Pokazywanie postów oznaczonych etykietą język polski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą język polski. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 września 2023

Zabawne słowa

 

Mówi się, że to język czeski bywa zabawny, śmieszą nas słowa lub całe zdania.

Tymczasem i w naszym języku wiele jest zabawnie brzmiących słów, niektóre być może wyszły lub wychodzą z użycia, inne znane są tylko w pewnych częściach kraju.

Wiele jest słów, które nas śmieszą, ale znamy zasady ich użycia w mowie potocznej, ale co z tymi, które ledwo kojarzymy?

Ciekawe, czy z poniższego zestawu wyrazów wszystkie są Wam znane? Mam nadzieję także na nowe propozycje, bo na ten moment, spisałam wedle własnej pamięci, ale na pewno każdy z czytających coś dorzuci, może wtedy i ja nie będę czegoś kojarzyć?
  • wihajster/dynks (poprawiłam błąd w słowie wihajster)
  • kopystka
  • łapserdak/ancymonek
  • kuciapka
  • farfocle
  • dzyndzel
  • trytytka
  • zygzak
  • kociokwik
  • ciamajda
  • trzpiotka
  • kokota
  • zagwozdka



poniedziałek, 20 czerwca 2022

Babcie mawiały...

Moje babcie Marianna i Stefania znały powiedzonka i przysłowia na każdą okazję. Były żywymi księgami mądrości ludowych, ale nie tylko, także domowych sposobów na różne problemy.
Dziś po prostu idziemy do apteki lub drogerii i kupujemy gotowe specyfiki, które nie zawsze skutkują.

Nieraz żałowałam, że nie zapisałam wszystkich powiedzeń i przepisów, nie mówiąc o wspomnieniach z długiego ich życia.

To, co pamiętam, wpisałam na blogu z nadzieją, że nie zaginie, a być może Wasze babcie też znały jakieś porzekadła, dziś już zapomniane i podzielicie się nimi w komentarzu.

1. Ale masz włosy, jak na Popiardowie żyto...

2. Fryzura, jakby piorun w rabarbar strzelił.

3. Wystroiła się, jak kamienica na przyjazd cesarza.

4. Wyszykowany, jak diabeł do ośpic.

5. Bystry jak woda w klozecie.

6. Nie patrz w lustro, bo diabła zobaczysz.

7. Nie patrz w ogień, bo łóżko zmoczysz.

8. Nie zszywaj dziury na człowieku, bo mu rozum zaszyjesz.

9. Buty z miasta, nogi ze wsi.

10. Tyle zjadł, co kot napłakał.

11. Nie mów dupie, że cię głowa boli, bo będzie rada leżeć.

12. Znak krzyża kreślę, by nam nigdy chleba nie zabrakło.

13. Jaki kto do jedzenia, taki do roboty.

14. Myjcie się dziewczyny, bo nie znacie dnia ani godziny.

15. Trafiło mu się, jak ślepej kurze ziarnko.

16. Modli się przed figurą, a diabła ma za skórą.

17. Gadasz, jak przekupka na targu, tylko ci kosza z jajkami brakuje.

18. Ciebie po śmierć wysłać, to by ten chory długo żył!

19. Kto nie ma miedzi, niechaj w domu siedzi.

20. Wysoki do nieba, a głupi jak trzeba.

Mądrość ludowa zawsze zadziwia,  więc jeśli dopiszecie coś od siebie, to będę wdzięczna.


piątek, 18 lutego 2022

Wyrazy kłopotliwe...


 

Polska języka, trudna języka - jak mawiają obcokrajowcy, ale i dla nas nie wszystko zawsze jest takie oczywiste, zwłaszcza gdy niektórych słów lub sformułowań nie używamy na co dzień.

Skoro możemy uświetnić Dzień Języka Ojczystego, który przypada 21 lutego wybrałam kilka ciekawostek ze Słownika Wyrazów Kłopotliwych .

ALADYN - po arabsku Al ad-Din, więc nie ma uzasadnienia pisownia Alladyn, przyczyną błędu może być skojarzenie z balladą, Balladyną lub Allahem.

BADMINTON - często błędnie używa się nazwy badmigton lub babington, gdy właściwa nazwa pochodzi od rezydencji księcia Beaufortu, gdzie po raz pierwszy grano w te grę w Anglii.

CHURAŁ - nazwa parlamentu w Mongolii, nie mylić z chórem, ani z chorałem.

