Pokazywanie postów oznaczonych etykietą procedury. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą procedury. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 września 2020

W oparach...

Obiecałam kilku osobom, że napiszę o pierwszych wrażeniach po rozpoczęciu pracy w nowym roku szkolnym.

Nie jest tajemnicą, że priorytetem covidowej szkoły jest bezpieczeństwo i zdrowie osób przebywających na terenie placówki, reszta schodzi na plan dalszy.

Niedługo wszyscy będziemy chodzić w oparach płynów dezynfekujących, a sens szkoły utonie w oparach absurdu.

Nie wiem od czego zacząć, mam mętlik w głowie od wiecznej dezynfekcji wszystkiego i miliona procedur, które trudno zapamiętać.

Zrobię sobie chyba ściągę, bo gdy pójdę na zastępstwo, to muszę mieć w głowie takie rzeczy jak:
• Do której strefy zaprowadzić uczniów na przerwę i którym wyjściem ich wyprowadzić
• Jak odszukać kolejną klasę, którą muszę zaprowadzić do przydzielonej im sali, bo każda grupa jest w innej strefie
• Gdy uczniowie wracają z przerwy, najpierw muszą skorzystać z toalety i zdezynfekować ręce pod okiem nauczyciela, a będzie to trwało, bo sal na piętrze jest kilka, a toalety dwie (po 4 stanowiska), ciekawe czy ktoś policzył, ile zostanie czasu na naukę...

Jest wiele jeszcze procedur do uszczegółowienia, jak choćby kwestia obiadów, bo nie wiadomo, ile dzieci będzie obiady jadło w stołówce.
Nauczyciel obiadu nie zje, bo musi z klasą przebywać na przerwie, napić się może jedynie wody, herbaty nie zrobi, bo nie ma kiedy i nie ma pokoju socjalnego. Ten został zamieniony w salę lekcyjną, by dzieci nie musiały mieć zajęć do wieczora.

Tam, gdzie uczniowie zmieniają sale, musi być godzina przerwy na dezynfekcję pomieszczenia.
Gdy pada deszcz uczniowie nie wychodzą na korytarz, bo jest zbyt wąski dla zachowania dystansu, siedzą w salach, niezależnie od tego, ile mają lekcji.

Do utrzymania szkoły w reżimie sanitarnym jest za mało pracowników. Połowa pracowników obsługi pracuje rano, przy dezynfekcji pomaga nawet kuchnia, więc do sprzątania całej szkoły po południu zostaje druga połowa obsługi. Nie chcę nawet myśleć, co będzie, gdy zaczną się obiady, mleko i owoce dla uczniów, bo ktoś to wszystko musi roznieść do sal.
Dziś pilnowałam przez kilka minut klasy na prośbę nauczyciela, by ten mógł skorzystać z toalety.

Gdy ogarnę się z rozdawaniem podręczników uczniom, muszę dopasować procedury szkolne do pracy w bibliotece lub odwrotnie…

Nie narzekam, obserwuję i współpracuję. Czasami się dziwię.

Żal mi tylko najmłodszych uczniów, bo nie tak powinien wyglądać ich pierwszy kontakt ze szkołą.
Wszyscy chodzimy w maseczkach lub przyłbicach, uczniom wolno je zdjąć tylko w sali lekcyjnej, gdy zasiadają w ławkach.
Tam, gdzie to możliwe, ławki są pojedyncze.

Przypomniało mi się jeszcze, że obowiązkowa jest także od września segregacja śmieci w szkole, tzn. już od dawna, ale teraz w każdej sali będzie kilka pojemników na surowce wtórne, gdyż za mało mamy pracowników, by poza salami te śmieci segregować...

Starałam się być obiektywna w relacji, może później napisze o różnych dziwnych sytuacjach, które się zdarzają...