środa, 1 lutego 2023

O niczym...

 

Podobno pisanie o niczym przynosi dobre efekty, a nazbierało się różnych obserwacji, więc może wcale o niczym nie będzie.

Życzyliśmy sobie zdrowia w nowym roku, a tu choroby naokoło, od żłobków poprzez szkoły po zakłady pracy, a do lekarza pod górkę. Sama zrezygnowałam z rejestracji telefonicznej, co skutkowało tym, że szłam do przychodni dwa razy, ale przynajmniej nerwów mniej. 

Jakiś specjalista od lecznictwa naszego powszedniego zasugerował był w mediach, by ludzie pracy skorzystali z urlopu na czas choroby, bo lekarzy mało, kolejki w przychodniach sprzyjają roznoszeniu zarazków, więc pacjencie zostań w domu, a jakby ci się pogorszyło, to na SOR, choć i tu trzeba się ciężko zastanowić, bo podobno pogotowie w większości bez uzasadnienia jest wzywane. Zawsze myślałam, że urlop jest dla odpoczynku, ale czasy się zmieniają.

Dobrej kondycji sprzyja wysypianie się i spacery. Ale jak tu spać, skoro obudziły nas dwa razy w ciągu nocy fajerwerki, bo akurat gdzieś impreza na osiedlu i świętują z rozmachem, a że pół osiedla nie śpi? Czepialstwo. Spacery też nie lepiej, bo albo gołoledź, albo wichury, a słońce to już kompletnie o nas zapomniało, więc wit.D tylko w tabletkach!

Czepialstwem jest także zwracanie uwagi sąsiadom, którzy wypuszczają psa na balkon i ten szczeka(pies oczywista) pół dnia na zewnątrz. Może właściciele w tym czasie sprzątają albo gości przyjmują? Dobrze, że koty nie szczekają, bo na balkonach ich sporo widuję...

Doświadczyłam ostatnio dobroci Anioła w postaci serdecznej koleżanki, która na wieść o mojej chorobie przywiozła mi gołąbki i jagodzianki własnej roboty. Radość niebywała i mąż zadowolony, bo uwielbia gołąbki, tylko jak ja się Jej odwdzięczę? muszę pomyśleć!

(świeżutkie pachnące jagodzianki)

Obejrzeliśmy film "Na zachodzie bez zmian". Obraz na wskroś realistyczny, okrutnie wręcz prawdziwy, dający widzowi namacalne wrażenia zimna, bólu, głodu, operujący takimi środkami, że podziwiam aktorów za poświęcenie w trakcie realizacji filmu, bo nie wszystkie efekty można zrealizować komputerowo.
Cóż można powiedzieć więcej, wobec obecnej sytuacji w Ukrainie i kolejnej rocznicy wyzwolenia obozu w Auschwitz? Bezsens wojny, chore ambicje polityków, ludzie jako mięso armatnie oraz nieprawdopodobne, niepotrzebne i nieuzasadnione   okrucieństwo wobec wroga frontowego i ludności cywilnej. 
Stulecie z hakiem minęło od czasu, w którym dzieje się  akcja filmu, po drodze były jeszcze inne , nawet gorsze wojny i konflikty na świecie i czego nas to nauczyło? jak pokazuje sytuacja międzynarodowa i wojna za progiem, niczego!

Przeczytałam artykuł o zmianach w naszym rodzimym języku oraz o używaniu i nadużywaniu wulgaryzmów. Podobno w jednym z eksperymentów naukowych kazano dwóm grupom uczestników moczyć ręce w lodowatej wodzie. Ci, którym pozwolono używać wulgaryzmów do woli, wytrzymali prawie o połowę dłużej, niż grupa, której zakazano używania brzydkich wyrazów.

Na koniec refleksja na temat biurokracji w Polsce - po co nam cyfryzacja, profile zaufane itp. nowinki, skoro tak naprawdę liczą się setki zaświadczeń i pieczątki, a w ZUSie i innych urzędach nie załatwisz nic bez osobistej wizyty . Skarb państwa za to bogaci się na opłatach od petentów, a za wadliwe decyzje urzędnika nie odpowiada nikt, bo taki mamy klimat...


sobota, 28 stycznia 2023

Stylowa prasówka cz.2

 

Ciekawostek wiele jest wszędzie, ale trudno wyłowić informacje w miarę sensownie podane, bez sensacyjnej otoczki typu: tym żyła cała Polska, skandal w teatrze czy zakonnica w ciąży...

Szperać można długo i z różnym skutkiem, bo obiektywizm i szacunek dla rozmówcy to trudna sztuka.

Jednak najlepsze czasopismo nie zastąpi realnych rozmów czy uczestnictwa w kulturze.

Z czasopism wymienionych w cz.1 wynotowałam jeszcze takie oto nowinki:

Alpaki , znane w Polsce szerzej od 18 lat nazywane są kudłatymi terapeutami, bo maja nie tylko sympatyczny wygląd, ale obcowanie z nimi wpływa kojąco na ludzi starszych, często z demencją czy dzieci dotknięte autyzmem. Na pewno każdy też słyszał o niesamowitych właściwościach wełny z tych zwierząt. Jest ona nie tylko antyalergiczna, ale wyroby z niej świetnie się sprawdzają o każdej porze roku, w swetrze z alpaki na pewno się nie spocisz!

