Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 sierpnia 2026

Zapiski codzienności cz.42

 Muszę pokazać Wam ogrody zapachów w naszym parku, teraz królują róże i pachnące zioła, każda odmiana ma inny zapach i spacerując wokół klombów, czujemy cały czas te aromaty!


Kupiłam nowy fotel, bo stary mocno się zużył, a ceny u tapicera to ból głowy...zresztą nawet nie wiem, gdzie u nas tapicer teraz.
Zakup skomplikowany, bo w sklepie modelu nie ma, trzeba zamówić online i czekać.
A jeśli okazałby się niewygodny? odwozić do sklepu, odzyskać pieniądze itd.
Na szczęście przyszedł dość szybko, do sklepu oczywiście, mąż złożył i super!


Mały stosik książek kupionych na promocji, a tu jeszcze tyle nieprzeczytanych w szafie!
Nie szkodzi, lubię mieć zapas!


Za którymś pobytem w Licheniu trafiliśmy na pielgrzymkę pszczelarzy, z orkiestrą i sztandarami.
Miło było popatrzeć, zwłaszcza że młodzi garną się do kontynuowania tradycji.
Przy okazji odwiedziliśmy restaurację Stara Gorzelnia  nad jeziorem . Było warto. Lokal przeszedł metamorfozę, nie tylko wizualną, smacznie, szybko i bez szoku cenowego.
W Licheniu jest teraz piękna plaża, nawet dwie, woda w jeziorze ciepła...




Miła okazja rodzinna, zrobiłam więc dwie kartki z życzeniami, najważniejsze, że trafione w gust jubilatów i podobały się.



Z okna kuchni obserwuję czasami chmury i inne zjawiska, a niektóre widoki uświadamiają nam siłę i piękno  natury!


Gdy szukałam czegoś w szufladzie , znalazłam bilety wstępu do różnych miejsc, niektóre ciekawe, w formie widokówki, zakładki do książek lub przewodnika po wystawie.



Zaczęłam różami i kończę różami. Kupiłam sobie bukiecik dla rozweselenia pokoju, ale w odróżnieniu od tych parkowych - te nie pachną, za to wyglądają :-)


Różyczki już przekwitły, więc może wyruszę na poszukiwanie polnych kwiatów do sierpniowego bukietu. 

A Wy lubicie polne bukiety?

poniedziałek, 29 czerwca 2026

Zapiski codzienności cz.40

Zanim pojawi się relacja z naszego pobytu nad morzem, nieco drobiazgów z codziennego życia, bo nazbierało się trochę, a niebawem przedawnią się kompletnie...


Książki zamówione w księgarni wysyłkowej, w tym jedna dla wnuka :-)


Mieszkam w pobliżu stawu ,  którym opiekują się wędkarze. W tym roku kolejne pokolenie gęsi odhowanych w środku osiedla. Dobrze się tu czują, a my mamy miłe towarzystwo. 


Kamień znaleziony w Toruniu nad Wisłą, nie wiem co przedstawia rysunek...


Odbyło się u nas trochę imprez plenerowych, jeszcze przed upałami. Wielka scena na łąkach w środku osiedla, można było posłuchać różnych wykonawców. Nie wiem tylko, dlaczego za każdym razem alkohol musi się lać  rzeką, zwłaszcza gdy imprezy do późna....


Zapowiadali upały greckie, więc kupiliśmy taki wentylator, sprawdza się, nie hałasuje, nie był koszmarnie drogi...


W parku miejskim nie tylko festiwal książek, ale i Jarmark Kujawski, przemarsz pań w kapeluszach, Noc Kupały i wianki, występy w muszli koncertowej.


Na głównym stawie parkowym niecodzienny widok - maszyna do usuwania glonów, bo wody stawu strasznie zarosły zielonymi kożuchami. Nie pamiętam wcześniej takiego zjawiska...


W muszli koncertowej kolejna atrakcja, czyli Folk Festiwal. Posłuchaliśmy trochę pieśni, takich w słowiańskim typie, a głosy pięknych chórzystek dobrane idelnie!

Na koniec polecajka - Ania i Arek , którzy zamieszkali w Norwegii, podróżują namiętnie i prowadzą blog Norwegia i reszta świata, zapraszają na wspólne wyprawy, które zorganizują specjalnie dla Was.
Zajrzyjcie, może nabierzecie ochoty?

