czwartek, 26 grudnia 2024

Szopka u Kasprowiczów

 W ramach duchowego nastrajania się na święta, zawitaliśmy do domu rodzinnego Jana Kasprowicza. Poeta urodził się w Szymborzu pod Inowrocławiem, dziś jest to część miasta. Często chodzimy tam na spacery, choć zimą oddychać trudno, bo domy w większości ogrzewane tradycyjnie i z kominów perfumami nie pachnie.

 Wspomniany dom został niedawno odnowiony i stał się prężnym centrum kultury i sztuki. Organizuje wystawy, warsztaty, spotkania z lokalnymi twórcami. O jednej z wystaw pisałam TUTAJ


Tym razem Dom Kasprowicza zaprosił na otwarcie nietypowej szopki. Scenerią dla postaci wyrzeźbionych w drewnie są znane inowrocławskie zabytki.
Na wejściu wita nas ludowa choinka, ubrana w ozdoby ze słomy, bibułki, orzechów i wstążek. 
Pilnują jej portrety wieszcza Jana i jego matki Józefy z  Kloftów Kasprowiczowej.


Opiekunka Domu częstuje piernikami, chętnie opowiada o autorach szopki, zaprasza do przypomnienia sobie życiorysu i twórczości Jana Kasprowicza z prezentacji multimedialnej, bardzo ciekawej swoją drogą.
Na zdjęciu powyżej fragment inowrocławskiej tężni.


Na pierwszym planie wspominany Dom Rodziny Kasprowicza, w którym już siostra poety urządziła niegdyś izbę pamięci słynnego brata.


Makieta hotelu Bast, który powstał z inicjatywy Augusta H.Basta, pierwsza wzmianka pochodzi z roku 1864. Do roku 1901 hotel przechodzi kolejne przebudowy, by wreszcie stanąć otworem dla znamienitych gości. Do roku 1939 klientami hotelu bywali: Jan Kasprowicz, Stanisław Przybyszewski, Władysław Sikorski, Stanisław Starzyński, Janusz Kusociński...


Jedna z najstarszych kamienic w mieście, tzw. Złoty Róg czyli dom Czabańskich z 1832 roku, klasycystyczny styl szachulcowy, zdobiona na fasadzie płaskorzeźbami wybitnych Polaków. Płaskorzeźby nie przetrwały jednak II wojny.


Najbardziej znany i najstarszy zabytek , Bazylika Mniejsza czyli kościół "Ruina". Nazwa wywodzi się stąd, że bardzo długo po pożarze w 1834 roku pozostawał w stanie kompletnej ruiny, czyli ściany zewnętrzne i wieżyczki bez dachu. Po odbudowie i awansie do stopnia Bazyliki Mniejszej kościół nadal nazywany jest "Ruiną"


Stajenka z figurami świętej rodziny, zwierząt i pasterzy...


Autorem figur drewnianych jest inowrocławski artysta Jan Szafrański, który zaczął rzeźbić figurki 20 lat temu dla swojej wnuczki. najpierw powstały postaci Marii, Józefa i dzieciatka, z czasem przybywało innych figur. Dziś kolekcja liczy ponad 100 postaci.


Makiety inowrocławskich zabytków wykonane zostały we współpracy z Bractwem Toruńskich Belenistów, które specjalizuje się w sławieniu piękna Torunia w szopkach bożonarodzeniowych i zaprasza chętnych do rozwijania pasji, uczestnictwa w warsztatach i wystawach.

O innych szopkach pisałam TUTAJ

A czy Wy odwiedzacie szopki w święta?

52 komentarze:

  1. Kasprowicza lubię i dobrze, że wspominasz, może się zdarzy zobaczyć.
    Szopkę mamy w Dolinie charlotty. chodziliśmy tak co roku na spacery...we wsiach okolicznych są też szopki, w kurortach nadmorskich. nie przeszkadzają mi ale nie powinno być w nich żywych zwierząt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szopki z żywymi zwierzętami jeszcze się zdarzają, niestety, u nas podobno tez, ale jeszcze nie byłam...

