sobota, 29 stycznia 2022

Nocna pomoc

 

Opowiastka prawdziwa, uprzedzam z góry, bo historyjka tak nieprawdopodobna, iż mógłby ktoś posądzić mnie o zmyślanie.

Pan Z. miał straszny ból zęba, a tym bardziej problematyczny, że nastał weekend i gdzie tu szukać pomocy? Przecież pandemia!

Pogrzebał jednak w Internecie i znalazł prywatny gabinet pod hasłem NOCNA POMOC STOMATOLOGICZNA.

Pojechał razem z żoną, bo to zawsze w nocy raźniej, a poza tym, po lekach samopoczucie może się pogorszyć. Żona pana Z. czekała w aucie, on sam ruszył do gabinetu.

Najpierw lekarz oglądał uzębienie, wreszcie zapytał czy może chciałby sobie pacjent polakierować zęby?
- panie doktorze, mnie tak ząb boli, że po ścianach chodzę, rwij pan, byle szybko!

Lekarz nie był zachwycony, ale znieczulenie zastosował, ząb wyrwał.
- ile płacę?
- tysiąc złotych
- tysiąc? za wyrwanie jednego zęba? mam przy sobie tylko 300zł, żona czeka w aucie, może coś ma...
- to idziemy do żony!
- dobry wieczór, ma pani przy sobie trochę gotówki, to polakieruję jeszcze mężowi zęby!

Żona pana Z. tylko popukała się palcem w czoło i krzyknęła do męża - wsiadaj, wracamy!
Już w domu zastanawiali się, czy ów lekarz coś pił, czy wciągał, bo normalna ta wizyta nie była...

Oby Was nic nie bolało, bo teraz o pomoc trudno!




środa, 26 stycznia 2022

Toksyczny optymizm?

 

Wszyscy szukamy pozytywów w codziennym życiu, wolimy dni pogodne od szarych i ponurych, zdrowie od choroby, śmiech od płaczu. Ale czy każdego można i należy pocieszać niezależnie od okoliczności? Czy należy udawać, że jest dobrze, gdy widzimy wyraźnie, że wcale nie?

Na łamach Onetu natknęłam się niedawno na artykuł o optymizmie, który może być toksyczny. 
Jak to możliwe?
Każdemu z nas zdarzają się w życiu sytuacje, gdy powinniśmy przepłakać, przepracować, jakkolwiek to nazwać swój smutek, żałobę, stratę, ból, porażkę...
Tak uczymy przecież nasze dzieci (może nie wszyscy), że bywają zdarzenia, okoliczności, zachowania innych, z którymi musimy nauczyć się radzić sobie, ale jednocześnie nie ma sytuacji bez wyjścia.

Nie powiemy przecież wdowie - zmarł twój mąż? nie martw się, zostawił ci sporo oszczędności!
Nie powiemy dziecku - zdechł twój chomik? nie martw się, kupisz następnego...
Nie powiemy rodzicom, którzy stracili dziecko - nie płaczcie, spłodzicie sobie kolejne...
Nie powiemy sportowcowi, który stracił nogę - nie przejmuj się, są teraz świetne protezy!
Nie powiemy dziewczynie, którą rzucił chłopak - nie płacz, to i tak nie miało przyszłości...

Trudno jest pogodzić optymistyczne nastawienie do świata i ludzi z trzeźwym podejściem do życia, bo nie możemy jednocześnie trzymać naszych bliskich pod kloszem błogiej nieświadomości o trudach życia,  a z drugiej strony wymagać, by radzili sobie w gorszych czasach.

Znam przykład dorosłego człowieka, który mając ponad 30 lat nadal we wszystkim polega na matce, bo nauczyła go, że zawsze wszystko załatwia, naprawia, podsuwa, pożycza, bo przecież wychował się bez ojca, a dorosły syn nawet nie zauważył, że matka zachorowała na raka, po prostu jeździ do szpitala co jakiś czas, nie pytając co jej dolega ( nawet pożycza kasę na bilet) a matka powtarza, że wszystko jest O.K. 

Cieszyliśmy się z mężem, że syn idzie na studia, które sam wybrał, wspieraliśmy we wszystkim, ale jednocześnie nie ukrywaliśmy, że jeśli któreś z nas straci pracę lub zdrowie, syn będzie musiał przejść na tryb zaoczny i poszukać pracy, by studia opłacić. Na szczęście daliśmy radę, ale nie ukrywaliśmy, że czasami było ciężko i być może to zmobilizowało go, by dorobić sobie na bilety na koncerty, imprezy, spotkania z dziewczyną...