DWÓCHSETLECIE, rzadziej dwusetlecie, ale nigdy dwustulecie, ani dwieścielecie. Dalej więc : trzechsetlecie, czterechsetlecie itd.

EURAZJA - ale nie Euroazja, gdyż słowo pochodzi od niemieckiego EURASIEN, otworzonego w XIX wieku.

GALL czy GAL? Gall Anonim, od łacińskiego Gallus, a Gal - jako mieszkaniec Galii.

JĘZYCZEK U WAGI - to przenośnie rzecz drobna, ale o decydującym znaczeniu. Błędnie używane jako języczek uwagi, a w wyrażeniu chodzi przecież o ruchoma strzałkę wskazującą wychylenie się wagi towaru.

KAZASKI czy KAZACHSTAŃSKI ? Kazaski dotyczy narodu Kazachów, a kazachstański, Kazachstanu jako państwa.

MANNA - problemy z odmianą łączą się zapewne ze skojarzeniem z innymi rodzajami kasz. Tymczasem manna odmienia się jak panna. Nie kupujemy więc pół kilo kaszy mannej, ale pół kilo kaszy MANNY.

MOL, MÓL, MOLL - mol to termin chemiczny, mól to owad, a moll to termin muzyczny.

NA UMÓR, NA ZABÓJ - mówimy pic na umór, kochać na zabój, ale nigdy odwrotnie :-)

POSIADAĆ, MIEĆ - to często spotykane nadużywanie, gdy stosuje się styl nadmiernie urzędowy.
Posiadamy więc dom, majątek, wiedzę, fortunę, ale mamy brodę, bilet, reumatyzm, autobus ma 30 miejsc.
Podobnie z użyciem określeń mąż, małżonek. Mąż i żona na co dzień.  Małżonek, małżonka np. w dyplomacji - pan prezydent z małżonką.

ZASŁONIĆ firankę - zasłaniamy okno firanką lub zasłaniamy firankę zasłoną. Lepiej użyć zwrotu zasuń firankę lub zasłoń okno.

Zbliżone przykłady można mnożyć, ale nie o to chodzi, by przepisywać słownik...

Podobno najczęstsze problemy naszych rodaków dotyczą słów takich jak:
na razie, na pewno, naprawdę, na co dzień, wziąć, pojedynczy, oryginalny, wyłączać ...


Czy często zdarza Wam się korzystać ze słowników? Ja w razie wątpliwości czasem piszę dwie wersje wyrazu i intuicyjnie wybieram tę, która wydaje mi się prawidłowa, a jeśli nadal mam wątpliwości - wtedy słownik!

piątek, 25 września 2020

Z lamusa

Post dedykuję wszystkim, którzy doceniają piękno i bogactwo języka polskiego. Wiele razy pisałam, że lubię studiować w wolnych chwilach słowniki i podobne wydawnictwa w poszukiwaniu ciekawostek. 
 Nasz język jest żywy, wiele słów zapożyczamy lub tworzymy sami i równie wiele powoli odchodzi do lamusa. Czasami warto je z tego lamusa wydobyć, by im się przyjrzeć.

 

Odźwierny - czasami jeszcze używane słowo, a pochodzi od dźwierze/ odwierać.

 Zzuwać buty - czyli zdejmować, ale słowo zzuwać stosowano tylko do butów .

  Ansa – niechęć, pretensja do kogoś.

  Igrzec – uczestnik zabaw, wędrowny aktor. 

  Konduita – postępowanie budzące zastrzeżenia moralne. 

  Łaknąć – odczuwać głód – dziś używane w przenośni np. łaknąć wiedzy. 

  Mańka – lewa ręka, stąd mańkut czyli osoba leworęczna – ale zażyć kogoś z mańki, to wyprowadzić go w pole.

  Kontent – zadowolony, rad ( ale nigdy kontenty). 

  Sensat – człowiek nadmiernie poważny, silący się na uczoność – dziś określenie używane raczej w znaczeniu osoby doszukującej się we wszystkim sensacji.
 
  Umyślny – goniec, posłaniec. 

  Balwierz – fryzjer. 

  Stora – gruba zasłona nie przepuszczająca światła. 

  Hołubić – jednać sobie czyjeś względy, otaczać opieką, troszczyć się. 

