piątek, 8 kwietnia 2016

Daleko do biblioteki?

Jeśli narzekacie, że macie daleko do biblioteki lub Wam nie po drodze, obejrzyjcie proszę kilka przykładów nietypowych bibliotek i księgozbiorów.
Dla chcącego nic trudnego, nawet na plaży pojawić się mogą przenośne biblioteki, ale najdziwniejszą jest dla mnie biblioteka na cmentarzu, powstała na pamiątkę wydarzeń II wojny światowej. Kiedyś jeździło się na tzw. wczasy zorganizowane i gdy mieszkaliśmy w środku lasu w domkach z drewna chodziłam do świetlicy ośrodka wczasowego by wypożyczać książki z biblioteki w szafie. Niestety były tam głównie romanse i bajki dla dzieci, ale były! Bywają przecież biblioteki nawet w szpitalach i zakładach karnych, spotkałam także biblioteczny księgozbiór w schronisku górskim. W trakcie popasu chętnie przejrzałam kilka albumów o górach, a po książkach widać, było, że turyści nocujący w schronisku często z biblioteczki korzystają i dobrze...
W najodleglejszych zakątkach świata książki docierają do czytelników na różne sposoby, oglądajcie i podziwiajcie.

A czy Wy znacie lub poznaliście kiedyś jakąś nietypową bibliotekę lub księgarnię? Ostatnio widuję w różnych miejscach, nawet na bazarku stoiska używanych książek za przysłowiową złotówkę, czyli takie mobilne antykwariaty.

48 komentarzy:

  1. Gdybym miała nosić książki na głowie i to jeszcze w takich ilościach,to na stare lata kark odmówiłby posłuszeństwa.;)
    Natomiast nietypowym jak dla mnie miejscem gdzie spotkałam mini biblioteczkę było SPA. Nie spodziewałam się tego.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno to dobre ćwiczenie na prosty kręgosłup, a SPA to faktycznie nietypowe miejsce...

      Usuń
  2. Pomysłowość ludzka :-) Mnie zachwycił pomysł amerykański. Co prawda nie dotyczył biblioteki, a wymiany książek między ludźmi. Na śmietniku osiedlowym był nieduży regalik. Kto chciał pozbyć się książki, nie wyrzucał jej do śmieci, tylko stawiał na regaliku. Ktoś inny, gdy książka mu się spodobała, zabierał ją ze sobą do domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetne, taki bookcrossing, tyle że poza instytucjami, z sąsiedzkiej inicjatywy.

      Usuń
  3. Sposoby dotarcia do czytelnika mi zaimponowały, ale wielkość zbiorów już nie. W moim rodzinnym mieszkaniu jest znacznie bogatszy księgozbiór i związany z tym wielki ból głowy spadkobiercy. Na szczęście nie ja będę dziedziczyć mieszkanie. Mój ojciec był szalonym bibliofilem. Na książki szły wszystkie pieniądze. I wiesz co? To nie jest (i nie było) ani zabawne, ani budujące :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój teść wydawał mnóstwo na numizmaty i też nie było to ani zabawne, ani imponujące...

      Usuń
  4. Osobiście nie natknęłam na niecodzienna bibliotekę, słyszałam o takich w radio kilka dni temu np. na przystanku autobusowym. Bardzo mnie się te pomysły podobają.
    Miłego dnia Asiu. :) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja słyszałam o książkach w tramwajach i metrze, każdy sposób dobry, Tereniu :-)

      Usuń
  5. Ja też niestety nie spotkałam się z żadną dziwną, jak dla mnie biblioteką. Natomiast Twoja opowieść i zdjęcia są bardzo ciekawe, a miejscami nawet zabawne, jak ten bibliotekarz wielbłąd :)
    Słonecznego weekendu Asiu pomimo brzydkiej pogody

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie zastanowiła ta łódź, bo wilgoć itd.
      U nas pogoda w kratkę, słońce wyszło godzinę temu dopiero...
      Przyjemności na sobotę Agnieszko:-)

      Usuń
    2. A wiesz Asiu, że jakoś nie pomyślałam o tym wcześniej? Mam nadzieję, że oni te książki chowają przynajmniej na noc i na te dni, w których nie pływają, bo jak nie to z tych książek nic nie będzie jak nawilgną i zapleśnieją.

      Usuń
    3. Masz rację, gdy kiedyś mąż zaniósł karton książek do piwnicy, bo nigdzie sie nie mieściły, to tak zawilgotniały, że niestety z bólem serca trzeba było je wyrzucić...