Na stratę bliskich też nie ma jednej recepty, jedni wolą wrócić do pracy i zająć myśli konkretnym działaniem, inni wolą przeżywać żałobę w samotności , wspominając i oglądając stare zdjęcia oraz inne pamiątki.
 
Spotykam się ze zdaniem, że na blogach to powinno się pisać tylko o pogodnych rzeczach, bo życie jest dość ciężkie. Każdy miewa dobre i złe dni, lepszy lub gorszy nastrój, ale pisaniem tylko o pozytywach będę oszukiwać samą siebie, bo zauważane wokół problemy i nieszczęścia innych nie znikną nagle tylko po to, bym ja mogła mieć lepszy humor -  życie to nie bajka, to bitwa!

Optymizm to dla mnie przede wszystkim trzeźwe spojrzenie na życie i nie załamywanie rąk , gdy przychodzi gorszy czas. Uciekanie od problemów, udawanie, że mnie coś nie dotyczy, bo tak wolę, nie zawsze się sprawdza. Prędzej czy później musimy wyjść spod tego komfortowego klosza i zmierzyć się z życiem.

Jak to było w tej znanej  przypowieści? 
Pan Bóg, być może ześle ci łódź w czasie powodzi, ale wiosłować musisz sam.

Gdy mówimy komuś - na pewno dasz radę, dodajmy - a nawet jak nie dasz, to spróbujesz znowu!



niedziela, 23 stycznia 2022

Nowa rola :-)

 Wszystko w życiu jest po raz pierwszy i dla mnie Dzień Babci był pierwszy raz, oczywiście ze mną w roli głównej. Nie powiem, bardzo przyjemne święto, bardzo sympatyczne spotkanie, pełne niespodzianek, emocji i wzruszeń. Mimo święta Babci i Dziadków najważniejszy jednak było On, nasz wnuk.


Polecam wszystkim bycie babcią, niepowtarzalne i nieporównywalne z żadnym uczucie.

Ale żeby nie tylko prywata, to wyszukałam kilka śmiesznych obrazków na temat babć, bo czasami i z siebie warto się pośmiać.







Wprawdzie już po dniach babci i dziadka, ale co szkodzi świętować nadal?


czwartek, 20 stycznia 2022

Okiem nastolatka...

 

Lubię czasami poczytać w przerwie śniadaniowej, to wiecie.

Tym razem książka napisana z humorem, z punktu widzenia nastolatka, który obserwuje środowisko szkolne i swoich rodziców, a przemyślenia i uwagi, które zapisuje są świetną okazją dla nas dorosłych, do spojrzenia na świat nastolatków.

Gdy pracuje się z dziećmi i młodzieżą, dobrze wiedzieć, co wróg zamyśla - taki żarcik oczywiście. 

Jeśli czytaliście kiedyś "Sekretny dziennik Adriana Mole'a" i odpowiada Wam ten rodzaj humoru, to i ta pozycja przypadnie Wam do gustu.

Dobrze czasem spojrzeć na siebie oczami nastolatka, bo szybko zapominamy, jacy byliśmy w podobnym wieku.

Oto niektóre z zakreślonych przeze mnie fragmentów:

* każdy dzień w mojej szkole trwa 3 wieki
* szkoła nie ma absolutnie nic wspólnego z moją karierą, bo chcę zostać komikiem
* na lekcji moja noga poszła spać i chętnie bym do niej dołączył
* mam tylko jedną wielką ambicję - gdy skończę 20 lat, chciałbym myć sałatę w restauracji hotelowej 
* od zajęć na kółku francuskiego, wolałbym spaghetti z dżdżownic
* poszedłem spać kompletnie wyczerpany - długotrwałe bycie miłym dla rodziców to naprawdę bardzo wyczerpujące zajęcie!
* puste miejsce po telewizorze w moim pokoju wyglądało, jak świeżo wykopany grób
* mój pokój zamienia się w obóz pracy - tato , zmuszając mnie do robienia dodatkowych  zadań łamie wszelkie prawa nieletnich
* jaka jest różnica między brokułami a glutami? dzieci nie jedzą brokułów!
* dbaj o czystość Ziemi - siedź w łóżku!
* moi rodzice ciągle coś do mnie mówią i próbują mi wcisnąć coś edukacyjnego, cierpię na przeciążenie rodzicami!
* nie pytamy więźnia jak mu minął dzień, a rodzice chcą znać każdy szczegół mojego szkolnego życia.
* jest takie japońskie powiedzenie - "Problem, to tak naprawdę góra pełna skarbów"





poniedziałek, 17 stycznia 2022

Bez fartuszka


 Kuchnia nie jest moim królestwem, ale czasami wdziewam koronę pierwszej kucharki i czaruję, co tam do głowy wpadnie. Pstrykam fotki na dowód, że jednak coś tam potrafię i chyba nieźle to wygląda.