      Usuń
  2. Bodajże w Marsylii w katedrze jest szopka na stałe. Dziwnie się ją ogląda w październiku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja oglądałam ruchomą szopkę w lipcu! W chacie niedaleko Kudowy :-)

      Usuń
  3. Nie dojść, że nie odwiedzam szopek, to na dodatek gdzieś schowałam swoją tak, że jej nie znalazłam w tym roku. A jest naprawdę urocza: wyrzeźbiona z jednego kawałka drewna Święta Rodzina z Dzieciątkiem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szopki. Istnieja dla mnie we wspomnieniach z dziecinstwa. Byly wpisane w okres swiateczny troche szerzej pojmowany. Zwykle podziwialam pasje tworzenia. Podziwiam tez terez choc ogladam tylko za pomoca innych przekaznikow.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś szerzej robiło się szopki, z tego co było pod ręką, czasem dzieciaki chodziły z szopkami po domach i zbierały drobniaki, teraz chodzą w Halloween.

      Usuń
    2. Tymi szopkami pobudzilas mocno wspomnienia. W szkole, w ktorej kiedys pracowalam dzieci przestawialy swiateczne zdarzenia i to nazywalo sie jaselkami. Z czasem obydwa te wyrazy zlaly sie w jedno. W jaselkach chyba sama kiedys uczestniczylam jako pastuszek :)))) z fujarka, na ktorej grac nie umialam. Teraz mnie to cieszy, wtedy raczej nie. Na szopke czekalo sie z wypiekami na policzkach. Pamietam, ze taka grupa zawitala w nasze progi, wszystko zaczelo sie krecic, mowic, jedne figurki wypadaly z dolu wielkiego pudelka, inne wpadaly w czeluscie, gdzies w dol. Nagle swieczka prychnela, zajasniala, zapalila bibulke okna w szopkowej dekoracji i opalila brode jednej kukielce. Gdzies z glebi zabrzmialy siarczyste przeklenstwa :))). W bardziej doroslym zyciu wrocilam do zabawy w pacynki, marionetki, kukielki czyli teatru lalkowego... Do czego beda wracac dzieci wychowane na Halloweenach?

      Usuń
    3. Jasełka to tez fajna sprawa, w naszej szkole co roku siostra zakonna i katechetka przygotowywały ciekawe scenariusze.
      Do czego będą wracać? To zależy od domu. Jeśli robią kostiumy i make up z udziałem rodziców, potem wspólnie omawiają doświadczenia i jedzą słodycze, to tez może tworzyć wspaniałe relacje. Byle towarzyszyć dziecku i wspierać we wszystkim, co robi.
      Bywa, że szkoła, biblioteka, wychowawca przygotowali z dzieciakami fajne rzeczy, a rodzice nie przyszli, bo mieli ważniejsze sprawy...

      Usuń
  5. Ależ perełki odnajdujesz w swojej okolicy :) Gdy byłam mała chodziłam oglądać szopkę z żywymi zwierzętami. Teraz już nawet nie mam kiedy. Cieszę się, że w ogóle z Wigilią zdążyłam..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szopki stoją długo, jeszcze zdążysz, polecam wielką szopkę w Licheniu.

      Usuń
  6. Niektóre szopki mają baśniową scenerię. Miłe jest to, że częstują pierniczkami. ☕

    OdpowiedzUsuń
  7. W moich czasach szkolnych to chyba aż jedna lekcja była poświęcona Kasprowiczowi, no ale ja chadzałam do szkoły za czasów głębokiej komuny. Gdy byłam dzieckiem to zawsze chodziłam z dziadkiem na Warszawską Starówkę i oglądaliśmy szopki we wszystkich kościołach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Kasprowiczu to u nas wiele mówiono, w mieście wiele jest jego śladów. Lubię szopki tradycyjne, te nowoczesne czasami dziwne są...

