Któż z nas nie lubi świąt?
Każdy z innego powodu, nawet ci, którym święta kojarzą się głównie z czasem wolnym od pracy.
Tradycja każe, aby na stołach było bogato i to już w Wigilię, a to dopiero wstęp do biesiady.
Teraz nawet znoszony jest ścisły post i może lepiej, bo niejeden wyposzczony żołądek buntował się przeciw wszystkim ciężkim potrawom przygotowywanym na świąteczne stoły. A znam biesiadników, którzy zaraz po pasterce grzeją bigos i kiełbasy.
Znany jest dowcip - nie jedzcie,bo to na święta; a za chwilę - no jedzcie, bo się zepsuje...
Ledwo święta się kończą, a już słyszymy z prawa, z lewa , że mamy mało czasu do Sylwestra, czas nagli by wbić się w sukienkę lub garnitur zakupione przed świętami. Ciekawe, że mężczyźni mają jednak z tym mniejszy problem, po prostu nie kupują dopasowanych sukienek :-)
Co zrobić, żeby radość ze smakowania tych wszystkich świątecznych obfitości nie została przyćmiona przez wyrzuty sumienia? A pamiętajmy, że jemy nie tylko własne wytwory, ale częstujemy się obficie w gościnie u bliskich i znajomych.
Sposobów jest wiele, ale ja znalazłam kilka śmiesznych obrazków, których obejrzenie pozwoli nam wszystkim zagłuszyć nieco głos sumienia.
Jeśli jednak postanowicie odchudzać się po świętach, weźcie sobie do serca kilka uwag na marginesie, może pomogą wam podjąć właściwą decyzję:
Życzę Wam zdrowego apetytu i radości z częstowania się wszystkimi smakołykami :-)










