Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anioły. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anioły. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 marca 2017

Boczne drogi...

Tą trasą jechaliśmy wielokrotnie, kierunek Kalisz przez Konin. Wielokrotnie też mijaliśmy drogowskaz: Kościeszki, kościół drewniany 2 km. Jakoś jednak nigdy nie mieliśmy ochoty zbaczać z trasy, by go zwiedzić, a w drodze powrotnej najczęściej człowiek jest już tak zmęczony, że gna do domu na herbatę.
Tym razem jednak mąż zmienił zdanie i skręcił w boczną drogę, wszak to niedaleko, pogoda piękna, warto zaspokoić ciekawość. Kościółek okazał sie całkiem ciekawy, pod wezwaniem św.Anny, z drugiej połowy XVIII wieku, choć w tym miejscu świątynię postawiono już w XIII wieku.
Smukłą wieżyczkę odrestaurowano w latach 70ych dwudziestego wieku. Gdy obchodziliśmy budynek wokół towarzyszył nam zapach charakterystyczny dla starego drewna, kto był w Biskupinie wie, co mam na myśli... Nie mogliśmy jednak zrobić zdjęć w środku, bo trwała msza.


Ale piszę o tym kościele nie tylko z powodu jego walorów architektonicznych. Zboczenie z trasy i zrobienie kilku fotek uchroniło nas od wypadku drogowego. Chwilę przed nami doszło do zderzenie trzech aut, z czego jedno znalazło się w rowie, drugie nadaje sie tylko na złom, a satnu trzeciego nie widziałam, bo stało do nas tyłem. Gdy dojeżdżaliśmy do miejsca zdarzenia akurat zjawiła sie policja na kogutach, a parę kilometrów dalej mijaliśmy pogotowie na sygnale.
Czyżby nasz Anioł stróż skierował nas na boczna drogę do Kościeszek? Od razu przypomniała mi się przestroga - nie jedź szybciej, niż Twój anioł stróż potrafi latać...
W nagrodę za zjechanie z głównej trasy przyroda uraczyła nas polanką pełną przebiśniegów :-)
Czyż wycieczki weekendowe nie są wspaniałe?

niedziela, 1 listopada 2015

Anioł zapomnianych



Siadł na kamieniu Anioł
nad grobem łezkę uronił.
Siadł na kamieniu człowiek
oddając się melancholii.

W mrok cmentarza odfrunął
Anioł i cicho zapłakał
nad opuszczoną mogiłą
nie odwiedzaną przez lata.

Dusza tam jakaś samotna
czeka na świecy płomień,
czeka na okruch pamięci,
bo ktoś zapomniał o Niej.

Przechodząc obok mogiły
człowiek przystanął zdumiony,
że taka smutna mogiła
i też zapłakał wzruszony.

Postawił znicz i zapalił
pamięci płomień rozniecił,
raduje się Anioł z oddali
radują się Wszyscy Święci.

niedziela, 30 sierpnia 2015

Na tropie smaków, dźwięków i aniołów...

Pogoda nadal rozpieszcza, nasz samochód wreszcie odzyskany z serwisu (po miesiącu), więc pora na weekendowe wycieczki i nowe odkrycia. Nawet w znajomych i często odwiedzanych miejscach zawsze udaje się odkryć coś nowego lub popatrzeć na znajome rzeczy innymi oczyma. Obiecałam Gabrysi aniołka, bo wiem, że zbiera, a gdzie szukać? W aniołkowym zagłębiu, ale jeszcze nie zdradzę gdzie, może ze zdjęć odgadniecie...Nie zamieszczę jednak spektakularnych ujęć, bo banalne i łatwo rozpoznawalne. W miejscu, które odwiedziliśmy wiele jest zaskakujących zakątków, wiele gatunków roślin, niczym w ogrodzie botanicznym i zależnie od pory roku kwitną inne kwiaty, teraz róże i wrzosy. Znajdziecie tam liczne fontanny, oczka wodne, a na nich nenufary i kaczki. Spotkacie posągi, rzeźby, tablice in memoriam, niestety większość strasznie kiczowatych, z zaburzonymi proporcjami postaci. Ale zieleni wokół mnóstwo...


Można odpocząć w cieniu altan, wdychać różane aromaty, a ciszę zakłócają jedynie dźwięki dzwonów.


W miejscu tym zjecie najlepsze w Polsce flaki ( w końcu nie samą sztuką człowiek żyje), a po obiedzie za grosze polecam kawę z ciachem w urokliwym miejscu, gdzie obcujemy ze sztuką tuż obok, o bogactwie roślin nie wspominając.



Strawa duchowa ma tam wieloraki wymiar, gdyż oprócz sztuki namacalnej i okazów botanicznych możemy nasycić uszy muzyką organową, której koncerty odbywają codziennie o godz.11, 14, 20 aż do 20 września. Gdy zagrają organy, dostajesz gęsiej skórki, a posłuchac mozna nie tylko utworów ciężkich, psalmów kościelnych czy koncertów barokowych, ale np. znanego chyba wszystkim w wykonaniu Cohena "Allelujah". Trafiliśmy tym razem na koncert w wykonaniu absolwenta Akademii Muzycznej w Warszawie.


