środa, 21 lipca 2021

Ucieczka przed życiem...

 

Po lekturze ciekawej książki mam ochotę podzielić się swoimi wrażeniami, a być może zachęcić do jej przeczytania inne osoby.

Lubię książki, które oprócz emocji dostarczają wiedzy, zmuszają do refleksji i długich dyskusji na różne tematy.

Taką książką jest opowieść o Marii Czubaszek, pióra Violetty Ozminkowski. 

Nie jest to typowa biografia, raczej obraz życia i twórczości niezwykle ciekawej osoby, widzianej oczami i sercem równie ciekawych osób, takich jak: Wojciech Karolak, Artur Andrus, Jerzy Dobrowolski.

Wynotowałam, co często robię, niektóre ciekawostki, które mogą stanowić zachętę do zapoznania się z całością. Dają także wgląd, choć minimalnie w osobowość pani Marii, którą widzowie i czytelnicy znali tylko z mediów, podziwiając jej cięte riposty i dystans do siebie samej.

Wiele ciekawych myśli przetrwało w notatkach czynionych na skrawkach papieru, liścikach do męża, nagraniach telewizyjnych i radiowych.

1. "Wolę być czarną owcą. Bo czarne wyszczupla."

2. "Życie nie jest największą wartością. Życie jest jedyną wartością."

3. "Myślę, że ateizm, podobnie jak wiarę, odkrywa się w sobie z czasem. Najpierw słuchamy tego, co opowiadają nam rodzice, ale pewnego dnia zaczynamy pytać i zastanawiać się samodzielnie, o co w tym chodzi..."

4. "Nie radzimy sobie z banalnym rytuałem umierania. Nie ma takiego przedmiotu w szkole "przygotowanie do śmierci"... W kościele? Wolne żarty! To raczej straszenie Sądem Ostatecznym i trąbami jerychońskimi. Na bogato!"

5. Żartowała, że po śmierci chce być skremowana, by po raz ostatni puścić dymek.

6. Krytykowana za dwie aborcje i stosunek do eutanazji, bała się wielu rzeczy, oprócz śmierci. 

7.  Miała za sobą co najmniej dwie próby samobójcze, według  najbliższych - żyła jakby ciągle przed czymś uciekała...

8. Nie lubiła szkoły, bo nauczyciele wydawali się jej przemądrzali, a uczniowie dziecinni, wiele lat pobierała naukę w domu, podejrzewana o spektrum autyzmu. Wedle autorki biografii, zbyt łatwo dziś przylepia się łatki zaburzeń cechom, które świadczą o indywidualności człowieka...

9. Nie lubiła dzieci, za to kochała psy, już jako dziecko wybrała psa w prezencie, zamiast roweru.

10. Miała niesamowite poczucie humoru, także na swój temat - mawiała, że jest nienachalna z urody lub że jako dziecko wyglądała jak  mała purchawka. 

Umarła, jak żyła - zbyt skromna, by zaprzątać innym głowę swoją osobą.


Portret M.Czubaszek - Wikimedia commons - CC BY-SA 4.O


niedziela, 18 lipca 2021

Na deptaku pod palmą...

 

Mieszkam w mieście uzdrowiskowym i gdy wyjeżdżamy do innego miasta o podobnym charakterze, to mimowolnie porównujemy niektóre szczegóły, którymi różnią się miejscowości zapraszające kuracjuszy. 

Wspólny element to park zdrojowy z pijalniami wód mineralnych, a w parku klomby kwiatowe, fontanny, figurki lub pomniki znanych postaci, kawiarnie, stoiska z pamiątkami.

W niektórych uzdrowiskach są tężnie, baseny ogólnodostępne, skanseny oraz okoliczne atrakcje, wynikające z położenia w górach lub nad morzem.

W trakcie naszych wojaży odwiedzaliśmy Krynicę, Duszniki, Kudowę, Polanicę, Szczawnicę, Ustroń. 

Każda z tych miejscowości może pochwalić się rozmaitymi ciekawostkami, w tym roku miło zaskoczyła mnie Polanica, gdzie byłam po raz pierwszy i spodobał mi się spacer deptakiem nad rzeką, park też spory i  ciekawy. Jedyny mankament to niemożność wypicia kawy o wczesnej porze. Wprawdzie jedna z knajpek otworzyła podwoje o 9 rano, ale ekspres do kawy jeszcze był nieczynny.

