Codzienne obserwacje obfitują czasem w ciekawe scenki.
Samo życie można powiedzieć.
Z reguły każda z tych scenek przynosi późniejsze refleksje, z którymi idę do pracy lub wracam do domu.
Taka filozofia życia codziennego
Nawet obserwacje przyrodnicze takim rozważaniom mogą służyć, uświadamiają nam wszak, że wszystko jest ulotne, a my wobec natury mali jako te mrówki...
****
Idąc do pracy utartym szlakiem widuję panie z jakiejś firmy, sprzątające klatki schodowe.
Wyposażone w sprzęt specjalistyczny i kanistry z wodą. Zawsze zastanawiam się, skąd tę wodę czerpią, ale najgorsze jest to, że brudna woda z wiader po umyciu schodów wylewana jest na trawniki, a przecież tuż obok studzienki ściekowe.
Obawiam się, że trawa pod wpływem tych wszystkich środków do szorowania, mycia, pucowania nie odrodzi się na wiosnę...
****
Szukałam kiedyś czegoś w TESCO, krążyłam z koszykiem między regałami, mijając co jakiś czas ochroniarza.
Nagle słyszę za plecami monolog:
- Mamy tu klientkę, krąży długo po sklepie z towarem w koszyku, coś tam z nim robi, a przy stoisku domaga się obniżenia ceny, na razie obserwujemy, ale zwróć też uwagę w kamerze, nie chcę za blisko podchodzić.
Poczułam się średnio i gdybym miała coś w koszyku, to pomyślałabym, że to o mnie.
Uważam, że ani ochroniarze, ani ekspedienci nie powinny mówić o jednym kliencie w obecności drugiego.
****
Kupowałam na poczcie koperty, przede mną mocno starsza pani płaciła za jeden znaczek, zdziwiona, że tak drogo.
- Wie pani, ja już tylko wymieniam kartki na święta z moją kuzynką, żeby tradycję zachować, a wszyscy to tylko sms-y albo życzenia przez telefon. My wolimy z kuzynką kartki.
- Ma pani rację, tak miło znaleźć w skrzynce życzenia od bliskich.
Na poczcie jest także stanowisko ubezpieczeń i bank pocztowy. Pani z okienka pyta staruszkę czy ubezpieczyła mieszkanie i szybko recytuje, co i za ile można ubezpieczyć.
- Kochana, ja bym wszystko ubezpieczyła, ale za co? Mnie na leki ledwo starczy...
****
Codziennie czynię obserwacje balkonowe. Zawiesiłam kulę z ziarnami ptaszkom na balkonie, miała być dla sikorek głównie, a tu boje prawdziwe między wróblami, jeden drugiego w ogon dziobie, a sikorki kulturalnie na swoją kolej czekają...
****
Na koniec obserwacje jesiennego nieba, nie miałam przy sobie aparatu, więc zdjęcia zrobione telefonem...
Niebo wygrywa. Tesco nie znoszę(Dziecko roku). Panie pa poczcie ignoruję mimo że wiem, że taka praca. Ptaków nie karmię. Bo równocześnie i koty miały by darmową wyżerkę. Niebo mi się podoba.
OdpowiedzUsuńPamiętam dziecko roku, a do Tesco chodzę bardzo rzadko...
UsuńCiekawe obserwacje:) W naszym otoczeniu tyle się dzieje , że jak się skupimy, poobserwowujemy to często możemy sie zadziwić:):)
OdpowiedzUsuńSuper to niebo "złapałaś"
Jak zorza polarna, prawda?
UsuńLoyal Pat - jak dawno Cię nie widziałam!
UsuńPozdrawiam.
Witaj Joasiu..a wpadłam z powrotem na bloga:):)Pozdrawiam i zapraszam:)
UsuńTak..podobne do zorzy....Fajnego tygodnia:):
UsuńPani na poczcie musi. Poczta czasem wysyła takich tajniaków, udają klientów i słuchają, czy pani w okienku wszystkie zalecienia wykonuje. Zwłaszcza naciągactwo. I jest przykro potem, jak złapią, że nie. Po pensji lecą. A w tesco muszą się jakoś bronic, kupa luda tam kombinuje cuda różne. Takie polowanie z nagonką na cwaniarę :-) Niebo prześliczne, na mróz.