Obok miejsca słynnego na cały kraj są inne, mniej słynne, ale równie ciekawe, jak na przykład mały kościółek obok klasztoru sióstr Anuncjatek, cały biały, nowoczesny w formie, ascetyczny w wystroju, skrajnie różny od przebogato wyposażonej świątyni kilka kilometrów dalej.



Jeśli jeszcze nie zgadliście jakie to miejsce nazywam zagłębiem aniołków, bo faktycznie jest ich tam mnóstwo w każdej postaci, to podpowiem, że stoi tam bazylika zbudowana na wzór watykańskiej. Jeździmy tam często w różnych porach roku, ale nie z powodów religijnych, bo oboje z mężem do religijnych nie należymy. Raczej z powodu tych licznych zakątków, które sprzyjają wyciszeniu duszy i ukojeniu nerwów, z powodu ulubionych smaków i możliwości obserwacji ludzi, których tłumy napływają przez rok cały, a z racji rozległych przestrzeni nikt nikomu na plecy nie wchodzi.

niedziela, 12 lipca 2015

Dla Gabrysi

Gabrysiu, obiecałam Ci niespodziankę... W mojej głowie zrodził się wiersz, dla którego ilustracją niech będzie Twój portret, mój ulubiony. Mam nadzieję, że wybaczysz mi wykorzystanie go na moim blogu, ale tak tu pasuje.


Gabrysia - imię pogodne,
Gabrysia - oczy łagodne.
Gabrysia w zbożu i w różach,
Gabrysia ciągle w podróżach.

Poetka, kobieta, żona,
rusałka, dobroć wcielona,
jak balsam na duszę, przyjaciel.
Świat kocha - nie umie inaczej.

Z portretu w zadumie zerka,
dla dzieci wierszyk napisze,
pogodna z Niej marzycielka,
Jej wiersz nam dusze wyciszy.

Ze słowem dobrym, kojącym
na pewno do Ciebie trafi.
Z anielską, cierpliwą uwagą
ukoić smutki potrafi.



sobota, 15 listopada 2014

Anioły raz jeszcze...

Czasami dzień zacznie się zwyczajnie, pogoda nieszczególna, przechodnie zabiegani. Jestem piechurem, więc w trakcie tych moich przebieżek mam czas na refleksje rozmaite, czasami ułożę wiersz, czasami wpadnę na pomysł związany z pracą. Idę więc raz ulicą, nie oczekując żadnych rewelacji, aż tu w oknie wystawowym kwiaciarni wysyp aniołów: różnej wielkości, ceramicznych, pojedynczych i w parach, prostych w formie, wręcz ascetycznych lub ozdobionych. Moją uwagę przykuł anioł podwójny, dwoje objętych ramionami, a na sznureczku takie oto słowa:
"Wszyscy jesteśmy aniołami z jednym skrzydłem - możemy latać tylko wtedy, gdy obejmiemy drugiego człowieka" A ja mam w domu takiego anioła, którego kiedyś zesłał mi los i z którym wspieramy się w locie przez życie.
Czyżby z tego wynikał wniosek, ze też jestem aniołem?

sobota, 8 listopada 2014

Anioły wśród nas

Czasami spotykamy na swej drodze anioły. Nie mają skrzydeł ani aureoli, nie składają rąk do modlitwy, ale poznasz je po uśmiechu. Mają niezwykłą łagodność w spojrzeniu, dobroć bije od nich na kilometr i nawet się nie spostrzeżesz, jak lekko robi ci się na duszy po rozmowie z takim aniołem.
Ja też miałam i miewam szczęście spotykać takie anioły czyli ludzi, którzy nadają mojemu życiu kierunek, pocieszą w chwilach zwątpienia, próbują zrozumieć bez potępienia, pomogą słowem, gestem, wyślą pozytywną energię, rozświetlą mrok myśli. Z takim aniołem nawet dobrze się milczy i żadnej ze stron to milczenie nie ciąży. Powierzasz mu swoje sekrety bez obawy przed zlekceważeniem, słucha uważnie i zawsze ma dla ciebie dobrą radę lub po prostu powie głośno to, chciałeś usłyszeć.
Pierwszym takim aniołem na mej drodze była dawno już nieżyjąca babcia Stefania ( mówiono anioł- nie człowiek ). Wiadomo, babcie są kochane, ale Ona była kimś więcej, a ja czułam czułam się kimś "bardziej", niż tylko wnuczką. Życie miała ciężkie, sama chorowała, ciężko pracowała, wychowała dwóch wspaniałych synów ( w tym mojego ojca ), ale nigdy nie narzekała, co więcej, zawsze znalazła czas i chęci by pomagać innym, wysłuchać i w swej mądrości znaleźć lek na wszystkie problemy tego świata.
Życzę wszystkim takich aniołów, jak moja babcia Stefania. Dzięki niej jestem lepszym człowiekiem.
( grafika:http://swiat-obrazkow.pl/)