wtorek, 10 marca 2026

Witaj, wiosno!

 Pozwalam sobie zamieścić tutaj swój wiersz, napisany na gorąco, zainspirowany nagłym przedwiośniem, które nas miło zaskoczyło i zdjęcia z leśno-parkowych ścieżek. Do prawdziwej wiosny wprawdzie jeszcze daleko, ale już widać wyraźne oznaki, a słońce pieści twarze i dłonie. Niektórzy nawet wyletniają się na krótki rękaw i szorty, ale młodość ma swoje prawa...  

Jeszcze nieśmiało

śnieg ledwie stopniał

za oknem kos cicho kwili,

trawa z szarości

źdźbła swe wynurza

widać zalążki żonkili.

Lód na jeziorze

odpuścić nie chce

lecz słychać na polach

żurawie.

Wschód słońca rychło

zamróz przegania

kaczki buszują na stawie.

Już by się chciało

skrzydła rozwinąć

i tańczyć boso

na łące -

ale to tylko

mrzonka,  życzenie

bo to dopiero

PRZEDWIOŚNIE...


Kwitnie leszczyna, w lesie widać maleńkie paprotki i liście poziomek.




Są i kwiatki, pojedynczo, w grupach i całe polany...tu i tam trawa jeszcze śpi, ale stokrotki już stoją na baczność! 


Oczar zakwitł już jakiś czas temu, trzeba podejść bliżej do krzewu, by te skromne kwiatki zobaczyć:-)


W mrowisku huczy jak w ulu, czerwone mrówki uwijają się jak w ukropie, wszak mrowisko po zimie wymaga remontu! 


Karta z AJ pasująca (chyba) do tematu.

A przy okazji, wszystkim panom, młodym wiekiem i młodym duchem z okazji ich święta życzę, by nas kobiety wspierali . Tylko tyle i aż tyle! 

sobota, 7 marca 2026

Luty też dobry na wycieczki...

 Styczeń był mroźny, ale udało się kilka wypadów za miasto i dalej, a życzyliście mi równie udanego lutego i sprawdziło się! Dobrzy ludzie dobrze życzą! Dziś więc krótka relacja z wycieczek lutowych. Krótka, bo o każdej z odwiedzonych miejscowości kiedyś pisałam , ale i czytelników bloga przybyło, więc chyba każdy coś znajdzie dla siebie nowego. 


Najpierw Toruń. Idąc od Wisły w stronę rynku widać wyraźnie oszronione mury, wszak noc była mroźna, rzeka jeszcze zamarznięta, ale słońce już inaczej operuje, czujemy ciepły dotyk na twarzach.


Fragment murala opowiadającego dzieje Torunia, a historia widoczna tu na każdym kroku, nie tylko w muzeach czy kościołach...


Dawne mury ciągną się wydłuż Wisły. Idąc Bulwarem Filadelfijskim kierujemy wzrok raz w lewo, raz w prawo, bo po obu stronach ulicy piękne widoki - z jednej stare mury, bramy i  hotele, z drugiej rzeka, pomosty widokowe, a barki z kawiarniami wrócą wiosną...


Na głównej ulicy dostrzegłam herby dawnych rzemieślników, jest ich tam sporo, po obu stronach deptaka, zrobiłam zdjęcia tylko niektórych...


Do Torunia zaglądamy często, ale i Pałuki lubimy odwiedzać. I tu jezioro całe skute lodem, ale nie na tyle, by odważyć się na rajd łyżwiarski. Znalazł się jednak śmiałek i szybko zniknął nam z oczu, a jezioro sporych rozmiarów...


Muszla koncertowa w małym parku nad jeziorem, czyż nie jest piękna?
Latem to miejsce tętni życiem, park sąsiaduje z mariną, zbudowaną z funduszy unijnych, otwierają się sezonowe kawiarenki, nad brzegiem jeziora pasą się dzikie gęsi.
Teraz cisza i spokój, nad kanałem tylko kaczki!



Jak Pałuki, to i kompleks pałacowo-parkowy w Lubostroniu. Polecam nie tylko pałac odwiedzić, jest tu także pałacowa restauracja, słynąca z dobrej kuchni.



Do Lichenia też zaglądamy, choć nie po modły w bazylice. Spacerujemy , szukamy ciekawostek, wspinamy się na wysokości dla szerszego krajobrazu, wędrujemy wokół jeziora, z przerwą na kawę i deser w kawiarni Betlejem.


