Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 lutego 2022

Poznajcie Maksa

 


Te oczy mówią wszystko. Maks został znaleziony w lesie. Jakiś ******** przywiązał go do drzewa i skazał na śmierć. 
Na szczęście, siostra mojej bratowej jechała rowerem ze szkoły  (uczy na wsi) i usłyszała pieska w lesie. Zabrała go do koszyka i przywiozła do domu.

Od tej pory są razem, a Maks jest ulubieńcem całej rodziny. Uwielbia spacery na długich dystansach, w parku skacze na drzewa, jakby chciał dorównać wiewiórkom.
Jest bardzo łagodny, nie słyszałam, by szczekał, kładzie się zawsze w pobliżu człowieka.
Tęskni bardzo za swoją panią, ale na szczęście zawsze jest ktoś, kto chętnie go gości.
Gdy widujemy się na spotkaniach rodzinnych, a Maks leży na kolanach swej opiekunki, to łapki kładzie na kolanach osoby siedzącej obok, jakby chciał powiedzieć: ciebie tez lubię, śmiało pogłaszcz mnie!

Gdy pandemia ogarnęła świat, opiekunka Maksa nie martwiła się o siebie, tylko pytała, czy w razie gdy trafi do szpitala, zaopiekujemy się psem?
Oczywiście, nie zastanawialiśmy się ani sekundy. Nie było na razie takiej potrzeby i dobrze, bo Maks nie lubi rozstawać się ze swoja panią.

Maks miał szczęście, ale ile takich piesków spotkał gorszy los?



wtorek, 29 czerwca 2021

Próba włamania...

O czwartej nad ranem obudził męża jakiś harmider i pukanie w okno. Wstał, by sprawdzić o co chodzi, a tu dwie sroki siedziały na parapecie okiennym i dziobały w siatkę przeciw owadom.


Zrobiły nam w tej siatce 3 dziury, co nie wygląda estetycznie i pewnie z czasem dziury się powiększą.
Istne utrapienie, jak nie gołębie, to sroki!
Skąd taki atak? W ramie okiennej zamieszkał jakiś owad, co odkryłam myjąc okna. Na szczęście rama z tworzywa, więc się nie rozleci. Już kiedyś sroka dziobała w to okno, widocznie wcześniej owada wyczuła.
Najpierw sroki polowały na wróble, które zamieszkały na balkonie, ale gniazdo ćwierkaczy dobrze ukryte, sroki za wielkie, by się tam dostać.

A gdyby tak drapieżniki dostały się do mieszkania i na przykład zapolowały na chomika lub kanarka? No horror normalnie!

Nie przypuszczałam, że siatki przeciw owadom mogą być zagrożone!
Dbamy o te siatki, bo tanie nie są, chowamy na zimę za radą producenta, by mrozy im nie zaszkodziły, a tu dwa ptaszyska i po siatce...

sobota, 23 czerwca 2018

Ludzka twarz urzędnika...

...czy raczej urzędniczki w urzędzie skarbowym.
Koleżanka dostała wezwanie do stawiennictwa w owym urzędzie, w sprawie PITu z 2013 roku.

No tak, pomyślała, pewnie zaraz minie 5 lat i przedawnienie gotowe, więc wzywają, żeby mnie złupić na parę złotych lub karę wlepić za jakiś drobiazg.

Dzwoni więc do urzędniczki by umówić się na wizytę. Ponieważ godzina 12.00 nie bardzo pasowała pani ze skarbówki, zaproponowała, że przyjdzie tuż przed zamknięciem, bo wcześniej nie zdąży, ma lekcje.

Na tę propozycję pani odpowiedziała, że jednak 12.00 może być. Może obawiała się przedłużenia sprawy i późniejszego wyjścia z pracy...
Koleżanka cała w nerwach pojawiła się w urzędzie, a okazało się, że wykryto niepotrzebnie nadpłacony podatek za jakąś nieruchomość, bagatelka ponad tysiąc złotych. Znajoma najpierw zdębiała, tłumacząc, że PIT oblicza jej księgowa, której ufa i błąd był niecelowy. Gdy dotarło, że to ona zbyt dużo zapłaciła, zapytała nieśmiało, co teraz?

Pani urzędniczka bardzo grzecznie, że należy dokonać korekty i złożyć podanie u naczelnika. Klientka zakłopotana zerkała na zegarek, bo tam dzieci w szkole czekają, więc pani urzędniczka zaoferowała zrobienie korekty za klientkę.
Zajęło jej to chwilę tylko, w tym czasie koleżanka napisała szybko podanie, wszystko zaniosła do gabinetu naczelnika i otrzymała zapewnienie, że zwrócą jej pieniądze w ciągu dwóch miesięcy.

Szczęśliwa i zdziwiona zarazem nie zapytała o odsetki, bo przecież gdy obywatel zalega z opłatą to nie tylko odsetki ale i kara może go spotkać...

(Odezwę się dopiero w niedzielę wieczorem, bo wybywam na weekend, ale będę tęsknić:-)))

środa, 4 października 2017

Szorstka przyjaźń z kotem.

Czy można w ogóle zaprzyjaźnić się z kotem?
Z psem na pewno.
Historię tu opisaną poznałam kilka dni temu i dowodzi ona, że raczej to kot decyduje, na ile dopuści nas do swojego świata...

