niedziela, 22 marca 2026

Zapiski codzienności cz.34

Wiosna nieuchronnie za oknami, nawet widziałam kwiaty magnolii w nasłonecznionym ogrodzie. W zapiskach więc i trochę o wiośnie będzie. Najpierw placek z malinami - gdy mąż zobaczył ceny ciast w cukierniach, co nie zawsze przekłada się na jakość, zakupił składniki najlepszego ciasta na świecie i zrobił drożdżówkę z malinami. Zaniosłam kawałek koleżance, która nam też coś podrzuca od czasu do czasu i jedliśmy ten placek kilka dni. Pychota!


Karty art żurnala też trochę nawiązują do wiosny...



Zamówiłam dla wnuka książkę o piramidach i mumiach, jest w niej 80 okienek z ciekawostkami. Mam nadzieję, że mu się spodoba, a nam dorosłym będzie łatwiej opowiadać o tych sprawach  małemu dziecku.



Na ulicy taka niespodzianka, widziany po raz pierwszy OLEJOMAT. Akurat ktoś korzystał. Wrzuca się pełne zużytego oleju butle, a można pobrać puste do ponownego napełnienia.
Sama pamiętam czasy, gdy smażyło się różne potrawy na głębokim tłuszczu i potem dylemat, co zrobić z tym tłuszczem?


Wycieczki marcowe już odbyte, ale o nich będzie osobno.
Najpierw Rogalin i jego prastare dęby, a pogoda była cudna.


Później Toruń i ciekawostka na czasie. Trafiliśmy na przygotowania do halowych mistrzostw świata w lekkiej atletyce, wszędzie flagi, strefa kibica, sportowcy zwiedzający miasto. Wszędzie ochrona i mnóstwo policji. Teraz podglądamy zawody w telewizji i kibicujemy naszym.


Dawno nie byliśmy w Kruszwicy, wprawdzie wieża jeszcze zamknięta, ale Rusałka już szykuje się do rejsów i lody sprzedają!


W parku miejskim seniorzy i dzieciaki żegnali zimę. Kolorowy korowód przemaszerował alejkami parku do stawu, w którym utopiono marzanny. 
Tak tylko się zastanawiam, czy owe marzanny nie powinny być brzydsze, w końcu zimę żegnamy...czyli topimy. A niektórzy palą!


Wiosenne nowości w natarciu, co krok , jak nie krokusy, to ogromne bazie, forsycje już prawie...



Kolejny znaleziony malowany kamień, czyż nie piękny? Też chyba wiosenny!


Pięknej niedzieli i udanego tygodnia Wam życzę :-)


czwartek, 19 marca 2026

Weekend z wnukiem

 Tym razem nie wyjeżdżaliśmy nigdzie, to wnuk zawitał na mini wakacje do dziadków. Odkładane kilka razy, bo albo choroby, albo wyjazdy z rodzicami... Tym razem się udało, odebraliśmy największy skarb i w drogę, dobrze że mieliśmy w aucie czasoumilacze, bo korek z powodu wypadku był długi.


Przerwa w Macu mile widziana dla wszystkich, mimo późnej pory sporo klientów, dzieci też niemało.
W domu mała kolacja, obejrzenie dziadkowych aut z klocków Lego i czytanie przed snem.
Już nie pierwszy raz spotykam się z tym, że dziś dzieciaki nie znają mydła w kostce, wszędzie mydła płynne z pompką. U nas takie i takie, ale gdy wnuk zobaczył mydło w kostce, zapytał: babciu, a co to za gąbeczka?


Sobota zaplanowana w pełni, z małymi  korektami, bo kto to widział, by osiedlowy plac zabaw był zamknięty w połowie marca, gdy na zewnątrz 16 stopni. Nie tylko my odbiliśmy się od zamkniętej furtki, na której wisiała kartka: Zapraszamy wiosną...
Na szczęście jest park miejski , także z atrakcjami.


Park kusi nie tylko urządzeniami do ćwiczenia sprawności i zwinności, ale i płatnymi atrakcjami typu: dmuchańce, popcorn , stragany z balonami itp.
Na szczęście nasz wnuk bardziej zwracał uwagę na kaczki i pędził na hulajnodze, no i czekał cierpliwie na obiecane lody!


