Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 marca 2023

Miłość na wykrywaczu...

 

Ostatnio mało oglądam telewizji, bo mam inne zajęcia, ale będąc w gościnie zerkałam na program typu reality show, który nosił tytuł "True love", chyba dobrze zapamiętałam.

Traf chciał, że w domu usłyszałam wywiad z prowadzącą program i zdumiałam się podwójnie. 

Istotą programu jest kojarzenie młodych ludzi w pary, oczywiście w pięknych i egzotycznych okolicznościach przyrody, raj normalnie.

 Widzimy młodych i pięknych w różnych sytuacjach, relacjach, wieczorami jakieś sesje psychologiczne, wyznania, nie do końca zrozumiałam za co są przyznawane punkty i konkretna gotówka.
Nie wiem czy ludzie szukający drugiej połówki mogą się dobrze poznać przez 6 tygodni i to w nienormalnych warunkach, bo prawdziwe życie wygląda przecież inaczej.

Przerabialiśmy już rozmaite Big Brothery itp., gdzie na oczach milionów widzów uczestnicy robili rzeczy, których być może dziś się wstydzą.
Każdy z uczestników miał zapewne swoje racje, by w czymś takim brać udział. 

Co więc zdziwiło mnie tym razem? Po dobraniu się w pary, uczestnicy ustalają  zasady postępowania wobec siebie i innych par, granice, których nie wolno przekraczać, zwłaszcza poza kamerami.
Przychodzi moment w programie, gdy omawiane są różne sytuacje  i relacje, a prowadząca program sprawdza czy uczestnicy sesji mówią prawdę. Nie bardzo wiedziałam, jak się to odbywa, a z wywiadu w telewizji śniadaniowej dowiedziałam się, że w projekcie używa się wykrywacza kłamstw.

To jeszcze nic! gwiazda podkreśliła, że jeśli uczestnik nie jest pewien swoich uczuć, może sam się sprawdzić, czy to co mówi publicznie jest zgodne z tym, co czuje naprawdę!

Niedźwiedzie trzymajcie mnie! To ja chyba dziwna jestem, bo kompletnie tego nie rozumiem!
Czyli że jak? ktoś mi się podoba, a ja jemu, poszły w świat deklaracje, wszyscy widzieli pocałunki, pieszczoty i łzy szczęścia, a ja sprawdzam na wykrywaczy kłamstw czy faktycznie czuję to, czego doświadczam? niech mnie ktoś uszczypnie.

Po namyśle stwierdzam, że jednak nie jest to takie głupie. Przypomniała mi się znajoma, która 3 dni przed ślubem pytała koleżanki w wąskim gronie czy jednak ma iść za mąż, bo nie jest pewna swoich uczuć. Może więc jej pomógłby wykrywacz kłamstw?




niedziela, 16 czerwca 2019

Dojrzała miłość...


Rocznicowo na blogu.
Post dedykuję wszystkim parom z długim stażem, wszystkim zakochanym w wieku dojrzałym, wszystkim poszukującym z nadzieją i bez...
Nigdy nie wiemy, ile wytrwamy.
Nie przypuszczamy, gdzie i kiedy miłość nas odnajdzie.
Jedno jest pewne - wszyscy zakochani w wieku poważnym młodnieją w oczach, tryskają energią i nabierają ochoty na to, co pozornie w ich sercach umarło.
Nam stuknęło 35 lat i chociaż to banał, naprawdę nie wiem, kiedy to zleciało...
Moje doświadczenie potwierdziło, że w związku ważne są przyjaźń i wspólne pasje, a przynajmniej dopingowanie partnera w jego bzikach i talentach, pobłażliwość dla wad i przyzwyczajeń, wspólne rytuały i drobne przyjemności...
Życzę Wam miłości we wszystkim, co robicie i nadziei na udany związek.



Dojrzała miłość

Dojrzała miłość
Jak chleb powszednia
Jak wino mocna
Jak ból prawdziwa.

Dojrzała czułość
Jak sen potrzebna
By trwać przy sobie
Po życia kres.
Dojrzały związek
Dwóch serc i przyjaźń,
To dar od losu -
Cóż więcej chcieć?

Dojrzałą miłość
Zaproś do stołu
Na ucztowanie
Przy świecach.