Znajomy męża często chodzi do garażu, bo lubi sobie tam pogrzebać przy aucie. Kiedyś jego poczynaniom przyglądał się kot. Czekał cierpliwie, nie podchodził. Gdy czas był do domu wracać, kot podążył za mężczyzną i odprowadził go pod same drzwi, progu jednak nie przekroczył.
Wieczorem cała rodzina usłyszała miauczenie pod oknem. Okazało się, że to „znajomy” kot, wyniesiono więc mu miskę mleka i jakiś smakołyk.
Kot zjadł i zniknął. Rano nie było go pod domem, za to znów pojawił się po południu koło garażu i cała sytuacja powtórzyła się. Potem zniknął na kilka dni, by pojawić się znowu. Nigdy nie podchodził blisko, nie dał się pogłaskać, nie wchodził do domu.
Członkowie rodziny próbowali zwabić kota, by wszedł do mieszkania i został, bo piękny był, a nic nie świadczyło o tym, by do kogoś należał. Daremne starania, pozwalał podziwiać się tylko z daleka.
Ciekawi mnie co wydarzy się, gdy na dworze zima zawita...

czwartek, 17 grudnia 2015

Nie dla wszystkich wesołe...

Nastrajamy się na święta, dekorujemy domy, wysyłamy kartki z życzeniami, kupujemy podarki i czekoladę. Rozmawiając z wieloma osobami (taką mam pracę - jak w maglu lub u fryzjera) uświadomiłam sobie, że te najwspanialsze ze świąt jednak nie dla wszystkich są takie radosne. Pozwolę sobie przytoczyć kilka historii prawdziwych, dla zmyłki zmieniłam imiona, ale wszystkie były wysłuchane przeze mnie bezpośrednio lub podsłuchane w różnych okolicznościach.

Mikołaj
Święta Bożego Narodzenia spędzi tylko z mamą. Tato już dawno z nimi nie mieszka, założył nową rodzinę, mieszka daleko, a niedługo Mikołaj będzie miał przyrodnie rodzeństwo. Ale chłopiec pociesza się tym, że tato obiecał przyjechać z prezentem w mikołajki i spędzą razem cały dzień. Mama Mikołaja wcale nie jest tym zachwycona, mówi, że lepiej by było gdyby ojciec płacił regularnie alimenty.

Martyna
Na myśl o świętach jest wściekła, bo czeka ją niezły galimatias rodzinny. Wigilia z mamą, ale niestety także z jej nowym przyjacielem, którego dziewczyna nie cierpi. Na święta jedzie do ojca, który mieszka z dużo młodszą żoną i mają małe dziecko, a Martyna nie zamierza bawić się w niańkę i żony ojca też nie lubi. Na prezent dla ojca mama kasę dała, ale głupio będzie jechać bez niczego dla jego żony, bo dla malucha kupiła drobiazg z kieszonkowego.

Ula
Święta będą do kitu. Z matką nie mogą się dogadać, ciągle się kłócą, Ula najchętniej zamieszkałaby już sama, ale nie jest pełnoletnia, a poza tym gdzie zamieszka? pod mostem? Na ojca liczyć nie może, bo tego interesuje tylko jak by się napić, dobrze, że upija się na spokojnie, nie robi awantur. Ale Ula odkryła, że podebrał jej ze schowka pieniądze odkładane z trudem na upominki świąteczne dla koleżanek.teraz nie zdąży już zdobyć kasy, a matki nie będzie prosić...

Małgorzata
Mieszka z dziadkami, ojciec nie żyje, mama pracuje w Niemczech. W tym roku dziadkowie wybierają się na święta do rodziny na wsi, bo mama nie może przyjechać. Wieś mała, rodzina biedna, nawet Internetu nie mają i co ona całe święta będzie tam robić? Nie zna tam nikogo w swoim wieku i w dodatku babcia dopilnuje, żeby chodziła z nimi do kościoła.

Dominik
Chłopiec spędzi święta i najbliższą przyszłość w rodzinie zastępczej, bo jego ojciec ma ograniczone prawa, a matkę zamknęli w więzieniu. Sąd w porozumieniu z opieką społeczną wydał postanowienie o umieszczeniu Dominika w rodzinie zastępczej, bo nikt z rodziny jego matki nie palił się do opieki nad dzieckiem.

Barbara
Zaprosiła ojca na Wigilię, ale bardziej dla spokojnego sumienia, niż z prawdziwej potrzeby serca. Ma tylko nadzieję, że nie przyjdzie pijany i po raz kolejny nie zepsuje im świat.

Anna
Martwi się o brata. Ostatnia diagnoza lekarzy nie pozostawiłam im złudzeń, jedynie czasu, jaki mu pozostał nie potrafią dokładnie określić. Anna zrobi wszystko,żeby choć w te święta brat zapomniał o chorobie i mogli się cieszyć swoją obecnością, przecież mają tylko siebie.

Marta
Uczy się w maturalnej klasie. Jesienią zmarła jej mama, to będzie pierwsza gwiazdka tylko z tatą, który stracił pracę i po śmierci żony podupadł na zdrowiu. Dobrze, że są dziadkowie i chłopak Marty, bo dziewczyna myślała czasem o samobójstwie. Byle te święta szybko minęły, bo wcale jej nie cieszą.

Mówi się, że sami jesteśmy kowalami swego losu, ale czy wszyscy i czy aby na pewno?