OdpowiedzUsuńCzasami widuję w sklepach rozwalone opakowania itp.
UsuńKlienci bywają różni...
też lubię się rozglądać i dziwić.
OdpowiedzUsuńa kulę powieś - sikorki sobie poradzą - nie musi się o nic opierać - niech dynda w powietrzu - będziesz miała ciekawsze widoki.
Muszę wziąć dłuższy sznurek:-)
UsuńI ja jestem obserwatorką świata, codziennego życia.
OdpowiedzUsuńDo pracy zawsze ta sama droga.
Teraz mijam mało ludzi. Dawniej osoby z psami, zawsze miły uśmiech i "Dzień dobry"- często osób nie znałam. Spotykałam każdego dnia, zatem uważałam, że to miłe, aby się ukłonić.
Mnie bulwersuje wiąz moja sąsiadka, złośliwa od 26 lat, tyle mieszkam w moim bloku.
Pisałam o niej na blogu.
Dokucza, ale jak potrzebuje "łaski", to zawsze bez skrępowania do mnie przychodzi!
Nie mogę zrozumieć także obsługi w niektórych, zwłaszcza małych, nie raz ciasnych sklepach, nie podejdzie sprzedawca. Nie pomoże wybrać, tylko , np rozmawia "namiętnie" przez telefon.
O, telefony komórkowe, wszędobylskie, masakra, zawsze i wszędzie ktoś gada, zawsze koniecznie głośno!
Dosyć narzekań, jest wolna sobota, pora na kawkę:)
Zapraszam:)
Miłego weekendu:)
Gdy sprzedawca nie jest zainteresowany klientem, to wychodzę...
UsuńMorgano, nie odbieram tego jak narzekanie, takie mamy po prostu obserwacje, inne tez bywają:-)
Odpoczynku i dobrego nastroju:-)
Nie lubię takich sklepów, gdzie już od wejścia jestem traktowana jako potencjalny złodziej brrr a są takie - chciałoby się pochodzić dłużej ale za każdym regałem czai się obserwator
OdpowiedzUsuńJa też nie lubię, czuję się nieswojo i mam ochotę zrobić jakiś psikus...
UsuńJesteś osobą myślącą, co do tego nie miałam nigdy wątpliwości, ale i potwierdzasz notką, że nieprawdą jest, że "myślenie nie boli". Czasem aż chce się być bezmyślnym ;)
OdpowiedzUsuńBoże, jak ja Ci zazdroszczę tych wróbli...
To prawda, rzeczywistość czasami przeraża, lżej mają ci, którzy nie widzą, nie słyszą, nie zastanawiają się...
UsuńGdy mam do pracy na 7.00, czyli w środku nocy, uwielbiam patrzeć na ptaki, które całymi chmarami zasnuwają ciemne jeszcze niebo. Wracają z noclegu na pobliskiej Lisiej Górze. Obsiadają czubki drzew i linie wysokiego napięcia, wyglądają jak czarne korale.
OdpowiedzUsuńja obserwuje stada wron i kawek, powracających z kolei na nocleg...trochę przerażające czasami.
UsuńA co do opisanej sytuacji sklepowej, to szczytem nieprofesjonalizmu jest nie tylko taka rozmowa w obecności innego klienta, ale również personelu medycznego przy pacjencie albo nadawanie jednego nauczyciela na drugiego w obecności uczniów.
OdpowiedzUsuńZgadzam się, nawet jednego ucznia nie powinno się obgadywać za jego plecami w obecności kolegów.
UsuńTeż.
UsuńTe cyklamenowe chmury- piękne!!!! Ostatnio wszystkie zdjęcia robię tylko smartfonem.
OdpowiedzUsuńSzkodę trawnikom wyrządza nie tyle brud co ten detergent którym te podłogi myją. Podejrzyj jaka to firma (albo wręcz zapytaj się pracownika) i zadzwoń do tej firmy, żeby pouczyli ludzi, że nie wolno tej wody wylewać na trawnik.