  Grajcarek – dawniej korkociąg (najbardziej mnie zdziwił)
Komu zależy na tym, by utrudniać życie blogerom? 
Stary interfejs bardziej mi się podobał, oswoiłam i już, ale widocznie twórcy blogspota dbają o to, byśmy nie wpadli w rutynę...
Nie zgadzają mi się na przykład daty publikacji postów, a statystyka bloga jest mocno okrojona, ale to drobiazg.
Najbardziej wkurzające są komentarze. Niektóre znikają, innych nie można w ogóle wpisać lub występuje weryfikacja, której nikt z blogerów nie włączał.
A kto decyduje o tym, że nowe wpisy na niektórych blogach pokazują się z opóźnieniem?
Nie ogarniam tego...

wtorek, 8 października 2019

Kurza melodia!

Zapytacie- na co komu taki słownik, jakbyśmy mało słyszeli tej łaciny na co dzień…
Chociażby jako ciekawostka i element naszego, niestety ojczystego języka.
W słownikach ogólnych języka polskiego słownictwo wulgarne zredukowane zostało do małej liczby wybranych haseł. Tutaj autor proponuje słownik wielce kontrowersyjny, ale z drugiej strony nie można udawać, że takie słownictwo nie istnieje lub nas nie dotyczy.

Niech uderzy się w piersi ten, kto choć raz nie zaklął lub nie zwyzywał kogoś, choćby w myślach!

Autor podzielił te niegodne kulturalnych ludzi słowa na 3 kategorie: przekleństwa, wulgaryzmy, wyzwiska.
Przekleństwo jest pojęciem niejednoznacznym i ma co najmniej 3 znaczenia: wartościujące, instrumentalne i wyrażeniowe.
Przykłady:
Matka przeklina córkę, bo ta roztrwoniła wszystkie oszczędności (wartościujące)
Dziadek rzucił przekleństwo na wnuka i ten wyłysiał ( wyrażenie wiary w magiczną moc wypowiadanych słów)
O kurczę, jaka fajna dziewczyna! (wyrażenie emocji)

Wulgaryzm występuje wtedy, gdy mówiący wyraża emocje, przekraczając istniejące tabu językowe.
Co najmniej jedno ze znaczeń podstawowego wyrażenia wulgarnego ma związek z intymną częścią ciała lub czynnością fizjologiczną, a więc z sytuacją, o której nie mówi się publicznie.

Wyzwisko to spontanicznie wypowiedziane wyrażenie ujawniające emocje mówiącego względem adresata. Może być użyte po to, by adresat wiedział o złych intencjach mówiącego i czuł się źle z tego powodu.

Ciekawostką dla mnie były niektóre hasła słownika oraz ich wyjaśnienie:
@ armata – sporych rozmiarów członek męski
@ brzytwa – kobieta o wysokiej sprawności seksualnej
@ 93 przykłady użycia słowa DUPA i 13 ze słowem GÓWNO
@ kurwica – nagła złość
@ napicznik – majtki damskie
@ pierdolnik- głośnik radiowy
@ udupić kogoś – zrobić komu coś złego
@ przydupas – lizus
@ zbuki – zepsute jajka lub jądra męskie
@ skurczygnat – ktoś kogo źle oceniamy

Nie jestem zwolenniczką używania wulgaryzmów, staram się unikać i nie lubię słuchać, ale w pewnych sytuacjach dosadne wyrażenia zawierają w sobie odpowiednią dawkę emocji i trudno znaleźć dla nich grzeczniejsze odpowiedniki…

Zastanawiam się nawet czy istnieją lokalne jakieś przekleństwa, bo męża ciotka z Warszawy często powtarzała - O ty, w kółko golony! a w moich stronach tego nie słychać...

środa, 7 sierpnia 2019

O mowo polska...

Media mają wielką moc, wiec tym bardziej ludzie mediów powinni dbać nie tylko treść, ale i o poprawność językową.
Rozumiem jeszcze, że ktoś popełnia jakieś błędy, każdemu się zdarza - z nerwów, przez roztargnienie, zbyt szybkie mówienie, ale komplikowanie prostych wypowiedzi dziwnymi konstrukcjami stylistycznymi czy niepotrzebnymi wtrąceniami obcymi, to już zbyt wiele.

Są oczywiście różne style wypowiedzi, ale uczono mnie , że najlepsze są proste wypowiedzenia bez zbędnych udziwnień oraz niezbyt długie zdania. Styl oratorski nie zawsze się sprawdza. Nie w każdej sytuacji wypada stosować język gwary młodzieżowej i dziwne skróty myślowe.