Trzymajcie się w te upały, wkrótce relacja z wyprawy nad morze.

wtorek, 23 czerwca 2026

Festiwal w parku

 Tyle ciekawego dzieje się wokół, że gdybym chciała uczestniczyć we wszystkich imprezach, wystawach, spotkaniach, to musiałabym nie bywać w domu. A  ciekawie też dzieje się po sąsiedzku w Kruszwicy, Toruniu itd.

Tym razem napiszę o Festiwalu Książek Pisarzy Niezależnych, który zorganizowano po raz pierwszy w naszym mieście, a podobno i w Polsce. Sceneria iście letnia, namioty w parku pod tężniami. Zjechali twórcy literatury rozmaitych gatunków, można było porozmawiać z pisarzami, kupić książki z autografem, upolować gadżety , poczytać i podotykać pięknych okładek.


Na stoiskach  pisarek, głównie literatura romantyczna i książki dla dzieci, panowie zaprezentowali w większości kryminały, książki historyczne lub literaturę faktu.
Młodzi czytelnicy zatrzymywali się przy stoiskach z literatura fantasy i SF.


Książek było naprawdę sporo, każdy mógł znaleźć coś dla siebie.


Oprócz książek, zdobyłam też zgrabny notesik i zakładki do książek.


Kupiłam dwie pozycje, jeden kryminał z dedykacją od autora, który okazał się laureatem nagrody festiwalowej oraz grube tomisko autorstwa pani Agaty Kasiak. 
Druga książka to powieść z pogranicza historii i fantasy, bardzo chwalona przez przedstawiciela pisarki.
Były także tzw. okazje, czyli książki po 10 zł, ale nic ciekawego w kartonach nie znalazłam.


Udało się także trafić na podsumowanie rywalizacji festiwalowej ( nie podano godziny).
Komisja wytypowała 8 nominowanych. W sumie nie wiem, kiedy członkowie jury zdołali przeczytać te wszystkie książki.
Twórczość nominowanych była tak różna gatunkowo, że przyznano nagrody równorzędne. Natomiast uczestnicy Festiwalu ufundowali puchar dla władz i mieszkańców Inowrocławia w podziękowaniu za zorganizowanie tak wspaniałej imprezy.


Nagrody festiwalowe wręczono w muszli koncertowej Parku Solankowego i wszyscy, którzy nie doczytali informacji o miasteczku literackim pod tężniami, mogli udać się wprost spod muszli na spotkania z pisarzami.

Miejmy nadzieję, że podobna impreza zagości u nas za rok!

niedziela, 19 kwietnia 2026

Zapiski codzienności cz.36

Zbiór rozmaitości rozpoczynam opowieścią grozy. Sąsiedzi z ostatniego piętra musieli zrobić remont mieszkania, bo po zimie otrzymali niechciany spadek. Śniegu było tego roku sporo, topił się powoli na przedwiośniu. Sąsiadka kilka razy wycierała wodę z okien, ale nie przyszło jej na myśl, że to z dachu leci, wszak niedawno był remontowany. 
Wyjechali z mężem w góry, mieszkanie zamknięte, niewietrzone, ciepłe...


Po powrocie przywitał ich znajomy zapach , zaczęli oglądać mieszkanie. Spod tapety wyszedł niezły grzyb, bo woda pod tapetami ściekała po ścianie. Zdjęcie jest z Internetu, ale identyczne miała sąsiadka w swoim telefonie.  Podłogi też do wymiany, bo woda podciekła pod panele. Współczuję bardzo, bo oboje na emeryturze chcieli mieć już spokój, a tu taki klops!



Na zdjęciach powyżej udało się utrwalić zjawisko echa słonecznego czyli tęczowego pierścienia wokół Słońca. Zdjęcia nie oddają wrażeń, jakie powstają w realu... 


Mała wieża ciśnień, która stoi blisko stacji kolejowej, nie wiem czy działa nadal...




Kolejne obrazki domorosłych artystów, otoczenie mało radosne, całość z cyklu "pochwała brzydoty".



Mały wypad do miejscowości Bobrowniki, a tam ruiny zamku z pięknym widokiem na Wisłę.



