Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ksiązki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ksiązki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 stycznia 2026

Zapiski codzienności cz.30

 Na początek miła niespodzianka, która dotarła z Gdańska. Przesyłka od JoAnny z jej świateczno-noworocznego pobytu. Gdańsk mnie wzywa kartkami, magnesem i zachwytami Joasi nad jej ulubionymi zakątkami. W dodatku zawsze przejeżdża prze moje miasto, może kiedyś wysiądzie w drodze i wypijemy kawę?


Burze zimą rzadko bywają. Miałam okazję zaobserwować jedną rok temu, drugą tego roku, niemal o tej samej porze. Sprawdziłam daty! Na zdjęciach poniżej - widok z kuchennego okna, najpierw ciemność i groźne chmury, idące od północy. Później zawierucha i śnieg stopniowo pokrywał wszystko...


W zimowe dni mój domowy składacz Lego zabrał się za nowy projekt. Prezent gwiazdkowy czekał na dogodny czas, bo gdy człowiek przeziębiony, to nie o klockach myśli.


Kilka paczek klocków, instrukcja grubości książki telefonicznej, stół w kuchni i zaczynamy!


Z każdą godziną przybywało kształtów i ruchomych części...


Wreszcie jest! samochód niczym pojazd z przyszłości!
Składanie zajęło z przerwami 7 godzin, ale jaka satysfakcja!


W życiu bywają sytuacje wesołe i smutne. Pożegnałam ciocię, która zmarła 1 stycznia. Dokładnie rok wcześniej zmarł nasz przyjaciel. Żeby było dziwniej, na pogrzebie dowiedzieliśmy się, że dwa dni po cioci zmarł jej brat. Jeden pogrzeb, podwójny smutek. Stypa w pięknym miejscu. Wrażenie niesamowite, gdy żałobnicy, zmarznięci i zasępieni wchodzą nagle do sali niczym ze świątecznego filmu, pełnej pięknych dekoracji, z cichą muzyką w tle...
Ciarki przeszły po plecach, gdy z głośnika popłynęła piosenka Edyty Geppert - Ech życie, kocham cię nad życie!


Pokrzepieni i rozgrzani, wspominaliśmy zmarłych i odświeżaliśmy rodzinne relacje.
Między innymi po to są stypy.


Kolejne książki czekają na przeczytanie, inny stosik przygotowałam dla koleżanki. Wymiana w gronie przyjaciół, to jak prywatna biblioteka.


Koleżanka przysłała mi zdjęcie domowych pączków, jej siostra robi nie tylko piękne domki z piernika na każde święta, dla siebie i przyjaciół, ale i pyszne pączki w karnawale!
Z sentymentem wspominam pączki mojej babci!


Taki widok na spacerze, usiadły na latarni ulicznej gołębie, niczym tresowane !




Zwyczajowo, kolejne karty art żurnala. 

Trzymajcie się ciepło:-)


środa, 4 grudnia 2024

Byle do świąt...

Byle do świąt, byle do wiosny, byle do wakacji...jak często tak mówimy, wciąż przyspieszając to, co i tak nadejdzie. A przecież żyjemy tu i teraz, i niczego nie warto odkładać na później, ani wybiegać myślami za bardzo w przyszłość, bo za rok, pół roku będziemy przecież starsi.
Warto więc cieszyć się każdym dniem, kolekcjonować miłe chwile, przywiązywać wagę do rzeczy małych, bo wielkie mogą nie nadejść...
Trochę się powtarzam, ale ważne rzeczy i wielekroć przypomnieć nie zaszkodzi.


Umyłam okna, bo nie lubię dekorować mieszkania gdy firany brudne, no i jak to zwykle bywa, zaczął padać deszcz, a mama mawiała - chcesz wywołać deszcz, umyj okna!
Ale nic to, pachnie świeżością i choinka świeci!
Naskakałam się po drabince, a kolana zardzewiały, muszę je rozchodzić, człowiek zapomina o Peselu.


Choineczka w skali mikro, ale cieszy w skali makro!
Kartki na święta wysłane, pierniki kupione, część prezentów w szafie, zacznę chyba słuchać piosenek świątecznych, bo lubię...
ale najbardziej utworów Zbigniewa Preisnera


Wybraliśmy się też do kina, ale nie na Listy do M.
Padło na Gladiatora cz.2
Co tu dużo opowiadać, tego typu filmy nie każdy lubi, różne opinie przeczytacie w Internecie.
Film widowiskowy, emocje wciskają w fotel, ale i wzruszeń nie zabrakło.
Swoją drogą, chciałabym obejrzeć dokument o tym , jak kręcono film, jak powstawały efekty specjalne.
W kinie kameralnie, tylko 10 osób, sala odświeżona i nie trafiliśmy na hałaśliwych widzów.
W dodatku tani wtorek, akurat dla emerytów:-)




Spacer po mieście i odkrywanie świątecznych dekoracji. akurat stawiano choinkę na rynku, wieszano ozdoby i lamki, niektóre sklepy i lokale stroiły się na bogato.


