W sypialni na ogół się śpi.
Chociaż w łóżku ludzie robią różne rzeczy.
Czytają, korzystają z laptopa lub tabletu, jedzą, rozmawiają...
Sposoby na wyciszenie przed snem każdy ma inne.
Nie każdego usypia lektura czy liczenie baranów.
Bywają zwolennicy oglądania telewizji oraz amatorzy słuchania radia.
Sama miałam kiedyś w sypialni mały telewizorek, jeszcze wówczas czarno-biały, ale po jakimś czasie zniknął, powędrował do komisu, bo stał się kością niezgody w rodzinie.
Ja lubiłam poczytać, mąż oglądał film. Wieczne walki o to, co bardziej przeszkadza - włączona do czytania lampka czy włączony telewizor.
Gdy dodatkowo straszono szkodliwością promieniowania z odbiornika, decyzja została podjęta i telewizor zniknął z sypialni.
Nie zniknęły jednak dylematy alkowy. Ja do zasypiania potrzebuję ciszy, mąż lubi posłuchać radia.
Ile to razy wyłączam odbiornik, bo on już dawno chrapie, a mnie radio wyrywa z błogiego snu...
Ponadto mężczyzna to jednak chyba gadżeciarz, bo radio mąż wyszukał szczególne, z budzikiem -
budzik nie dzwoni jednak, a włącza się po prostu muzyka, a na suficie wyświetla się godzina, więc gdy przebudzę się w nocy lub nad ranem, wiem czy mogę przewrócić się na trzeci bok, czy już nie warto.
Mam nadzieję, że nie ma u Was wojny domowej o to, kto wyłączy telewizor lub radio?
