czwartek, 28 maja 2026

Święto ulicy

 Święto/imieniny ulicy, to imprezy, które wchodzą na stałe do kalendarza wielu miast. I u nas świętowała ulica Solankowa, która prowadzi od rynku do parku miejskiego o nazwie Solanki.

Ulica długa, pachnąca różami, a przy niej wiele pięknych kamienic, w większości odrestaurowanych, a oprócz kamienic: dwa hotele, skwer z pomnikiem Kasprowicza, Muzeum im. Jana Kasprowicza, sanatoria, pensjonaty, restauracje...


Przy wejściu do parku wystawa starych fotografii, powiększyłam zdjęcie dawnej synagogi. Była imponująca i podobno jedna z piękniejszych w Europie.


Program święta ulicy, to spotkania z rękodzielnikami, przedstawicielami uzdrowiska, małe formy teatralne, fotobudki, popisy cyklistów, zabawy dla dzieci. 


Tańczyły dzieci w strojach kujawskich, maszerowała parada dziwnych postaci, wszędzie kolorowo, radośnie, pogoda dopisała...


Cykliści bawili publiczność swymi popisami cyrkowymi, już wsiąść na te pojazdy nie było łatwo...


Zaaranżowano kilka miejsc w stylu retro, by chętni mogli zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie, były stragany z różnościami.


Spotkałam w parkowej alejce dwie przemiłe panie w kapeluszach. Pstryk i zdjęcie gotowe, a potem pyszne lody w uzdrowiskowej lodziarni.
Piękna sobota!

poniedziałek, 25 maja 2026

Mamo...

 


To mój pierwszy tekst dla Ciebie

o Tobie, o mnie, o nas.

Mówiono, że miałyśmy podobne głosy

wszystko inne tak rózne

jak tylko w genach bywa.

Miałaś radar w oku i duszy

nigdy nie zawodził

wyłapywał fałsz i złe intencje.

Gdzie mojej  naiwności do tego cudu...

Byłam podobno dzieckiem miłości.


Obie uczyłyśmy się od siebie

Ty bycia matką, ja bycia córką...

Odeszłaś zbyt wcześnie

jak to matki mają w zwyczaju.

Zabrakło nam czasu 

by nauczyć się siebie do końca.


sobota, 23 maja 2026

Przerwa na art żurnal...

 Trochę się skumulowało wytworów, ale żeby nie było, że same obrazki zamieszczam, to najpierw anegdota z życia. Spacerowaliśmy z mężem wokół jeziora, po ścieżce rowerowej jeździł na hulajnodze nastolatek, w kasku, niezbyt szybko. W pewnym momencie poprosił o podanie godziny, bo nie zabrał z domu telefonu. Mąż podał czas, a ja zdumiona pytam:

-  taki młody człowiek bez telefonu? niebywałe przecież!

- a tak, często zapominam!

- w takim razie gratuluję :-)

- dziękuję, miłego dnia dla państwa!









Znalazłam idealny cytat na nasz głód podróżowania: podróżujemy nie po to, by uciec od życia, ale po to, by życie nam nie uciekło:-)

A co Was motywuje do podróżowania?