Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nagrody. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nagrody. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 kwietnia 2026

Zagubiony obraz

 Pewnie pamiętacie, że wygrałam obraz w konkursie blogowym. Autorka wysłała go kilka dni przed świętami i miał dotrzeć w czwartek, my wyjeżdżaliśmy w piątek. Nie martwiłam się licząc, że najwyżej listonosz zostawi awizo, poczta blisko.

Wróciliśmy, minęło kilka dni, więc napisałam e-maila do Poli, bo coś długo to trwało. Pola  z drugiej strony niepokoiła się, że się nie odzywam. Po krótkim śledztwie okazało się, że przesyłka utknęła na poczcie, kurier nie zostawił awiza, a poczta nie przysłała powiadomienia lub ponownego awiza.

Pani w okienku paczkę wydała, przeprosin nie było, jedynie dowodu tożsamości nie żądała.


Z niecierpliwością rozpakowałam paczkę, obraz był świetnie zabezpieczony i dotarł w idealnym stanie, nawet paczka nie była pognieciona! 


Przymierzałam go na kilku ścianach, ale najlepiej pasuje nad moim ulubionym fotelem, z którego piszę na moim laptopie.


Na odwrocie jest także sygnatura i dedykacja. Czy można lepiej zacząć weekend? 
A za oknem słońce:-)

Słonecznych spacerów Wam życzę!

środa, 5 listopada 2025

Nagroda...

Wszyscy lubimy docenianie, zwłaszcza gdy w parze z dyplomem czy medalem idzie gratyfikacja finansowa.

Pan NN otrzymał zaproszenie na uroczystość wręczenia nagród nauczycielom z okazji Dnia Edukacji.

Ucieszył się bardzo, bo nagroda starosty to konkretna kwota, a i satysfakcja niemała, nie dostaje się jej często, niektórzy raz w życiu.

Imprezę wyznaczono na godziny przedpołudniowe, w programie znalazły się występ artystyczny oraz bankiet.

Zadowolenie belfra nie trwało jednak długo. Kwota przelana na jego konto była o 1/3 mniejsza niż na papierze, takie przepisy, mówi się trudno. Jednak czarę goryczy przelał fakt, że za czas przebywania na uroczystości czyli za 3 godziny poza placówką , nie wypłacono panu NN pieniędzy.
Gdyby wiedział, odpuściłby sobie uroczystość i czekał na swój przelew oraz dyplom, bez ściskania rąk starosty i bankietu.
A można było zaprosić nauczycieli na imprezę po godzinach pracy - ale wówczas starosta musiałby pracować dłużej...

Czy w każdej beczce miodu musi się znaleźć jakaś łyżka dziegciu?

piątek, 27 maja 2016

Chybiona przesyłka...