Jeśli mam do czynienia z informacjami typu doniesienia medialne o bieżącej sytuacji w kraju i nie tylko, spodziewam się rzetelnego sprawozdania bez udziwnień językowych i bez opinii sprawozdawcy.

Informacje nie staną się też bardziej zrozumiałe, gdy użyjemy fachowego języka, mało dostępnego dla laików w danej dziedzinie. To zostawmy na konferencje i sympozja branżowe.

Od takich niespodzianek językowych nie są wolne zarówno kanały informacyjne, jak i programy poradnikowe, że o dyskusjach na żywo nie wspomnę.

W krótkim czasie udało mi się wynotować kilka takich kwiatków, które pojawiają się najczęściej. Może ktoś z czytających dorzuci swój przykład?

Oto niektóre z moich przykładów:
- fokusować się na target - pani prowadząca program o urodzie
- wow tygodnia i lol tygodnia - artykuł w Internecie
- prowadzić czynności ze świadkiem, zmierzające do wyjaśnienia okoliczności zdarzenia na obiekcie sportowym - program informacyjny
- dwuosobowa grupa strażników miejskich - hit tygodnia jak dla mnie!
- sprawca śmiertelnie ranił ofiarę ostrym narzędziem - chyba zabił?
- potrącenie pieszego ze skutkiem śmiertelnym - zabicie pieszego na pasach!
- strażacy po przybyciu na miejsce zgłoszenia zastali mocno rozwiniętą sytuację pożarową - prawda, że cudne?
- kierujący pojazdem jednośladowym typu hulajnoga spowodował kolizję w ruchu pieszych- świat się zmienia, nie ma co!
(grafika na licencji CCO Public Domain)
- pan minister spotka się z dziennikarzami na krótkim briefingu - czyli co będą robić?
- do wody wpadła osoba na rowerze - a czy na rowerze jeżdżą zwierzęta?
- inna czynność płciowa - kuriozalne, inna od czego?
- pozyskano 40 sztuk dzików - enigmatyczna nazwa na zabicie zwierząt!
- ewakuowano 5 klatek schodowych - ciekawe, jak to zrobiono, a ludzie?
- do zdarzenia zadysponowano karetkę - częste ostatnio, a myślałam, że karetki się wysyła/kieruje na miejsce zdarzenia...

To tylko media, a co dopiero myśleć o języku korporacyjnym czy slangach innych grup społecznych...

Będę wdzięczna jeśli podzielicie się swoimi przykładami:-)

poniedziałek, 21 maja 2018

Słać czy może ścielić?

Kolejna zabawa słownikowa, chyba trzecia na tym blogu, bo jak pamiętacie, w wolnych chwilach grzebię po różnych książkach i szukam ciekawostek.
Tym razem padło na słownik wyrazów trudnych i sprawiających kłopoty.

Tak to jest z niektórymi wyrazami, że wiele osób myli znaczenie podobnie brzmiących słów, zdarza się to nawet osobom odpowiedzialnym za słowo w mediach.
Bywa też, że niby znamy znaczenie, ale wolimy się upewnić, bo inne słowo brzmi niemal identycznie, ale czy na pewno zastosowałam właściwe?
Najprostszy przykład - słać czy ścielić łóżko, sobota robocza czy pracująca?

Wybrałam wyrazy, które ostatnio wpadły mi w ucho, licząc oczywiście, że w komentarzach dopiszecie swoje przykłady, za co będę bardzo wdzięczna.


bluźnić - mówić obraźliwe słowa na temat jakiejś religii lub jej wyznawców, ranić czyjeś uczucia religijne.
bluzgać - używać nagminnie wulgaryzmów w dużej ilości, np. Gość bluzgał na wszystkich i na wszystko.

felerny - czyli posiadający jakieś wady, usterki, np. Zakupiony rower okazał sie nie tylko używany, ale i felerny.
feralny - przynoszący pecha, wypełniony pechowym zbiegiem okoliczności...np. Wreszcie minął ten feralny wtorek.

