tylko wspomnienie 😉
    Innym razem na urodziny zegarek od rodziców, a kiedy na duże okrągłe urodziny dali mi kasę, żebym sobie kupiła nowy, taki jak mi się podoba, bo wcześniej wspominałam że moda mocno się zmieniła, to... stwierdziłam, że ten pierwszy jest fajniejszy, bo doszły lata sentymentu doliczone do niego. I kasa poszła na inny cel.
    Ja raczej daję pieniądze. Mało eleganckie, ale wiem że obdarowany zrobi z nich użytek, a nie ciepnie w kąt niechciany gadżet 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pieniądze zawsze się sprawdzają , a można je podarować w nietypowym opakowaniu.
      Mam pamiątkowe egzemplarze biżuterii i choć nie noszę, to sentyment jest!
      Ja np. zażyczyłam sobie na imieniny wycieczkę gdziekolwiek z dobrym obiadkiem w drodze:-)

      Usuń
  32. Wolę uzgodnione i praktyczne prezenty, chociaż sama lubię zaskoczyć, ale tylko jako dodatek do czyichś zainteresowań czy potrzeb. Cieszy mnie karta z doładowaniem - do wykorzystania na pływalni w takim samym stopniu jak doładowanie karty w telefonie. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jednak obracanie się w strefie komfortu:-)

      Usuń
    2. Okazjonalnie ....dla mnie oznacza od czasu do czasu i niekoniecznie tylko z okazji Gwiazdki . Okazja do spotkania rodzinnego przy przysłowiowej kawie i cieście jest czasem z dodatkiem...niewymuszonym urodzinami/imieninami/ dniem dziecka itp.. Dla mnie, ale jeżeli ktoś celebruje urodziny - nie jest problemem dostosować się. Przecież nie o czas chodzi, a o symbolikę jakiegoś gestu.

      Usuń
    3. O gest w ogóle chodzi i o pamięć:-)

      Usuń
  33. Oj, z prezentami rzeczywiście czasami jest nie lada problem, szczególnie gdy chcemy podarować coś oryginalnego i jednocześnie trafić w gust obdarowanej osoby. 😊 Ja też miałam kiedyś dość nietypowy prezent od męża – dostałam przycinarkę! 😂🌿 W pierwszej chwili może nie brzmi to zbyt romantycznie, ale dla mnie, jako miłośniczki ogrodu, był to naprawdę trafiony prezent. Czasami właśnie taki praktyczny podarunek cieszy najbardziej! 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przycinarka może nie romantyczna, ale jakże praktyczna i doceniona przez Ciebie, widocznie mąż dobrze słuchał i wiedział, co sprawi Ci radość!

      Usuń
  34. Kiedyś kupiłam mamie bilety na strzelnicę. Była zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Nie wiem czy nietypowy - voucher na masaże. I uważam że takie vouchery, talony, karty podarunkowe to super sprawa w czasach, gdy właśnie - wszyscy już mają wszystko.

    OdpowiedzUsuń