Często powtarzam, że nic mnie już nie zdziwi, a jednak ciągle mi się to zdarza.
Jeszcze na wyjeździe dostałam sms-a z wiadomością, że wysłano do mnie paczkę w podziękowaniu za zmianę konta bankowego.
Fakt - konto było starego typu, więc zmieniliśmy, dokładając opcję małych oszczędności lepiej oprocentowanych.
Dawno już mieliśmy taki zamiar, ale najpierw na różne oferty byliśmy za starzy, później za młodzi. W tej kolejności, nie pomyliłam się!
Po odczytaniu sms-a pomyślałam, że pewnie wyślą jakiś brelok lub podobny drobiazg. Zdziwiłam się, gdy napisał kurier, by umówić godzinę dostarczenia. Poprosiłam o zostawienie przesyłki u sąsiadki, która zawsze jest w domu, bo przecież my byliśmy w połowie podroży...
Zdziwiłam się jeszcze bardziej, bo sąsiadka przyniosła sporą paczkę, a w niej całkiem ładny, miękki koc.
Ponieważ koc nie był w mojej ulubionej kolorystyce, podarowałam go młodym, bo mieszkanie urządzili w odcieniach szarości.
Pierwszy raz w życiu zdarzyło mi się coś takiego, nie licząc wygranych lodów znanej firmy (kup jednego, wygraj drugiego lub spróbuj ponownie jeszcze raz). O! jeszcze wygraliśmy kiedyś 200 zł za wysłanie 3 opakowań po czekoladzie i to wszystkie niespodzianki ...
A może Wy macie więcej szczęścia?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przesyłka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przesyłka. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 5 sierpnia 2018
sobota, 9 stycznia 2016
Szperacz przesyłkowy....
Mój towarzysz życia jest namiętnym poszukiwaczem okazji internetowych - o zakupy chodzi oczywiście. Zawsze znajdzie jakąś fajną promocję: a to 2 sztuki w cenie jednej, a to ostatnia para za pół ceny itd. i oczywiście ma szczęście do rozmiarów.
Jest też na tyle sprytny, że jeśli coś z garderoby można przymierzyć w sklepie, on idzie i mierzy, a potem zamawia w sieci.
Nie chciało by mi się. Nie lubię kupować ubrań w necie, jeszcze nigdy nie byłam zadowolona.
Gdy mąż zamówił mi bluzkę (niby w moim rozmiarze), bo brakło mu do darmowej przesyłki to okazało się, że bluzka była za duża i w dodatku 5 zł droższa, niż w sklepie...ale on jest oczywiście zawsze zadowolony, zawsze trafia! A co jest w tym wszystkim dziwnego? To, że ZAWSZE (chociaż to prawie niemożliwe) przeszukuje paczki, kartony, kieszenie nadesłanych ubrań w poszukiwaniu podrzuconej STÓWKI!!! Gdy pytam po co to robi, odpowiada, że nigdy nie wiadomo, może jakaś dobra dusza podrzuciła jakąś gotówkę na następne zakupy? Oczywiście nic nigdy nie znalazł, ale nadal przeszukuje. Fakt, podobno kiedyś ktoś, kupując ubranie w ciucholandzie znalazł w kieszeni 100 euro czy marek jeszcze, nie pamiętam, ktoś inny znalazł jakąś biżuterię, ale zakupy w necie to jednak co innego.
Cóż, każdy ma jakieś dziwactwa, mojego męża nazywam szperaczem przesyłkowym...
Jest też na tyle sprytny, że jeśli coś z garderoby można przymierzyć w sklepie, on idzie i mierzy, a potem zamawia w sieci.
Nie chciało by mi się. Nie lubię kupować ubrań w necie, jeszcze nigdy nie byłam zadowolona.
Gdy mąż zamówił mi bluzkę (niby w moim rozmiarze), bo brakło mu do darmowej przesyłki to okazało się, że bluzka była za duża i w dodatku 5 zł droższa, niż w sklepie...ale on jest oczywiście zawsze zadowolony, zawsze trafia! A co jest w tym wszystkim dziwnego? To, że ZAWSZE (chociaż to prawie niemożliwe) przeszukuje paczki, kartony, kieszenie nadesłanych ubrań w poszukiwaniu podrzuconej STÓWKI!!! Gdy pytam po co to robi, odpowiada, że nigdy nie wiadomo, może jakaś dobra dusza podrzuciła jakąś gotówkę na następne zakupy? Oczywiście nic nigdy nie znalazł, ale nadal przeszukuje. Fakt, podobno kiedyś ktoś, kupując ubranie w ciucholandzie znalazł w kieszeni 100 euro czy marek jeszcze, nie pamiętam, ktoś inny znalazł jakąś biżuterię, ale zakupy w necie to jednak co innego.
Cóż, każdy ma jakieś dziwactwa, mojego męża nazywam szperaczem przesyłkowym...
Subskrybuj:
Posty (Atom)

