Prezenty, to zawsze problem. Nie tylko o kasę chodzi, choć wiadomo, że większy portfel, to większe możliwości.
Dobrze też znać zainteresowania i potrzeby obdarowywanych, a to znowu nie zawsze idzie w parze z naszymi możliwościami.
A co kupić osobie/ parze, która wszystko ma, a my chcemy być oryginalni? Co kupić cioci zakonnicy lub osobie, która nie lubi niespodzianek?
Bywają upominki składkowe, co kilku członkom rodziny ułatwia sprawę , a solenizant/jubilat zamiast kilku średnio trafionych upominków otrzymuje czasami prezent marzeń.
Zdarza się, że nowożeńcy zastrzegają w zaproszeniu, że zamiast kwiatów proszą o zabawki dla szpitala lub karmę dla schroniska dla zwierząt, a zamiast prezentów gotówkę. I znów problem, bo ile tej gotówki?
Od paru lat na gwiazdkę lub urodziny kupujemy talony do ulubionego sklepu, vouchery do SPA czy na kolację w wybranej restauracji. Mój syn dostał kiedyś w prezencie skok ze spadochronem, a my z mężem voucher na masaż dla dwojga, czy bilety na koncert w Poznaniu.
Od bliskich znajomych wiem, że bywają prezenty rocznicowe typu: rejs po Morzu Śródziemnym, weekend w Paryżu, weekend romantyczny w polskim hotelu, kolacja w ciemności, bilety na spektakl teatralny lub operowy.
A może dostaliście kiedyś nietypowe prezenty, zdradzicie w komentarzu?

Prezent dla mnie to tylko dodatek symboliczny. Chociaż u mnie w rodzinie daje się prezenty, to naprawdę bez fanaberii, bez jakichś nie wiadomo jakich zaskoczeń, niespodzianek, ekstrawaganckich pomysłów. Zdarzają się też zabawne pomysły, ale zawsze bez nadwyrężania budżetu. Proste codzienne rzeczy, takie, o których się wie, że komuś może się przydać. Ja ostatnio dostałam torebkę, taką do noszenia na co dzień, w moim ulubionym kolorze.
OdpowiedzUsuńJakoś żadne kolacje w restauracji, rejsy po Morzu Śródziemnym, wyjazdy do SPA u mnie w rodzinie nikogo nie kręcą. Natomiast owszem, zdarzało mi się kupić komuś bilet do opery czy na musical. Tylko musze wiedzieć, czy ta osoba w ogóle jest w stanie w danym terminie dojechać, bo jak się mieszka na wsi, to bywa z tym różnie. Co z tego, że komuś fundnę bilet do opery, skoro osoba niemobilna, nie dojedzie i więcej by miała z tym problemów niż radości.
Kpiłam kiedyś ekipie koleżanek bilety na spektakl do miasta i okazało się, że spektakl odwołano. To byli aktorzy przyjezdni, w powiatowym miasteczku teatru nie ma. Kupowałam online i nie dostałam informacji o odwołaniu. Pojechały na darmo. Dopiero gdy skontaktowałam się z platformą, na której bilety kupowałam, oddano mi pieniądze.
O, to pechowo bardzo! u nas też często odwołują występy i choć mamy teatr jako budynek, to rzadko w nim bywam. Ostatnio odwołano koncert Turnaua, na plakacie napis - nowy termin wkrótce...kpina po prostu.
UsuńZ prezentami tak naprawdę to wcale łatwo nie jest, masz całkowitą rację :)) Teraz praktycznie wszyscy wszystko mają co potrzebują, a kolejnych durnostojek, które wylądują w szufladzie szkoda kupować. Chyba najlepsza opcja to pieniądze, bo każdy sobie kupi to, na co naprawdę ma ochotę, ale z drugiej strony jest to pójście na łatwizną... Hmmm... trzeba się nieźle nagłowić, żeby komuś sprawić przyjemność ;)))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło, Agness:)
Zawsze dostawałam prezenty praktyczne. Sama też takie dawałam, bo kieszeń nie zawsze była pełna. Teraz rodzinie daję pieniądze i kupują sobie to co chcą. Gustów nielicznych znajomych nie znam, więc staram się wybierać taki drobiazg, by nie stanowił kłopotu "co z tym zrobić". Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuń