Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wycieczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wycieczka. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 września 2026

Podpiwek i pyry z gzikiem

 Co roku niemal jeździmy na pożegnanie lata w skansenie Dziekanowice, więc i teraz nie mogło być inaczej. Pogoda pod znakiem zapytania, ale po lekkim deszczyku wyszło słonce i wyprawa udała się. Co roku więcej odwiedzających, więcej stoisk z ciekawostkami kulinarno-rękodzielniczymi, scena z występami, pokazy prac wiejskich. Wielka poprawa po czasie pandemii...


Skansen warto odwiedzić ( niedaleko Gniezna), bo jest jednym z większych w Polsce, oprócz chat z różnych okresów są też: kościół z plebanią, dwór, wiatraki, młyn wodny, karczma, szkoła, są uprawy ogrodowe i zwierzęta gospodarskie.



Lokalni twórcy prezentowali swoje wyroby, niektóre cieszyły sie sporym powodzeniem, zwiedzający z upływem czasu spacerowali z coraz większymi zakupami...


Takie widoki jak wyżej, to wieś sielska, anielska... chodzisz między kwiatami, zrywając z drzew jabłka!


W chatach pokazy prac gospodyń wiejskich: wyplatanie wieńca dożynkowego oraz przygotowywanie baby ziemniaczanej. Pani podała przepis:
2 kg ziemniaków starych na tarce
120 gram maki 
3 jaka, sól, pieprz, soda oczyszczona
boczek krojony w kostkę i przysmażony na patelni
Wszystko wymieszać i zapiec w piekarniku.


Inna pani obierała jabłka na zupę (nie znam, u nas zupę z wiśni sie gotowało), a w chacie nieco dalej gotowano powidła śliwkowe.
Dużym zainteresowaniem cieszyły się kosze wiklinowe, może na grzyby?


W karczmie w centrum wsi próbowaliśmy podpiwku, smakował jak mniej słodka i niegazowana cola lub czeska kofola.


Porozmawialiśmy z ptaszkarzem czyli rzeźbiarzem ludowym, który wyczarowuje rozmaite ptaszki z konarów, gałązek, z każdego kawałka drewna i maluje je pięknie, co widać na pierwszym zdjęciu we wpisie.


Na scenie pokazy obrzędów ludowych oraz występy kapel ( folklor wielkopolski, piosenki przeplatane z anegdotami )


Męża zainteresował pokaz prac kowalskich, była moc i wielki piec z żarem , że hej!


Na straganach wszelkie dobro , od sztuki ludowej, poprzez wyroby kosmetyczne z naturalnych składników, po rozkosze dla podniebienia czyli ciasta, kiełbasy i piwa z małych browarów , wreszcie kuchnia wielkopolska: szare kluchy, pyry z gzikiem, placki ziemniaczane, chleb ze smalcem, żur.


Zajrzeliśmy także do dworu, odświeżono elewację, posadzono więcej kwiatów, wewnątrz klimatycznie i historycznie.


Na koniec wycieczki obiad w Gnieźnie i tu odkryłam nowy mural. Bolesław robi wrażenie, a to spojrzenie!

Kolejny wpis będzie o medycynie w Biskupinie :-)

czwartek, 27 sierpnia 2026

Migawki z Karpacza

 Wspomniałam, że wybywamy w Karkonosze. Inny miał być cel podróży, ale że miejsc w hotelu nie było ( powodzi się rodakom), wybrałam polecony hotel w Karpaczu, ostatni pokój w ekonomicznej strefie, ale basen i posiłki rewelacja, wprawdzie trzecie piętro bez windy, ale co tam , cena za to lepsza.


Pierwszy raz jechałam tak długim tunelem, ponad 2 km, przeżycie niesamowite, cieszyło mnie światło na końcu tunelu... chyba za wiele filmów katastroficznych widziałam.


Zawsze obiecujemy sobie spokojny rozruch, ale jak to my, pierwszego dnia oblecimy niemal wszystko... Karpacz jest pięknie położony, o widoki z ulicy i okien pensjonatów nie jest trudno.
Ciężko jest o miejsca parkingowe, ale nie dziwi to, miasto nie jest z gumy, a hoteli przybywa.


Kościół p.w. Najświętszego Serca Pana Jezusa. Imponująca wieża, niczym zamkowa, wewnątrz główną ozdobą jest sufit.


Kolejna świątynia, na pierwszy ogląd skojarzyła mi się z cerkwią. Stoi przy głównym deptaku, każde miasto ma chyba deptak. Tutaj remontowany, na szczęście wiele już zrobiono.


A ta niby cerkiew, to Kościół p.w. Nawiedzenia NMP. A gdzie świątynia Wang, zapytacie? o tej będzie osobno innym razem.


