Zawsze powtarzam, że nie wykorzystuję możliwości swojego telefonu nawet w połowie. Może to z lenistwa, może z braku umiejętności, a może wcale tych wszystkich udogodnień nie potrzebuję?
wtorek, 20 stycznia 2026
Miganie w telefonie
piątek, 2 lutego 2024
Udany dzień
To był naprawdę udany dzień.
Pamiętacie, że musiałam odłożyć spotkanie z czytelniczką bloga, bo najpierw zachorował mój wnuk, później sama leczyłam infekcję gardła.
Wreszcie obu nam pasował termin i spotkanie doszło do skutku. Czekałam w środku cukierni i już z daleka dostrzegłam energiczną postać i twarz zapamiętaną z pierwszego spotkania.
Nie miałam ani przez chwilę wątpliwości, że znalazłam pokrewną duszę, od razu zaiskrzyło, jakbyśmy się znały od dawna. Ile wspólnych tematów, znajomych osób i miejsc. Pani Olga od razu zaproponowała przejście na TY, jesteśmy w podobnym wieku, mamy synów w zbliżonym wieku.
Moja rozmówczyni, to bardzo ciepła osoba, doświadczona przez życie, ale pełna apetytu na wszystko, co niesie każdy dzień. Czyta wiele blogów, mój znalazła przypadkiem, ale intuicja podpowiedziała jej, że może warto bliżej poznać panią od biblioteki. Cieszę się, że spodobało się Oldze moje pisanie, a zwłaszcza posty o miejscach godnych polecenia, także w naszym rejonie.
Szkoda , że sama nie prowadzi bloga, bo zna wiele ciekawych opowieści, ale jak sama przyznała, miałaby problem z niektórymi komentarzami. Zbyt wiele jest hejtu i agresji na blogach i w mediach społecznościowych. Trudno temu zaprzeczyć, bo przecież samo komentowanie u innych może podnieść człowiekowi ciśnienie.
Nawet pogoda zrobiła mi dziś miłą niespodziankę. Miało być wietrznie i deszczowo, a tu przez większą część dnia słońce i okazja do długich spacerów, więc przedreptałam 8 km.
Jesteśmy umówione na kolejne spotkanie i już się cieszę:-)
niedziela, 29 października 2023
Pamiętacie Krzysia?
Wielu z Was na pewno pamięta Krzysia, który odwiedzał mnie w bibliotece.
Chłopiec miał swoje ambicje, rozwijał pasje, niektórzy przepowiadali mu spektakularną karierę.
Bardzo się ucieszyłam, gdy przeczytałam na lokalnych stronach internetowych doniesienia o nagradzanych uczniach. Krzyś znalazł się wśród uczniów, którzy otrzymali stypendium naukowe za dobre wyniki w nauce. Tym milej , że na 40 docenionych uczniów było 5 absolwentów mojej byłej szkoły, wszystkich znam osobiście :-)
A co u Krzysia wcześniej? Rozwinął zainteresowania humanistyczne, brał udział w konkursach historyczno-wosowskich, z sukcesem oczywiście, pięknie prezentował się na Gali Laureatów.
Zgłębiał dzieje powstania Wielkopolskiego na Kujawach, napisał prace literackie na temat naszego regionu, za co otrzymał nagrodę specjalną za twórcze podejście do tematu. Inną pracę prozą stworzył w ramach Dni Kultury Romańskiej. Wszędzie doceniono jego talent najwyższymi nagrodami.
Jako członek zespołu wziął udział w konkursie astronomicznym zorganizowanym przez Urząd Marszałkowski w Toruniu.
Szkołę podstawową ukończył z tytułem Primus Inter Pares. Długa droga przed nim jeszcze, oby nie stracił zapału do nauki i pisania, trzymam za niego kciuki!
niedziela, 24 lipca 2022
Niektórym nie dogodzisz...
W upalne letnie dni, dziękujemy losowi za nasz park miejski, bo tylko tam daje się wytrzymać takim jak my, mieszkańcom blokowiska.
środa, 6 kwietnia 2022
Spotkanie...
Czasami nasze oczekiwania mijają się z realiami, a być może wyobrażenie o jakiejś osobie obrosło legendą, którą pielęgnowaliśmy przez lata z nadzieją na ... właśnie, na co?
środa, 24 listopada 2021
Z Krzysiem o polityce?
