Wspomniałam, że wybywamy w Karkonosze. Inny miał być cel podróży, ale że miejsc w hotelu nie było ( powodzi się rodakom), wybrałam polecony hotel w Karpaczu, ostatni pokój w ekonomicznej strefie, ale basen i posiłki rewelacja, wprawdzie trzecie piętro bez windy, ale co tam , cena za to lepsza.
Pierwszy raz jechałam tak długim tunelem, ponad 2 km, przeżycie niesamowite, cieszyło mnie światło na końcu tunelu... chyba za wiele filmów katastroficznych widziałam.
Zawsze obiecujemy sobie spokojny rozruch, ale jak to my, pierwszego dnia oblecimy niemal wszystko... Karpacz jest pięknie położony, o widoki z ulicy i okien pensjonatów nie jest trudno.
Ciężko jest o miejsca parkingowe, ale nie dziwi to, miasto nie jest z gumy, a hoteli przybywa.
Kościół p.w. Najświętszego Serca Pana Jezusa. Imponująca wieża, niczym zamkowa, wewnątrz główną ozdobą jest sufit.
Kolejna świątynia, na pierwszy ogląd skojarzyła mi się z cerkwią. Stoi przy głównym deptaku, każde miasto ma chyba deptak. Tutaj remontowany, na szczęście wiele już zrobiono.
A ta niby cerkiew, to Kościół p.w. Nawiedzenia NMP. A gdzie świątynia Wang, zapytacie? o tej będzie osobno innym razem.
Drewnianych rzeźb jest sporo na ulicach, ta powyżej, to także kwietnik, a budynek obok - myślałam, że to plebania parafii Nawiedzenia, ale w oknie ogłoszenie o sprzedaży lokali...a ta ambona na górze?
Punkt obserwacyjny czy fantazja budowniczych?
Znaleźliśmy Park Leśny z atrakcjami dla dzieci. Spacer uroczy, wzdłuż rzeki Łomnicy, ścieżka doprowadziła nas do zapory. Nad zbiornikiem plaża z punktami gastronomicznymi.
W każdym komercyjnym ośrodku turystycznym, wiele się dzieje na deptaku, w lokalach, tworzy się muzea wszystkiego, na czym można zarobić. Gdy pada deszcz, trzeba z dziećmi gdzieś pójść, a to muzeum zabawek, a to muzeum klocków , a to sala luster, występy zespołów ludowych, stragany na zgubę rodziców...
Jeśli mało komuś atrakcji, to proszę bardzo - Karkonosz zaprasza do zapoznania sie z tajemnicami gór, niebieski express obwiezie was wokół miasta lub odwiedzicie Złomowisko Robotron, które reklamują groźne Transformersy...
Wypada też zajrzeć do sklepów z wyrobami regionalnymi, a tu o zawrót głowy łatwo - nalewki, syropy, miody, piwa, krówki i czeskie czekolady...
Z głodu i pragnienia nie umrzesz, trzeba tylko plecaka pełnego pieniędzy ;-)
Kolejny wpis o wędrówkach dalszych i bliskich.










Kiedyż byłam w Karkonoszach, ale pobieżnie i krótko, w Karkonoszach czeskich więcej. Miasto ciekawe, te świątynie z kamienia robią wrażenie. Przeczytałam, że ten pierwszy, Najświętszego Serca Pana Jezusa zbudowany został z ciosanego granitu.
OdpowiedzUsuńW bogactwie atrakcji trzeba umieć wybierać. Czasami chciałoby się wszędzie być i więcej zobaczyć.
My te atrakcje obserwujemy jako ciekawostkę, tłumy ludzi takie, że tylko wczesnym rankiem można naprawdę obejrzeć Karpacz.
UsuńPięknie uchwyciłaś też kontrasty Karpacza: z jednej strony widoki, rzeka, zapora i urokliwe świątynie, a z drugiej — gwar deptaka, atrakcje dla dzieci, stragany i te regionalne pokusy, przy których portfel robi dramatyczne „nie znam tej pani”. A tunel i światło na jego końcu? No cóż, filmy katastroficzne najwyraźniej uczą człowieka… emocjonalnej gotowości na każdą ewentualność. 😄
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejną odsłonę — szczególnie na Wang i wędrówki, bo Karkonosze zdecydowanie brzmią tu jak bohater drugiego planu, który za chwilę ukradnie całe przedstawienie.