      Usuń
  8. Bardzo ciekawe miejsce, lubię takie. Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  9. To już tylko ciekawostka niestety, przez kilkadziesiąt lat była we Wrocławiu szopka ruchoma w Kościele Marii Magdaleny na Piasku.
    "Najsłynniejsza we Wrocławiu ruchoma szopka była złożona z ok. 2 tysięcy elementów. Zbudowana w 1967 r. przez ks. Kazimierza Błaszczyka z myślą o osobach niesłyszących. Miała ona oddziaływać na zmysł wzroku i sprawiać radość. Dziś pamiętają o niej tylko najstarsi wrocławianie.
    Ruchoma szopka zniknęła z kościoła w 2021 roku
    Szopka w latach swojej świetności była prawdziwym cudem, który można było oglądać nie tylko w okresie Świątecznym, ale w pozostałe dni w roku. Niestety przez krytyczny stan techniczny elementów konstrukcyjnych i napędzających szopa musiała trafić do magazynu."
    https://gazetawroclawska.pl/znana-w-calym-wroclawiu-ruchoma-szopka-od-lat-kurzy-sie-w-magazynie-mieszkancy-zastanawiaja-sie-czy-kiedys-wroci/ar/c1-18242041
    Ta szopka to była atrakcja nie tylko dla dzieci, ale dzieci podziwiały ją z otwartymi buziami, z niejednym dzieckiem odwiedziłam tą szopkę :) Mieściła się w bocznej kaplicy kościoła w której odbywały się nabożeństwa dla niesłyszących.
    Link do artykuły w którym znajduje się film o szopce
    https://archiwum.wroclife.pl/czas-wolny/co-sie-stanie-z-wroclawska-ruchoma-szopka/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ciekawa historia. Widziałam kilka ruchomych szopek, włożono w nie wiele pracy i talentu, niektóre można oglądać cały rok.
      Szkoda, że opisana przez Ciebie zniknęła...

      Usuń
  10. Z pewnoscia sa w katolickich kosciolach ale nie, nie chodze i nie ogladam.
    U nas, w USA, juz po swietach bo nie ma tu drugiego dnia swiat. Corka i ziec ida dzis do pracy, syn i ja bedziemy leniuchowac. Zaraz po 1 styczen rozbieramy choinke. Jednak co sie liczy to ze jestesmy ze soba, ze syn mogl dolaczyc.
    Milego swietowania jotko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My jeszcze świętujemy, w wielu firmach pracownicy dostali lub wzięli dni wolne i wracają dopiero po 1 stycznia.
      To dobry czas na spotkania z dawno niewidzianymi bliskimi i przyjaciółmi.

      Usuń
  11. Wiem, że szopka jest ważnym elementem bożonarodzeniowej tradycji, ale nie jestem szczególną fanką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię oglądać, bo pomysłowość twórców jest zadziwiająca!

      Usuń
  12. Pięknym zwiedzaniem rozpoczęliście przedświąteczny czas.!
    Jak wiesz staram się zwiedzać i oglądać przeróżne miejsca i wystawy i muzea, ale od pewnego czasu muszę bardzo na siebie uważać więc mniej wychodzę z domu.
    A twórczość Kasprowicza bardzo cenię. Jak jestem pod Tatrami to zawsze zaglądam na Harendę do Muzeum Kasprowiczów.
    Serdeczności Asiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, czasami ograniczenia fizyczne ściągają nas na ziemię, ale na szczęście jest Internet i kontakty wirtualne:-)
      Dbaj o siebie, kochana!

      Usuń
  13. Święta spędziliście w ciekawy I aktywny sposób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak, cały czas gdzieś nas nosi, teraz spowolnimy, bo czekamy na przyjazd wnuka!

      Usuń
  14. Odwiedzałam, ale już dawno mi przeszło. Znudziły mi się i jeszcze to, że nic się tam nie trzyma kupy, wszystko do siebie nie pasuje.

    OdpowiedzUsuń
  15. Piekny wypad , zawsze coś fajnego znajdziecie, u mnie pełna chata ludzi a 2 swieto rewizyta u syna,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie od dziś do niedzieli będzie wesoło, bo wnuk przyjeżdża:-)

      Usuń
  16. Nie przepadałam za zwiedzaniem kościołów, więc i szopek nie oglądałam. Natomiast bardzo spodobała mi się choinka przystrojona w ozdoby papierowe i słomiane, bez użycia tradycyjnych bombek. Niektóre choinki są nimi przeładowane. a to wcale nie dodaje im uroku. Tym bardziej, że większość ma kulisty kształt i często jednolitą barwę, a ja lubię drzewka przystrajane różnorodnie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja choineczka też w tym roku ma tylko słomiane i drewniane ozdoby :-)

      Usuń
  17. kiedyś odwiedzałem takie wystawy, rzecz jasna nie z pobudek religijnych, tylko z turystyczno - artystyczno - estetycznych, bo czasem trafia się naprawdę fajny, pomysłowy projekt, zwłaszcza z ruchomymi elementami, ale teraz, jak się trafi coś takiego, to rzadko i czystym przypadkiem...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, rzadko trafiają się perełki w tym temacie...