Kto zna opowiastki o Krzysiu ten wie, że dawniej rozmawialiśmy sobie w bibliotece na przerwach o różnych sprawach.
Teraz chłopiec jest już w 7 klasie, wyższy ode mnie i do biblioteki wpada rzadko. Miałam jednak okazję zawitać na zastępstwo do jego klasy. Uczniów mało, bo sporo choruje, więc zaproponowałam zabawy logiczne i rozwijające słownictwo, a w przerwach pogadaliśmy sobie o tym i owym.
Uczniowie zapytani, kim chcieliby zostać w przyszłości, o dziwo nie wymieniali youtubera czy piosenkarki. Dziewczyny chciałyby zostać fryzjerkami, kucharkami lub kosmetyczkami. Chłopcy wymieniali mechanika, lekarza, kierowcę.
Gdy przyszła kolej na Krzysia, usłyszałam, że chciałby zostać PREZYDENTEM, choć zaznaczył, że nie jest DESPOTĄ, ale ma własne zdanie i nie pozwoli sobą MANIPULOWAĆ.
- czyli chciałbyś zostać politykiem?
- prezydent powinien być bezstronny, więc to nie stanowisko dla polityka...
- a co chciałbyś zmienić?
- nie rozumiem na przykład, dlaczego telewizja publiczna dostaje miliony, a mimo tego puszcza reklamy
- to raczej pytanie do pana Kurskiego lub ministra odpowiedzialnego za finanse państwa
- słyszałem gdzieś, że telewizja ma misję, a misja i reklamy się wykluczają, reklamy to komercja, więc górą jest ten, kto więcej zapłaci
- i ty chciałbyś to zmienić?
- nie tylko to, ale na razie się przyglądam...
- jeszcze długa droga przed tobą
- tym lepiej będę mógł się przygotować!
czwartek, 1 lipca 2021
To mój wnuk...
piątek, 21 maja 2021
Rozmowa...
Rozmowy z dziećmi bywają pouczające, a niekiedy przerażające:
- Proszę pani, czy to prawda, że według konstytucji wszyscy jesteśmy równi?
- Tak, konstytucja mówi, że mamy równe prawa, ale skąd to pytanie?
- Mieliśmy lekcję o prawach dziecka i o konstytucji i nasza pani chyba złamała konstytucję!
- Co ty mówisz, skąd taki pomysł?
- Bo jeżeli mamy równe prawa, to nasza pani powinna wszystkich równo wybierać do gier na WF-ie, a inni byli częściej wybierani, o wiele częściej ...
- A nie pomyślałeś, że pani ma Was wielu i nie liczy na kartce, ile razy ktoś grał w dwa ognie, a ile razy ścigał się zespołowo? A poza tym, czasem dzieci wybierają się wzajemnie w grupach, o ile wiem.
- Ale to nie fair i ja to chce zgłosić!
- Możesz zgłosić się do pani pedagog lub opiekuna samorządu uczniów.
- I będzie rozprawa?
- Rozprawa od razu nie, jeśli sąd masz na myśli, ale na pewno sprawa będzie wyjaśniana ...
- A potem od razu wypad?
- ..................
Dodam tylko, że "pokrzywdzonym" był chłopiec z klasy trzeciej szkoły podstawowej.
niedziela, 14 marca 2021
Jaszczury z czipami...
Musiałam przetrawić i uporządkować to, co usłyszałam od pewnej osoby, nazwijmy ją pani X.
środa, 22 stycznia 2020
Z Krzysiem o feriach...
- czy jest jeszcze Katarynka?
- ostatni egzemplarz, a co, jeszcze nie czytałeś?
- czytałem, ale dziś potrzebuję na lekcje, a zapomniałem zabrać z domu...
- taka gruba, ja ma inną!
- bo to jest zbiór nowel
- a, no jasne!
- jak twoje plany na ferie?
- zimowe? nic specjalnego, poczytam, pospaceruję z psem, posiedzę z bratem, lubię na niego patrzeć...ale zapisałem się na obóz letni, nasi wuefiści organizują obóz sportowy
- super, a dokąd ?
- Jastrzębia Góra!
- nad morze, fajnie, byle pogoda była!
- a wie pani, że moi koledzy myśleli, że to w górach?
- to pewnie przez górę w nazwie?