Tu możesz przez 5 pięter łazić z czymś w koszyku, włożyć do niego coś na 4 piętrze, zejść z tym na pierwsze i tam zostawić bo się rozmyśliłaś i nikt nawet okiem nie mrugnie i ogólnie zapłacić w dowolnej kasie, nawet dopiero w parterowej gdy już pokrążysz 2 lub 3 godziny po całym "sklepie", czyli pięciu piętrach wzdłuż i wszerz. A to co mierzysz i ci nie pasuje nawet nie musisz odnosić z powrotem na wieszak- możesz zostawić w przymierzalni.
I tylko jedna myśl mnie prześladuje- kto to wszystko kupi??? Jest wyraźnie nadprodukcja, a nadprodukcja to wiadomo- kryzys zapuka do drzwi.
Miłego;)
Ilekroć szwendamy się z mężem po galerii handlowej powtarzamy zdanie - zobacz, ile jest ubrań, których nikt nie chce, nawet po czwartej przecenie...
UsuńRozumiem, że ręka już lepiej?
Do Tesco rzadko chodzimy częściej do Biedronki lub Lidla. powiem Ci, że ja też tak czasem chodzę między regałami i raz coś wezmę, a potem stwierdzę, że jednak nie biorę i odkładam na miejsce, może mnie też ktoś obserwuje?
OdpowiedzUsuńPoczty ogólnie nie lubię, ciągle kolejki i na 7 stanowisk raptem dwie panie, które też jakoś mało zaangażowane są w swoją pracę.
Niebo piękne zwłaszcza to zdjęcie powyżej, u nas kiedyś przybrało taki brunatny kolor nad lasem, że wyglądało jakby drzewa były pomarańczowe, ach szkoda, że mój telefon tego nie przedstawił tak rzeczywiście, bo widok był naprawdę mega :)
Obserwacje zwierząt bywają ciekawe, ja czasem też lubię popatrzeć, a najczęściej na swoje rybki w akwarium, one też potrafią mnie zadziwić :)
Nie wiem co jest z tą pocztą, wszędzie i o każdej porze kolejki...
UsuńCzasami trudno na osiedlu zrobić zdjęcie, bo ciągle coś zasłania, za miastem łatwiej:-)
Duże akwarium z ciekawymi okazami to prawdziwe kino, Agnieszko:-)
Dzisiejsze telefony robią cudne zdjęcia - to różowe niebo jest boskie. Niepotrzebny aparat! Jotka, zawsze podziwiałam twój zmysł obserwacji. Twój blog jest najlepszym dowodem na to, że dzieje się mnóstwo tylko trzeba to widzieć i umieć potem wykorzystać. Pozdrawiam ciepło w ten mroźny dzień :)
OdpowiedzUsuńOj, mroźny, wróciliśmy z długiego spaceru, więc obiad smakował bosko:-)
UsuńDzięki Iwonko :-)
Takie obserwacje faktycznie mogą prowadzić do różnych wniosków, rozmyślań itp.
OdpowiedzUsuńBardzo podoba mi się zdjęcie z tą różową chmurą. :)
Spraw jest z tego co wiem kilka. Dlatego też nie mam pojęcia kiedy i czy w ogóle może dojść do odbudowy relacji rodzinnych. Czas pokaże.
Pozdrawiam!
Na siłę niczego się nie naprawi...a może i nie warto?
UsuńSuper są twoje historyjki Asiu i masz rację, podlewane taką wodą może trawie zaszkodzić, ludzie nie myślą...Bardzo podobało mi się o ptaszkach.Jednak sikorki to kultura:)Miłej niedzieli.
OdpowiedzUsuńNo nie myślą, przecież taka woda powinna iść do ścieków...
UsuńDzięki, Jolu:-)
Bardzo ciekawe obserwacje poczyniłaś. Nie lubię chodzić na pocztę,ale czasami jestem zmuszona tam iść.W sklepach,także często chodzę miedzy regałami i odkładam na półkę nieprzemyślany towar. Niebo jest urocze,ptaki także dokarmiam.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
Na poczcie zawsze są kolejki i coraz droższe usługi, niestety...