Nie są to skomplikowane potrawy, bo zawsze wybieram szybko, łatwo i w miarę zdrowo.


Popisowe i smaczne danie, bardzo lubiane przez syna i synową, wiec robię często, kluczowym składnikiem jest dobra ryba, delikatna i bez skóry. Szpinak w liściach i przyprawy, a dodatki zależnie od smaku danego dnia...


Z ciasta francuskiego w gotowych płatach pewnie korzystacie, można zrobić z nich wszystko, od paluchów do zupy, poprzez słone przekąski po słodkie ciastka i spody do tarty.



Surówki i sałatki to niezbędny dodatek do obiadu lub lekka kolacja, zależnie od tego, co włożymy do środka, a jeśli są kolorowe, to jeszcze cieszą oczy.

Pierwszy raz piekłam babkę majonezową w elektrycznym piekarniku, bo poprzednio w gazowym. Ciasta z elektrycznego są smaczniejsze i lepiej wyrastają.


Druga dyżurna potrawa, to kurczak w warzywach, czasami jeszcze z dodatkiem przecieru pomidorowego, czasami z innymi przyprawami, bardziej po hindusku.


Zaplatało mi się zdjęcie pasztecików do barszczu, ciasto krucho-drożdżowe, nadzienie z cebuli i grzybów leśnych. Szybki i prosty przepis.


Najlepiej smakują potrawy przygotowane i podane przez kogoś innego, na zdjęciu powyżej robi się pizza, tworzona rękoma panów, czyli męża i jednego z gości, a panie na kanapie plotkują... 


A to popisowe danie mojego męża czyli pulpety w sosie pomidorowym, nie umiem takich robić.

Pytanie tygodnia - jakie jest Wasze popisowe danie?



sobota, 15 stycznia 2022

Premiera!

 

Może niektórzy będą zdziwieni, ale chyba nadszedł czas na nowość, bo znów poczułam jakiś niedosyt .

Założyłam nowy blog, z potrzeby serca i dla zatrzymania chwil uchwyconych aparatem.

Bywają takie ujęcia, obiekty, sytuacje, które obiektyw lubi i wyłapuje. 

Nie zawsze z pojedynczego zdjęcia da się wysnuć opowieść, ale można bardzo krótko wyrazić swoją refleksję, emocje, wrażenia...

Bez zbędnych wstępów zapraszam na kolejny blog, dla zabieganych,  lubiących krótką formę i eksperymentowanie obrazem i słowem.

Mam nadzieję, że trzeci mój blog przypadnie Wam do gustu, zajrzyjcie proszę w wolnej chwili. Nie wiem jak często będą się tam pojawiały posty, to zależy od zdjęcia i potrzeby chwili...

Nowy tytuł to JEDNO ZDJĘCIE, KILKA ZDAŃ


Zapraszam serdecznie :-)


środa, 12 stycznia 2022

Z notatnika...

 

Mam zawsze pod ręką notes i długopis, by zapisywać na gorąco  refleksje i uwagi na temat programów i doniesień oglądanych w mediach.

Zapisuję niektóre rewelacje ku pamięci, by jeden z drugim nie mógł się wyprzeć, że tak powiedział czy zrobił.

Taka prywatna kronika sytuacji i wypowiedzi publicznych , najczęściej polityków.

1. Słychać oburzenie na władze Kazachstanu, że potraktowano własnych obywateli protestujących przeciwko podwyżkom cen energii, jak terrorystów i wysłano przeciw nim wojsko.
A jak nasza władza traktuje swoich obywateli, inwigilując ich Pegasusem, skoro program ten jest przewidziany do śledzenia poczynań przestępców i terrorystów właśnie?

2. Słyszę z ust ministra od edukacji, że nazywa zajęcia o konstytucji w szkołach i na uczelniach indoktrynacją młodych ludzi, a by było bardziej absurdalnie, zajęcia te prowadzili Rzecznik Praw Obywatelskich i sędziowie. Tego samego określenia ( indoktrynacja) użył ów minister na nazwanie zajęć o tolerancji, ekologii, seksualności człowieka , prowadzonych przez fundacje i edukatorów stowarzyszeń społecznych. A o pomocy psychologicznej i szpitalach psychiatrycznych dla dzieci i młodzieży cisza...