- no bo kto to widział, żeby miasto nad morzem tak nazywać, czy tam są jakieś góry, może pagórek dla jastrzębi właśnie?
- to dobra okazja by poszperać w googlach lub w przewodniku turystycznym, nie uważasz?
- no może, ale jak pojadę to będzie większa niespodzianka!
- skoro tak uważasz, a zapłaciłeś już zaliczkę za ten obóz?
- jeszcze nie wołali, ale muszę mieć zgodę taty, by pojechać, chyba się zgodzi?
- nie wiem, powinien, to fajne wakacje taki obóz nad morzem, ale to sportowy, a ty nie jesteś sportowcem, jak pamiętam?
- ale to nie dla wybitnych sportowców przecież, to lecę, nie chcę się spóźnić na sprawdzian z lektury!
piątek, 13 grudnia 2019
Z Krzysiem o życiu...
- O, zostałeś skarbnikiem?
- Nie, zbieram monety na akcję GÓRA GROSZA
- pani Cię wyznaczyła?
- sam się zgłosiłem, to musi być ktoś odpowiedzialny!
- no rozumie się i tak chodzisz z tą butelką? ciężka już jest!
- nie tak bardzo, ale zawsze jest szansa, że ktoś wrzuci
- to ja też Ci dorzucę parę groszy...
- dziękuję, to trochę znów mi przybyło
- a jak tam twój braciszek, nadal nie płacze?
- już zaczął, ale na szczęście mnie nie obudził, bo dopiero kładłem się spać
- oby za bardzo nie płakał, bo nie wyśpisz się
- czasami mu czytam te książki, które wypożyczyłem na konkurs
- ale on za mały jeszcze!
- nie szkodzi, wystarczy, że leży i nie płacze
- to ile już uzbierałeś tych groszy?
- policzyłem w domu i było już 69 zł, a jeszcze zbieram!
- to wasza pani na pewno jest dumna?
- tak, też trochę wrzuciła, a wie pani jaką niespodziankę zrobiliśmy dla naszej wychowawczyni?
- a z jakiej okazji?
- bo była długo chora i była w szpitalu
- tak słyszałam, to jaka ta niespodzianka?
- kupiliśmy naszej pani różę, nadmuchaliśmy balony i zrobiliśmy plakat
- super, a czyj był pomysł?
- no przecież jestem przewodniczącym, ale pomagali wszyscy, najgorzej było nadmuchać balony!
- to naprawdę świetne powitanie , na pewno sprawiliście pani dużą przyjemność...
- też tak myślę, oj już dzwonek, to lecę!
czwartek, 14 listopada 2019
Ta niedobra pani...
Była sobie pewna Zosia, która lubiła przychodzić do biblioteki.
Czasami czytała, czasami pani dała jej kolorowankę lub pozwoliła pobawić się pluszowymi zabawkami.
Pewnego razu Zosia zapragnęła zapisać się na komputery biblioteczne, jak robiły to inne dzieci.
Dziewczynka nie miała w domu komputera, kiedyś wprawdzie mieli laptop, ale bez myszki i mama sprzedała go, bo za wolno chodził.
Zosia nie bardzo radziła sobie z obsługą komputera, zwłaszcza z myszką, ale trochę pomogły jej starsze koleżanki, które siedziały obok niej w pracowni, a trochę pani, która pokazała do czego służy kółko na środku myszki. Powoli dziewczynka radziła sobie coraz lepiej, choć zawsze potrzebowała małej pomocy.
Jednego dnia Zosia przyszła do biblioteki ze świetlicy, po skończonych lekcjach i stanęła obok biurka pani. Inne dzieci stały w kolejce, jedne zapisywały się na komputery, inne wymieniały książki.
- Zosiu, dlaczego płaczesz?
- Bo koleżanki pobiegły same, a ja musiałam posprzątać po zabawie...
- To teraz stań w kolejce...
Gdy przyszła jej kolej, dziewczynka poprosiła o zapisanie na komputer, niestety miejsca były wolne dopiero za godzinę, więc Zosia znowu rozpłakała się.
- Zosiu, usiądź sobie w czytelni lub wróć do świetlicy, godzina szybko minie, każdy czeka na swoją kolej.
Dziecko poszło do czytelni, gdzie siedziały też inne dzieci. Nie minęło kilka minut, gdy jeden z uczniów zrezygnował ze swojej kolejki na komputerach, bo zapomniał, że ma zajęcia z logopedą.