Usuńoj ci ochroniarze! Jakiś czas temu razem z koleżanką byłam w H&M i ochroniarz cały czas chodził za nami. Było to tak krępujące, że postanowiłyśmy wyjść z tego sklepu i zakupy się skończyły...
OdpowiedzUsuńPiękne te ostatnie zdjęcia :)
W takich sytuacjach też raczej wychodzę, kiedyś wyszłam z jakiejś drogerii, bo ochroniarz wisiał mi na plecach...
UsuńWitaj, Jotko.
OdpowiedzUsuńPonoć starożytni Grecy z takiego waśnie płomiennego nieba wysnuli wniosek, że to Zeus harcuje po nim swoim ognistym rydwanem:)
Obsłudze komentującej zachowania i wygląd klienta po prostu brak profesjonalizmu i etyki zawodowej:( I to nie tylko w sklepach.
Kiedyś stałam się "główną atrakcją" salonu kosmetycznego, bo uczennica zawołała wszystkie koleżanki (to był duży salon z kosmetyczką, fryzjerkami i manikiurzystką), żeby pokazać im jakieś niedoskonałości mojej skóry, które okazały się być mikroskopijnymi plamkami pigmentu źle zmytej farby do włosów w tymże salonie. Poczułam się naprawdę fatalnie pod obstrzałem tylu zaciekawionych spojrzeń, choć miałam wtedy zaledwie dwadzieścia lat. I co z tego, że "moja" stała kosmetyczka obsztorcowała praktykantkę. Poczułam się tak niekomfortowo, że więcej tam nie poszłam:)
A do zachowań bardzo mnie irytujących należy nieoddzielanie swoich zakupów poprzeczką po wyłożeniu ich na taśmę. Nie wiem, czemu ludzie tego nie robią, przecież to sygnał dla następnego klienta, że może układać swoje produkty. I tylko w Polsce spotykam się z "pospieszalskimi", którzy nie raczą poczekać, aż poprzednik wypakuje się do końca. Nie mówię o sytuacji, gdy ktoś ma kilka produktów, ale o porządnych zakupach, które trzeba na małej powierzchni układać później w koszmarne ruchome piramidki i przy każdym podjeździe taśmy łapać wszystko, co się zsuwa:(
Pozdrawiam:)
Nie zazdroszczę Ci takiej sytuacji u kosmetyczki, ale ja miałam podobnie w szpitalu...
UsuńA mnie irytuje pośpiech przy kasie, kasjerka nie pozwala się spakować, a już na mój towar leci towar następnego klienta...najlepiej płacić dopiero po zapakowaniu swoich zakupów.
Miłej niedzieli, Leno:-)
Szpital chyba jeszcze gorszy, więc też współczuję.
UsuńA niedziela była bardzo miła, bo wreszcie się wyspałam - dziękuję:)
Pozdrawiam:)
Mam podobne skojarzenia co do ochroniarzy w sklepach. Rażą mnie np. ochroniarze w sieci sklepów Rossmann, siedzący obok kas i patrzący na klientów jak na potencjalnych złodziei. Mając monitoring, mogliby robić obserwacje na zapleczu sklepu.
OdpowiedzUsuńTo fakt, ostentacyjne polowanie na złodziei.
UsuńZ drugiej strony wolę to, niż łażenie za klientami...
Strasznie mnie poruszyłaś tą starszą Panią na poczcie.
OdpowiedzUsuńMam ogromną słabość do starszych ludzi, może dlatego, że
zbyt szybko odeszli moi rodzice...
Niebo cudowne, ptaszki też.
W Tesco nie kupuję, a jeśli już to bardzo sporadycznie.
Serdeczności!
Coraz więcej takich staruszek widuję, przypominają mi babcię.
UsuńNie lubię Tesco, jakoś się tam nie odnajduję...
Chyba jest prawdą, że kobiety żyją dłużej...
UsuńAlbo są bardziej sprawne od mężów, bo często
chodzą same...
Najczulszy widok: staruszkowie trzymający się za ręce. :)
Oj tak, mieszkam blisko Domu Pogodnej Jesieni i widuję takie pary:-)
UsuńNa niebie dzieją się tak różne rzeczy i w takim tempie, że często nawet z telefonem można nie zdążyć. Ale Tobie się udało.