Drewnianych rzeźb jest sporo na ulicach, ta powyżej, to także kwietnik, a budynek obok - myślałam, że to plebania parafii Nawiedzenia, ale w oknie ogłoszenie o sprzedaży lokali...a ta ambona na górze?
Punkt obserwacyjny czy fantazja budowniczych?


Znaleźliśmy Park Leśny z atrakcjami dla dzieci. Spacer uroczy, wzdłuż rzeki Łomnicy, ścieżka doprowadziła nas do zapory. Nad zbiornikiem plaża z punktami gastronomicznymi.


W każdym komercyjnym ośrodku turystycznym, wiele się dzieje na deptaku, w lokalach, tworzy się muzea wszystkiego, na czym można zarobić. Gdy pada deszcz, trzeba z dziećmi gdzieś pójść, a to muzeum zabawek, a to muzeum klocków , a to sala luster, występy zespołów ludowych, stragany na zgubę rodziców...


Jeśli mało komuś atrakcji, to proszę bardzo - Karkonosz zaprasza do zapoznania sie z tajemnicami gór, niebieski express obwiezie was wokół miasta lub odwiedzicie Złomowisko Robotron, które reklamują groźne Transformersy...


Wypada też zajrzeć do sklepów z wyrobami regionalnymi, a tu o zawrót głowy łatwo - nalewki, syropy, miody, piwa, krówki i czeskie czekolady...

Z głodu i pragnienia nie umrzesz, trzeba tylko plecaka pełnego pieniędzy ;-)

Kolejny wpis o wędrówkach dalszych i bliskich.

poniedziałek, 24 sierpnia 2026

Kopiec pamięci...

 Ten kopiec mignął mi kiedyś w podróży. Pomyślałam, że koniecznie musimy tam zajrzeć, bo jak to, kopiec z altanką na szczycie? Gdy podjechaliśmy bliżej, okazało sie, że to miejsce pamięci, ciekawe i rozwojowe, bo w pobliżu powstaje plac dla popisów historycznych grup rekonstrukcyjnych.


Kopiec sporych rozmiarów, z altanką na szczycie, a w altance księga , z której poznasz dzieje miejsca, obejrzysz sporo zdjęć , no i widoki z góry niczym z wieży widokowej.


Budowla z 2021 roku, więc stosunkowo świeża, powstała z inicjatywy kombatantów.
Widok na zdjęciach powyżej skojarzył mi się z amboną kościelną, bo jest księga i jest amfiteatr, można przemawiać!


Do kopca z parkingu prowadzi alejka zasłużonych Polaków, a karty księgi na szczycie ciężkie bardzo, bo w metalu zatopione, deszcz i wiatr nic im nie zrobią.


Jak to w wielu miejscach pamięci jest orzeł w koronie i zakątek poświęcony Janowi Pawłowi II.


W gablotach wkomponowanych w Mur Pamięci, urny różnej wielkości, woreczki i worki z ziemią przywiezioną z miejsc, gdzie walczyli i ginęli Polacy.
W księdze na szczycie kopca, można przeczytać długą listę  pól bitewnych znanych z historii Polski.
Do czasu budowy zebrano ziemię z ponad 200 takich miejsc.

Tematycznie związaną mam tylko jedną kartę AJ.


Pozdrawiam wszystkich po urlopie i przed, ja wybywam w Karkonosze, 
następny wpis będzie z gór!

piątek, 21 sierpnia 2026

Wokół jeziora

Bywamy w Kórniku w różnych porach roku, ale zawsze po tej samej stronie jeziora. Promenada im.Wisławy Szymborskiej, arboretum, zamek i okolice.
Tym razem wybraliśmy opcję drugą, czyli spacer wokół jeziora, gdyż kiedyś dostrzegliśmy sylwetki ludzi po drugiej stronie zbiornika , doszliśmy więc do wniosku, że musi być tam jakaś trasa spacerowa.


Zasięgnięcie języka u napotkanego rowerzysty i BINGO!
Piękna ścieżka zdrowia wokół jeziora, szlak cały czas prowadzi przez las, mimo gorącego dnia, spacer w cieniu drzew z widokami na jezioro.


Mijaliśmy powalone drzewa, kładki przez mokradła, wędkarzy, biegaczy i cyklistów.
Wokół chłód lasu, śpiew ptaków... 


Drugie śniadanie na ławce z widokiem na jezioro, a te ciacha, to w cukierni na rynku, jeszcze przed wyruszeniem na ścieżkę. O wiele taniej i przyjemniej, niż przy promenadzie.