Pani pozwoliła Zosi usiąść z koleżankami w pracowni komputerowej.
- Proszę pani, komputer nie chce się włączyć!
- Jest włączony, musisz tylko poruszyć myszką
- Proszę pani, a jak włączyć internet?
Pani podeszła, włączyła przeglądarkę, włączyła portal z grami dla dzieci.
- Zosiu, klikając w te okienka wybierasz grę
- Ale ja nie wiem jaką
- To może te kulki, poćwiczysz poruszanie myszką?
- Nie, tu się tylko strzela do kulek, nie chcę takiej
- To wybierz sama...
Pani zerkała, jak Zosia radzi sobie, bo koleżanki nałożyły słuchawki i nie zwracały na Zosię uwagi.
- Proszę pani, a jak się tu zmienia postać?
- Poszukaj w bocznym panelu...
W wypożyczalni pojawili się uczniowie trzeciej klasy po lekturę, chłopcy z piątej przyszli po słowniki, pani musiała zając się czytelnikami i jeszcze dzwonił telefon z sekretariatu.
- Proszę paaaani, a jak się zmienia stroje tych postaci?
- Zosiu, nie krzycz, jestem teraz zajęta. Nie mogę siedzieć z tobą i grać, muszę zając się też innymi dziećmi.
Gdy zadzwonił dzwonek, dzieci pobiegły do świetlicy.
Po kilku chwilach Zosia wraca do biblioteki z mamą.
- Proszę pani, przychodzę zbulwersowana, bo córka płacze, że prosiła panią o pomoc przy komputerze i tej pomocy nie otrzymała.
- Zosia nie powiedziała prawdy, było inaczej, poza tym jest dzisiaj w nie najlepszym humorze...marudna z byle powodu, oby nie była chora.
Gdy pani z biblioteki wychodziła do domu, zajrzała do świetlicy, gdzie dowiedziała się, że mama Zosi zabroniła wypuszczania dziewczynki do biblioteki na komputery, bo tam nie może liczyć na pomoc, a biedne dziecko nie ma w domu komputera.
Pani z biblioteki zrobiło się przykro, miała o czym myśleć całą drogę do domu...zresztą nie pierwszy i nie ostatni raz.
niedziela, 3 listopada 2019
Z Krzysiem po wyborach...
Dzień przed wyborami wszyscy kandydaci wzięli udział w debacie przed kolegami.
Wpadł na chwilę, jak zwykle on, z tajemniczym uśmiechem i już widzę, że chce o wyborach pogadać, a właściwie o wynikach:
- No gratuluję Ci wyniku, dostałeś się do zarządu!
- Szczerze? Byłem dopiero piąty, ale jestem też przewodniczącym klasy...
- Piąty wynik to też sukces, głosowało prawie 500 uczniów, przecież chciałeś działać w samorządzie?
- No tak, nawet z tej okazji przyniosłem cukierki dla klasy.
- A pogratulowali Ci?
- ..................
- No widzisz, nieładnie, a ja pogratulowałam i cukierka nie dostałam...
- yyyy, zraz wracam !
- Ale poczekaj, żartowałam...
Wrócił po chwili i poczęstował mnie kwaśnymi nadziewanymi szklakami, które lubię.
- To uczciłeś, jak rozumiem swój sukces?
- Może sobie z tej okazji fotel do klasy wstawię, w końcu jestem w zarządzie...
- Ale i tak masz lekcje w różnych salach.
- To fotel na kółkach.
- A twój pierwszy pomysł do realizacji?
- Szafki dla uczniów!
- Z tym może być ciężko, kasy i miejsca brak.
- To można załatwić, szafki gdzieś się upchnie, a na przykład MacDonald's zasponsoruje kupno.
- Ale sponsor chce coś w zamian...
- To może logo Maca na każdej szafce, to chyba nic złego?
- Widzę, że masz na wszystko rozwiązanie...
- W końcu przygotowałem się do debaty!
- Wypadłeś dobrze, byłam, słuchałam...
- Podobało się pani?
- Najmniej pomysł z zostawianiem po lekcjach uczniów, którzy się biją...
- Mogliby zostawać z nauczycielami...
- To kto tu będzie ukarany?