3. Różne gremia, od dziennikarzy poprzez lekarzy, po ministrów debatują nad mniejszym złem w postaci wznowienia zajęć w szkołach, bo przecież wystarczy zachować reżim sanitarny, by szkoły były bezpieczne i wolne od wirusa. Ja tam nie wiem, jaki reżim owi dyskutanci mają na myśli, ale każdy kto pracuje w szkole wie, że zachowanie dystansu, ciągła dezynfekcja i noszenie maseczek, zwłaszcza w szkołach podstawowych to raczej fikcja, w którą gramy wszyscy dla dobrego samopoczucia osób odpowiedzialnych za zdrowie społeczeństwa.

4. Wszyscy coraz wyżej unosimy brwi , obserwując galopujące podwyżki, które absolutnie nie są winą rządu i wkrótce zapewne usłyszymy pana premiera, jak krzyczy z ambony: chleb za drogi? niechaj jedzą ciastka, o przepraszam, ryż!

5. Nie dziwi właściwie, że uczciwie pracującym i emerytom zabierane są pieniądze i to już od grudnia, nie od stycznia, bo przecież to nie rząd zawinił źle sformułowanymi przepisami , to księgowi, doradcy finansowi i pracodawcy zawinili, tylko dlaczego  pracownicy skarbówki protestują wobec wyznaczenia ich na chłopców do bicia, gdyż mają objaśniać szarym obywatelom, co rząd miał na myśli wprowadzając Nowy Ład...a oni nie czują się kompetentni, bo sami nie wiedzą.

6. Małopolska kurator oświaty znana jest z kontrowersyjnych wypowiedzi w mediach. Ostatnio powoływała się na wolność wyboru dorosłego człowieka , także w temacie obowiązkowych szczepień nauczycieli. Jakoś nie zauważyłam dyskusji o wolnym wyborze , gdy ta sama pani kurator agitowała przeciw oglądaniu i prowadzeniu młodzieży na spektakl Dziadów A. Mickiewicza w krakowskim  teatrze, tym bardziej, że sama tego spektaklu nie widziała.

7. Nie bardzo zrozumiałam, jak to było z cudownym i nagłym wyzdrowieniem pana Kurskiego z covida, bo niby testy dodatnie były, niby izolacja zalecana, ale gdzieś tam jeździł , bo już zdrowiał, a w ogóle to testy mylące są bardzo, ale nie dziwmy się,  my nie odpowiadamy za państwo, w kwarantannie możemy tkwić bez limitu...zresztą premier UK także balował z pracownikami, gdy reszta kraju miała lockdown.
 
8. W telewizji porannej pan minister od zdrowia "nicniemogę" Niedzielski potwierdził, że jego rola w rządzie ogranicza się do obserwowania i nieśmiałego sygnalizowania stany pandemii, bo tak naprawdę o decyzjach rządu decyduje polityka i nastroje społeczne. Szkoda, że tylko nastroje wybranych grup bierze się pod uwagę...

9. Kuriozalną była dla mnie wypowiedź pani marszałek Witek - rząd nie jest odpowiedzialny za pandemię, bo nie rząd ją wywołał.

10. Politycy zapominają, że w mediach nic nie ginie i trzeba pamiętać o tym, co mówiło się kilka lat wstecz , bo prawda mikrofonu i ekranu jest bezlitosna...

Życzyliśmy sobie dobrego roku, a tu od początku jak zwykle... niechaj jednak dla Was będzie lepszy!
 

 

niedziela, 9 stycznia 2022

To nie wandale...

 

Każdy chciałby mieszkać spokojnie , w miłym otoczeniu, mieć w miarę życzliwych sąsiadów.

Bardzo ważne jest to przede wszystkim w osiedlowych blokowiskach, gdzie ludzie żyją na kupie i są skazani na sąsiedztwo przypadkowych osób.

Mieszkam w takim blokowisku i obserwuję, jak sami mieszkańcy dewastują otoczenie, o które powinniśmy dbać wszyscy , przecież wejście do bloku , chodnik, wiata śmietnikowa, trawniki to wszystko wpływa na to, w jakim nastroju wracamy do mieszkania, nie mówiąc o wrażeniu, jakie te elementy robią na naszych gościach. Nie chcemy się wstydzić za nie swoje postępki i zniechęcać odwiedzających do następnej wizyty...