Cóż, widocznie tylko my wcześnie zaczynamy zwiedzanie, za to uniknęliśmy tłumów na deptaku i w parku. Aktywni byli za to biegacze Nordic-walking, którzy mieli w Polanicy swoje mistrzostwa i właśnie zjeżdżali się na zawody.


Migawki z Polanicy-Zdroju: niecodzienna fontanna, figura damy z pieskiem, urocza altana i jeden z mostków przy deptaku.



Dla porównania detale z Kudowy: piękny klomb z nutkami, fragment budynku pijalni z palmami, ujęcie wody  źródlanej i fragment ekspozycji przy smażalni pstrąga, taki mini-skansen.


Migawka z Krynicy - pomnik Nikifora i kompozycje kwiatowe.


Feeria kwiatów w Szczawnicy, wszędzie przepiękne kompozycje , urocze zakątki i promenada nad rzeką Grajcarek.


Na koniec garść ciekawostek jeszcze - fragment polanickiej Wenecji, pomnik miejscowej sławy lekarskiej, oryginalne drzwi do klubu muzycznego oraz przykład alei sław w Polanicy.


To jeszcze jednak nie koniec, znalazłam wśród zdjęć uroczą parę na trawie... Polanica.


Piękny budynek kwiaciarni w Kudowie.


Romantyczna altana w polanickim parku zdrojowym.


Miła niespodzianka - zabytkowy budynek teatralny im. Mieczysławy Ćwiklińskiej, schowany na uboczu, wypatrzony przypadkiem...

Cieszyły się moje oczy, cieszył się obiektyw aparatu:-)


czwartek, 15 lipca 2021

Cnoty niemodne?

Na pewno wiele osób pomyśli o cnotach niewieścich, które ostatnio są na tapecie mediów.

Może na końcu i o tym wspomnę, bo jak można nie wspomnieć?

Ale tym razem o wierszach będzie.

Autorkę poznałam blogowo i mailowo i nie dziwi mnie, że tak mądra poezja trafiła pod mój dach.

Jak sugeruje tytuł, o cnotach i wartościach jest rzecz, a najważniejsze i najpierwsze z nich to wiara, nadzieja i miłość.

Piękne wydanie w twardej okładce, piękny projekt , a zawartość subtelna, a jednocześnie mocna. 


Nie jest to jednak balsam dla duszy, jak wiele tomików poezji. To raczej zwierciadło dla naszych przywar, ukrytych myśli, fałszywych deklaracji, niespełnionych obietnic. Wciska w fotel od pierwszego wiersza i przyciąga jak magnes. Czytając, zastanawiasz się, jak to jest ze mną?

Lektura tych wierszy to lepsze, niż wizyta u psychoterapeuty!

Za zgodą autorki przepisuję jeden z wierszy:
Cierpliwość

a jej się nie spieszy
nie tupie gorączkowo
nie przebiera nogami w miejscu
za to przebiera w słowach

nie oczekuje od razu
teraz
najpóźniej zaraz

żadne natychmiast
nie przeszkadza jej w patrzeniu na zieleń
i turkusowe skrzydełka modraszek

zna tajemnicę Kubusia Puchatka
więc wie
że można po równo
cieszyć się spełnieniem i oczekiwaniem

Nie napiszę więcej, bo więcej nie trzeba, nawet jeśli ktoś za poezją nie przepada, może potraktować ten tomik, jak zbiór złotych myśli, bo każdy wiersz taki właśnie jest, odkrywa prawdy, ukryte na dnie duszy czasami.
Dedykacja jest dla mnie zaszczytem i cennym darem. Dziękuję, Kasiu!

Ale spójrzcie jeszcze na znaczki,  to nie przypadek, że na jednym K.K. Baczyński, a na drugim "Szlaban na ryzyko" - bo tu ryzyka nie ma, bierz i czytaj, tylko skorzystasz.

