Myślałam, że nie byliśmy w Kłóbce, a jednak... Lata temu odwiedziliśmy ten skansen, ale teraz jakby poznawany od nowa, bo przybyły nowe elementy, czyli dwór i spichlerz, no i trafiła się przemiła i kompetentna przewodniczka, której z przyjemnością się słuchało. Zwiedzanie kameralne, kilka osób w grupie, nikt nie poganiał, pogoda piękna i ciepło jak na kwiecień.
środa, 3 czerwca 2026
Kwietniowe wycieczki cz.2
niedziela, 31 maja 2026
Kwietniowe wycieczki cz.1
To już prawie czerwiec, a jeszcze kwietniowe wyprawy czekają na opis. Maj był niesamowity, tyle się działo, więc relacje przesunięte na później. Nazbierało się tyle zdjęć i wrażeń, że podzieliłam wpis na dwie części. Nie napiszę za wiele, bo zdjęcia mówią same, co warto zobaczyć w miejscach, które odwiedziliśmy.
Bobrowniki - ruiny zamku, którego początki sięgają 1345 roku, a cała historia jest tak bogata, że długo by opowiadać. Częściowo zniszczony w wojnach ze Szwecją, nigdy nie został w pełni odbudowany, a po kolejnych wojnach i najazdach coraz bardziej popadał w ruinę. Otoczenie zamku jest piękne, rozlewisko Wisły tworzy niesamowity przyrodniczo klimat.
poniedziałek, 18 maja 2026
Zanim...
Zanim uporządkuję wrażenia i zdjęcia po wyjeździe, kilka refleksji o podróżowaniu po kraju.
Miło poznawać nowe miejsca, jeszcze milej podziwiać zmiany w poznanych dawno temu, wszak i my się zmieniamy i ogląd na te same rzeczy i sytuacje mamy inny.
Miło też wracać do domu, do ulubionego fotela i kawy na życzenie, do powolnego celebrowania codzienności. W drodze powrotnej jeszcze wizyta u wnuka i kilka całusów, by babci dodać energii!
Gdy jedziemy szmat drogi i tylko mały jej fragment obejmuje drogę szybkiego ruchu, to klękajcie narody przed radarami i ograniczeniami do 40-50 km/h. A te drogi zniszczone przez transport ciężarowy! Nie trzeba torów do trenowania ryzykownej jazdy, do tego deszcz i rajdowcy za kierownicą....niech jadą. Ciekawe, że najbardziej szarżują ci w Audi i BMW, czy to jakaś subkultura?
O toaletach napisano na blogach już sporo, dołożę i swoje 3 grosze. Gdyby nie stacje benzynowe, to marny żywot podróżnika. Wiele miejscowości zaprasza turystów, pielgrzymów, wycieczki, a toalet jak na lekarstwo lub wszędzie płatne. Wrzucasz do automatu monetę, a automat swoje, idź człowieku w krzaczory i nie rób problemu.
Jeśli liczysz na lokalne potrawy w gastronomii, to nie miej złudzeń, Polska kebabem i pizzą stoi, nie darmo nawet pani Gessler załamywała ręce! A jeśli już trafi się karczma z potrawami okolicznej kuchni, to okazuje się, że lokal zarezerwowany na stypę, komunię, wesele lub osiemnastkę i znów zostaje hot dog na Orlenie.
Ale turysta twardy być musi i mieć plecak pełen banknotów, bo przecież wszyscy chcą zarobić, od parkingowego, poprzez lodziarza, po sprzedawcę miodu przy drodze.
Na osłodę po niemiłych aspektach podróżowania, kilka smaczków , dosłownie z drogi:
piątek, 15 maja 2026
Nie gonimy...
Kiedyś mogliśmy wyjeżdżać tylko w wakacje, a bywało, że nie było nas stać. Gdy już się udało, to goniliśmy czas, by jak najwięcej zobaczyć, przeżyć, skorzystać. Teraz mniej sił, ale i okoliczności wyjazdowe inne, a my możemy wreszcie smakować, relaksować się, zadbać o odrobinę komfortu i nie gonić za każdą dostępną atrakcją. Bo czasami ważniejsza jest powolna kawa z miłym widokiem , niż kolejne muzeum, nowa jaskinia czy najwyższa wieża.
Dziś macham do was ze Świętokrzyskiego, kilka dni z dala od domu w środku tygodnia, w połowie maja, to dobry pomysł. Bez tłumów, bez planu, po prostu dobry hotel, piękne okolice i łaskawość pogody. Tylko tyle i aż tyle!
Oczywiście, że wędrujemy, zwiedzamy, ale i pływamy w basenie, spacerujemy wokół jeziora, pijemy drinki i zjadamy lody. Życie jest piękne! Na dowód jak bardzo nam tu dobrze, kilka zdjęć :-)




















