Jezioro w pełni sezonu, więc i statek turystyczny, i kajaki, no i nowa moda - deski do pływania na stojąco, nie znam nazwy.
Spacer o długości kilku kilometrów. Ze ścieżki zdrowia weszliśmy w aleję hrabiego Zamoyskiego z zabytkowymi lipami, która zaprowadziła nas do Bnina, na pyszny obiadek w restauracji Wielkie Nieba!




Na deser karty AJ, pasujące tematycznie do treści wpisu. 

Szukajcie pięknych miejsc i niecodziennych wrażeń!

sobota, 20 czerwca 2026

Wróciłam z Marsa

 No może nie całkiem, ale symulacja bazy marsjańskiej była! Planetarium toruńskie umożliwia takie cuda. Kiedyś zwiedziliśmy Geodium, teraz przyszła kolej na Marsa. Poniżej zdjęcie ukazujące planetarium z lotu ptaka, piękna bryła byłej gazowni z charakterystyczna kopułą.

(zdjęcie planetarium : Kapitel, CC BY-SA 4.0 <https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0>, via Wikimedia Commons)


W holu planetarium różne kosmiczne ciekawostki, którym także warto się przyjrzeć.
Po obejrzeniu filmu "Marsjanin", zajrzeć do podobnej bazy, to nie byle gratka.
Bilety niedrogie, wystawa interaktywna.


Główny pulpit sterowniczy z planem pomieszczeń całej bazy, wokół poszczególne sekcje zajmujące się badaniami i hodowlą. Była nawet toaleta z zamkniętym obiegiem wody oraz miejsce relaksu dla astronautów. W specjalnej szafie torebki z posiłkami dla mieszkańców bazy. 


Laboratorium botaniczne, hodowla warzyw w systemie hydroponicznym, wszystko ściśle kontrolowane komputerowo, aby osiągnąć jak najlepsze plony.


Hodowla glonów, jako źródła ważnych mikro i makroelementów, także kontrolowana komputerowo.


Usiadłam przy pulpicie sterowniczym robota - niezły trening zręcznościowy, bo za pomocą dźwigni i przycisków trzeba było przemieszczać klocki w poziomie i ustawiać piramidy.


Stanowisko mikroskopowe - na tarczy, która przesuwa się za pomocą dźwigni, umieszczono próbki różnych minerałów. Obraz ogromnego powiększenia widoczny jest na ekranie, samodzielnie trzeba wydobyć ostrość i nasycenie kolorów.


Pod koniec marsjańskiej przygody można zrobić sobie zdjęcie i wysłać je na swój adres e-mailowy.
Zdjęcie zrobiliśmy, ale jeszcze nie dotarło...


Przed wejściem do budynku planetarium, plac oczekiwania z pięknym drzewem i widokiem na stare toruńskie kościoły.

Czy warto odwiedzić bazę na Marsie? Warto!
Może czułam lekki niedosyt, ale w cenie 10 zł za bilet nie wymagajmy cudów !



środa, 17 czerwca 2026

Do lasu!

Dawno nie byliśmy w lesie, a u nas dawno, to ze dwa tygodnie:-) Gdy zmęczy szum i gwar miasta, to tylko do lasu! Zieloność koi oczy, tlen wypełnia płuca, głowa obraca się w poszukiwaniu cudów natury.

Wysokie drzewa, paprocie, ścieżki w nieznane, tropy zwierząt, śpiew ptaków, szkoda że nie wszystkie potrafię rozpoznać. Coraz częściej słychać kruki, kiedyś tylko w wysokich górach bywało...

Nawet wiersz się w głowie ułożył:

 Pod zielistną kopułą lasu

czas nagle wstrzymuje oddech

zamierają godziny w zachwycie

wszystko tu dzieje się wolniej.

W drzew koronach wiatr szepce zaklęcia

ptasie trele jak pereł sznury

skrzydlata orkiestra niedęta

symfonia pod batutą natury.

Pod kopułą opery leśnej

zadzieramy głowy  wysoko

las choć cichy, to jednak nie śpi

my słuchamy poruszeni głęboko.



Polany pełne konwalii, ale żal wielki, bo już przekwitły, tylko pojedyncze dzwoneczki jeszcze przetrwały.


Po deszczach klejnoty błyszczą na liściach, a i żaby wyszły z ukrycia...


Wielkie mrowisko jak twierdza, a wokół zastępy żołnierzy. Wędrują, w sobie tylko znanych kierunkach, każdy ma przydział zadań , niektórzy wytyczają nowe ścieżki.


Inni architekci z mrówczego rodu zbudowali trasę podziemną, może dostali specjalne wytyczne w razie zagrożenia z powietrza?


Po długich leśnych wędrówkach buty zamokły w połowie, ale warto było, buty wyschną, a wrażenia i moc pozostaną ze mną!