Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wacław. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wacław. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 lipca 2018

Pan Wacław

O panu Wacławie pisałam już kiedyś, a właściwie o Jego OGRODZIE...ale ogród to nie jedyna jego pasja. Chodzi na grzyby, łowi ryby, opiekuje się polem namiotowym nad jeziorem, jeździ rowerem codziennie, o każdej porze roku, interesuje się polityką, spisuje wspomnienia, pisze wiersze.

Czytałam pierwszą część tych wspomnień, zapisanych w zeszycie dużego formatu, pięknym kaligraficznym pismem. Teraz pan Wacław zaczął drugi tom historii swego życia, bo pierwsza zakończyła się w momencie, gdy nasz bohater miał 74 lata, teraz ma 85.
Z żoną Bolcią obchodzili niedawno 60 rocznicę ślubu, a energii i dobrego humoru mógłby pozazdrościć im niejeden 40-latek.
Autobiografia pana Wacława podzielona jest na rozdziały, a tekst wspomnień przeplatany wierszami pisanymi niemal dla wszystkich członków rodziny.
Dużo miejsca poświęcił autor swoim rodzicom, którym zawdzięcza to kim się stał, bo mimo biedy i prostoty wykształcenia dopomogli synowi kształcić się na nauczyciela, co w tamtych czasach było niemałym wyczynem.

Wiele ciekawych opowieści dotyczy czasu II wojny, którą cała rodzina z trudem przetrwała. Historie o robotach w Rzeszy, przyjaźni z niemieckim chłopcem i mozole zdobywania wykształcenia po wojnie czyta się jak najlepszą powieść.
Na kartach autobiografii poznajemy także historię miłości i nauczycielskiego powołania, które zawiodło pana Wacława na stanowisko dyrektora z misją budowania szkoły.
Misję tę wypełnił, po czym zbudował także dom dla siebie i powiększającej się rodziny.

Gdy żona Bolesława zapadła w śpiączkę po ciężkiej operacji, trwał przy niej codziennie, czytał na głos, opowiadał o rodzinie i sąsiadach.
Wytrwałość została nagrodzona i ukochana towarzyszka życia odzyskała zdrowie. Oboje z humorem wspominają nawet tamten czas, bo pani Bolesława stopniowo wracała do świadomości, dostarczając rodzinie zarówno chwil grozy, jak i radości.

Gdy pan Wacław czytał żonie różne fragmenty lub zarzucał opowieściami, chora ocknęła się w pewnym momencie z okrzykiem:
- Co Ty pie...lisz, człowieku? - Później znów zapadła w sen, ale taka reakcja dawała nadzieję...sami przyznacie:-)

Ostatni rozdział autobiografii stanowią dedykacje pisane wierszem dla całej rodziny: żony, szwagierki, syna, synowej, wnuczki.
Są także wiersze o wymowie uniwersalnej, a nawet politycznej: POLITYCZNY MĄDRALA, LEŚNE WYBORY, MÓJ PIĘKNY ŚWIAT, KU PRZYSZŁOŚCI.

Ponieważ wśród czytelników jest wielu miłośników kotów przepisałam wiersz "Ukochany kotek Magdusi"

Mała kocia przybłęda do nas kiedyś zawitała,
Zaniedbana i głodna coś mi powiedzieć chciała!
Pewnie swoją mamę tak wcześnie straciła,
Że na ludzką pomoc w pełni zdana była.
Zaraz ją przyjęłam, mleczka szczerze dałam
I tak swoją Misię mocno pokochałam.
Przez 3 lata całe była dobrym duszkiem,
to siedzi na krześle, to znowu pod łóżkiem.
Jednak moja radość w ból się zamieniła
Bo moja Misiunia życie swe straciła.
Przebiegała szosę, pod samochód wpadła
Kiedy ją ujrzałam, twarz moja pobladła.
Niosłam ją na rękach i gorzko płakałam,
Bez kociej przyjaźni smutna pozostałam.
Ciągle ciebie szukam moja dobra duszko,
Spoglądam pod krzesło, spoglądam pod łóżko,
Wszystkie kąty puste, brak mi figli twoich,
Ale będziesz zawsze w smutnych myślach moich.

Pan Wacław to niezwykle miły, szarmancki mężczyzna, pięknie opowiada, ale i słucha z uwagą, a przy tym jest niezwykle skromny i serdeczny.
Chciałabym dożyć podobnego wieku w takiej kondycji umysłowej i fizycznej....