****
Co do cnót niewieścich, wspomnianych na początku i reklamowanych przez ekipę od nauki i edukacji.
Powiem krótko i konkretnie - minęły czasy, gdy wstydem dla mężczyzny było obranie ziemniaków do obiadu lub przewijanie dziecka, gdy zrobiło kupę. 
U mnie w szkole jest drużyna piłkarek i dziewczyny tak grają w nogę, że z żadnego turnieju nie przyjechały bez pucharu, ale nie wiem czy cerować potrafią i  nie obchodzi mnie to, bo cerowanie nie jest pasją, a gra w nogę już tak! A gdybyście widzieli, jak kibicują ojcowie tych dziewczynek!

Ciekawe, że o cnotach męskich nikt z polityków się nawet nie zająknął!

Panowie Czarnek i spółka - zajmijcie się lepiej odnową takich cnót, jak honor, życzliwość, pokora, wrażliwość, umiar czy wdzięczność, a świat będzie lepszy...

poniedziałek, 12 lipca 2021

Taka ciekawostka...

 Wszędzie dobrze, ale w domu mam wygodny fotel :-)

Lubię podróże, ale jeszcze bardziej powroty, a może to kwestia wieku?

Zanim ogarnę się po powrocie i przejrzę wszystkie fotki w telefonie i aparacie, pozwólcie, że sprzedam Wam ciekawostkę, zasłyszaną na ostatniej wycieczce przed wyjazdem do domu.


Zwiedzaliśmy zamek na Szczytniku, o którym będzie później i przewodnik opowiadał między innymi o kryształach. Kryształy powstawały w miejscowości Szczytna u podnóża Szczytnika.
Do Szczytnej sprowadziła się z rodziną młodziutka Irena Santor, która w miejscowej szkole pobierała nauki w zawodzie zdobnik kryształów.

Irenka jednak tak pięknie śpiewała, że nauczycielka muzyki pokierowała dziewczynę na lekcje muzyki i wróżyła młodej śpiewaczce wielką karierę.

Jak wszyscy wiemy, Irena Santor zdobnikiem kryształów nie została, huty szkła w Szczytnej dawno nie ma, ale każdy chyba zna piosenki pani Ireny!

Na zdjęciu powyżej pan przewodnik, który  zagrał na kryształowych lampionach i  pokazywał, w jaki sposób wydobywać z kul różne dźwięki, bo raz brzmiały jak cymbałki, raz jak dzwony, innym razem jak jęki złego ducha...

Oczywiście musiałam spróbować, na szczęście nie zbiłam żadnego lampionu!



czwartek, 8 lipca 2021

Pozdrawiam z Kudowy!

 Nie za bardzo mam czas i siły, ale pozdrawiam Was z Kudowy, za wszystkie ciepłe słowa przed wyjazdem dziękuję i zapewniam, że zamówiliście pogodę idealną.

Na razie kilka fotek ,bo ma być burza i nie wiem jak siecią, ale gdy wrócę do domu zanudzę relacjami z wędrówek.

Jedno tylko mnie martwi - moje prawe kolano chce odpoczywać, a ja nie zamierzam...








Oczywiście wszystko pomieszane, mój komputer został w domu, ale oglądajcie, może ktoś rozpozna jakiś widoczek:-)

Mam w nogach milion kroków , ale głowa naprawia się szybko, a jakie dobre mają lody!

Do miłego!


niedziela, 4 lipca 2021

Przed wyjazdem...

 Na początek taki żarcik dla tych, co wszystko ogłaszają na Instagramie i Facebooku:-)


Kolejny to już o mnie, bo wkrótce mamy lot na Kretę i kiedy wreszcie dojdzie do skutku, to albo sie przekonam i skorzystam częściej, albo pozostanę w Polsce na następne wakacje:-)
Wszyscy staramy się ograniczać bagaże, a jak Wam idzie zwykle pakowanie?


Doniesiono ostatnio o wspomaganiu elektrycznym wozów nad Morskie Oko, nie lepiej w ogóle zamienić wozy konne na elektryczne pojazdy?


Towarzystwo jest ważne, dlatego niektórzy wyjeżdżają zawsze ze znajomymi, rodziną, inni wolą tylko  towarzystwo męża lub własne .


Zimową porą nadmiar szczęścia pod płaszczem nikomu nie przeszkadza, gorzej gdy trzeba się rozebrać na plaży!


Pamiętam czasy, gdy po zakupie lodówki nie stać nas było nawet by pójść na basen, ale wszystko można przetrwać przy odpowiednim nastawieniu do życia:-)


Poniższy mem przestaje być żartem, co także świadczy o braku odpowiedniej edukacji seksualnej wśród młodzieży...