      Usuń
  6. W mojej miejscowości jest normalna biblioteka-tzn.publiczna połączona ze szkolną i funkcjonuje jako jedna.O różnych innych sposobach zachęcania do czytania słyszałam,nawet w miejscowości nieopodal Dukli przez jakiś czas była tzw."biblioteczka obwoźna",jeździł taki busik .Cieszył się popularnością ,oczywiście u tych ,kto z tego korzystał.....Pozdrawiam Cię Asiu-u nas wczoraj w Krośnie było gradowo,ale w Dukli nawet deszcz nie padał. Za to dzisiaj w Dukli szaro,buro,coś tam siąpi,ale ja uznałam,że to "siąpienie" to przyda się na poprawę cery....więc parasola nie używam dzisiaj....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A obwoźnej nigdy nie widziałam, chociaż były kiedyś bibliobusy, natomiast trafiliśmy kiedyś na obwoźny sklepik...
      Ja nie lubię moknąć, ale lubię gdy pada, a ja w fotelu z herbatką i książką:-)

      Usuń
  7. alee czad:) mi to zawsze do biblioteki blisko, nawet jak daleko :)
    Podoba mi sie taki wroclawski zamysl, odwiedzilam to miasto niedawno i bylam zaskoczna - ksiazki lezaly sobie na chodniku, nikt nie niszczyl, ludzie brali i odkladali swoje - wszedzie by tak mozna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem za, chociaż bookcrossing to też taka podobna forma i w wielu miejscach się sprawdza:-)

      Usuń
  8. Dzień dobry. ;)
    Na początku dziękuję za wizytę na moim blogu i pozostawienie komentarza.
    Muszę przyznać, że dla mnie jako osoby kochającej książki, Twój blog jest bardzo interesujący. ;)
    Do biblioteki chodzę dosyć często, chociaż mam ją w mieście, dużo też czytam pdf-ów. Jednak ciągle staram się powiększać swoją własną biblioteczkę. Często poluję na okazję, bo jednak książki są drogie. Zależy jeszcze kto, ile zarabia, ale mniejsza o to. Świetnie by było, jakby takie stoiska były w Polsce przy przystankach autobusowych. Myślę, że najważniejsze jest, aby książka dotarła w czyjeś ręce, a sposób w jaki to zrobi, no cóż, ludzie bywają kreatywni. ;D Świetny Anioł. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam pięknie, spotykamy się u Ferdydurke, więc postanowiłam zajrzeć, ale miałam mało czasu, nadrobię :-)
      Ja tez uważam, że książki są drogie, zwłaszcza te dla dzieci.
      Anioł to prezent od autorki bloga Dama Kameliowa.
      Pozdrawiam:-)

      Usuń
    2. Kojarzyłam, że gdzieś się ,,widziałyśmy" ;). Bardzo lubię blog Ferdydurke, także często tam goszczę. ;)
      Dziękuję jeszcze raz za zajrzenie do mnie. ;)
      Anioł bardzo mi się podoba.
      Miłego wieczoru. ;)

      Usuń
  9. No cóż, Jotko, ja takich niezwykłych bibliotek nie spokałem, choć utkwił mi ze sfilmowanej "Siekierezady" Stachury obrazek, kiedy to do wioski przyjeżdża "autobusowa, mobilna biblioteka". Utkwił mi i bardzo się spodobał, choć pewnie czasy takich bibliotek minęły, a szkoda, bezpowrotnie. Ale i dzisiejsza biblioteka ciekawą instytucją być może... a to przez ową nowoczesność, digitalizację pozycji, poprzez filmy do wypożyczenia, poprzez te rozliczne konkursy okołoliterackie i czytelnicze... oby tylko ludziom się chciało do tego przybytku zagląć tak często jak do wygódki ... no, może przesadziłem, lecz niewiele... a mówi Ci to w kwadratowym nawiasie ten, co dzisiaj jeździ, ale pokończył bibliotekarską podyplomówkę :-) Trzymać tak, jak do tych pór trzymałaś - mowa o Twojej bibliotecznej pasji - na pohybel tym, co książek nie czytają... i tymi słowy odrabiam małą cząstkę wizytujących Twój blog zaległości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że zawsze gdy odwiedzam moją osiedlową bibliotekę, stoję w kolejce, a wiek czytelników od kilkunastu do 100 lat...