Z Bobrownik podjechaliśmy do Włocławka, bo ruiny zajęły nam niewiele czasu.
O wycieczce szerzej napiszę w podsumowaniu kwietnia.


Czasami sięgam po przybory do szycia, by poprawić coś w garderobie wnuka. Tym razem spodenki już na lato, nigdy nie wiadomo, kiedy zrobi się bardzo ciepło...


Stosik z księgarni, a pilnuje go mój miś z biblioteki, w okularach, bo za dużo czytał nocami...





Odwiedziliśmy ostatnio palmiarnię w naszym parku, a tam niespodzianka! Duża woliera dla ptaszków, a niektóre latały między roślinami. To chyba zeberki i mewki...


Na koniec karta AJ o Pałukach, też turystycznie :-)

A co Was ostatnio zachwyciło?

czwartek, 16 kwietnia 2026

Świat według Fannie Flagg...

 Obok Jodie Picould, to moja druga ulubiona autorka. W pozornie lekki sposób porusza ważne sprawy zwyczajnego życia, a jej poczucie humoru oraz spojrzenie na świat i relacje międzyludzkie bardzo mi odpowiadają.

O autorce można poczytać w sieci, więc na blogu chciałabym zaprezentować jedynie cytaty z jednej z jej książek, byście wiedzieli o czym mówię.

Co napisała Fannie Flagg?

📖 Smażone zielone pomidory. 📖 Wciąż o tobie śnię. 📖 Nie mogę się doczekać kiedy wreszcie pójdę do nieba. 📖 Powrót do Whistle Stop. 📖 Boże Narodzenie w Lost River 📖 Całe miasto o tym mówi. 📖Babska stacja. 📖 Witaj na świecie, maleńka.

Niektóre z fragmentów mogą wydawać się zrzędliwe, zaprawione pesymizmem, ale w głębi duszy wielu z nas miewa podobne refleksje.

1. Kiedyś podróżowało się dla przyjemności, ale teraz podróże przestały być dla Ethel przyjemne.... miejsce eleganckich wagonów restauracyjnych zajęły bary przekąskowe, w których ludzie zajadali się kanapkami z mikrofalówki, popijając je piwem. O lataniu w ogóle nie chciała słyszeć: te kolejki, poszturchiwanie, traktowanie człowieka jak bandziora... nie miała ochoty zdejmować butów na oczach obcych ludzi!

2. Po co dbać o formę, w jakim celu? Nie cierpiała wysiłku fizycznego. Niech ludzie mówią co chcą o endorfinach - ćwiczenia nigdy nie sprawiały jej przyjemności, najwyżej po ich zakończeniu, gdy miała je już z głowy.

3. Nie jeździła też samochodem, bo jak można poruszać się po drogach, gdy te wszystkie ciężarówki chcą cię rozjechać, a klaksony tak trąbią, że zawału można dostać. 

4. W telewizji nie puszczali już nic sensownego, głównie kiepskie reality show, wciśnięte między reklamy środków na nietrzymanie moczu i kłopoty z erekcją. Kiedyś funkcje życiowe organizmu były prywatną sprawą każdego człowieka, ale i to się zmieniło. Nikt nie czuł się skrępowany ani się nie wstydził. Przyłapywano polityka na skandalach seksualnych, a on i tak uczestniczył w triumfalnych pochodach i uśmiechał się do widzów.

5. Gdzie podziały się zabawne programy i seriale komediowe? dziś komicy prześcigają się w tym, kto gorzej bluźnie, jakby chodziło o to, aby wszystkich utopić w rynsztoku.

6. Dlaczego wszędzie musi być taki hałas? samochody, autobusy, motocykle, samoloty, odkurzacze do liści... Kiedyś uwielbiała chodzić na zakupy, ale ostatnio każda wizyta w sklepie była dla niej torturą - wszędzie bębniła muzyka nastawiona na cały regulator.