W Karkonoszach jesteśmy nie pierwszy raz, więc nastawiliśmy się na zaobserwowanie zmian po latach i obcowanie z przyrodą:-)
UsuńByłam kiedyś w Karpaczu w sanatorium ,miałam wtedy 40 lat, męża w domu i wielkie powodzenie wśród tzw. narciarzy, czyli bardzo starszych panów, którzy poruszali się posuwistym krokiem nie odrywając stop od podłoża. Ale byli mili i kulturalni.
OdpowiedzUsuńNie wiedziałam o sanatorium w Karpaczu!
UsuńRycząca czterdziestka, to dla tych panów jak świeża brzoskwinia...
Myślę o Karpaczu w przyszłym roku, więc czekam na wpisy o wędrówkach :)
OdpowiedzUsuńGóry jak góry, każde mi się podobają :D
Tunelami przejeżdżałam różnymi, ale nie lubię, zawsze czekam, aż wyjadę. Pamiętam trasę na południe, w stronę Włoch: na zmianę tunele i mosty...
Podobno w Szwajcarii też mnóstwo tuneli.
UsuńZ Karpacza można wyruszyć i w czeskie góry, piękne są okolice Decina,
reklamują tez wycieczki na Morawy, polecam jaskinie morawskiego krasu!
Bylam dawno temu ale się zmienia cudownie chociaż stary Karpacz też był cudowny.Oj, nie chciałabym tam chodzic z trójka najmłodszych wnucząt, starczy osiedlowa Żabka, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńNie wszystkie zmiany idą na lepsze...
UsuńO tak, widać różne zakupowe sytuacje ;-)
Bardzo, bardzo dawno byłam w Karpaczu, ale tylko 1 dzień i to zimą.A do tuneli to się przyzwyczaiłam bo w Berlinie ich nie brak. Poza tym jeżdżę często metrem, więc tunel to...pestka.
OdpowiedzUsuńNo fakt, metro to jeden wielki tunel.
UsuńJa niby lęku nie mam, ale wolę na powierzchni...
O rany, Jotko! Co Ty najlepszego zrobiłaś? Ten tunel... brrr... ja mam tunelofobię, zobaczyłam to i poczułam panikę, coś zimnego jak ostrze noża wcisnęło mi się w trzewia i mam dreszcze, źle mi się oddycha, to jest straszne uczucie!
OdpowiedzUsuńNie było wyboru, nawigacja poprowadziła...
UsuńSorry, że tak naraziłam Cię na traumę ;-)
No to pieknie mnie urzadzilas wzbudzajac wspomnienia o Karpaczu!
OdpowiedzUsuńBylam jeden raz majac moze 20 lat, w samym srodku pieknej zimy ze sniegiem po kolana - na wczasach z owczesnym chlopakiem czyli mozesz sie domyslec ze za wiele samego miasta nie zwiedzilismy bedac zaabsorbowani soba choc po gorach lazilismy.
Ja tez nienawidze tuneli zwlaszcza gdy jestem kierowca bo wtedy to nawet nie moge oczu zamknac by przezyc trase. W zyciu bym nie przejechala tunelem Francja -Anglia :) Tunele, wysokosci, zewnetrzne windy w budynkach, kolejki krzeselkowe, pieczary - nie dla mnie, wyglada ze mam wiele fobii.
Oj tam od razu fobie, każdy miewa jakieś lęki i niechęci, ale czy to od razu fobie?
UsuńNo tak, wspomnienia z młodości są zawsze przyjemne, zwłaszcza w takich okolicznościach!
Idzcie sobie do westernowego miasteczka, trasa piekna plaska z cudownymi widokami i knajpa swietna po drodze. Jak znajde moj wpis dam ci linka. Do Karpacza jezdzilam często i mamy przyjaciól w Miłkowie.
OdpowiedzUsuńZa westernowym klimatem nie tęsknię, jeździłam na wycieczki szkolne do Silverado City:-)
Usuńnie o miasteczko chodzi tylko o trase do niego:-)) i o knajpę.
UsuńA, to co innego!
UsuńW Karpaczu bywałem z rodziną wiele razy - zawsze w zimie tak że mam zupełnie inną wizję miasta i okolic.
OdpowiedzUsuńTo znaczy - miasta zupełnie nie znam bo byliśmy tam zawsze na wczasach z zakładu pracy - czyli posiłki zapewnione - pozostały czas spędzaliśmy na śniegu.