      Usuń
  10. Ojeju, podniosłaś mnie na duchu - że w takich miejscach można spotkać książki, moje ulubione pocieszacze. Pocieszające, że docierają nawet w tak nietypowe miejscówki. Bo czym byłaby podróż albo krótka wycieczka bez chociażby paru rozdziałów. Przy okazji mogę Ci zdradzić mój sposób na szybką i skuteczną poprawę nawet najgorszego humoru - zawsze wtedy kupuję/czytam/wypożyczam jakąś pozycję, zawsze działa. Ostatnio sprawdziło się w sobotę, gdy dopadała mnie chwilowa "depresja", a ja dojrzałam gdzieś "Dygot" Małeckiego. Dorwałam egzemplarz, a że cena niezwykle okazyjna, wyszłam ze sklepu z tomem w rękach i "wyszczerzem" na twarzy :) Jeszcze nie czytałam, ale pierwsza dorwała się Babcia, 320 stron prześledziła w dwa dni, a spytana o wrażenia z lektury wyrażała wprost zachwyt ;)Innym przykładem są "Sklepik z marzneiami" czy "Jak. pisać. Pamiętnik rzemieślnika", obie knigi S. Kinga. Tą drugą szczególnie polecam osobom piszącym - przydatna ;)

    Ciepełka
    MArtyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo książki są dobre na wszystko, ostatnio przeczytałam, że książki są lepszymi przyjaciółmi od ludzi, bo nigdy nie mają kataru i nie wstają lewą nogą...

      Usuń
  11. Oglądałam niedawno w TV ciekawostkę, że biblioteka objazdowa wypożycza książki w miejscowościach, gdzie nie ma tradycyjnej. Bardzo dobry pomysł, bo każda taka inicjatywa rodzi kolejnych czytelników, których w Polsce ubywa każdego dnia. Wybieramy chętniej tanią rozrywkę, gdzie nie trzeba angażować umęczonych komórek mózgowych. Szkoda. Czytam miesięcznie średnio 4 książki, latem mniej bo pracuję.
    Pozdrawiam Jotko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też czasami lubię coś obejrzeć, ale najczęściej jest to dobry film, niestety z sieci, bo nasze TV niewiele oferują.
      Miłego weekendu Elu:-)

      Usuń
  12. Nawet na cmentarzu jest biblioteka? Pewnie tylko horrory mają w ofercie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zdziwisz się, bo książki o historii cmentarza, żydów i miejscowości, gdzie występuje...

      Usuń
  13. Na jednej z ulic w Berlinie moją uwagę przykuły przytulone do drzew biblioteczki z książkami dla przechodniów . Wyglądało to tak jakby książki tkwiły w pniu drzewa . :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba też coś podobnego widziałam:-)

      Usuń
  14. W PaLacu Myślewickim w warszawskich Łazienkach Królewskich jest wyeksponowana biblioteczka przenośna. Jest to szafka przenośna z małymi regalikami mniej więcej wysokości 60-80 cm, którą - załadowaną książkami mogli sobie hrabiowie zabierać w podróże. Mama nawet jej zdjęcie, ale jak wiesz jestem poza domem. Jak wrócę i sprawa będzie jeszcze aktualna to Ci prześlę to zdjęcie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę wdzięczna, wszelkie takie ciekawostki mile widziane:-)

      Usuń
  15. Świetną kolekcję bibliotek zgromadziłaś. U mnie w mieście kilka lat temu zapoczątkowano bookcrossing - w różnych miejscach ustawione są regały - można tam zostawić książki i oczywiście można zabrać do domu. Kilka lat temu w Gdańsku widziałam również miejsce, chyba akcja miała nazwę "Uwolnij książkę" - było wyznaczone miejsce, w którym można się zagłębić w lekturze. Czy to tylko "czytelnia" pod chmurką czy książki można ze sobą zabrać tego nie wiem.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka punktów bookcrossingu u mnie też się pojawiło, ale jeszcze nie całkiem się to przyjęło, bo zauważyłam, że większość książek to starocie ze strychu...