OdpowiedzUsuńTo prawda, to drugie zdjęcie było takie, zanim wyjęłam telefon i znalazłam kadr, to niebo było już inne...
UsuńKlik dobry:)
OdpowiedzUsuńNiebo górą! Podoba mi się bardzo.
Do Tesco już nie chodzę. Dwa razy mi podpadli pracownicy. Chociaż do trzech razy sztuka, trzeci raz nie dam się poniżać.
Pozdrawiam serdecznie.
Od paru osób słyszałam, że nie lubią Tesco, coś w tym jest...
UsuńWróbelki to bardzo pocieszne, ale i waleczne ptaszki! Zawsze lubiłam je obserwować. :)
OdpowiedzUsuńMieszkają u nas pod balkonem i martwi mnie, że niegościnne dla sikorek:-)
UsuńBardzo lubię widoki nieba z chmurami, a najbardziej gdy są kolorki. Dlatego uwielbia tęcze i zachodzące słońce ( na wschodzące sie nie załapuję, jestem śpiochem). Mam taka mała nadzieję, że uda mi się zobaczyć zorzę polarną, takie moje małe marzenie.
OdpowiedzUsuńU mnie na wsi nie ma zwykłych wróbli, ale mazurki szaleją , a i sikorki się pojawiły. Może juz czas na wystawienie karmnika? Usciski dla Ciebie!
Mrozy już niezłe były i podobno wrócą, więc może już czas?
UsuńUściski odwzajemniam:-)
Było to dość dawno- kiedyś w Tesco chodził za mną i za moim mężem ochroniarz, co mnie zdenerwowało i zwróciłam mu uwagę, że nie ma potrzeby nas pilnować.
OdpowiedzUsuńWtedy usłyszałam, że już dochodzi godzina zamknięcia sklepu i tylko my zostaliśmy.
Szybko skończyliśmy zakupy i nawet zabraliśmy samochodem kasjerkę mieszkającą w naszym bloku.
Nie dokarmiam na balkonie żadnych ptaków, bo nie opędziłabym się od gołębi, które niesamowicie brudzą balkony.
Na szczęście na razie gołębie się nie pokazują, mam nadzieję, że zmieniły metę, przeganiałam całe lato...
UsuńBardzo ciekawe historyjki :) i można w wielu miejscach nasłuchać się sporo dialogów ;) a zdjęcia przepięknie wyszły :)
OdpowiedzUsuńNa takie fotki trzeba mieć refleks, bo parę sekund i wszystko się zmienia...
UsuńTak jak życie pisze najlepsze historie, tak natura maluje najpiękniejsze obrazy. To niebo jest przepiękne! Na wiatr i mróz:-)
OdpowiedzUsuńA sikorki od ziarna wolą słoninkę;-)
Miłego wieczoru Jotko.
Wiem, ale słoniny w sklepach ani ciut, pytałam, wszystko na smalec przetopili czy co?
Usuńluz, sikorkowe kulki są 2 in 1, tłuszcz i ziarenka... a słoninkę też zresztą trzeba najpierw przetopić, bo kawałek surowej twardnieje na mrozie i sikorki nie za bardzo dają im radę...
Usuńp.jzns :)...
Jak mąż będzie robił smalec to mu trochę wykradnę dla sikorek :-)
UsuńA co byś powiedziała na wizytę u proktologa, który komentował, to co aktualnie robił ze mną nie zważając na obecną w gabinecie jakiejś pani z administracji? :)))) Na poczcie, to teraz można się przede wszystkim nawrócić na jedyną słuszną wiarę:)))
OdpowiedzUsuńWyobrażam sobie, miałam tak w szpitalu u ginekologa, a pan ordynator szkolił studentów, dziś nie zgodziłabym się na coś takiego!
UsuńTo prawda, czasami trudno się zorientować, że jestem na poczcie:-)
U nas Tesco zostało zamknięte ;) ale i tak tam rzadko zaglądałam.