Ja za to zimą nie poznałam żadnego kurortu, bom mało sportowa, zwłaszcza jeśli chodzi o sporty zimowe.
UsuńŚwietny cel podróży. Piękne widoki i masa atrakcji. Mamy tam jednego znajomego, który maluje obrazy. Chętnie bym się tam wybrała z moją gromadką!
OdpowiedzUsuńWidziałam tylko jedną galerię sztuki, ale chyba kobieta jest właścicielką.
UsuńA Skalne Miasto macie w planach?
OdpowiedzUsuńNie tym razem, byliśmy tam już 3 razy.
UsuńLubię Karpacz i okolicę, oj nachodziłam się tam w młodości :) miejcie przyjemność :)
OdpowiedzUsuńMamy i przyjemność, i ból nóg!
UsuńOj, trochę już mnie tam nie było. Chyba unikamy ze względu na tłumy. Ale mam wiele czułych wspomnień z tego miasta :)
OdpowiedzUsuńOch, powiem Ci, że dziś byliśmy w Domu Śląskim, mąż poszedł na Śnieżkę, dawno nie widziałam tam takich tłumów...to chyba wina kolejki, gdyby nie wyciąg, to część zrezygnowałaby z wejścia.
UsuńA w samym Karpaczu nie lepiej...
Często tam jeździmy a za niecałe dwa tygodnie ponownie bd w okolicach.
OdpowiedzUsuńBywałam w Karpaczu, ale nocowaliśmy zwykle w innych miejscowościach, mniej tłocznych...
UsuńCałkiem niedawno byłam w Karpaczu:)
OdpowiedzUsuńNie lubię tuneli. Przy czym zaczynam się denerwować dopiero na 9 kilometrze jakoś;)
Ja nienawidzę. Jeżeli jestem narażona na jazdę tunelem, przejeżdżam go z mocno zaciśniętymi oczami. Trafiło się w czasie covidowym, to sobie maseczkę przełożyłam z nosa na oczy. Mam tunelofobię.
UsuńBardzo współczuję!!!
UsuńŻyczę jak najmniej tuneli w życiu
Ja za kilka godzin mam do przejechania ten za granicą w Zgorzelcu ale ten. Dam radę
@FrauBe, współczuję szczerze, rozumiem, bo na mnie tak działają gołębie, żadne inne ptaki...
Usuń@Rybeńka, jedź bezpiecznie, taki długi tunel, to masakra, już te wyjścia ewakuacyjne dają do myślenia.
Te muzea wszystkiego pamiętam doskonale z pobytów nad morzem. Najbardziej utkwiło mi muzeum zabawek z Kinder jajek, nie sądziłam że ktoś może wpaść na taki pomysł... Ale za to muzeum zabawek i zabawy w Gdańsku było super. Moja mama powspominała dzieciństwo, a ja razem z nią, bo tam faktycznie są eksponaty, z którymi mogą utożsamić się ze trzy, cztery pokolenia.
OdpowiedzUsuńJa podziwiam , ile trudu zadał sobie ktoś , zbierając eksponaty.
UsuńByłam kiedyś w Muzeum mydła i historii brudu, tam tez ciekawe eksponaty widziałam.
Dawno w Karpaczu nie byłam .... szczerze mówiąc - wolę Szklarską, chociaż oczywiście Karpacz ma swój urok. Ale chyba nie podczas miesięcy wakacyjno - feryjnych ;)
OdpowiedzUsuńJa znacznie częściej jeździłam do Szklarskiej niż do Karpacza i mam ze Szklarską związane fajne wspomnienia, a z Karpacza pamiętam tylko świątynię Wang i to że przez miasteczko wędruje się albo pod górę albo z górki :)
UsuńW Szklarskiej mieszkaliśmy kiedyś w pensjonacie.
UsuńTe wszystkie miejscowości są podobne, my traktujemy je jako miejsca wypadowe na szlaki.
Wybraliśmy hotel SPA, by w razie niepogody skorzystać z oferty basenowo- masażowej.
Chetnie czytam i ogladam bo nie znam tych okolic. :)
OdpowiedzUsuńNawet jeśli się kiedyś poznało, to zawsze znajduje się zmiany i nowości:-)
UsuńByłam kiedys w Karpaczu, ale niewiele pamiętam xD
OdpowiedzUsuńSamego Karpacza nigdy nie poznałam, byłam tylko przejazdem.
Usuń