Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marnotrawstwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marnotrawstwo. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 marca 2020

Bo oczy chciały...

Wyrzucałam wczoraj śmieci i co widzę?
Na kontenerach na bogato - siatka pieczarek, torba bułek, nierozpakowana kiełbasa w plastrach, koszyk kiwi...
W dodatku zostawił ktoś na wierzchu w jakim celu?
Mam się poczęstować?

Bywając w różnych jadłodajniach i sklepach zwracam uwagę na to, co i ile kupują klienci.
Zastanawia mnie czasami nie tyle zawartość portfela niektórych, bo każdy ma inne możliwości finansowe, ale bardziej podziwiam apetyt i wielkość żołądków.
Swoją drogą część tych zakupów trafia potem na śmietnik, wyrzuca się mnóstwo niezjedzonej żywności: całe bochenki chleba, bułki, ciasta, główki kapusty, cebulę, ziemniaki, nawet przetwory w słoikach.
Gdy pojawia się promocja niektórych produktów, to jakby ludzie dostawali głupawki , no bo kto jest w stanie zjeść kilka kilogramów mandarynek, całą reklamówkę pieczarek, pięć zgrzewek schabu po 2,5 kilograma każda, 20 kilo cukru, czy 5 litrów oleju rzepakowego?
Podobnie w restauracjach. Bywam czasem w sieci Ikea, gdzie można zjeść niedrogi obiad.
Przychodzą na posiłki całe rodziny przy okazji zakupów.
Obserwuję załadowane po brzegi wózki - zupa, drugie danie, sałatka, soki, kawa, deser...
Przy oddawaniu tac w wyznaczonym miejscu okazuje się, że z niektórych talerzy najadłby się niejeden bezdomny i głodny.
Czyżby oczy chciały więcej, niż żołądki mogły pomieścić?
Rozumiem, że poprawiły się rodzinom finanse, ale szkoda zwyczajnie wyrzucać to, co zostało na talerzach.

Mój syn był kiedyś w Londynie i poszli z narzeczoną do chińskiej restauracji, bo taniej.
Płaciło się tam raz, a można było nakładać, ile dusza zapragnie.
Warunek był jeden - nic na talerzu nie zostawiasz, jeśli przeholowałeś z nakładaniem, dopłacasz za to, czego nie zjadłeś i to niemało...
Podoba mi się ten pomysł.

Mamy w Poznaniu ulubioną restaurację, gdzie karmią dobrze i tanio, ale porcje są zbyt duże. zawsze prosimy o pojemniki jednorazowe i zabieramy niedojedzone danie do domu.
Niektórzy twierdzą, że to obciach, ale ja tak nie uważam.
Zapłaciłam za posiłek, który okazał się dla mnie zbyt obfity, więc resztę wykorzystam następnego dnia lub na kolację.

Jest wiele sposobów na zagospodarowanie żywności, która nam została.
Z domu rodzinnego wyniosłam przepis na grzanki z czerstwego chleba w cieście naleśnikowym, na kopytka z ziemniaków z dnia poprzedniego lub po prostu na zapiekankę z wszystkiego, co znajdziemy w lodówce.
A jakie Wy macie sprawdzone sposoby na to, by nie marnować żywności?

poniedziałek, 19 lutego 2018

Podręcznik nie jest niezbędny...

Przy poniedziałku prozaicznie będzie, ale życie to nie sielanka...
Pisałam już dwukrotnie o podręcznikach, więc jeśli ktoś nie czytał, odsyłam TUTAJ.
Jeśli zaś temat zbyt przyziemny, nie zawracajcie sobie głowy.