Po aktywnościach na świeżym powietrzu, mile widziane aktywności umysłowe. 
Nauka gry w warcaby, gry planszowe grzybobranie oraz drabiny i węże, zagadki, prace plastyczne i filmy edukacyjne.
Zrobiłam sobie powtórkę z nazw dinozaurów i głowiłam się, jak wytłumaczyć maluchowi  proces powstawania mumii, by za bardzo go nie przerazić.

No takie ma zainteresowania. W tym wszystkim milion pytań:
- dlaczego umierały dinozaury?
- czy umarły wszystkie razem czy jeden po drugim?
- czy mumie się ruszają?
- a co jedzą mumie
 - a kto je zabandażował?
Ulubione nazwy - ichtiozaur , archeopteryks, tygrys szablozębny...


Mniej zabaw autami, co było częste wcześniej, teraz wymyślił zabawę w odkrycia archeologiczne i wystawy muzealne. Musieli być i złodzieje kradnący eksponaty!
No i dyskusja o ewolucji i następstwie gatunków, a gdyby tak słoń zmienił się znowu  w mamuta i dlaczego ludzie polowali na mamuty?
Cały czas głowa na najwyższych obrotach!


Ale hitem okazały się krótkie filmiki na kanale youtube, ukazujące temat dinozaurów od pojawienia się na Ziemi po ich wymieranie, na poziomie maluchów właśnie. 
Interesujące były ciekawostki z dziedziny najnowszych odkryć archeologicznych, dla mnie samej niektóre stanowiły nowość. Cały czas nauka się zmienia.

Weekend pełen wrażeń , czułości i opowieści dobiegł końca, ale wkrótce spotkamy się na wyjeździe wielkanocnym i poszalejemy w basenach:-)

Siemanko!

poniedziałek, 16 marca 2026

Co ludzie mają w głowach?

 Małgosia z bloga To Przeczytałam rzuciła kiedyś pytanie - co ludzie mają w głowach? Pytanie miało związek z oburzeniem tych, co oddają książki na regały wymiany, a potem złorzeczą na tych, którzy te książki zabierają i sprzedają... wszak oburzeni pozbyli się ich , chętny szybko  się znalazł, więc o co chodzi?

To pytanie utkwiło mi w głowie i męczyło, bo zawsze znajdzie się moc przykładów na to, co ludzie mają w głowach, gdy robią różne rzeczy.

Poniższe przykłady znam z własnych obserwacji.

1. Pewna pani, często chodziła po okazje do ciucholandu. Zawsze lubiła się targować. Kiedyś chwaliła się znajomym, jak to utargowała sporo z ceny sukienki, bo w przymierzalni zrobiła dziurę żyletką, którą nosi w torebce na podobne okazje. Nie wiem czy dziura była widoczna, nie sprawdzałam...

2. W naszym mieście zdarzają się podpalenia wiat śmietnikowych, podobno w styczniu było nawet kilka podpaleń, sprawcy na razie nie wykryto. Czyżby nietypowa rozrywka piromana? a może działanie na zlecenie? takie wiaty drogie chyba są...

3. Co trzeba mieć w głowie, by buty po spacerze z psem otrzepywać z błota i trawy o świeżo pomalowaną ścianę klatki schodowej lub trzepać wycieraczki o elewację budynku.

4. Kiedyś sąsiadka z bloku miała psa i jego legowisko trzepała na balkonie, z wiatrem wszystko leciało na mój balkon, na którym wisiało pranie...

5. Nie wszyscy lubimy ulotki wrzucane do skrzynek pocztowych, ale żeby wyjmować ulotki, zgniatać i rzucać na posadzkę? na kogo ta złość i kto ma to posprzątać?

6. W blokach są domofony, nosimy przy sobie telefony, a jednak co jakiś czas słychać nawoływanie przez okna. Jeśli nastolatek siedzi w słuchawkach i domofonu nie słyszy, to i wołania z zewnątrz tym bardziej nie....

7. No i co trzeba mieć w głowie, by porysować karoserie aut zaparkowanych przed blokami, gwoździem lub innym narzędziem. Z zazdrości, z głupoty czy bezmyślności?