      Usuń
  18. Co roku odwiedzamy te najsłynniejsze...;o)

    OdpowiedzUsuń
  19. Klik dobry:)
    W ramach spaceru w pierwszy dzień świąt, obejrzałam szopki we wszystkich kościołach w Chełmie. Zawiodłam się brakiem szopki i ludzi na centralnym placu miasta, który zawsze w święta tętnił świąteczną atmosferą. Było pusto, brudno i brzydko. W tym roku włodarze całą uwagę skupili na przygotowaniach do Sylwestra z tv Republika i pewnie dlatego zrezygnowali z atrakcji świątecznych.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego najlepszego na ten poświąteczny czas i cały nowy rok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Republika kiepsko przędzie, więc pewnie miasto musiało się dołożyć...

      Usuń
  20. What a beautiful and unique tradition at the Kasprowicz family home! The nativity scene sounds like a wonderful blend of art, culture, and history, beautifully reflecting the spirit of the holidays. I hope it was a memorable visit. I invite you to read my new blog post: https://www.melodyjacob.com/2024/12/the-dark-side-of-tipping-culture-when-entitlement-turns-deadly.html

    OdpowiedzUsuń
  21. Ciekawe miejsce i fajnie, że żyje, a nie tylko jest.
    Szopek nie oglądam, jakoś mnie chyba nigdy nie fascynowały i interesowały. Spojrzę i idę dalej. No i nie lubię szopek z żywymi zwierzętami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja lubię podpatrywać różne style i materiały...

      Usuń
  22. Trzy lata po rząd jeździłam na jasełka w Lasach Janowskich, ale w tym roku sobie daruje. Szopek nie oglądam, do muzeów zaglądam chętnie:) No i mnie zaskoczyłaś tym Kasprowiczem, który chyba każdemu się kojarzy z Zakopanem, a on z nizin:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasełek naoglądałam się w czasie pracy w szkole.
      Kasprowicz urodził się na Kujawach, które tez opiewał w swoich wierszach.

      Usuń
  23. Dowiedziałam się od Ciebie, że Kasprowicz pochodził z Inowrocławia. Zawsze myślałam, że był z Zakopanego. 🤔
    Fajna tradycja z tymi szopkami. Z ciekawostek dodam, że pierwszą szopkę zbudował św. Franciszek z Asyżu po swojej pielgrzymce do Ziemi Świętej.
    Serdecznie pozdrawiam i życzę dobrego Nowego Roku 2025 dla Ciebie I Twoich bliskich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W szopkach często odzwierciedlają się dawne tradycje, pomysłowość twórców, a nawet współczesne wydarzenia.
      Kasprowicz był wytrwałym piechurem, przez 10 lat wędrował codziennie 4 km do szkoły, a swoje wykształcenie i zamiłowanie do poezji zawdzięczał matce, ojciec był analfabetą.

      Usuń
    2. Inteligencje, jak twierdzą naukowcy, dziedziczymy po matce. Zawsze się zastanawiałam, jak mądra musiała być mama Archimedesa, Leonardo da Vinci, Tesli czy Eisteina? W tamtych czasach kobiety jednak nie miały tyle możliwości, aby się uczyć, co teraz.
      Dziękuję za ciekawostki, pozdrawiam. 🤗

      Usuń
    3. Prawda? kobiety są niesamowite !

      Usuń
  24. Piękna szopka. :) Ja osobiście nie odwiedzam, chociaż w pobliskim kościele św. Józefa znajduje się szopka naprawdę godna uwagi - wielkie figury, zdobiące cały duży ołtarz. Za dzieciaka dało się mnie wyciągnąć w święta do kościoła, bo właśnie ta szopka. :)

    A ta choinka i ozdoby to już w ogóle cudo. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie choinki pamiętam z dzieciństwa, ale jeszcze były na nich świeczki w specjalnych klamerkach...

      Usuń