Poniższy przykład zaczerpnięty z biblioteki, gdzie uczniowie pytani , co chcieliby wypożyczyć, mówią o książce byle jaka, zamiast jakakolwiek.
jakakolwiek - pierwsza z brzegu, bez wskazania autora lub tematu
byle jaka - nieciekawa, bez znaczenia - sens jak najbardziej negatywny.

osławiony - okryty sławą, ale w sensie negatywnym (zła sława)np.Odkryto wreszcie kryjówkę osławionego lidera gangu.
sławetny - sławny , zapisany w dobrej pamięci(znaczenie zdecydowanie pozytywne), np. Monety pochodziły ze zbioru sławetnego numizmatyka i filatelisty.
Szczerze powiem , że mimo tego słownikowego wyjaśnienia nadal mam wątpliwości, bo intuicja podpowiada mi raczej odwrotnie, ale cóż...

protekcjonalny - pobłażliwie wyniosły, pogardliwy, wynoszący się nad innych, np. Posłanka odpowiedziała na zarzuty protekcjonalnie, wręcz niegrzecznie.
protekcyjny - związany z protekcją, chroniący przed konkurencją, np. Zatrudnili go dzięki protekcji kogoś ważnego.

prym - wieść prym czyli mieć przewagę w jakiejś dziedzinie
prymat - to pierwszeństwo czegoś przed czymś
słać – wysyłać posłańca, wici, mgłę
ścielić – porządkować łóżko (regionalnie obie wersje dla łóżka są poprawne, o dziwo!)

sobota robocza czy pracująca? robocza to jakby o ciężkiej pracy, więc mówimy sobota pracująca ( w domyśle pracujemy jednak bardziej na luzie) – obie wersje dozwolone, jak się okazuje, ale jak dla mnie lepiej brzmi sobota robocza jednak.

status - to pozycja i ranga osoby, instytucji
statut - zbiór przepisów i zasad instytucji lub organizacji


sobota, 24 marca 2018

Patrzeć na kogoś wilkiem...

Myślałam, że znam wszystkie frazeologizmy lub ich większość, ale zgodnie z porzekadłem, że człowiek uczy się przez całe życie (i głupi umiera) studiowałam ostatnio słownik frazeologiczny.
Już dawno odkryłam, że studiowanie słowników może być bardzo zajmującym zajęciem.
Okazało się, że niektóre wyrażenia uległy zapomnieniu lub nie znam wcale, może byłam na wagarach, gdy omawiano je w szkole?
A swoja drogą, zauważyłam, jak mało frazeologizmów znają dzieciaki, czyżby w domach nie posługiwano się takimi wyrażeniami? Moje babcie co rusz ich używały, na każdą okoliczność miały odpowiednie zdanie. Ileż to razy słyszałam, że diabeł coś nakrył ogonem, że wujek ma węża w kieszeni, że dziadkowi słoń nadepnął na ucho.
Gdy oglądałam kolejne odcinki turnieju Jeden z dziesięciu zauważyłam, że młodzi ludzie, tak do 30-ki mało znają przysłów i porzekadeł, może dlatego właśnie, że niewiele się ich w domach używa? Tradycje ludowe odchodzą do lamusa?

Jeśli macie ochotę, zapisałam kilka przykładów raczej nieczęsto używanych:
1. oprzeć sprawę o bufet - załatwiać interesy przy kielichu
2. odwiedzić podkasaną muzę - obejrzeć lekki spektakl teatralny, rewiowy
3. wziąć dupę w troki- ulotnić się niespodziewanie, niech inni się martwią
4. choroba dyplomatyczna - symulowanie choroby w celu uniknięcia pracy
5. na fidiaszowa miarę - mówimy tak o kimś niepospolitym, wyrastającym ponad przeciętność
6. przedstawić szeleszczący argument - po prostu wręczyć łapówkę
7. mieć argusowe oczy - wzrok czujny, przed którym nic się nie ukryje...
8. martwa litera - ustawa, zarządzenie przez nikogo nie respektowane
9. jak wisieć to za obie nogi - robić coś z pełnym zaangażowaniem
10. być jak ciepłe kluchy - być mało zaradnym, powolnym, niezorganizowanym.

Będę wdzięczna za Wasze przykłady, może pamiętacie coś ciekawego, czego próżno szukać w słownikach?
Czasem w różnych regionach kraju bywają inne wersje tego samego znaczeniowo wyrażenia.

czwartek, 15 marca 2018

Jak Polak z Polakiem...

W ramach strajku pogodowego zamieszczam coś na wesoło i jem same smakołyki.
Będę grubsza, ale wesoła :-)
Pośmiejcie się razem ze mną!

1. W sklepie mięsnym:
- czy jest mięso mielone?
- mielim
- to ja poczekam
- mielim wczoraj...

2. Spotkanie w urzędzie:
– pan Hieronim zapytany o nazwisko odpowiada, że Sraczka
- oj, rzadkie nazwisko, bardzo rzadkie...