Koniec roku szkolnego to czas kupowania nagród książkowych.
Każda szkoła zainteresowana jest kupnem nagród wartościowych w dobrej cenie.
Wydawnictwa i księgarnie wysyłkowe wyspecjalizowały się w produkowaniu książek na okoliczność. Nie lubię kupować książek w sieci, zwłaszcza z przeznaczeniem na nagrody, bo zdarza się, że oglądamy zachęcającą okładkę, katalog kusi cenami, a w środku między okładkami jeden wielki bubel.
Nachalność firm wysyłkowych też jest porażająca, niektóre wysyłają do szkół swoich przedstawicieli, którzy strzelają focha, gdy oznajmiam, że albo już zakupiłam nagrody, albo nawiązałam współpracę z konkurencją.
Przychodzą też tzw. paczki pokazowe: czyli mam obejrzeć, wybrać i zamówić w dużych ilościach, najlepiej też gdybym całą paczkę zakupiła, ale niektóre książki z owej paczki nie nadają się do niczego, dosłownie! A gdy nawet coś wybiorę i domawiam większą ilość, to czasem słyszę, że nakład wyczerpany i ewentualnie mogą włożyć coś innego lub zdarzają się egzemplarze uszkodzone!
Oczywiście sekretariat nie musi przyjmować takich paczek, ale często jest adres biblioteki lub moje nazwisko, a nikt nie wie, co w takiej paczce być może…
Ostatnio przyszła paczka z nieznanej mi firmy , nawet nie zamierzałam otwierać, ale polecenie… rozumiecie. Po otwarciu okazało się, że większość książek nie nadaje się nie tylko na nagrody, ale nawet dla biblioteki (broszurki, bajki z naklejkami, książki puzzle itp.) Ale kuriozum było dla mnie włożenie do owej przesyłki broszurowych wydań z przykładowymi arkuszami sprawdzianu dla klas szóstych szkoły podstawowej.
Dzwonię więc do firmy i taki oto uskuteczniam dialog:
- Dzień dobry, dzwonię ze szkoły X i pytam kiedy odbierzecie państwo paczkę pokazową, bo mam już dwie i trochę mi zawadzają…
- A kiedy przysłać kuriera?
- Natychmiast, najlepiej jutro, bo muszę ponownie zapakować, a dziś już kończę pracę.
- Dobrze jutro kurier będzie.
_ Super, a niech mi pani powie, czym kierowała się pani, wkładając do paczki broszury z zadaniami na sprawdzian szóstoklasisty, przecież sprawdziany już nie będzie, próbujecie wcisnąć nam broszury po 7 zł, bo nikt ich już nie kupi?
- Jak to sprawdzianu nie będzie?
- Nie ogląda pani telewizji? Sprawdzian był w tym roku ostatni raz.
- Skąd miałam to wiedzieć?
- Współpracując ze szkołami trzeba być na bieżąco.
- To proszę podać mi adres szkoły…
- Wysłała pani nam paczkę, więc chyba miała pani adres?
- Ale musiałabym poszukać…
Westchnęłam tylko i podałam adres szkoły. Szkoda jej było czasu na szukanie adresu, a ile ja straciłam czasu? W dodatku trudno było spakować książki tak, aby zamknąć i zakleić karton, chyba celowo, żeby jednak coś wyjąć i zostawić…

piątek, 27 lutego 2015

Oskary

Jak co roku przetoczyła się machina nagród filmowych od Europy po Amerykę i jak zwykle niektórzy przeżyli wielkie rozczarowanie lub zawód, inni okazali się szczęściarzami, a media całego świata mają o czym pisać do dziś. Oczywiście najwięcej emocji wzbudziły Oskary, bo tak trudno przebić się na oskarowej scenie produkcjom z Europy, najbardziej tym, których tematyka ściśle zahacza o historie danego kraju. Rozbieżności w opiniach są oczywiste. Polski widz też nie zawsze rozumie typowo amerykańskie opowieści czy bałkańskie lub iberyjskie produkcje.
Ale jaki by nie był film polski i jego twórcy, w naszym kraju zawsze znajdą się tacy, którym żadna nagroda i żaden prestiż nie pasuje. Wraz z ogłoszeniem wyników odzywają się głosy dezaprobaty i propozycje: a to powinien być inny film, a to aktor nie zasłużył, a to tematy lepsze bywają, a to obraża się uczucia polskie lub religijne. Przy takiej okazji dostaje się tez nagrodzonym: nie taka kreacja, nie umieli się zachować, powiedzieli nie to co trzeba itp. Widoczne jest to nawet w oglądalności polskich produkcji w kinach rodzimych i poza granicami.
Zgoda, nie wszystko, co chwalą krytycy musi się nam podobać, każdy lubi inny rodzaj filmu, książki, muzyki. Ale jeśli odnosi ktoś spektakularny sukces na arenie międzynarodowej, w jakiejkolwiek dziedzinie to czy my Polacy nie możemy się po prostu cieszyć?
Mistrzostwa wygrane? Tak, ale mecz był kiepski. Zdobyty puchar skoczni? Tak, ale stać go na więcej. Wygrała bieg na 10 km? Tak, ale Norweżki nie było... I tak dalej.
Wystarczy rozejrzeć się wokół własnego podwórka: chwali cię szef za coś? Zaraz usłyszysz z boku: przecież nie robi tego za darmo!
Zawsze znajdziemy coś na usprawiedliwienie własnego lenistwa, nieudacznictwa, zazdrości. Jeśli nie umiemy zwyczajnie pogratulować komuś za coś, co się udało na naszym własnym podwórku, to nie dziwmy się, że nie cenią nas na świecie(a może to raczej nasz polski kompleks narodowy).
P.S.
Widziałam film z nagrodzoną J.Moore "Still Alice" - świetny i przerażający zarazem. Polecam.