Była też weekendowa wycieczka za miasto, a tam odkrycie świeżej działalności bobrów, zresztą nie pierwszy raz w tym miejscu, a jest to zatoczka na jeziorze z dala od plaży i ruchu spacerowego.
Skąd w jeziorze bobry? Jeziora na tym terenie łączy kanał, którym dostać się można także do rzeki Warty.



Na wycieczce miał być obiadek w pałacyku, ale restauracja zarezerwowana na andrzejkowe harce.
Z obiadku nici, ale dojrzałam w rogu regalik z książkami, a tam zaproszenie do korzystania z zasobów.
Zabrałam więc dwa grube tomiszcza, a przy okazji podrzucę jakieś swoje na wymianę, bo często tamtędy przejeżdżamy.


Czytam teraz cykl sympatycznych opowieści o seniorach, bawiących się w detektywów . Są prawdziwe zbrodnie, jest humor jaki lubię, przyjaźń do grobowej deski , jest po prostu dobra rozrywka.


Oglądam namiętnie angielski  serial Vera na Ale kino+, lubię główną bohaterkę, choć bywa irytująca, lubię klimat angielskich kryminałów.

Co polecam do obejrzenia na Netflixie?
Każdy lubi co innego, ale może coś dla siebie znajdziecie:
Joy - historia badań nad zapłodnieniem in vitro.
Pani Harris w Paryżu - lekki film na sobotę :-)
Reaserching i Cyfrowe ślady - to świetne filmy o poszukiwaniach bliskich dzięki możliwościom Internetu i wyszukiwarek.
Tylko sprawiedliwość - to już nie lekki film, to opowieść o nierównym traktowaniu "czarnych" obywateli USA, zwłaszcza tych, których nie stać na dobrych prawników, a sąd wydaje opinia publiczna.
Gifted - wzruszająca opowieść o manipulowaniu losem dziecka dla zaspokojenia ambicji dorosłych.

To by było na tyle.
Życzę Wam zdrowia i miłego oczekiwania na czas świąteczno - noworoczny.
Dobry nastrój nie przychodzi pocztą, wszystko jest w głowie i sercu!

sobota, 8 czerwca 2024

Zapiski codzienności cz.1

 Zapiski codzienności bywają jak kronika lub pamiętnik, czytane po kilku miesiącach czy latach często zadziwiają nas samych, bo pamięć płata nam figle i trudno pamiętać wszystko. 

Bez zbędnych wstępów i zagajeń:


Kolejny stos do czytania i  nie ostatni, chyba zaraziłam się od pewnej Małgorzaty, co to uwielbia Pragę i znosi do domu tony książek lub od Asenaty. Bo wiecie, książki są jak myszy, wpuść jedną do domu, a przywlecze za sobą inne :-)


Oprócz książek są  też inne przyjemności, jak chociażby wizyta u koleżanki i smakołyki. Likier czekoladowy Mozart nie ma sobie równych, a jaka piękna butelka!


Pozazdrościłam koleżance i też upiekłam placek, tym razem z jeżynami, które zrywaliśmy przy drodze wśród pól i zamroziliśmy zeszłego lata.


Takie malownicze chmury fotografowałam pewnego dnia, gdy krążyły nad miastem burze, chyba ze trzy  i niemal czuło się ciężar wody w tych chmurach...


Kolejny letni sweterek z bawełny na ukończeniu, włóczka niebieska już czeka, druty rozgrzane do czerwoności. Znowu muszę zrobić miejsce w szafie...


Z okazji Dnia Matki piękna niespodzianka od syna i synowej - bransoletka z takich, jakie lubię, delikatna i wybrana z sercem:-)


Na Netflixie obejrzeliśmy polski film o tytule, jak na plakacie. O dziwo, zaskoczył nas pozytywnie, zakupiłam więc kolejne części cyklu, ale w postaci książek. Kiedy to wszystko przeczytam, bo doszły jeszcze lektury z wymiany rodzinnej!


Wybrałam się do parku, a tu Jarmark Kujawski z okazji Dni Inowrocławia. Coroczna impreza z wieloma atrakcjami, z których korzystają także kuracjusze i turyści. W tym roku szczególnie bogata oferta, aż się zdziwiłam.


Stoisk podobno jest około setki, jest co zjeść i wypić, można się ubrać i wymasować, pojeździć kolejką po parku, posłuchać muzyki, a wszystko pod chmurką i w pobliżu kwietnych dywanów oraz fontanny.

A za tydzień w tym samym miejscu uroczystości ku czci królowej Jadwigi, patronki miasta. Kto ma blisko, zapraszam!

wtorek, 20 grudnia 2022

Na finiszu...

 Zanim dobrniemy w przygotowaniach świątecznych do finału, warto pomyśleć o pielęgnowaniu dobrego nastroju, bo pierniki i pierogi w hurtowej ilości nam go nie zapewnią.

Na spacery namawiam zawsze, choćby na wizytę na kiermaszu świątecznym, w miody i ozdoby wszelakie bogatym, a kto zmarznie okrutnie, to i grzańcem się ogrzeje...