3. Rozmowa wychowawcza:
– zmartwiony Jaś przychodzi do domu z informacją, że wybił szybę w oknie u sąsiadów
- i co sąsiad na to powiedział?
- a brzydkie słowa powtórzyć?
- Nie!
- to właściwie nic nie powiedział...


4. Syn krzyczy do ojca:
- tato, barometr spadł
- o ile?
- jakieś dwa metry...

5. Rozmowa w barze:
- kolego, postaw piwo
- a co, przewróciło się?

6. W sklepie spożywczym:
- czy jest denaturat?
- nie ma
- to poproszę inne wino...


7. Drogówka zatrzymuje kobietę jadącą maluchem:
- i co, przekroczyło się sześćdziesiątkę?
- ależ panie władzo, to ten kapelusz tak mnie postarza...

8. Jedzie pijany facet tramwajem, nagle ocknął się i pyta:
- gdzie ja jestem
- w Łodzi
- to wiem, ale dokąd płyniemy?

9. Na przystanku spotykają się dawne znajome, jedna pyta:
- Masz ty, kochana dom?
- Nie mam
- A chłopa masz?
- Nie mam
- To na co czekasz?
- Na autobus...

10. Ksiądz spowiada gaździnę:
- a nie spaliście to z obcym chłopem?
- proszę księdza,a bo to obcy chłop da pospać?

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Słownikowe cuda.

Lubię czasami zajrzeć do słownika języka polskiego lub wyrazów obcych. Nie czytam ich do poduszki, szukam wyjaśnienia niezrozumiałych wyrazów lub zasad właściwego ich użycia, jak wszyscy. Trochę książek, czasopism i innych tekstów w życiu przeczytałam, a ciągle zdarza mi się trafiać na słowa, których nie znam, nigdy nie słyszałam, a nawet, jeśli brzmienie wydaje się znajome, to znaczenie umknęło.
Człowiek uczy się całe życie, a więc i słownictwo warto wzbogacać, nawet jeśli niektórych wyrazów prawie nie używamy, to zachwyca ich brzmienie lub zadziwia pochodzenie.

Maszop – rybak, członek maszoperii czyli spółki handlowej, okrętowej lub rybackiej w dawnych czasach. W Polsce do niedawna istniały maszoperie na Kaszubach i Helu.

Molino – tkanina bawełniana, barwiona lub drukowana, używana na sukienki, poszewki lub prześcieradła.
Leżanina – drewno nadpsute od długiego leżenia w lesie.

Leporello – prospekt, katalog, druk reklamowy w formie tekturowej lub papierowej taśmy, złożonej jak harmonijka i zadrukowanej z jednej lub z obu stron.
(grafika by Eline Gumbert CC BY 3.0 via Wikimedia Commons)

Papatacz – ciastko drożdżowe z rodzynkami i cynamonem.

Osełedec – kosmyk włosów na czubku ogolonej głowy, spotykany niegdyś u Kozaków zaporoskich.
(grafika by Wikimedia Commons CC BY-SA 3.0)

Ombrofob – roślina nie znosząca wody, nawet małego deszczu, rosnąca w klimacie suchym.

Persz – drążek służący artystom cyrkowym do wykonywania skomplikowanych ewolucji cyrkowych.

Czy spotkaliście ostatnio jakieś słowa, które Was zdziwiły?


niedziela, 11 czerwca 2017

Kwieciście lub dosadnie...


Czy zastanowiło Was kiedyś ilu określeń używamy , aby nazwać człowieka, który gada bzdury, postępuje irracjonalnie lub zwyczajnie chcemy mu dać do zrozumienia, że coś jest z nim nie tak?
Pomysł wpadł mi głowy, gdy słyszałam odzywki dzieciaków na przerwie...
Postanowiłam zebrać je razem w takiej ilości, jak pamiętam i sporo tego wyszło, nawet nie przypuszczałam, że aż tyle:
- masz nierówno pod sufitem
- brak ci piątej klepki
- chyba upadłeś na głowę
- masz nie po kolei w głowie
- chyba cie pan Bóg opuścił
- lecz się na nogi, bo na głowę już za późno
- nie masz chyba wszystkich w domu
- a tak poza tym, wszystko u ciebie dobrze?
- a w domu wszyscy zdrowi?
- taa, jasne, a świstak zawija w te sreberka...
- wysoki jak brzoza, a głupi jak koza
- weź młotek i puknij się w czoło
- chybaś się z głupim przez ścianę macał...
- jak rozum rozdawali, to stałeś w kolejce po urodę

Być może ten zbiór nie jest pełen, jeśli pamiętacie coś jeszcze, będę wdzięczna za wasze przykłady :-)
Zastanowić się też warto, ilu określeń używamy dla nazwania wybitnie zdolnych, mądrych i pomysłowych.