7. Mąż odszedł, nie zapłaciwszy ani centa alimentów. Ona zaharowywała się na śmierć, by dzieciom zapewnić wykształcenie i dobre perspektywy na rynku pracy. Efekt był taki, że wyrosły na pokręconych ludzi, a ostatnio oznajmiły, że prowadzą tzw. poszukiwania duchowe i  potrzebują czasu, by odkryć swoją drogę do szczęścia. Młodsza z córek przysłała książkę, twierdząc, że to najbardziej głębokie i doniosłe dzieło, jakie czytała. Ethel nie chciała niszczyć jej złudzeń, nie powiedziała więc, że to wszystko brzmi jak brednie.

8. Jej serce tłukło się jak oszalałe, zupełnie jakby miała dostać zawał. Co za ironia losu, żeby człowiek, który zamierza się utopić, bał się zawału. W dodatku wczoraj wyrzuciła wszystkie leki...

9. Starość, zalety: wciąż żyjesz; mnóstwo zniżek dla seniorów; koniec z wysokimi obcasami; nie musisz być miła; możesz mówić, co myślisz; nie musisz oglądać wiadomości; możesz do rana oglądać stare filmy; nie musisz robić nic, na co nie masz ochoty.

10. Nie oglądam już filmów, bo wszystkie są o tym samym. Władza jest skorumpowana, główny bohater to morderca, złodziej lub diler. gdybym chciała spędzać czas w towarzystwie kryminalistów, mogłabym pojechać do więzienia i posiedzieć wśród nich za friko. Dlaczego nikt nie kręci filmów o miłych ludziach? Kiedy idę do kina, chcę poczuć się dobrze, podniesiona na duchu, a nie by film mnie przygnębił. Tak się porobiło, że jeśli film traktuje o mordercach, zboczeńcach lub pedofilach, to przebierają nogami, by dać mu Oskara.

                         Czy któryś z fragmentów jest i Wam bliski?

(zdjęcie pisarki A.Southam)

niedziela, 22 marca 2026

Zapiski codzienności cz.34

Wiosna nieuchronnie za oknami, nawet widziałam kwiaty magnolii w nasłonecznionym ogrodzie. W zapiskach więc i trochę o wiośnie będzie. Najpierw placek z malinami - gdy mąż zobaczył ceny ciast w cukierniach, co nie zawsze przekłada się na jakość, zakupił składniki najlepszego ciasta na świecie i zrobił drożdżówkę z malinami. Zaniosłam kawałek koleżance, która nam też coś podrzuca od czasu do czasu i jedliśmy ten placek kilka dni. Pychota!


Karty art żurnala też trochę nawiązują do wiosny...



Zamówiłam dla wnuka książkę o piramidach i mumiach, jest w niej 80 okienek z ciekawostkami. Mam nadzieję, że mu się spodoba, a nam dorosłym będzie łatwiej opowiadać o tych sprawach  małemu dziecku.



Na ulicy taka niespodzianka, widziany po raz pierwszy OLEJOMAT. Akurat ktoś korzystał. Wrzuca się pełne zużytego oleju butle, a można pobrać puste do ponownego napełnienia.
Sama pamiętam czasy, gdy smażyło się różne potrawy na głębokim tłuszczu i potem dylemat, co zrobić z tym tłuszczem?


Wycieczki marcowe już odbyte, ale o nich będzie osobno.
Najpierw Rogalin i jego prastare dęby, a pogoda była cudna.


Później Toruń i ciekawostka na czasie. Trafiliśmy na przygotowania do halowych mistrzostw świata w lekkiej atletyce, wszędzie flagi, strefa kibica, sportowcy zwiedzający miasto. Wszędzie ochrona i mnóstwo policji. Teraz podglądamy zawody w telewizji i kibicujemy naszym.


Dawno nie byliśmy w Kruszwicy, wprawdzie wieża jeszcze zamknięta, ale Rusałka już szykuje się do rejsów i lody sprzedają!


W parku miejskim seniorzy i dzieciaki żegnali zimę. Kolorowy korowód przemaszerował alejkami parku do stawu, w którym utopiono marzanny. 
Tak tylko się zastanawiam, czy owe marzanny nie powinny być brzydsze, w końcu zimę żegnamy...czyli topimy. A niektórzy palą!


Wiosenne nowości w natarciu, co krok , jak nie krokusy, to ogromne bazie, forsycje już prawie...



Kolejny znaleziony malowany kamień, czyż nie piękny? Też chyba wiosenny!


Pięknej niedzieli i udanego tygodnia Wam życzę :-)