- Już wiem, pani dyrektor z nimi posiedzi!
- No nie wiem czy się ucieszy.
- To lecę, zostały mi jeszcze cukierki do rozdania...
wtorek, 22 października 2019
Taki obrazek...
Na ławce siedzi sympatyczna para, może kuracjusze, opaleni, uśmiechnięci.
Pan coś zagaduje w moim kierunku, pomyślałam, że może o coś zapyta, o drogę lub aptekę, bo tak najczęściej bywa.
Ciągle zdarza mi się udzielać różnych informacji lub podprowadzać w jakieś miejsce, jeśli mam po drodze.
Ale najwyraźniej nie o adres chodzi:
- Przepraszam, czy spotkam tutaj tego Brejzę?
- Prezydenta?
- Może przechodzi tędy czasami? chciałbym zadać mu parę pytań...
- Nie wiem, może limuzyną jeździ, poza tym późno już...
- A ten gno...młody Brejza?
- Pewnie w Warszawie.
- A wy ich lubicie? pani ich lubi?
- Cenię prezydenta za to co zrobił dla miasta... a syna Krzysztofa nie znam osobiście, więc nie mogę powiedzieć czy go lubię czy nie, znam jego wystąpienia w Sejmie i nie wierzę we wszystko co mówią media...
- Bo ja nienawidzę obu, starego i młodego!
- A pan jest stąd?
- Ja jestem z Łodzi.
- To życzę panu miłego pobytu.
piątek, 27 września 2019
Z Krzysiem o budżecie...
Zapytałam, co z jego śpiewaniem?
Odpowiedział, że najpierw się wypisał, bo tyle tych prób i nauki, ale pani od chóru poprosiła by został chociaż do występu w teatrze, bo się skład posypie, więc został.
Stwierdził jednak, że na razie ma głowę zajętą wyborami do samorządu szkolnego, będzie kandydował na przewodniczącego.
- A co, jeśli Cię znowu nie wybiorą?
- To mam szansę chociaż na wejście do zarządu.
- A jaki masz program wyborczy?
- Z tym jest problem, bo wszystkie pomysły związane są z pieniędzmi...
- No i gdzie tkwi haczyk?
- Byłem na spotkaniu trójek klasowych i pani powiedziała, że kasa pusta, ta samorządowa i szkolna...
- No to klops...
Rozmowie przysłuchiwała się starsza koleżanka Krzysia:
- Przecież możesz obiecać wszystko, o pieniądzach pomyślisz później!
- Ale to oszustwo, bilans musi wyjść na zero!
- A co to znaczy?
- Też zapytałem na zebraniu i pani powiedziała, że nie można wydać więcej, niż się posiada, a jak kasa pusta, to trzeba oszczędzać lub zarobić.
- No to co napiszesz w programie wyborczym?
- Właśnie nie wiem, chyba będę liczył na to, że mnie polubią...
- Oj, Krzysio, bez obietnic marne szanse, każdy na coś czeka...
- Ale bilans musi wyjść na zero!
- Powiedz to wyborcom.
Z ostatniej chwili: kończąc pisanie tego posta usłyszałam wypowiedź prezesa wszystkich prezesów:
" To ONI rozdawali pieniądze, MY prowadzimy politykę społeczną"
I wszystko jasne!!!
niedziela, 19 maja 2019
Z Krzysiem o kocie...
Staje koło biurka i jak zwykle ucinamy pogawędkę:
- Dzień dobry, oj przydałaby się winda!
- żartujesz, ja wchodzę kilka razy na dzień, mieszkam na trzecim piętrze i nie miewam zadyszki
- ale wie pani, ja mam pecha, deszcz pada i akurat na dużej przerwie, a chciałem iść na boisko
- na pogodę nic nie poradzimy, a co tam u Ciebie, dawno nie zajrzałeś
- byłem w kinie z mamą i wujem, z okazji urodzin, w dodatku były tańsze bilety
- a na jakim filmie?
- a takim dla dzieci, ale trochę dziecinny
- nie podobał ci się?
- tak sobie, ale przynajmniej sala pusta była, razem z nami 6 osób
- to szału nie było...
- A wie pani, namawiam mamę na drugiego psa, bo mój jest samotny, a mógłby mieć siostrę albo brata
- a co mama na to?
