Na początek miła niespodzianka, która dotarła z Gdańska. Przesyłka od JoAnny z jej świateczno-noworocznego pobytu. Gdańsk mnie wzywa kartkami, magnesem i zachwytami Joasi nad jej ulubionymi zakątkami. W dodatku zawsze przejeżdża prze moje miasto, może kiedyś wysiądzie w drodze i wypijemy kawę?
niedziela, 11 stycznia 2026
Zapiski codzienności cz.30
środa, 4 grudnia 2024
Byle do świąt...
sobota, 8 czerwca 2024
Zapiski codzienności cz.1
Zapiski codzienności bywają jak kronika lub pamiętnik, czytane po kilku miesiącach czy latach często zadziwiają nas samych, bo pamięć płata nam figle i trudno pamiętać wszystko.
Bez zbędnych wstępów i zagajeń:
wtorek, 20 grudnia 2022
Na finiszu...
Zanim dobrniemy w przygotowaniach świątecznych do finału, warto pomyśleć o pielęgnowaniu dobrego nastroju, bo pierniki i pierogi w hurtowej ilości nam go nie zapewnią.
Na spacery namawiam zawsze, choćby na wizytę na kiermaszu świątecznym, w miody i ozdoby wszelakie bogatym, a kto zmarznie okrutnie, to i grzańcem się ogrzeje...
piątek, 6 listopada 2020
Co słychać?
Miałam pisać o samych przyjemnych sprawach.
Ale jak pisać tylko o radościach, gdy wokół wiele smutku?
Gdy dowiaduje się człowiek, że wśród znajomych covid czyni spustoszenie i epidemię znamy już nie tylko z mediów, to robi się dziwnie...
Umierają młodzi i starsi, a rodziny zmarłych nie mogą zrobić pogrzebu, bo sami zamknięci na kwarantannie .
Gdy słyszysz, że młodzi nauczyciele przebywają w stanie krytycznym w szpitalu, a rocznego dziecka nie przyjęto na zaplanowany zabieg, bo test covidowy wyszedł dodatni...to zastanawiasz się, kiedy zachorujesz, a może już masz to za sobą, tylko nie widziałeś?
Znajomi zaszczepili się przeciw grypie, ale nie zrobili testów i mąż koleżanki teraz w ciężkim stanie, bo okazało się, że był zarażony, więc szczepionka zadziała jak zapalnik. Gdy przebadano resztę rodziny - tylko najmłodsza dziewczynka miała wynik negatywny.
Do tego wszystkiego brak pokrzepienia ze strony rządzących. Szpital narodowy z fanfarami otwarty, nadal nie przyjmuje pacjentów, oby nie okazał się atrapą. Wyznaczono na szpital covidowy przychodnię rehabilitacyjną, która nie ma nawet warunków sprzętowych i kadry, a pacjenci zostaną bez opieki rahabilitacyjnej...
Jest więcej spraw jak przysłowiowy gwóźdź do trumny, ale na razie wystarczy powodów do wielkiej smuty...
Wczoraj wieczorem dowiedziałam się o chorobie innej koleżanki, trzymam za nią kciuki, bo nie dość, że zawsze leczyła się na płuca, to jeszcze zmarł jej mąż.
Żeby jednak tak gorzko nie było, zamieszczam fotki z małego wypadu po witaminę D na łono natury...tylko to może nas uratować, mam nadzieję, że lasów i parków nam nie zamkną.



















































