Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gniew. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gniew. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 października 2016

Gniew i wstyd czyli kamyki wybaczenia

Czytając książki czasami zakreślam sobie jakiś fragment, który do mnie szczególnie przemawia. Tak było także w przypadku książki „ Słodycz wybaczenia”. Dostałam ją w prezencie i przyznam, że tytuł kojarzył mi się z romansem, ale gdy zaczęłam czytać, na szczęście dla mnie okazało się, że książka romansem nie jest.
A oto fragment, który mnie oczarował:
„Zawsze sobie wyobrażałam, że życie to taki duży pokój wypełniony świecami. Kiedy się rodzimy, połowa tych świec już płonie. Przy każdym dobrym uczynku zapala się kolejna, dając coraz więcej światła…. Ale później niektóre płomyki gasi egoizm i okrucieństwo…. Na koniec możemy tylko się modlić i ufać , że stworzyliśmy w tym świecie więcej światła, niż mroku…”
W cytowanej książce pojawiły się motywy spotykane także gdzie indziej: wybaczanie, pojednanie, gniew i wstyd. Jedna z bohaterek wymyśliła sobie łańcuszek wybaczenia za pośrednictwem kamyków: jeden kamyk symbolizuje nasz wstyd, drugi gniew osoby, która ma nam wybaczyć.
Jeśli chcemy pozbyć się brzemienia, powinniśmy jeden kamyk odesłać osobie, której wybaczamy, a drugi wraz z kolejnym wysyłamy komuś, kogo o wybaczenie chcemy prosić.
Nie będę streszczać całej książki, jest tam wiele różnych wątków, jest też miłość i są tajemnice. Kogo zachęciłam, przeczyta lub nie.
To, co naprawdę mnie zafrapowało to proces wybaczania, który się tu pojawia co chwilę, w dodatku okazuje się, że gdy nie wszystko w relacjach między ludźmi jest czarno-białe, to nie wiadomo ostatecznie, kto komu powinien wybaczyć.

Oto moja lista pytań, które nasunęły mi się w trakcie lektury, a które może i Was zmuszą do refleksji:
• Czy młodym wiekiem lub impulsem można usprawiedliwić wyrządzoną komuś krzywdę?
• Czy po otrzymaniu wybaczenia jesteśmy w stanie sobie samym wybaczyć, wiedząc, jak wielką krzywdę brzemienną w skutki wyrządziliśmy?
• Czy nasze poczucie winy równoważy poczucie straty u osoby przez nas zranionej i czy można to w ogóle porównać?
• Czy można prosić kogoś o wybaczenie, jeśli nasz czyn wpłynął znacząco na czyjeś życie?
• Czy warto mówić komuś prawdę, ryzykując utratę przyjaźni lub miłości, tym bardziej, że wyjawienie tej prawdy tak naprawdę nic już nie naprawi, a wręcz przeciwnie?
• Czy ofiara musi wybaczyć swojemu prześladowcy tylko dlatego, żeby ów prześladowca mógł umrzeć spokojny?
• Czy chrześcijanie wybaczają łatwiej, bo pomaga im w tym religia?
Wreszcie ostatni , najważniejszy dla mnie problem: czy wybaczenie jest w ogóle możliwe?!
Wysunę tutaj być może szokującą dla niektórych tezę, że wybaczanie to oszukiwanie samego siebie. Dlaczego? Według różnych definicji WYBACZENIE jest to darowanie winy i nie szukanie zemsty na osobie, która nas skrzywdziła – mniej więcej. Nie chodzi o dosłowne definicje.

Nie zawsze musi chodzić przecież o zemstę, szukanie odwetu, darowanie winy też wydaje się oczywiste, ale co dalej? Czy wybaczyć znaczy zapomnieć? Przecież kontaktując się z tą osobą zawsze mam w pamięci jej czyn, utraciłam zaufanie, staję się czujna i zdystansowana, bo nie wiadomo czy incydent się nie powtórzy. A jeśli pamiętam i nie mam zaufania , unikam danej osoby, to czy można nazwać to wybaczeniem? Pamięci nie da się zresetować jak laptopa i zacząć wszystko od nowa… a czy nie jest tak, że osoba, która prosi o wybaczenie ma nadzieję, że po tym akcie wszystko znów będzie jak dawniej?
Czasami są to drobiazgi, ale czasami czyny, których wybaczyć sie nie da, po prostu, bo jeśli mogłabym wybaczyć komuś krzywdę wyrządzoną mnie osobiście, to nie wybaczyłabym krzywdy uczynionej mojemu dziecku czy innej bliskiej osobie.
A nie może być jak dawniej, właśnie ze względu na pamięć: o doznanej krzywdzie, o utracie zaufania, o prawdziwej twarzy przyjaciela…
Można przejść nad zaistniałymi faktami do porządku dziennego, rozmawiać, robić wiele razem z wyboru lub służbowo, ale nic już nie będzie jak dawniej… a więc czy to jest świadome wybaczenie? Jeśli udaję, że nie chowam urazy i podtrzymuję kontakty, bo inaczej nie można, to też jest wybaczenie?
A może po prostu mam zatwardziałe serce i nie umiem wybaczać?
Oczywiście to moje rozważania i przemyślenia, a Wy nie musicie się ze mną zgadzać.