- nie chce słyszeć, bo niedługo urodzi drugie dziecko
- to będziesz miał siostrę lub brata, nie dziwi mnie więc, że mama nie myśli o drugim psie...
- ale to ja wyprowadzam psa!
- a jak zachorujesz lub będziesz w szkole, to mama będzie wychodzić z wózkiem i dwoma psami?
- no to może być kot, koty załatwiają się do kuwety
- a co twój pies powie na kota? zgodzą się w jednym pokoju?
- pies z kotem nie zawsze się kłócą, koleżanka ma psa i kota i żyją w zgodzie, nawet jedzą razem, ale nie z jednej miski, wiadomo
- a mama lubi koty?
- nie wiem, ale boi się, że kot zarazi małe dziecko jakąś chorobą...
- nie słyszałam o takim przypadku...
- Czy był już dzwonek na lekcję? bo mam sprawdzian, nie chcę sie spóźnić
- jeszcze nie było, wprawdzie hałas straszny na korytarzu, ale dzwonek raczej słychać, z czego sprawdzian?
- z historii, właściwie mam aż trzy sprawdziany
- trzy? niemożliwe, może być jeden tylko
- no tak , bo z anglika jest kartkówka, a z matmy poprawa sprawdzianu i muszę poprawić ocenę
- musisz czy chcesz?
- chcę, mówiłem pani, że z matmy mam plany, ale coś mi nie poszło...
- może plany masz zbyt ambitne?
- a co to znaczy?
- to znaczy, że planujesz więcej, niż jesteś w stanie wykonać...
I poleciał, bo dzwonek zadzwonił, oby sprawdzian dobrze mu poszedł.
wtorek, 5 lutego 2019
Z Krzysiem o filmach...
Tym razem udało się porozmawiać o filmach, które Krzyś lubi na równi z książkami.
- Dzień dobry, ale dużo uczniów!
- Sporo, bo zimno i zamiast na boisko przyszli tutaj.
- A wie pani, że mam już wszystkie części H.Pottera?
- Tak, mówiłeś, że to prezent gwiazdkowy.
- Mam nawet tę ostatnią książkę o przeklętym dziecku.
- A ile przeczytałeś?
- Na razie jestem w pierwszym tomie...
- A filmy widziałeś wszystkie?
- Tak, na niektórych byłem w kinie, z mamą lub tatą
- I który najbardziej ci się podobał?
- Piąty i siódmy, oczywiście efekty specjalne, a czy pani wie, że mam zasnęła na siódmej części?
- Widocznie była bardzo zmęczona...
- Ona zasypia nawet na Jamesie Bondzie, wyobraża sobie pani?
- Nie dziwię się, moja znajoma też zasnęła w kinie na Bondzie...
- O! To dziwne w sumie!
- Czy ja wiem? Gdy jestem zmęczona to nawet na westernie zasnę, choć strzelają.
- Ale ta ostatnia książka o Harrym to dziwna jest.
- Bo to scenariusz, z podziałem na role.
- Aha! Bo zajrzałem, a tu taki dziwny druk...
- A kto jest twoim ulubionym bohaterem z Hogwartu?
- Oczywiście Harry Potter, a pani kogo lubi?
- Nevilla Longbottoma oczywiście!
- A dlaczego?
- Chyba dlatego, że z pozoru gapowaty i nieśmiały, a okazał się prawdziwym bohaterem i najwierniejszym przyjacielem...
sobota, 12 stycznia 2019
Z Krzysiem o konkursach...
Tym razem chłopiec wpadł jak burza na dużej przerwie i od razu stanął obok biurka w wypożyczalni.
Zagadnęłam co taki zdyszany, może po lekcji Wf?
- O dzień dobry, dyszę , ale nie jestem zmęczony, tylko się śpieszyłem
- A z powodu?
- Chciałem zdążyć przed starszakami
- Boisz się ich?
- Nie, ale oni tak strasznie krzyczą!
- A jak tam po świętach, Harrego Pottera dostałeś?
- Tak , mam już wszystkie części, jestem szczęśliwy!
- To super, będziesz miał w ferie co czytać.
- No tak, ale poczytam też materiały na konkurs
- Jaki konkurs?
- Przyrodniczy. W czwartej klasie będę brał udział w konkursach, byłem już w konkursie pięknego czytania, teraz przyrodniczy, a później matematyczny.
- Ambitnie, nie za dużo?