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Tititkiem do baby

Ciepłe dni spowodowały wysyp mam i babć spacerujących z dziećmi w różnym wieku. Podsłuchane rozmowy dorosłych z pociechami zawsze napawają mnie zdumieniem lub raczej rozbawiają, bo najczęściej opiekunowie milusińskich zwracają się do nich w dziwnym języku, wzorowanym na dziecięcej nowomowie. W filmie "I kto to mówi" jest fajna scena, gdy babcia malca pochylona nad wózkiem dziwnie ćwierka do malca i niemal gaworzy, a malec dziwi się, że pani przemawia do niego jak do upośledzonego. Jak świat światem dzieci tworzą własne określenia na czynności i przedmioty, ale chyba powinniśmy mówić do nich normalnie, bez zbytniego rozpieszczenia. W końcu nasz język ma być dla dzieci wzorem poprawnego mówienia. Tymczasem mówimy do malców ich językiem, dorośli mówią między sobą inaczej, a panie w żłobku i przedszkolu jeszcze inaczej. Istna kołomyja!
Często słyszy się bowiem takie dialogi:
- O popatrz, jedzie titit, pojedziemy naszym tititkiem do baby. A może chcesz psipsi? Nie bój się tego hałka, nie gryzie!
- Na buju nie idziemy, wracamy do domku, bo Misiu musi dostać am i pójdzie lulu. Potem pójdziemy na inne bujawki .
Z drugiej strony trudno jest czasami zrozumieć nasze dzieci, jeśli tworzą swoisty język zrozumiały dla nich samych. Gdy moim synem opiekowała się moja mama, spisywałam dla niej w specjalnym zeszycie nowe słowa, jakie syn wymyślał, żeby babcia wiedziała co do niej mówi, żeby była na bieżąco.
Długo zresztą posługiwał się pojedynczymi wyrazami, aż razu pewnego, gdy jeździł na grzbiecie taty-konika i mąż udawał, że koń z jeźdźcem wywrócili się, mój syn krzyknął: duła kanini pitala bam!
W jego języku znaczyło to: duży koń przewrócił się na dywan. Dlaczego dywan nazwał "pitala", tego nikt nie wie do dziś.
Kiedyś obejrzałam audycję o nauce mowy u dzieci i padła tam uwaga, że powinno się mówić do dzieci normalnie, językiem dorosłych, bo to przyspiesza przyswajanie mowy. Wyobraźmy sobie, że uczylibyśmy się języka obcego podsłuchując zacytowanych wyżej dialogów lub podobnych...
Jeśli w dodatku innych zdrobnień używają rodzice, a innych dziadkowie, to niezły galimatias.

wtorek, 5 maja 2015

Co poeta miał na myśli...

Czasami trzeba mieć szósty zmysł, żeby sprostać fantazji czytelników, którzy często zmieniają tytuły książek lub nie potrafią zwerbalizować, o jaką książkę lub informację im chodzi. Lata praktyki sprawiły, że jakoś sobie radzę z najdziwniejszymi przypadkami, ale inwencja młodych czytelników nie zna granic.
Podaję tylko te, które udało mi się zapamiętać lub zanotować, inne odeszły w niepamięć.
1. Książka o epoce lodowcowej.
2. O psie, który podróżował pociągiem.
3. Diabeł z 8 klasy.
4. Przygody Filonka, co nie miał ogonka.
5. Nie płacz koziołeczku.
6. Dzieci z Bulerbiny.
7. Puc, pies i coś tam.
8. Ileś tam dni naokoło świata.
9. Zaczarowany ogród.
10. Baśnie pana Andersa.
11. Baśnie braci Grina i Andersena.
12. Dzieci pana Astronauty.
13. Anaruk, chłopiec z Arktyki.
14. Emil ze Smolawii.
15. Jak Wojtek został strażnikiem.
16. Przygody Robinsona Kruzona.
Nie podaję celowo poprawnej wersji, żeby zagadka była ciekawsza. Jeszcze ciekawsze bywają zapytania młodych czytelników poszukujących informacji:
- poproszę książkę o smokach( szukał info o bazyliszku)
- najchudsza książka, jaką pani ma
- książka, jak się robi kompost
- książki o wojnie( ale której?)
- o duchach albo straszne, albo horrory
- o Tuwimie(a może wiersze Juliana Tuwima? no, coś tak)
- słownik frazjologiczny
- po prostu słownik: na pytanie jaki, uczeń wraca do klasy żeby się upewnić
- książka o księżniczce, z niebieską okładką
- taką książkę, jaką wypożyczył wczoraj kolega...
- książka z samymi obrazkami