Witraż i płaskorzeźba, które odkryłam ostatnio, a tyle razy tam byłam, to jest właśnie niesamowite...


I znowu Toruń, tym razem Muzeum Etnograficzne i skansen . Szczęście nas nie opuszcza, trafiliśmy na dzień wolnego wstępu! Frajda tym większa, że i skansen udostępniony do zwiedzania, podziwialiśmy panie, które pilnowały eksponatów, a ciepło nie było...


Jedna z ekspozycji w budynku głównym, kolekcja obrazów i rzeźb o tematyce religijnej.
O skansenie chyba napisze osobno, bo jest tego wart!


Na koniec wpisałam kilka słów do księgi pamiatkowe, poczytałam inne wpisy, sporo obcokrajowców!
Jeśli lubicie pisanki, to od 22 lutego do wakacji czynna będzie wystawa pisanek z całego świata!


No i perełka na naszej wyjazdowej liście czyli park i zamek w Gołuchowie, dawna siedziba Czartoryskich, oddana na własność Narodowi.
Oprócz zamku zwiedzić można Muzeum Leśnictwa, dom pszczelarza, Muzeum Przyrodnicze oraz zagrodę zwierząt, gdzie mieszkają dziki, daniele, żubry, koniki polskie.


W ubiegłym roku urodziły się dwa młode żubry, a wszystkie w zagrodzie mają imiona zaczynające się literą P.


Daniele wygrzewały się w słońcu, oswojone ze zwiedzającymi nie zwracały na nas uwagi.


Dziki dostały orzechy, marchew i jabłka, najpierw wyjadły kawałki jabłek, potem dopiero marchew, a najstarszy i największy chrupał orzechy tak, że na sam dźwięk zęby mnie bolały...



W oranżerii wystawa malarstwa, niestety zamknięta, ale przez szklane ściany można zobaczyć obrazy - wspaniałe obiekty i wspaniałe prace!

Tak oto wykorzystaliśmy luty, a przed nami marzec. 
O ile benzyna nie zdrożeje do cen nierealnych i w ogóle będzie dostępna, to zapowiada się sezon wycieczkowy niezły...

Pięknego marca dla wszystkich!

środa, 4 marca 2026

Bawię się świetnie...

Zanim opowiem o wycieczkach w lutym, na gorąco o tym, co życie niesie.

 Spotkałam w sklepie koleżankę z liceum, razem też studiowałyśmy, nie straciłyśmy kontaktu w trakcie pracy zawodowej. Lubimy się. Ja na emeryturze czwarty rok, ona dużo krócej. Rozmowa o tym i owym, głównie wspomnieniowo. Gdy powiedziała, że czasami się nudzi,  zaproponowałam, by w takich momentach zadzwoniła , to umówimy się na kawę, bo ile można pogadać w sklepie między regałami.... 

Nie znam zjawiska NUDA, czasami wręcz czasu brak na wszystko. Teraz pięknie na dworze, to spacery zajmują sporą część mojego dnia, grzech siedzieć w domu, gdy ptaki śpiewają!

W przerwach ogarniam rzeczywistość, bo jeść i sprzątać trzeba, a zajęcia plastyczne i dzierganie na drutach też potrzebują czasu. W poniedziałek wkurzyłam się na stan wejścia do klatki schodowej. Nie ma u nas ekipy sprzątającej, każdy ogrania swoje piętro. Pani z parteru to staruszka, ledwo chodzi, sąsiadów obok nigdy nie ma. Wzięłam więc wiadro, ścierki , wymiotłam piach i pajęczyny aż do piwnicy. Korona mi z głowy nie spadła, a wejście od razu milsze. Dwoje sąsiadów dziwiło się mojej inicjatywie. Może następnym razem ktoś pójdzie w moje ślady? samo się nie zrobi...


Wspomniałam, że wkręciłam się w mandale i wszelkie ich odmiany, szkicuję sobie, oglądając filmy.


Dwie prace ostatnio pokolorowałam i mam obrazki na ścianę do sypialni.
A poniżej kolejne karty z art żurnala, bo nadal powstają, choć mniej intensywnie, bo spacery, wiadomo...






Prawdziwe dzieła sztuki, to jednak sprawka natury, zachód słońca za miastem zawsze zachwyca, wystarczy wyjąć aparat i zrobić fotkę!




Spacerujcie, spacer ma same zalety, wzmacnia odporność i kondycję, układa w głowie, wyzwala ciekawość , a i znajomych spotkać można, nie tylko w sklepie!