Dowiedziałam się niedawno, że mają zmienić nazwę mojej ulicy.
Wiadomość o tyle dziwna, że już raz odbyło się referendum wśród mieszkańców i okazało się, że w większości nie chcemy zmiany nazwy, bo obecny patron nikomu nie wadzi.
Mojej ulicy bowiem patronuje zwykły rosyjski żołnierz (według niektórych radziecki), który zginął w płonącym czołgu w czasie wyzwalania miasta pod koniec II wojny. Żaden tam pułkownik czy oficer polityczny.
Myślałam, że wszystkie wątpliwe nazwy już dawno zostały zmienione, choć w ubiegłym roku zmieniono u nas ulicę Roosevelta na Ratuszową.
Rozumiem, że przeszkadzał komuś Dzierżyński, PPR, Hanka Sawicka, Nowotko itp. ale prosty żołnierz?
Odbyło się posiedzenie rady miejskiej, poproszono o opinie historyków i nawet IPN , a najciekawsze sa chyba zakulisowe działania, bowiem nasz prezydent popiera KO, a wojewoda jest z przeciwnej opcji i to właśnie pan wojewoda chce narzucić mieszkańcom nowego patrona.
Nowo zaproponowany patron oczywiście jest jak najbardziej na miejscu, niedawno zmarły społecznik i prezes uzdrowiska, ale nie w tym rzecz.
Nikt zainteresowanych nie pytał o zdanie, akcja niejako narzucona mocą urzędu, w dodatku rodzina zmarłego ( w czasie żałoby) została wmanewrowana w lokalną awanturę.
Dobrze jeszcze, że nie narzucono nam jako patrona ulicy kolejnego księdza lub świętego , bo już naliczyłam ośmiu takich księżych patronów, a oprócz tego nazwy takie jak: Św.Ducha, Plebanka, Kościelna, Św.Mikołaja czy plac Św.Wojciecha.
A oto fragment wypowiedzi jednego z radnych, historyka i badacza dziejów naszego miasta:
"W każdej armii i epoce byli źli i dobrzy. Armia Czerwona
popełniła wiele potwornych zbrodni, ale nie zgadzam się ze sposobem myślenia
mówiącym o odpowiedzialności zbiorowej. Nie można oceniać historii w ten
sposób, że jeśli Armia Czerwona była zbrodnicza, to każdy żołnierz radziecki
był zbrodniarzem.
Nawet IPN nie znalazł żadnych przeciwwskazań do degradowania
patrona."
Trwamy w zawieszeniu, czekając na rozstrzygnięcie, gdyż włodarze odwołali się od decyzji wojewody. Nie chciałabym zmieniać w dokumentach i urzędach adresu, wyjaśniać, prostować, zawiadamiać itd.
Nie lepiej to spokojnie żyć bez awantur?