I takie wakacje pamiętam, ale ostatnio to raczej aura przegina w przeciwną stronę, trzeba więc zakupić zapas kremu z dużym filtrem!


Zostawiam Wam uśmiech, bo zamelduję się już  z Kotliny Kłodzkiej , o ile czas i WiFi pozwolą!

czwartek, 1 lipca 2021

To mój wnuk...


Wakacje nie są wolne niestety od trudnych tematów.
Tak zwane rozmowy Polaków toczą się wszędzie - na ławkach w parku, w pubach,  tramwajach, domach. Ich tematyka bywa tak różna, jak różni są ludzie i sprawy aktualnie omawiane w mediach.

Rozmowa między panami w bardziej, niż średnim wieku.
Miejsce - gdziekolwiek, w dowolnym czasie. 
Niby nie uczestniczysz, ale słyszysz wszystko, tym bardziej, że w emocjach nie zniża się głosu do szeptu.

Słowa zapadają w pamięć, zmuszają do refleksji. Żadna wielka polityka, ot wynurzenia rozgoryczonego człowieka, co to z niejednego pieca chleb jadł, a teraz świata nie pojmuje, bo dziwny jest i nie wszystkim przyjazny.

- Zobacz stary - z komuną walczyłem, dwa lata ukrywałem się przed bezpieką. Potem na osiedlu pomagałem kościół budować, bo czasy szły lepsze, nadzieja była,  dzieciakom świat chcieliśmy przybliżyć. A teraz jeden z drugim, co to tamtych czasów nie pamiętają nawet, nazywają mojego wnuka nienormalnym, że to nie człowiek jest, a ideologia...
- Co ty gadasz, to Maciej gejem jest?
- No jest,  więc  co? Mam się go wyrzec? To mój wnuk, nic złego nie zrobił, taki się urodził, ale to fajny chłopak, mądry i dobry! A tu z ambony, że wbrew przykazaniom, że nie godzien...
- Ale kościół niczego złego nie naucza...
- O nie, za to pedofilom i mordercom wybacza! ja już do kościoła nie chodzę!
- No co ty, na pana Boga się obraziłeś?
- Ja do Boga drogę zawsze znajdę, ksiądz mi do tego niepotrzebny, a zwłaszcza biskup. Sobie wybaczają wszystko, a ludzi za nic mają i jeszcze po rękach każą się całować.
- Ekscelencje przecież, my za mali by ich sądzić...
- No weź mnie nie denerwuj, już całkiem zdziadziałeś, godzisz się na wszystko, byle na piwo było...
a wnuki masz?
- Mam, a jakże, ale do kościoła chodzić nie chcą.
- No wiesz, dziś młodzi więcej wiedzą, inaczej na świat patrzą.
- Ale te elgiebety to z zachodu przyszły, u nas tego nigdy nie było! 
- No stary, ty chyba radia Rydzyka słuchasz?
- A co?  Katolickie i patriotyczne radio, nic złego nie dam powiedzieć!
- To wiesz co, ja się napiję i idę, bo nie pogadamy...

*****
Coraz młodsze dzieci zadają pytania o orientację seksualną, obserwują starszych kolegów, rodzeństwo.
Coraz częściej dorośli zastanawiają się jak rozmawiać z dziećmi i młodzieżą na delikatne tematy płci, seksu, wartości rodzinnych i etycznych.
Komunikaty płynące z mediów, ambon, Sejmu, ministerstw nie ułatwiają tego zadania rodzicom, a tym bardziej nauczycielom, nie mówiąc o katechetach.
Młodzi ludzie nie znajdują akceptacji we własnych rodzinach, rozmowy z wychowawcą, psychologiem bywają jedyną drogą szukania ratunku przed ostatecznym rozwiązaniem.

Samookaleczenia, depresja, samobójstwa to nie wymysł terapeutów czy szkolnych pedagogów, to prawdziwe tragedie, wymagające pilnych działań.

Zwiększenie godzin historii w szkole nie rozwiąże problemu pomocy psychologicznej dla uczniów, o czym politycy zdają się nie pamiętać, a wypowiedzi ministra od edukacji na temat osób LGBT nie przystoją przedstawicielowi rządu, nauki, człowiekowi po prostu... 


wtorek, 29 czerwca 2021

Próba włamania...

O czwartej nad ranem obudził męża jakiś harmider i pukanie w okno. Wstał, by sprawdzić o co chodzi, a tu dwie sroki siedziały na parapecie okiennym i dziobały w siatkę przeciw owadom.


Zrobiły nam w tej siatce 3 dziury, co nie wygląda estetycznie i pewnie z czasem dziury się powiększą.
Istne utrapienie, jak nie gołębie, to sroki!
Skąd taki atak? W ramie okiennej zamieszkał jakiś owad, co odkryłam myjąc okna. Na szczęście rama z tworzywa, więc się nie rozleci. Już kiedyś sroka dziobała w to okno, widocznie wcześniej owada wyczuła.
Najpierw sroki polowały na wróble, które zamieszkały na balkonie, ale gniazdo ćwierkaczy dobrze ukryte, sroki za wielkie, by się tam dostać.

A gdyby tak drapieżniki dostały się do mieszkania i na przykład zapolowały na chomika lub kanarka? No horror normalnie!

Nie przypuszczałam, że siatki przeciw owadom mogą być zagrożone!
Dbamy o te siatki, bo tanie nie są, chowamy na zimę za radą producenta, by mrozy im nie zaszkodziły, a tu dwa ptaszyska i po siatce...

sobota, 26 czerwca 2021

Lęk na smyczy...

 

Telefony komórkowe przyzwyczaiły nas do kontrolowania wszystkich i wszystkiego, niektórzy cały świat mają w komórce, nawet płacą telefonem w sklepie, kontaktują się z bankiem, wysyłają maile. 

Telefony jednocześnie ułatwiają i utrudniają życie.
Nie chcę rozwijać tematu wad i zalet tego urządzenia. Jest to raczej wstęp do opowiedzenia historii  z telefonem w tle.

Mąż znajomej  pracuje zawodowo z przerwami, a kiedy nie pracuje pomaga w domu, robi zakupy, często konsultuje się przez telefon w wielu sprawach, co czasami znajomą drażni, zwłaszcza gdy dzwoni zbyt często i w czasie jej godzin pracy.

Ostatnio rozważają dla męża wcześniejszą emeryturę, bo zaniemógł na zdrowiu, o etat  w jego zawodzie trudno, a skoro znajoma sporo zarabia, to nie mają problemu finansowego.

Razu pewnego znajoma była cały dzień w pracy, mąż opiekował się wnukiem, zadzwonił do żony koło południa, ale ona nie mogła odebrać, miała ważne spotkanie.
Po spotkaniu dzwoniła co godzinę, mąż nie odbierał. Po kilku nieodebranych połączeniach zaniepokoiła się, zadzwoniła do sąsiadki, żeby sprawdziła  co z mężem. 
Sąsiadka słyszała telefon przez drzwi, pukała, ale nikt nie otwierał.
Znajoma zamówiła taksówkę, pojechała do domu, męża nie było, telefon leżał na stole w kuchni.

Trudno było w tej sytuacji cokolwiek postanowić, sprawdziła tylko czy męża nie ma u syna, bo musiała wrócić na ważne zebranie, na którym siedziała jak na szpilkach.

Jaki finał? 
Mąż, wyrzucając śmieci spotkał kolegę ze szkoły, poszli na piwo i czas im szybko leciał.
Zapytany, czemu nie zadzwonił natychmiast gdy zobaczył 9 nieodebranych połączeń, stwierdził, że pamiętał o ważnych spotkaniach żony w pracy, a że czasem jest na niego zła za zbyt częste telefony, to nie chciał jej zawracać głowy. Przecież nic złego się nie działo. Zauważył, że była w domu, ale przecież nie zostawiła kartki.
A ona niemal zawału nie dostała, bo upały, front burzowy i mąż mógł zasłabnąć na ulicy.
Tej nocy spała w innym pokoju, bo musiała w samotności odreagować emocje...



czwartek, 24 czerwca 2021

Bardzo krótko...

 Takie oto naklejki pojawiły się w różnych miejscach mojego miasta.

Gdy idę do pracy, od razu mi raźniej na duszy!


