Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płyty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płyty. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 stycznia 2021

Muzyka dla oka...

 Wiem, dziwnie brzmi ten tytuł, ale takie było moje pierwsze skojarzenie.

W jednym z seriali o tematyce medycznej pojawiło się określenie, że po pewnych lekach dźwięki się widzi, a kolory słyszy:-)

Ale nie o leki czy zaburzenia zdrowotne tu chodzi. Robiłam porządki w zbiorze płyt z nagraniami muzycznymi i ponownie zachwyciłam się szatą graficzną niektórych edycji.

Nasz zbiór obejmuje płyty kupowane latami z różnych źródeł, niektóre mąż wygrał w jakichś konkursach lub wymieniał się ze znajomymi, część to prezenty na rozmaite okazje.

Oczywiście powie ktoś, że teraz wszystko na kanale youtube, ale tak samo traktujemy książki papierowe i e-booki, są zwolennicy wydań cyfrowych i są inni.



Piękne zimowe wydanie płyt z muzyką Seweryna Krajewskiego i Andrzeja Piasecznego, do każdej edycji książeczka z tekstami i to nie byle jaki śpiewnik, ale estetyczna, bogato ilustrowana edycja.



Tu przykłady prawdziwych perełek, bogato zdobione okładki, a wygląd krążków płytowych spójny z grafika okładek, no miód na serce i uczta dla oka.




Podobna spójność i dbałość o szczegóły zachwyca w przypadku cyklicznych wydań muzyki poważnej, popularnej twórczości instrumentalnej czy koncertów nagrywanych na żywo.
Nawet znalezienie poszczególnych egzemplarzy na półce w wielości zbioru nie sprawia trudności, bo płyty rzucają się w oczy.



Zdarzają się także edycje dla miłośników minimalizmu lub oryginalności, jak np. płyta CD w puszce czy kartonik stylizowany na solidny metalowy sejf...



Ostatni nabytek to prezent gwiazdkowy dla męża - koncert Bruce'a Springsteena w londyńskim Hyde Parku, edycja okładki w nieco większym formacie, jak zwykle bogato ilustrowana, z informacjami o szczegółach organizacji koncertu.

Pomyśleć, że kiedyś nagrywało się na zwykłe płyty jakieś składanki, albo kupowało z niewiadomych źródeł wymarzone koncerty,  a okładkę do plastikowego pudełka na krążek trzeba było sobie wydrukować samodzielnie i to często w wersji czarno-białej.

Teraz to uczta nie tylko dla ucha, także dla oka, a nawet dotyku, bo szperanie w takich cackach to prawdziwa przyjemność dla wielu zmysłów!


środa, 19 października 2016

Dwie uczty...

Nie będzie o jedzeniu, bo o ucztach duchowych chcę napisać. Zamówiliśmy w Internecie dwie płyty Blu-Ray z koncertami jakże różnych wykonawców.
Pierwsza płyta to koncert Andre Rieu z orkiestrą, zarejestrowany w Maastricht. Co urzekającego jest w tym nagraniu? Genialny dyrygent, świetna orkiestra, soliści z całego świata, międzynarodowa publiczność i różnorodny repertuar. Słuchacze rozmieszczeni jak typowa publiczność, siedzący w kawiarnianych ogródkach, wreszcie mieszkańcy okolicznych kamienic, bo koncert na świeżym powietrzu ma miejsce.

Utwory w szerokim przekroju, od arii operowych i operetkowych, przez fragmenty z musicali po popularne piosenki. Nie zabrakło także akcentów humorystycznych. Serce rosło patrząc na tych wszystkich ludzi zgromadzonych na placu i śpiewających prezentowane przez orkiestrę i solistów utwory. Dyrygent pełni także rolę konferansjera i łatwą angielszczyzną zapowiada kolejne kawałki.
Ze sceny pada zdanie, które zapada mi głęboko w serce : WSPÓLNE ŚPIEWANIE CZYNI CZŁOWIEKA SZCZĘŚLIWYM.
Koncert kończy się pokazem sztucznych ogni, a uczta muzyczna trwa ponad dwie godziny.

Kolejna płyta to koncert Michaela Buble.Jakże odmienna w klimacie od poprzedniej, kameralne spotkanie popularnego piosenkarza z publicznością, głównie żeńską w intymnej atmosferze małej sceny. Pięknie zaśpiewane znane i mniej rozpoznawalne utwory. Świetny kontakt piosenkarza z widzami, zwłaszcza z fankami w różnym wieku. Kolejne dwie godziny pięknej muzyki - do wykorzystania na spotkanie sylwestrowe w gronie przyjaciół.

To była uczta domowa i odseparowanie się od kiepskich filmów w telewizji lub politycznych jałowych dyskusji.
Druga uczta to skorzystanie z zaproszenia jednej z filii Biblioteki Miejskiej w moim mieście na spotkanie z młodymi filharmonikami. Spotkanie wprawdzie przygotowane było z myślą o bardzo młodym uczestniku, ale skorzystałam i ja. Konferansjer opowiadał ciekawie o instrumentach, orkiestrze symfonicznej, koncertach, na jakie zaprasza Filharmonia Pomorska w Bydgoszczy.
Był teŻ balsam dla duszy czyli muzyka na żywo, od utworu Haendla na początku, poprzez Ave Maria po hejnał mariacki i O sole mio pod koniec spotkania. Brzmienie instrumentów i głos młodego tenora przeniosły mnie w wyobraźni na salę koncertową. A jakie to były decybele!!!
Nie przypuszczałam, że taki mini koncert młodych filharmoników w czytelni biblioteki miejskiej sprawi mi tyle przyjemności.