Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pies. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pies. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 listopada 2021

Nie mój pies...

 Poznajcie , proszę pieska o imieniu  Riko. To przyjaciel moich znajomych, oczko w głowie całej rodziny. 

Tak naprawdę kupiła go córka koleżanki mieszkająca w Warszawie, ale często widuje się z rodzicami, przyjeżdża z pieskiem, więc jej podopieczny ma jakby dwa domy. 

W tym warszawskim, właścicielka psa założyła kamerki w pokojach i gdy jest w pracy podgląda w telefonie, co piesek porabia. na szczęście przestał już niszczyć meble i buty, bo na taki widok trudno się skupić na pracy.

Psiak niezwykle żywy i psotny, ale z drugiej strony szybko uczy się komend, sypia w ulubionym legowisku i uwielbia wyprawy do lasu. Z ostatniej wrócił z kleszczem, pomimo że zimno było i po deszczu. 

Ta mała galeria pokazuje , jaki to słodziak:-)


Poniższe zdjęcie natomiast pokazuje dziwne zjawisko. Riko ma pluszową matę do leżenia z wielką głową misia. Mata wygląda jak skóra białego niedźwiedzia przed kominkiem.
Co w tym niezwykłego? A to, że Riko wczepia się zębami w nos tego misia, zastyga w takiej pozycji na kilka minut, po czym idzie spać.
Znajomi nazywają to zjawiskiem Kaszpirowskiego. A może w tym nosie jest jakiś usypiacz?
To ci dopiero zagadka!



czwartek, 15 listopada 2018

Pani śmiało pogłaszcze...

Idę kiedyś do pracy, a przede mną starsza pani w bardzo długim, zbyt dużym płaszczu, a obok niej wolno idzie pies. Posiwiały, zmęczony życiem.
Gdy mijam oboje pani uśmiecha się , a pies nosem tracą moją nogę.
- No przepuść panią, nie rozpychaj sie tak- woła do psa kobieta.
- Ależ stareńki piesek - mówię - ale pyszczek ma wesoły jeszcze!
- Pani pogłaszcze, śmiało!

Schylam się, by pogłaskać posiwiałą mordkę, ale gdy cofam rękę, pies domaga się więcej pieszczot. Robię to więc ponownie i znowu...
- Niezły pieszczoch z pani pieska!
- To suczka, wzięłam ją ze schroniska. Jesteśmy ze sobą już kilka lat, a ona uratowała mi życie.
- Jak to, niech pani opowie.
- A nie spóźnisz się kochana, ty pewnie do pracy?
- Mam jeszcze czas, posłucham chętnie.
- Straciłam kiedyś radość życia, sama jestem, czasami tylko pogadałam z sąsiadką, nie wychodziłam z domu. Lekarka powiedziała, że to depresja i jeśli czego nie zmienię, to mogę nawet umrzeć. Sąsiadka namówiła mnie na psa. Pojechałyśmy kiedyś do schroniska i ta psina sama mnie wybrała.
- Śliczny piesek, ślepia ma wesołe i choć stareńki już, to pieszczoch straszny...
- Ona wszystkich tak zaczepia i domaga się głaskania, ale nie wszyscy to rozumieją, niektórzy się krzywią, a ona nic złego nie robi...
- Jak można obrażać się na takiego pieszczocha?
- O, ludzie są różni...
- A co pani zrobi gdy sunia odejdzie?
- To i na mnie przyjdzie czas!
- Nie weźmie pani następnego?
- Już nie, ja i tak ledwo chodzę, pójdę za nią...jestem jej wdzięczna za tych parę dodatkowych lat życia...

I jak tu obrażać się na listopad, gdy wokół tacy ludzie i takie historie?