      Usuń
  16. Witaj Asiu:) Ale zdjęcia pokazałaś! Świetne! Cóż za pomysłowość! Ja najbardziej jestem zadowolona, gdy trafiam do restauracji i czas oczekiwania na zamówienie umilają mi książki, które czekają na regałach, parapetach, zdarzyło się, że zainteresowała mnie książka, zapytałam czy mogę pożyczyć i za tydzień z nią wróciłam, i znów coś tam zjadłam;)
    Dobrej niedzieli:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też fajne. ja z kolei ucieszyłam się, że w księgarni mogłam wypić kawę, a we włoskiej restauracji był regalik z bajkami dla dzieci.
      Słońca życzę:-)

      Usuń
  17. Podobne autko jak to blado niebieskie, widziałam osobiście przejeżdżając przez Holandię :) Jak będziesz chciała do mnie wpaść, to wystarczy wpisać w okienko autora przygód Konstancji ;) Jednak wiesz, ostrzegam że wejdziesz na własną odpowiedzialność ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No kurczę, chyba nie wiem co wpisać...

      Usuń
    2. oj, moje drugie konto się objawiło :( Sorki Jotka, że tak mieszam, ale chciałam wyjaśnić, że powinnaś wpisać imię mego kolegi geja ... no ;)

      Usuń
  18. Wspaniałe sposoby na dotarcie słowa pisanego pokazałaś na zdjęciach. Osobiście żadnej takiej przenośnej biblioteki nie widziałam, ale kilka lat temu będąc przejazdem we Wrocławiu natknęłam się na świetną akcję. Przed odremontowanym już wrocławskim dworcem stał pojemnik z napisem: "Weź moją książkę! Zostaw swoją." Niestety nie mogliśmy niczego zostawić, bo mieliśmy przy sobie zabrane na wakacje książki... z biblioteki ;) Pozdrawiam weekendowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam, że niektórzy w takich miejscach wymiany zostawiają byle co, jakby dla spokojnego sumienia, bo niby nie wyrzucili...

      Usuń
  19. Widać na całym świecie ludzi ciągnie do słowa drukowanego. Najbardziej mnie ujęła wypożyczalnia na plaży.
    W moim mieście są kawiarnie z książkami. A bibliotek tradycyjnych zatrzęsienie. Każda dzielnica wydaje elektroniczną kartę biblioteczną. Można też zalogować się na stronę biblioteki i przedłużyć czas wypożyczenia książki bądź zamówić będącą akurat "w czytaniu". Jest też zwyczaj zostawiania w bibliotece książek, które zawadzają w domu. Był też czas, że ludzie zostawiali książki na przystankach, w środkach komunikacji lub w parku na ławkach i książki wędrowały od czytelnika do czytelnika. Teraz bardzo rzadko to spotykam.

    Radosnego weekendu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, biblioteki teraz oferują wiele fajnych usług i imprez, przestały być skostniałymi magazynami książek...
      Słońca życzę:-)

      Usuń
  20. takie objazdowe byłyby w sam raz dla mnie, byłabym pierwszym i najwięcej biorącym klientem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwłaszcza na urlopie są przydatne, gdy nie mieliśmy samochodu, to nie powiem, zapas na urlop trochę ważył w walizkach...

      Usuń
  21. Jotko, dopiero wracam do formy po chorobie i chociaż zaglądałam, nie miałam siły pisac... Ja jestem typem, który kocha książki i nie znosi bibliotek, chociaz z chęcią bym w takowej pracowała i chociaz podziwiam wiele z nich. Miałam okazję widzieć kilka z najwspanialszych bibliotek świata, i chyba najbardziej zachwyca mnie biblioteka w Dublinie. Ale ona jest, nazwijmy to, typowa....
    A dlaczego ja nie cierpię bibliotek? Bo mam przeogromną potrzebę posiadania książek na własność, a szczególnie tych, które sa dla mnie ważne. A do biblioteki książkę trzeba oddać... więc wydaję majątek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nieźle Cię dopadło, ale cieszę się, że już lepiej. Twoją zachłanność na własne książki rozumiem :-) Ja wiele tych najstarszych oddałam do osiedlowej biblioteki, teraz staram się kupować takie z większą czcionką, szkoda oczu...

      Usuń
  22. Ja mam na szczęście blisko do biblioteki. :) Marzy mi się jednak co innego: domowa biblioteczka, taka z prawdziwego zdarzenia...no ale z miejscem średnio. :) Zamówiłam sobie u brata, jak w końcu się wybuduje ;) Nie ma wyjścia, musi przyjąć moje książki ;) Oczywiście żartuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, taka biblioteka domowa, przytulna, z wygodnym fotelem i klimatycznym oświetleniem....marzenie mieszkanki bloku na osiedlu ;-)

      Usuń