Czy zauważyliście, że w świecie polityki namnożyło nam się broszek rozmaitych? Modę zapoczątkowała chyba pani premier Szydło, przejrzałam trochę zdjęć w sieci i muszę przyznać, że ma tych broszek duuuużo. Skąd taki pomysł posta?
Oglądałam jakąś konferencję prasową PISu i obie panie biorące udział miały przypięte broszki, każda po innej stronie żakietu, a że pamiętałam broszki naszej premiery to wydało mi się dziwne, że nagle co występ pani z partii wiodącej, to jakaś brosza. Bywają duże i maleńkie, skromne i wybujałe, ale dumnie tkwią w klapach damskich żakietów. Dziwne, że w czasie poszukiwań trafiałam głównie na panie związane z w/w partią.
Moje teorie są takie:
* albo panie naśladują trend wprowadzony przez premierę, bo jakoś wcześniej nie rzuciło mi się to w oczy
* albo jest to obowiązkowy dodatek do sejmowo-rządowej garderoby, bo korale i łańcuchy bywają rozpasane, kosztowne i nie pasują do skromnego wizerunku nowej władzy
* albo wreszcie jak głosi plotka, w broszkach tych ukryte są nadajniki, przez które pan prezes wydaje najświeższe instrukcje swoim podwładnym, tudzież przywołuje do porządku po zbyt samodzielnych wypowiedziach...
Co o tym myślicie? Na dowód zebrałam kilka zdjęć, jest tam także moja ulubienica pani M.Wróbel, która niestety popadła w niełaskę i już stęskniłam się za jej wypowiedziami w mediach....