- Chyba nie... a czy konkurs pięknego czytania będzie w przyszłym roku w piątych klasach?
- Nie wiem, a co, chciałbyś wziąć udział?
- Czemu nie? Nie trzeba się uczyć, a nagrodę łatwo dostać... ale w konkursie angielskiego i wychowania fizycznego nie wezmę udziału.
- To są raczej zawody sportowe… ale dlaczego akurat w tych dwóch nie?
- Bo z anglika idzie mi słabo, a z wf-u to wie pani, szybsze nogi mi nie wyrosną, a czego tu się można nauczyć?
- W sporcie trzeba dużo ćwiczyć, próbować różnych dyscyplin…
- No może i tak, ale wolę pobiegać z moim psem albo iść z tatą do kina.
- Zaraz ferie, to pewnie pójdziecie?
- Chyba tak, bo nigdzie nie wyjeżdżam...
środa, 26 grudnia 2018
Z Krzysiem o świętach.
Zdobył wyróżnienie. Wszyscy uczestnicy otrzymali dyplomy i drobne upominki.
Najbardziej uradował mnie fakt, że dzieciaki cieszyły się z tych drobiazgów, które dostały, bo różnie z tym bywa.
Zanim poszli do swoich zajęć, pytam Krzysia, jak tam święta, czy gdzieś wyjeżdża?
- Nie, będziemy z mamą i dziadkami w domu.
- A choinkę już ubrałeś?
- Tak, z mamą!
- List do Gwiazdora napisany?
- Listu nie pisałem, ale ciocia wie, że zbieram książki o Harrym Potterze, trzy już mam, a chciałbym mieć wszystkie części.
- Nie czytałeś jeszcze?
- Wszystkich nie, widziałem tylko filmy, ale chcę przeczytać wszystkie tomy.
- Z tym nie powinno być trudno, są w księgarniach.
- No niby łatwo, ale raczej są w twardej oprawie, a ja wolę w miękkiej.
- A dlaczego właściwie?
- Dużo tańsze są i lżejsze...
- To fakt, ale w twardej bardziej trwałe.
- A czy twój pies interesuje się choinką?
- Raczej słabo, powąchał i położył się pod nią i wie pani co? On wyglądał jak prezent świąteczny!
- Masz rację, ciągle przynosi ci radość, więc jest sam jak prezent!
- Pewnie tak, to lecę, wesołych świąt!
- Wzajemnie, Krzysiu i do zobaczenia na jasełkach.
wtorek, 6 listopada 2018
Wulkan z piany...
Z każdą Jego wizytą dowiaduję się więcej o życiu.
Tym razem wpadł z wiadomością:
- A, dzień dobry!
- Witaj, Krzysiu, co słychać?
- Mam wiadomość wesołą i smutną...
- No słucham uważnie!
- Wesoła to taka, że dostałem 5+ z angielskiego, a smutna, że dostałem 3+ z matmy
- 3+ to taka zła ocena?
- No pewnie, w październiku zaplanowałem same piątki!
- To co poszło nie tak? nie lubisz matematyki?
- Pani powiedziała, że jestem za szybki, nie czytam poleceń do końca...a matmę lubię
- Ja za matematyką nie przepadałam, podobnie za chemią, wolałam historię i język polski
- O nie, tylko nie polski, a najgorsze są lektury! wolę doświadczenia i eksperymenty, chciałbym zrobić wulkan z piany!
- Mamy kilka książek o eksperymentach dla dzieci, możesz zrobić kilka w domu
- O, już widzę jak się mama ucieszy!
- Jeśli ładnie poprosisz, to może się zgodzi, a wujek pomoże. A jak tam twój nowy pokój? podoba ci się?
- Może być, ale mojemu psu chyba dywan się nie podoba, bo od razu na niego nasikał!
- Może musiał oznaczyć teren?
- A co to znaczy?
- Zwierzęta tak robią, by pokazać obcym, że to ich teren i one tutaj rządzą.
- Ale w moim pokoju rządzę ja, chociaż nie wiem czy nie mama...
- Widocznie twój pies jest innego zdania
Zadzwonił dzwonek na lekcję.
- To do widzenia, lecę poprawić tróję z matmy, taki mam plan do końca października...
- Powodzenia!


