Powróciwszy z kiermaszu, można z herbatką zasiąść w fotelu i film świąteczny obejrzeć lub książkę poczytać.


Polecam  serial  z Netflixa Świąteczna burza. Odwołano loty, prom kursuje rzadko, a  każdy z bohaterów, którzy utknęli na lotnisku ma do opowiedzenia swoją historię, mieszają się relacje, wyłażą na wierzch prawdziwe charaktery. To wszystko na tle śnieżycy, lotniskowych procedur i życiowych zawirowań.



Książka Wigilia Małgorzaty to krótka nowela na jedną kawę, pięknie ilustrowana opowieść o samotności, oswojonej, ale nie do końca, bo wystarczy mały epizod, by bohaterka otworzyła się ponownie na świat i ludzi.


Miniatura na jedna kawę głodu czytelniczego nie zaspokoi, ale zawsze można zaopatrzyć się w czasopisma i książki z promocji. Znalazłam małą księgarnię, w której kupiłam książki w cenach od 9 do 11 zł, a miła pani zaprasza już w styczniu na kolejną dostawę lektur w podobnych cenach i nie żeby uszkodzone czy bardzo stare, a i wydawnictwa nie byle jakie.


A najważniejsze, by w tym wszystkim zachować dziecięcą radość i  ciekawość świata, bo wtedy wszystko cieszy i smakuje. Czasami mądry wybór decyduje o magii świąt, może więc zamiast kolejnej potrawy, bez której nie wyobrażamy sobie biesiadowania , zróbmy sobie wieczór rozpieszczania siebie, tak jak lubimy najbardziej!!!

piątek, 6 listopada 2020

Co słychać?

 Miałam pisać o samych przyjemnych sprawach.

Ale jak pisać tylko o radościach, gdy wokół wiele smutku?

Gdy dowiaduje się człowiek, że wśród znajomych covid czyni spustoszenie i epidemię znamy już nie tylko z mediów, to robi się dziwnie...

 Umierają młodzi i starsi, a rodziny zmarłych nie mogą zrobić pogrzebu, bo sami zamknięci na kwarantannie .

Gdy słyszysz, że młodzi nauczyciele przebywają w stanie krytycznym w szpitalu, a rocznego dziecka nie przyjęto na zaplanowany zabieg, bo test covidowy wyszedł dodatni...to zastanawiasz się, kiedy zachorujesz, a może już masz to za sobą, tylko nie widziałeś?

Znajomi zaszczepili się przeciw grypie, ale nie zrobili testów i mąż koleżanki teraz w ciężkim stanie, bo okazało się, że był zarażony, więc szczepionka zadziała jak zapalnik. Gdy przebadano resztę rodziny - tylko najmłodsza dziewczynka miała wynik negatywny.

Do tego wszystkiego brak pokrzepienia ze strony rządzących. Szpital narodowy z fanfarami otwarty, nadal nie przyjmuje pacjentów, oby nie okazał się atrapą. Wyznaczono na szpital covidowy przychodnię rehabilitacyjną, która nie ma nawet warunków sprzętowych i kadry, a pacjenci zostaną bez opieki rahabilitacyjnej...

Jest więcej spraw jak przysłowiowy gwóźdź do trumny, ale na razie wystarczy powodów do wielkiej smuty... 

Wczoraj wieczorem dowiedziałam się o chorobie innej koleżanki, trzymam za nią kciuki, bo nie dość, że zawsze leczyła się na płuca, to jeszcze zmarł jej mąż.

Żeby jednak tak gorzko nie było, zamieszczam fotki z małego wypadu po witaminę D na łono natury...tylko to może nas uratować, mam nadzieję, że lasów i parków nam nie zamkną.




Taką chałupinkę wypatrzyło moje oko. Dach się wali, ale ogrodzenie jeszcze stoi. Wprawdzie mamy jesień, ale widać jeszcze ślady dawnego ogrodu. Ciekawe, kto tam mieszkał, jakie wydarzenia przeżywał i dlaczego chatka samotnie marnieje na obrzeżach miasta? 


Drugi wypad nad jezioro. Na pomoście przysiadły kormorany. Nie lubią ich rybacy i wędkarze, bo zbyt dużo ryb wyjadają, zwłaszcza ze stawów hodowlanych i brudzą strasznie. Widziałam drzewa w parku krajobrazowym, białe i bezlistne od ptasich odchodów.



U mnie zaś trwa wytwórczość swetrów i wzorów, muszę zaopatrzyć się w zapas włóczki, bo grozi nam całkowity lockdown.

Póki co, uzupełniłam zapas lektur na najbliższy czas, gdy przeczytam, napiszę co nieco, ale raczej o wrażeniach, bez recenzowania.



Na koniec taki sympatyczny detal - pojawiły się w naszym mieście takie pojemniki na plastikowe zakrętki - czyż nie lepiej wrzucać zbierane zakrętki do takiego serducha w drodze do pracy, niż do byle jakiego kartonu w jakimś sklepie? 


Rozchmurzcie oblicza  i trzymajcie się mocno zdrowej strony mocy!