Z zainteresowaniem przeczytałam artykuł o odkryciach i badaniach na temat chorób i zniekształceń szkieletów u dzieci w okresie średniowiecza i nieco później. Archeologia zawsze mnie interesowała, wszelkie artefakty to skarbnica wiedzy wszelakiej, zwłaszcza z wykorzystaniem nowoczesnych technologii. Gdy przedmiotem badań staje się mumia dziecka, dobrze zachowana i w drogim odzieniu, dowiadujemy się wiele o żywieniu i chorobach, sposobach ubierania i pochówku. Śmiertelność dzieci w mrocznych wiekach była wysoka, a i tak te, które przeżyły niemowlęctwo rzadko dożywały dorosłości.
Najczęstsze były niedobory witamin D i C, co skutkowało wieloma zniekształceniami i brakiem odporności. Ponadto dzieci z ubogich rodzin chowane były w mogiłach zbiorowych, tak wiele ich umierało...

Zawsze chętnie słucham lub czytam Adama Wajraka, jestem pod wrażeniem jego wiedzy o przyrodzie i ochronie środowiska. Tym razem zapoznałam się z rozważaniami przyrodnika na temat drzewostanu oraz ekologii zasobów leśnych:
"niech człowiek przestanie się wtrącać, pozostanie współczującym obserwatorem natury i to wystarczy"

(zdjęcie własne)

Nie miałam pojęcia, że w 2016 roku ustanowiono w Wielkiej Brytanii nagrodę imienia królowej Elżbiety II dla utalentowanych brytyjskich projektantów mody. Sama królowa doceniana była za barwne i dostojne kreacje, które odejmowały Jej lat, a na temat królewskich stylizacji Elżbiety II powstała nawet książka  "Our Rainbow Queen" 

Dla zwolenników rozmaitych diet i kuracji niezwykle ciekawy artykuł o powiązaniach dietetyki z genetyką. Okazuje się, że dieta zgodna z naszym genotypem jest jakby skrojona na miarę dla każdego indywidualnie, bo nie istnieje dieta uniwersalna dla wszystkich. Jeśli ktoś idealnie metabolizuje tłuszcze, to nie ma sensu ograniczanie ich spożycia, bo i tak nie schudnie. Z kolei wedle genotypu możemy ustalić u kogo wystarczy ograniczenie liczby kalorii, a kto dodatkowo musi się katować na siłowni...

Na koniec ciekawe informacje na temat współczesnych kół gospodyń wiejskich. Kojarzone kiedyś z paniami w fartuszkach, które zajmowały się głównie kulinariami i kultywowaniem tradycji danej miejscowości czy regionu. Obecnie ich działania to cały wachlarz projektów i pomysłów, od festiwali danego produktu ( Dni Chleba, Festiwal Miodu, jarmarki świąteczne) poprzez morsowanie, rekonstrukcje historyczne aż po rajdy off-roadowe czy pomoc uchodźcom. Utalentowane, sympatyczne, kipiące energią i coraz częściej przyjmujące w swe szeregi także płeć męską:-)

Czy widział ktoś ostatnio słońce?

środa, 25 stycznia 2023

Gościnność


Mawiało się kiedyś: zastaw się, a postaw się!
Ileż to potraw i jakie delikatesy pojawiały się na stołach w polskich domach. Nawet w czasach kartek na żywność nie wypadało przyjąć gości tylko paluszkami!
Byłam świadkiem rozmowy dwóch kobiet jeszcze przed świętami....
- powiedziałam do moich, że w tym roku nie robię Wigilii dla wszystkich, nie mam już siły, więc jak chcą, to niech ktoś z nich zrobi kolację dla wszystkich, albo niech wpadną wieczorem na makowiec
- no i co zdecydowali?
- każdy robi Wigilię u siebie, a nas zaprosili na święta
- no to z głowy, nawet nie musi pani nic gotować
- ale, ale - powiedziałam do męża, że musimy się przed wyjściem z domu najeść, bo u młodych , to pani rozumie, co oni tam ugotują, to już inne pokolenie!

Zmieniają się nam gusta kulinarne, jadamy zdrowiej, mądrzej, próbujemy kuchni innych krajów, eksperymentujemy kulinarnie.
Nawet zmieniają  się sposoby przyjmowania gości czy celebrowania różnych okazji. Wiele zależy od liczebności rodziny , zasobności naszych portfeli i od fantazji organizatora.
Bywają imprezy składkowe, plenerowe - niekoniecznie grillowanie, zaprasza się gości na obiad w lokalu, ale na kawę i deser w domu. 

Widywałam małe mieszkania z aneksem kuchennym, że tylko wodę na herbatę ugotujesz i warzywa umyjesz, bo gospodarz stołuje się na mieście, więc przyjmowanie gości odpada, chyba że zamówi się katering. Wielu młodych tak funkcjonuje, bo wiele też firm oferuje swoim pracownikom dofinansowane obiady w przerwie na lunch.

Nie wszyscy lubią też długie biesiadowanie i jeszcze dłuższe przygotowywanie potraw w kuchni, a i kuchnie bywają bez okna, bez wyciągu, a gospodarz pracując długo w tygodniu, nie zamierza poświęcać weekendu na pitraszenie.

Osobnym problemem bywają gusta i diety gości, a gdy zdarzą się nam zwolennicy kilku różnych opcji, to czasami trudno zaspokoić preferencje żywieniowe wegan, alergików, poszczących, wykluczających, nie łączących...och głowa może rozboleć!  

Trunki wysokoprocentowe to częsty dodatek do przyjęcia, ale gdy goście są kierowcami, warto pomyśleć o drinkach bezalkoholowych i chyba wreszcie wielu gospodarzy respektuje zasadę , by nie namawiać gości do picia alkoholu, jeśli odmawiają takiego poczęstunku.

Przysłowiowa polska gościnność być może odchodzi do lamusa, bo tak naprawdę liczy się atmosfera spotkania i rozmowy, a nie stół uginający się od potraw i szum w głowie...