Tymczasem, to, co wspólne, nie jest szanowane przez niektórych lokatorów, zwłaszcza wynajmujących. 
Faktem jest, że spółdzielnia czy wspólnota mieszkaniowa jest zobowiązana do remontów, napraw i ulepszeń, ale wszyscy powinni postępować wedle zasady - NIE TAM JEST CZYSTO, GDZIE SPRZATAJĄ, ALE TAM, GDZIE NIE ŚMIECĄ...

Wiata śmietnikowa to nie salon, ale można zachować porządek, nie rozrzucać resztek byle gdzie, nie zostawiać otwartych kontenerów, nie wieszać siatek z "prezentami" nie wiadomo dla kogo.
To samo dotyczy piwnic i korytarzy i to ze względu chociażby na gryzonie i wszelkie robactwo.

* Obserwowałam kiedyś, jak w bloku obok lokatorka trzepała wycieraczkę, uderzając o świeżo wymalowaną ścianę klatki schodowej! Jak długo będzie czysta?

* Pan wracający z działki, wycierał buty z błota o kolejne stopnie schodów na klatce, a z kosza na owoce kapał mu sok , aż do czwartego piętra...myślicie, że umył schody?

* Sąsiadka ma 3 psy, które wprawdzie wyprowadza, ale dwa są już stare i zdarza się, że załatwiają swoje potrzeby już na schodach. Myślicie, że po nich sprząta?

* Ktoś, nie wiem kto, nie przyłapałam, rzuca resztki jedzenia na daszek nad wejściem do bloku. Wiele razy pracownik spółdzielni wieszał ostrzeżenie, że te resztki przyciągają szczury i zapychają rynny. Myślicie, że poskutkowało?

* Mijając trawniki przy niektórych blokach obserwuję totalny brak poszanowania wspólnej przestrzeni mieszkańców i przyrody. Lokatorzy notorycznie wyrzucają przez okna : pampersy, kawałki kiełbasy, kości, butelki, puszki...a petów leży tyle, że można by grabić jak liście.

* Zdarza się także, że właściciele aut myją swoje pojazdy pod blokiem, a tego robić nie wolno. Tymczasem myjnia kosztuje zaledwie 2 zł. 

* W drzwiach wejściowych do bloków zamontowano zamki elektroniczne, ale oczywiście zawsze znajdzie się ktoś, kto albo blokuje drzwi, albo próbuje podważyć zabezpieczenie, bo  klucza zapomniał  kodu do zamka.

* Szkoda nawet wspominać o paskudnym zwyczaju rzucania butelek, tzw. małpek . Podobno niektórzy wypijają flaszeczkę w drodze do pracy lub na spacerze z psem i nie są to bynajmniej bezdomni ...

* Albo niech mi ktoś powie, dlaczego ktoś wyciąga ze skrzynki ulotki, drze i rzuca na posadzkę? nie ogarniam tego zwyczaju...a dywan ze śmieci ulotkowych rośnie.

Złorzeczymy wandalom, chuliganom, awanturującym się pijakom czy niegrzecznym dzieciom, a tymczasem to my sami odpowiadamy za nasze otoczenie - bałagan nie robi się sam.





piątek, 7 stycznia 2022

Apel i protest


 Blogerzy wszystkich blogów łączmy się!

Od jakiegoś czasu na blogspocie występują problemy z pisaniem i zamieszczaniem komentarzy.

Zdarza się to na coraz większej liczbie blogów.

Bardzo to zniechęca piszących, bo wielu z nas właśnie w tych rozmowach widzi sens blogowania.

Nie wiem jakie są tego przyczyny i do kogo napisać protest, ale sprawa robi się globalna, bo gdzie nie wchodzę , to czytam o podobnych problemach, a najczęściej są to:

- brak możliwości komentowania pod nowym postem, pod starym można

- brak możliwości odpowiadania na komentarze

- niektóre komentarze znikają, mimo weryfikacji obrazkowej, inne trafiają do spamu

- nigdy nie wiadomo, czy komentarz przeszedł, zwłaszcza gdy ktoś włączył moderację

- zdarza się, że z łatwością przechodzą komentarze anonimowe, a po zalogowaniu już nie

Nie wiem , co o tym myśleć. Jeśli to kwestia darmowej platformy, to niechaj wprowadzą jakieś opłaty, ale bez takich niespodzianek!

Już kiedyś występował krótko podobny problem, ale teraz to już trwa czas jakiś i dotyczy wielu blogów.

środa, 5 stycznia 2022

Wróżba ?