OdpowiedzUsuńNie wiem, co powoduje ludźmi, że tak się zachowują - chodzi mi o niestosowne komentarze. Bezmyślność, brak kultury, wrodzone chamstwo, pośpiech?
Pewnie wszystko razem:-(
UsuńDobrego tygodnia!
Moja historia dopasuje się do tych:
OdpowiedzUsuńByłam niejednokrotnie światkiem tego, jak szef opieprza swojego pracownika. Przy wszystkich, nawet przy klientach.
Pierwsze zdjęcie nieba, zjawiskowe!
Nieładnie, to bardzo upokarzające i niezręczne dla obserwatorów, byłam świadkiem takich scen i wstydziłam się za mojego szefa...
Usuńteż mam tak z wróblami i sikorkami... sikorko są po prostu nieco słabsze i tak to jest... ale u mnie wystarczy dla wszystkich...
OdpowiedzUsuńza to w ogóle ciekawostką jest dla mnie pojawienie się ostatnio wróbli w mojej okolicy, gdyż przez lata wcale ich nie było...
aha... tak dokładniej, to są to wróble mazurki, od szarych różnią tym, że są odrobinkę mniejsze, są odrobinkę ciemniejsze i mają czarną plamkę na policzku...
p.jzns :)...
Nigdy nie wiem co jest czym, podobno jaskółki to też nie jaskółki tylko czyżyki...
Usuńchyba jerzyki?... one faktycznie bywają czasem mylone z jaskółkami, chociaż ich pokrewieństwo jest dość dalekie...
Usuńza to czyżyka można pomylić z niektórymi innymi ptakami, ale z jaskółką?... to tak, jak pomylić kota z psem rasy seter...
Masz rację, ale to wina niskiego ciśnienia, masakra!
UsuńCodzienne obserwacje naprawdę są miłym oderwaniem od rutyny :)
OdpowiedzUsuńSzkoda, że tak niewielu ludzi poświęca im czas...
Dzięki nim możemy czasem sami wysunąć refleksję jakbyśmy my sami się zachowali :)
Pozdrawiam
Prince Of Pain
www.dreaminthedarkness.wordpress.com
Masz rację, takie refleksje nad sobą są nam czasem potrzebne.
UsuńTo prawda, obserwacje bywają ciekawe. Dostarczają wiele informacji i zmuszają do refleksji. Mijają lata świat się zmienia... Czasem za tymi zmianami nadążyć trudno. Serdeczności.
OdpowiedzUsuńOj trudno, jakby człowiek nie pasował do tu i teraz...
UsuńNajpiękniejsze są zdjęcia robione komórką :-))
OdpowiedzUsuńA ile wspomnień z nimi związanych, prawda?
UsuńSłabo robić zakupy w takim sklepie, choć niestety to częste zjawisko. Może dlatego coraz bardziej nie lubię tych dużych sklepów...ech
OdpowiedzUsuńjakoś tak Tesco szczególnie nie lubię...
UsuńJotka dokarmianie ptaków nie jest też najlepsze, ostatnio przeczytałam że zabijamy w ten sposób instynkt przetrwania
OdpowiedzUsuńZałożę sie że gdybyś nie pracowała i ktoś przynosiłby ci do domu pieniądze to
1)primo
Nie ruszałabyś sie z domu
Tylko czekała byś za pieniędzmi
2)nie rozwijałabyś się bo to zabiło twój instynkt
3) Roztyłabyś się
Siedząc w domu i jedząc trudno wzbić się do lotuz
Co do ludzi, to zgoda, ale takie wróbelki czy sikorki to nasi ptasi sąsiedzi, sąsiada nie poczęstujesz?
UsuńNa mnie największe wrażenie zrobiła ta historia ze staruszką...
OdpowiedzUsuńDaje do myślenia, to fakt.
UsuńDużo mam czasem takich ulotnych obserwacji, a to zatrważających, a to zachwycających. Dobrze by było mieć czas i miejsce na chwytanie tych drugich chwil, i może jakieś oswojenie tych pierwszych... Tobie się to tutaj udało. :)
OdpowiedzUsuńTo już takie zboczenie blogowe, coś słyszę, coś dostrzegam i już lampka się zapala!
Usuń