sobota, 21 maja 2022

Menonici nad Wisłą

Odwiedziliśmy nowy skansen, stosunkowo nowy, bo otwarty w 2018 roku.

 Olenderski Park Etnograficzny w Wielkiej Nieszawce, bo o nim mowa jest pierwszym w Polsce skansenem poświęconym osadnictwu olenderskiemu. Zagrodę olenderską widzieliśmy już kiedyś w skansenie w Dziekanowicach.

 "Rozwój tego osadnictwa rozpoczął  się w XVI w. Początkowo byli to osadnicy z Niderlandów i Fryzji –  członkowie protestanckiej grupy menonitów, którzy w tolerancyjnym Królestwie Polskim mogli swobodnie wyznawać swoją wiarę. " (tyle przewodnik)

Olendrzy przybywali  na  tereny zalewowe  Żuław i dalej w okolice Torunia, aż po Mazowsze. Z biegiem czasu termin olender/olęder zaczął być używany także w stosunku do  Niemców (luteran).

Menonici zasiedlali tereny niezamieszkane, nieużytki, specjalizowali się w regulacji rzek oraz innych zbiorników wodnych, osuszaniu bagien, świetnie radzili sobie z powodziami, byli bardzo religijni, skromni i pracowici.

Skansen w Wielkiej Nieszawce to 3 pełne zagrody z różnych okresów, oceniane jako najcenniejsze przykłady architektury charakterystycznej dla osadników olenderskich.

Odtworzono także wygląd pól, ogrodów, łąk i dróg między zagrodami, odnaleziono pozostałości cmentarza menonickiego, a wyposażenie domów mieszkalnych jest niezwykle bogate i oddaje świetny obraz życia ówczesnych osadników.


Wiele nagrobków zostało niestety zdewastowanych przez miejscową ludność, bo po 1945 roku olendrzy uciekli z tych ziem, w obawie przed armią radziecką.

Zagrody bogatszych olendrów były świetnie wyposażone, mieli nawet pralki , wędzarnie w kominie i bieżącą wodę w kuchni.



Sypialnie zawsze znajdowały się na piętrze, aby wody wylewających rzek nie zaskoczyły gospodarzy w czasie snu. Z wyglądu surowe, miały wszystko , co konieczne dla wygody mieszkańców.

W salonie, pod licznymi warstwami farby i innych tapet odkryto fragment oryginalnej tapety gospodarzy i takiż wzór odtworzono w całym pomieszczeniu.


Układ pomieszczeń i drzwi w domach olenderskich był taki, że woda powodziowa swobodnie przepływała przez dom, nie zalegała w pomieszczeniach parteru, a ogrodzenie obejścia zatrzymywało szlam i pływające gałęzie drzew.


Ustrojstwo na zdjęciu to pralka z wyżymaczką, kręcenie tymi korbami to była niezła siłownia...

Na początku XXw. budowano nawet pomieszczenia gospodarcze z cegły, a bogatsze domy miały krużganki i ozdobne okiennice.



W kuchni i przedsionku zachowały się ozdobne kafle na podłodze, teraz nieliczne, dawniej pokrywały całą posadzkę.


Stodoły olendrzy budowali ogromne i wysokie, ale sufity robili nisko, bo wszystkie zapasy gromadzono nad sufitami pod dachem, co chroniło zbiory przed powodziami.

Skansen nieduży, ale i wstęp nie przygnębia ceną, a zwiedzanie umila pani przewodnik, która opowiada ciekawie i wyczerpująco. Na miejscu można wygodnie zaparkować i zjeść posiłek na powietrzu, a i toalety to nie sławojki z pająkami, tylko czyste i pachnące pomieszczenia.
Niby drobiazg, ale ważny.

Dla turystów zmotoryzowanych informacja, że do Torunia blisko, a wokół piękne lasy z miejscami do biwakowania.

środa, 18 maja 2022

Wyrzeźbiona muzyka...

 Jak mawiał doktor House ze znanego serialu - po zażyciu pewnych substancji można słyszeć kolory i widzieć muzykę. Nie potwierdzę tego, bo nie zażywam, ale gdy spotkałam wystawę rzeźby ludowej twórców Wielkopolski, to skojarzenie było jednoznaczne - oni wyrzeźbili muzykę!

Każda postać lub grupa postaci to niezwykła energia, radość, muzykę niemal słychać w każdym pociągnięciu dłuta. Prezentowany zbiór nie jest pełny, bo ustawienie niektórych eksponatów uniemożliwiało zrobienie dobrego zdjęcia, ale były tam śpiewające i grające anioły, chóry, kapele i grajkowie przydrożni oraz weselni, ludzie w tańcu, figury i płaskorzeźby, drewno surowe, lakierowane lub malowane.

Nie umiem rzeźbić, ani grać na instrumencie, więc tym bardziej podziwiam pasje ludowych twórców.

1.Grający mnich

2. chórek anielski

3. dziwna kapela

4. anielski chórek i zespół muzyczny 

5. zabawa weselna

6. w drodze na wesele

7. kapela pod krawatem

8. kapela z wąsami

Który eksponat najbardziej do Was przemawia?

niedziela, 15 maja 2022

Majowe kiermasze książki

Maj to nie tylko miesiąc zakochanych.

Odkąd pamiętam, maj był zawsze miesiącem poświęconym książkom i kulturze, kiedyś nosiło to nazwę Dni Kultury, Oświaty , Książki i Prasy.

Dzisiaj spotykamy raczej Targi Książki, Giełdy Antykwaryczne, wyprzedaże okolicznościowe ...

Ja natomiast z sentymentem wracam myślą do dawnych kiermaszy książek, majowych, radosnych, które odbywały się niemal w każdej miejscowości i na które chodziło się całymi rodzinami, jak na festyn.
Na stoiskach kolorowe pachnące książki, papierowe torby z nazwami wydawnictw, kwiaty, balony...
Na ławkach i trawnikach młodzi czytelnicy zachłyśnięci nowościami.

Ceny książek musiały być umiarkowane, bo wracało się z licznymi zdobyczami, a po kiermaszu szliśmy jeszcze  na lody. Czekaliśmy na te dni, bo choć można było kupować książki w księgarni, to jednak na kiermasze przygotowywano specjalną ofertę i dodatkowe atrakcje w postaci zakładek, autografów, z dumą wracało się do domu .

Teraz podobne imprezy bywają, ale mam wrażenie, że głównie w dużych ośrodkach, a i atmosfera nie jest już taka sama, ceny bardziej przygnębiające, niż zachęcające, a klientela raczej wybrana, niż masowa...pandemia ograniczyła takie przedsięwzięcia bardzo.

Dlatego tak cieszą mnie doniesienia o spotkaniach i imprezach dla młodych, gdzie mogą załapać bakcyla czytania, obcowania z książkami i czasopismami. Im wcześniej, tym lepiej!

Czy obok Was odbywają się kiermasze książek, na których można łapać okazje i prawdziwe perełki?