Na prośbę Szarabajki wracam do tematu, ale obiecuję nie narzekać i nie użalać się nad sobą, każda praca ma wady i zalety. Już pogodziłam się z tym , że zrobiono ze mnie magazyniera…
Do podjęcia tematu skłoniły mnie ostatnie wypowiedzi pani minister od edukacji, takich bzdur już dawno bowiem nie słyszałam… daleko władza odchodzi od realnego życia, jak się okazuje.
Jak może wiecie darmowe podręczniki otrzymują wszystkie dzieci w podstawówkach i w wygaszanych klasach gimnazjalnych.
U nas jest prawie 600 dzieci, każde dostaje od10-12 książek i niemal tyle samo ćwiczeń lub innych materiałów edukacyjnych. Jeśli chce Wam się mnożyć, to sobie policzcie, ile to sztuk, ile to kasy.
Pieniądze te są nasze wspólne, tymczasem obserwuję kolosalne marnotrawstwo tychże, bo co darmowe, tego się nie szanuje, po drugie kolejna reforma edukacji skróciła żywot zakupionych podręczników z 3 do 2 lat użytkowania, bo nowa podstawa programowa wymaga nowych książek.
Podręczniki wycofane idą na przemiał, chociaż część z nich mogłaby spokojnie uczniom posłużyć jeszcze jakiś czas. Ale trzeba było zakupić nowe.
Zakupionych nie ma gdzie przechowywać, bo wbrew temu, co mówi pani minister, szkoły w większości nie mają pomieszczeń nie tylko na szafki dla uczniów, ale przede wszystkim na przechowanie podręczników przez wakacje.
Nie wspomnę o scedowaniu odpowiedzialności za reformę na szkoły i samorządy, bo ministerstwo daje jedynie dotację, a zbyt późne skierowanie nowych podręczników do realizacji spowodowało, iż ostatnie podręczniki i ćwiczenia rozdawaliśmy dzieciom w listopadzie i to wcale nie były nieliczne wyjątki!
Po protestach m.in. środowiska bibliotekarzy w sprawie podręczników otrzymaliśmy od pani minister jedynie stwierdzenie, że przecież podręcznik w nauczaniu nie jest obowiązkowy czy raczej niezbędny!
Są przecież e-podręczniki!
Nie ma chleba? Niech jedzą ciastka! To dokładnie to samo!
Dlaczego? Bo do e-podręcznika musi być chociaż tablet… nie chcę tu wchodzić w logistykę, koszty i problemy techniczne, nie mam na to siły!

Drugi problem to ciężar tornistrów. Sprawdzaliśmy dwukrotnie ciężar plecaków z planem lekcji. Jedynie w starszych klasach ciężar przekracza nieco zalecany, ale dochodzą : ciężkie piórniki( nieraz podwójne), zeszyty w twardych okładkach, śniadanie, napoje, strój na WF, u dziewcząt kosmetyki, u maluchów maskotki. Prawdą też jest, że niektórzy uczniowie nie przepakowują się na następny dzień, bo to zbyt dużo zachodu…
Inna sprawa to ciężar samych książek – po co drukować podręczniki na ciężkim kredowym i drogim papierze, skoro okładki są broszurowe, a książki rozpadają się nieraz tuż po otwarciu…
Mały procent uczniów ma owinięte książki, co zwiększą stopień ich zniszczenia, w plecakach wszak nosi się owoce, mleko w kartonikach, napoje, chleb i słodycze… resztę sobie wyobraźcie :-(

Uczniowie dostają komplet książek na cały rok, ale zdarzają się przeprowadzki, nawet do innych miast i każdemu nowemu uczniowi szkoła musi zapewnić nowe podręczniki i nowe ćwiczenia.
W razie zniszczenia lub zagubienia podręcznika rodzice płacą grosze (4,34 zł za jedna część elementarza), ale zamówić można komplet, nie pojedynczy egzemplarz… czas oczekiwania – kto to wie?
W zeszłym roku ubytkowaliśmy podręczniki do 1 i 4 klasy, w tym roku pójdą na przemiał podręczniki do 2 i 5 klasy, a co nowego ministerstwo wymyśli do września?
Zobaczymy…