środa, 1 lipca 2026

Słowiński kalejdoskop

 Nazbierałam tyle wrażeń z tak krótkiego pobytu, że chyba podzielę wszystko na części, bo szkoda pominąć cokolwiek. Byliśmy w Smołdzińskim Lesie, urokliwej miejscowości na obrzeżach Słowińskiego Parku Narodowego, nad Bałtykiem, ale i między jeziorami Gardno i Łebsko.  Plażą można przejść od Rowów do Łeby. W pobliżu warto zobaczyć wydmę Czołpino i latarnię morską, skansen i punkt widokowy w Klukach, blisko też do Ustki. 

Okolica spokojna, cicha, idealna na spacery lub wycieczki rowerowe. Byliśmy tu 20 lat temu, przybyło domków do wynajęcia, świetne są restauracje i lodziarnie, ale nie ma hałaśliwych miejsc rozrywkowych, więc jeśli lubicie bywać w takowych, to wybierzcie inną miejscowość.


Nocowaliśmy u bardzo życzliwych gospodarzy, kawa pita w ogrodzie, budziły nas żurawie, raz nawet ryk jeleni słyszałam, a widok z okna naszego pokoju wart był milion dolarów.


Dniami obserwowaliśmy lisy i sarenki, nocą mrugała do nas latarnia morska, a wieczorami zioła pachniały jak w rajskim ogrodzie.


Piękne były świty i zachody słońca, mgły snuły się po polach, pół pobytu przestawałam w oknie...


Pierwszego już dnia poszliśmy na plażę by powitać morze, na wieżę widokową wdrapaliśmy się nazajutrz. W mediach ostrzegali przed upałami, a tutaj ranki i wieczory chłodne, upalna zrobiła się dopiero sobota...


Wędrując różnymi ścieżkami, spotykaliśmy nie tylko kapliczki i drogowskazy... ta seksowna blondyna zapraszała do pensjonatu, a obok widoczne miejsce pamięci z datami 11.XI.1918 i 8.V. 1945


Czyż nie pomysłowy stojak pod umywalkę?
Obok lodziarni wystawa starych wojskowych aut, ale i grochówkę z kuchni polowej można było kupić!


Wiele ciekawych miejscowych smaczków i smaków, krzewów różanych i pięknych drzew, dębów, cisów, sosen...


Mała zapowiedź skansenu w Klukach ( kluka, to po kaszubsku kwoka).
Kraina domów w kratkę, zamieszkiwana niegdyś przez Słowińców lub Kaszubów Nadłebskich, o których poczytać możecie TUTAJ


W drodze powrotnej do domu zatrzymaliśmy się w Bytowie, gdzie zwiedziliśmy zamek krzyżacki, a na rynku zjedliśmy pyszne lody, upał ścigał nas niemiłosiernie...

Ciąg dalszy nastąpi!

poniedziałek, 29 czerwca 2026

Zapiski codzienności cz.40

Zanim pojawi się relacja z naszego pobytu nad morzem, nieco drobiazgów z codziennego życia, bo nazbierało się trochę, a niebawem przedawnią się kompletnie...


Książki zamówione w księgarni wysyłkowej, w tym jedna dla wnuka :-)


Mieszkam w pobliżu stawu ,  którym opiekują się wędkarze. W tym roku kolejne pokolenie gęsi odhowanych w środku osiedla. Dobrze się tu czują, a my mamy miłe towarzystwo. 


Kamień znaleziony w Toruniu nad Wisłą, nie wiem co przedstawia rysunek...


Odbyło się u nas trochę imprez plenerowych, jeszcze przed upałami. Wielka scena na łąkach w środku osiedla, można było posłuchać różnych wykonawców. Nie wiem tylko, dlaczego za każdym razem alkohol musi się lać  rzeką, zwłaszcza gdy imprezy do późna....


Zapowiadali upały greckie, więc kupiliśmy taki wentylator, sprawdza się, nie hałasuje, nie był koszmarnie drogi...


W parku miejskim nie tylko festiwal książek, ale i Jarmark Kujawski, przemarsz pań w kapeluszach, Noc Kupały i wianki, występy w muszli koncertowej.


Na głównym stawie parkowym niecodzienny widok - maszyna do usuwania glonów, bo wody stawu strasznie zarosły zielonymi kożuchami. Nie pamiętam wcześniej takiego zjawiska...


W muszli koncertowej kolejna atrakcja, czyli Folk Festiwal. Posłuchaliśmy trochę pieśni, takich w słowiańskim typie, a głosy pięknych chórzystek dobrane idelnie!

Na koniec polecajka - Ania i Arek , którzy zamieszkali w Norwegii, podróżują namiętnie i prowadzą blog Norwegia i reszta świata, zapraszają na wspólne wyprawy, które zorganizują specjalnie dla Was.
Zajrzyjcie, może nabierzecie ochoty?

Trzymajcie się w te upały, wkrótce relacja z wyprawy nad morze.

piątek, 26 czerwca 2026

Dla wytrwałych...

Melduję, że jestem nad morzem, w pięknej krainie między jeziorami Łebsko i Gardno. Nasz domek stoi w trawach, za oknem żurawie i jelenie, z dala słychać kukułkę. Jedynie Internet kapryśny bardzo, ale trudno. Nadrobię wszystko po powrocie. Proszę was zatem o cierpliwość, 

 Tymczasem relacja z tego co  wykleiłam! Zapełniłam czwarty zeszyt, więc dla porządku i z kronikarskiego obowiązku pokazuję. Dziś sporo obrazków - dla wytrwałych , bo i od kolorów w głowie galimatias!











Na razie tyle, co nie znaczy, że koniec!
Dziękuję,  że oglądacie :-)
Uciekliśmy nad morze z dusznego miasta i to był dobry pomysł, aż strach będzie wrócić do tej betonozy!
Miejcie się dobrze i bezpiecznie:-)