Art żurnal nr 3 zapełniony, zobaczcie, jak bardzo zwiększył swoja objętość zwykły kołonotatnik! Poprzednie nie aż tak bardzo spuchły, nie wiem dlaczego...
czwartek, 29 stycznia 2026
Zapiski codzienności cz.31
sobota, 31 maja 2025
Ciepłe i kojące...
środa, 4 grudnia 2024
Byle do świąt...
sobota, 8 czerwca 2024
Zapiski codzienności cz.1
Zapiski codzienności bywają jak kronika lub pamiętnik, czytane po kilku miesiącach czy latach często zadziwiają nas samych, bo pamięć płata nam figle i trudno pamiętać wszystko.
Bez zbędnych wstępów i zagajeń:
czwartek, 8 lutego 2024
Na małym ekranie...
Lubię książki i filmy, które rozwijają, pomagają uporać się z własnymi emocjami lub wyzwalają refleksje na temat rozmaitych życiowych sytuacji. Często oglądamy z mężem filmy, po których następuje dyskusja, jeśli nie bezpośrednio po projekcji, to podczas spacerów lub picia kawy sobotniego poranka.
Nie zawsze kierujemy się treścią, recenzje bywają zresztą mylące, czasami wybieramy film z powodu aktorów, których cenimy i znamy z innych produkcji. Powody wyborów mogą być różne, oceny na portalach dla widzów czy napisane przez krytyków nie zawsze zgadzają się z naszymi odczuciami.
Każdy w końcu lubi co innego, inne filmy wybieramy zależnie od nastroju, niektóre lepiej obejrzeć w kinie, inne w zaciszu domowym na kanapie.
Dziś wspominam o filmach, które według mnie są warte obejrzenia. Niektóre to filmy drogi, inne typowo psychologiczne. Tematyka niełatwa, ale historie ciekawe, niejednokrotnie z zaskakującym zakończeniem, gra aktorska przednia...
Oczywiście to moja subiektywna ocena, być może oglądaliście coś z poniższych propozycji i wasze odczucia są inne. Jestem ich ciekawa...
poniedziałek, 18 grudnia 2023
Pod choinką lub w skarpecie...
Pod choinkę trafiają prezenty, czasami mnóstwo małych paczuszek, niekiedy mniej, ale sporych pakunków, a zdarza się, że upominki świąteczne dostają tylko dzieci.
Kiedyś, w czasach wielkiego niedostatku towarów, łatwiej było zadowolić członków rodziny, bo cieszyło wszystko: czekolada, skarpety, szalik, lalka, miś czy książka. Szczytem luksusu były upominki kupowane w komisach czy w Pewexach za dewizy.
Od długiego już czasu mamy na co dzień wszystko to, o czym się kiedyś marzyło. Coraz trudniej zrobić bliskim niespodziankę i zarazem przyjemność, bo może się zdarzyć, że uszczęśliwimy kogoś na siłę lub zupełnie nie trafimy z zakupem.
Część z nas przygotuje zapewne upominki własnoręcznie zrobione, takie jak: nalewki, zdjęcie w ramce, oliwa w ozdobnej butelce z przyprawami, puszka ciastek własnego wypieku, udziergany sweter lub czapka, świece w ozdobnych naczyniach, obraz lub haftowany obrus - możliwości jest wiele...
Ilu z nas borykało się nieraz z kompletnym brakiem pomysłu prezentowego?
Dziś na szczęście wybór jest większy, ale nie zawsze budżet pozwala na kupno tego, co wymyślimy. O ile łatwiej byłoby pomagać marzeniom, gdyby nie trzeba było zważać na limit wydatków! Ale zejdźmy na Ziemię...
Niektórzy z nas stosują metodę losowania, która określa kto komu kupuje upominek, bo rodziny powiększają się i trudno zapewnić prezent każdemu, kto pojawia się na wspólnej Wigilii czy w święta.
Gdy wyczerpią nam się pomysły na upominki konkretne , zawsze mamy do dyspozycji talony na określoną kwotę do wybranego sklepu, vouchery do restauracji lub do SPA itd.
W jednym ze sklepów podsłuchałam rozmowę dwóch pań:
- Doradź mi, co kupić Kindze na gwiazdkę, może kubki świąteczne?
- Ona ma milion kubków...
- To może ten czerwony koc z reniferem?
- No weź, nie cierpi czerwonego koloru!
- To może świece zapachowe?
- Kinga ma alergię na sztuczne zapachy...
- A co powiesz na piżamę w choinki?
- Ona sypia nago!
- To już nie wiem, a muszę coś wybrać!
- Naprawdę musisz?


















