 


Nigdy nie byłam u wróżki, nie wróżę sobie z kart, ani z fusów, horoskopy traktuję z przymrużeniem oka.

Nie czytam przepowiedni, nie wierzę w czytanie z gwiazd, nie znam się na numerologii. 

Dziś, gdy imiona nadaje się przypadkowo, raczej wedle upodobań rodziców dziecka, to nawet z charakterystyki imienia trudno coś o osobie czy jej przyszłości powiedzieć.



Niedawno bratowa zaproponowała zabawę w przepowiadanie zdarzeń nadchodzącego roku. 

Otwórz książkę, jaką masz pod ręką na 33. stronie , a wyjdzie ci, co cię czeka w najbliższej przyszłości.
Zastosowałam się do instrukcji, przebiegłam wzrokiem treść podanej strony i wyszły mi problemy spadkowe.

Eeee tam, jedne dopiero co rozwiązane, u notariusza przyklepane, ki diabeł?  bzdury jakieś!
I nie uwierzycie!  Przedwczoraj telefon do męża, że zmarła jego macocha czyli druga żona mojego teścia. 
Zostało mieszkanie, spadkobierców mus ustalić, jeden za granicami kraju, zanim się sprawę załatwi do końca, czynsz, media i podatki ktoś musi płacić...

No i masz babo placek! Przypadek to, czy spełnienie przepowiedni?
A mógł teść sprawy za życia uregulować i problemów rodzinie oszczędzić!

Nie lepiej to spokojnie żyć?



niedziela, 2 stycznia 2022

Noworoczna wycieczka :-)


 Czy można lepiej zacząć nowy rok, jak wyprawą przed siebie?

Spacer po mieście pełnym pozostałości po sylwestrowych imprezowiczach nie należy do najmilszych. Butelki po szampanie, resztki po fajerwerkach, puszki po piwie itp. nie są ozdobą spacerowego szlaku, a i samochód przewietrzyć trzeba.

Ulice puste, ruch prawie zamarł, więc jedziemy, w mozaice pogodowej, lekko niewyspani, ale w dobrych humorach i w oczekiwaniu na ewentualne niespodzianki.

Po śniegu ani śladu, więc widać, że i wieś nadąża za miastem pod względem świętowania Sylwestra, bo ilość i rodzaj śmieci przy drogach porównywalna z miastem.

Mijamy dobrze zorganizowaną wycieczkę rowerową seniorów i cieszy, że  nie wszyscy leczą kaca po sylwestrowych szaleństwach. Na wyprawę wybrało się na oko 20 osób, na końcu jechał główny zawiadowca, pilnujący bezpieczeństwa .Wprawdzie ruch aut niewielki, ale zawsze...


Okna pogodowe pozwoliły nam nawet cieszyć się pobytem nad jeziorem, gdzieniegdzie cienka tafla lodu jeszcze przetrwała, ale tylko małe ptaki mogły po niej przejść.




Spotkaliśmy nawet morsujących śmiałków, ale nie zdążyłam zrobić zdjęcia. Za to łabędzie pozowały chętnie.
Dotarliśmy także do Lichenia, bo lubimy w każde święta odwiedzić choć jedną szopkę w jakimś kościele. W bazylice zimniej, niż na zewnątrz, widocznie oszczędności na ogrzewaniu rozpoczęto już teraz. 
Miłe zaskoczenie - nowa szopka, imponujących rozmiarów i bogata w szczegóły, na tablicy obok wymieniono wielu fundatorów. Trzeba przyznać, że prace zlecono dobrym wykonawcom, bo całość robi wrażenie, sami zobaczcie.













Szopka to nie tylko stajenka, autor pomysłu pokazuje sceny z życia prostych ludzi, w tym pasterzy, jest piec chlebowy  z podpłomykami i źródełko , z którego można zaczerpnąć wody.
Figury ludzi dopracowane i ubrane  starannie, styropianowe skały i cegły łudząco przypominają prawdziwe, musiałam dotknąć, by sprawdzić. 
Na szczęście pomysłodawcy lub donatorzy odeszli od kiczowatej formy licheńskiej Golgoty i powstała szopka, którą naprawdę miło się ogląda.

Dla porównania mała szopka z wystawy sztuki ludowej w skansenie:


W nagrodę za przedreptane kroki kawa z ciastkiem, a wierzcie mi, było pyszne!


A czy Wam udało się obejrzeć w tym roku jakieś szopki? 
Mam na myśli te tradycyjne oczywiście :-)