W pogodzie mamy nieco ochłody, więc życzę Wam ciepłych uczuć i dobrego nastroju:-)


wtorek, 22 czerwca 2021

Ciekawy projekt...

Wpis dedykuję Krysi, której zarówno malarstwo jak i fotografia nie są obce.

 Wspomniany w tytule projekt to przedsięwzięcie Muzeum Jana Kasprowicza oraz Młodzieżowego Domu Kultury, które to instytucje  zaprosiły młodych ludzi wraz z opiekunami do udziału w ciekawym konkursie.

"Ożywiamy obrazy" - to nazwa i hasło przewodnie dla twórców fotografii, a modelami byli młodzi i bardzo młodzi ludzie.

Żałuję, że nie byłam na otwarciu wystawy 11 czerwca, bo w ogrodzie muzealnym modele zaprezentowano na żywo, obejrzałam dopiero wystawę, na której porównano obrazy znanych mistrzów i fotografie wzorowane na sztuce.

Wystarczy kliknięciem powiększyć zdjęcia, by przeczytać, jaki obraz i jaki twórca posłużył autorowi zdjęcia za inspirację.









Ostatnie zdjęcie nieco obcięte, ale jest to obraz z 1964 roku "Sławka w kapeluszu" autorstwa Stanisława Łuczaka , lokalnego artysty.

Prawda, że dobry pomysł?  W dodatku wszystkie nagrodzone dzieła może obejrzeć każdy, przechodząc obok budynku muzeum - wystawa pod chmurką!






sobota, 19 czerwca 2021

Obrazki uliczne...

Bez zbędnych wstępów. Nie trzeba bardzo się starać, by na podobne obrazki trafić każdego dnia.

Czasami nie dziwię się przechodniom w słuchawkach, że uciekają w świat muzyki czy audiobooków.

 1. Idę sobie do pracy, na chodniku leży wczorajszy wielbiciel napojów wyskokowych. Chyba wczorajszy, bo za wcześnie było na świeży stan upojenia. Nad  nim stoi kolega, chyba trzeźwy i namawia:

- no wstań wreszcie, mówię ci, wstań!

- wstanę, pewnie że wstanę, ale jak wstanę to ci przypier...ę

Wreszcie wstaje, najpierw na cztery kończyny, potem do pionu. Wstaje, patrzy, poznaje ziomala i krzyczy:

- ach, to ty, to ci nie przypier...ę, ale wstałem!

Sukces zawsze cieszy!



2. Wracam z pracy, naprzeciw mnie idzie pani ubrana cała na biało, nawet włosy upięte w kok są białe, nie siwe, a białe właśnie. Już mam się zachwycać taka monochromatyczna stylizacje, gdy widzę, że pani przystaje i pluje na trawnik. Może muchę wypluwa, ale czemu na trawnik, nie w chusteczkę?

Zdziwienie moje rosło, gdy pani tak co 3 metry czynność powtarzała. Znaczyła teren czy o co chodziło? Może urok jaki odczyniała? 

Ale czarownica w białym stroju?



3.Mijam często na swej drodze plac zabaw, gdzie dzieci przychodzą z rodzicami lub dziadkami. Widuję sceny rozpaczy dzieci, które nie chcą opuścić miejsca uciech i towarzystwa rówieśników.

Razu pewnego babcia ciągnie wnuczka za rękę:

 - chodźmy już do domu, zjemy obiadek...

- ale ja nie chcę, nie jestem zmęczony, wcale

- ale ja jestem, pójdziesz po południu z mamą!

Babcie to muszą mieć kondycję!


4. Dialog, a w zasadzie monolog, bo nie słyszałam odpowiedzi: 

- już jak wyjechalim, k..wa z Koszalina, to mielim przeje..ne, bo nas te skur....y zrobiły w ch...a!

Nadawcą komunikatu był mocno starszy pan, który stał w kolejce przed sklepem mięsnym w towarzystwie chyba swojej żony...

Powiedzcie mi, proszę jak kobieta może tolerować taki język u swojego męża, narzeczonego, partnera? ja tego nie ogarniam i chyba nie zrozumiem nigdy!

Przepraszam za te wszystkie słowa, które powinny być wypikane, ale ukryte nie oddałyby sedna dialogów. Z powodu nadmiaru takowych omijam niektóre filmy i książki, bo dość właśnie tej śmietnikowej mowy w realu.