środa, 31 grudnia 2014

Jak w Matrixie

Każda branża ma swoje naleciałości, zawodowe zboczenia i przywary, ale gdy w wiadomościach występują przedstawiciele tzw. służb mundurowych to mam wrażenie, że znalazłam się w jakimś Matrixie lub co najmniej innym kraju, gdzie ludzie mówią do mnie niby po polsku, ale jakimś dziwnym językiem. Może odbywają szkolenia z komunikacji specjalnej, bo normalnie o zwykłych rzeczach ludzie tak nie rozmawiają. Dotyczy to zarówno policjantów, strażaków, jak i wojskowych.
Przykłady? Proszę bardzo, zaczęłam już zapisywać niektóre wypowiedzi lub ich fragmenty, bo są prawdziwymi perełkami i trzeba trochę czasu, żeby daną wypowiedź przetrawić.
Wszystkie cytuję po zapisaniu wprost z audycji TV:
- po godzinie wykonywania czynności reanimacyjnych przez ratowników nie udało się odzyskać czynności życiowych u poszkodowanego mężczyzny
- mężczyzna po wykonaniu czynności z jego udziałem został zwolniony do domu
- kierujący pojazdem marki opel wykonał niedozwolony manewr skrętu w lewo, przez którą to czynność naraził innych uczestników ruchu na zagrożenie katastrofą w ruchu drogowym
- funkcjonariusze przybyli na miejsce zdarzenia dokonali zatrzymania podejrzanych w celu wyjaśnienia okoliczności zdarzenia
- komisja zbadała wszystkie okoliczności zaistniałego zdarzenia i nie stwierdzono żadnych uchybień w zakresie czynności objętych procedurami
- więźniowie objęci zostali programem uczestnictwa w pracach na rzecz społeczności lokalnej w ramach akcji przywracania osadzonych na łono społeczeństwa
- w ostatnim czasie zmniejszyła się liczba zdarzeń o znamionach przestępstwa, zanotowano natomiast sporo wykroczeń o charakterze chuligaństwa i wandalizmu
Wystarczy tych przykładów, bo już kręci mi się w głowie, a po pewnym czasie muszę przypominać sobie, jak mówi się pozamundurowo.

sobota, 25 października 2014

Dziwnomowa

Chyba tylko w języku polskim zadomowiło się tyle wyrazów zapożyczonych, a raczej słów w mowie codziennej. Pół biedy, jeśli słowa pochodzenia obcego używane są w sposób uzasadniony, ale najczęściej obserwuję jakieś niepotrzebne zastępowanie naszych rodzimych wyrazów takimi, które uchodzą za bardziej trendy ( trendy - zamiast na czasie).
W dodatku zabieg taki stosują często dziennikarze, a więc osoby, których słuchamy co dzień,a ich wypowiedzi winny być wzorem, zwłaszcza dla młodego odbiorcy.
Tak oto słyszę: coach zamiast trener, corner zamiast rzut rożny, fighter zamiast napastnik, event zamiast wydarzenie,cool zamiast wielu przymiotników, celebryta zamiast bywalec. Logistyk kiedyś był zaopatrzeniowcem, asystent pomocnikiem, designer to kiedyś projektant,make-up to po prostu makijaż, a sale to zwykła wyprzedaż.
Nie chodzimy dziś do fryzjera tylko do stylisty włosów, meble kupujemy w salonie, niemieckiego uczymy się nie w szkole tylko w studiu językowym, o restaurację dba menadżer, zakupy robimy w marketach, latem urządzamy garden party.
Nawet nazwy lokali gastronomicznych w małych miejscowościach nie brzmią zwyczajnie po polsku. Wystarczy zacytować nazwy barów i restauracji w moim mieście( ok.70 tysięcy mieszkańców): For You, Sorento, Flow, Cambria, Verona, Penelopa, Casablanca, Savana.