Dojrzałą czułość
podsycaj ciągle
A zdoła ogrzać
dwa serca.

Wiersz napisałam jako życzenia dla dojrzałej koleżanki, która wczoraj brała ślub z ukochanym.
Na ślubie byłam, szampana piłam.
Treść pasuje i do nas, więc zamieściłam w poście rocznicowym.

środa, 31 października 2018

Z cmentarza do ołtarza...

Tytuł nie jest metaforą i raczej nie o ślubie przed ołtarzem będzie mowa.
Historia jak najbardziej prawdziwa, znam oboje bohaterów.
On wdowiec, pożegnał żonę, która latami ciężko chorowała; pielęgnował ją do końca, wyprawił godny pogrzeb, wystawił na grobie pomnik.
Ona wdowa, patrzyła bezradnie na męczarnie męża , umierającego na raka. Gdyby nie jedyna córka i wsparcie bliskich znajomych pewnie załamałaby się całkowicie.
Zarówno wdowiec, jak i wdowa bywali na cmentarzu codziennie, zmieniali kwiaty, zapalali znicze.
Traf chciał, że pewnego dnia spotkali się przy grobach swoich małżonków, które to mogiły dzieliła jedynie wąska ścieżka.
Ona pożyczyła sąsiadowi grabie, on użyczył zapalniczki, bo zapałki okazały się wilgotne.
Od słowa do słowa, od odprowadzenia do spaceru, od wspólnej kawy do wspólnego obiadu.
Czas mijał, oni stawali się sobie coraz bliżsi, rodziny i znajomi obojga zauważyli zmiany.

Nie potrafię powiedzieć dokładnie jaki czas minął od pierwszego ich spotkania na cmentarzu, ale wkrótce dostałyśmy z koleżankami zaproszenie na przyjęcie weselne w chacie nad jeziorem.

Przyjęcie było kameralne, swojskie. Grill, wędzone ryby, szampan na toast i piwo do grilla, ciasto.
Atmosfera wspaniała, sami swoi , a najważniejsze osoby - świeżo poślubieni, aczkolwiek niemłodzi, wpatrzeni w siebie, zakochani.

Od tego czasu minęło chyba ze 20 lat, a oni tacy sami, tylko sporo starsi.



wtorek, 20 czerwca 2017

Nie samym chlebem...


Toast

W kielichu kruchym
Jak skrzydło motyla
Blask słońca
Się w winie wykąpał.
Nim dopijemy
Słodycz ostatnią
Dzień nasz
dobiegnie końca.
Nim przegadamy
Myśli i słowa
Gwiazdami noc
się zapali.
Do szkła zimnego
Jak lód w kielichu
Przyłóż swe wargi
kochany.
A pośród nocy
W moich oczach
Ujrzysz
Jutrzejsze słońce….


Bliskość

Daj mi rękę
niech jej ciepło
do serca głęboko przenika.
Daj mi usta
niech ich smak
znów zmysły moje rozpali.
Zwróć swe oczy
na chwilową niepewność
mojego oblicza.
Daj mi siebie -
nasze ciała wszak tęsknią
za sobą z oddali.

piątek, 20 listopada 2015

Facet czy kot?

Ludzie rozstają się z różnych powodów. O jednej historii postanowiłam napisać, bo rzadko się zdarza, aby powodem rozstania dwojga ludzi był kot.
Ona i On planujący wspólną przyszłość, oboje pod trzydziestkę, a rodzice obojga nie mogli się już doczekać wnuków. Podróżowali, mieli świetną pracę i wsparcie rodziców pod każdym względem. Mówi się o takich, że ptasiego mleka tylko im brakowało...
Pewnego dnia Ona przyniosła do domu kota, pięknego, puszystego, rasowego. Jakież było zdziwienie partnera,gdy oświadczyła, że kot ma być na stałe, żaden tam kaprys, bo było to Jej marzenie od zawsze. A przecież wiedziała, że On ma silną alergię na koty, próbował się kiedyś odczulać, ale niewiele to pomogło, wszak kotów wystarczy unikać. A tu taka niespodzianka ! Nie pomogły rozmowy, awantura, chwilowa separacja na zastanowienie. W końcu On oświadczył swojej zdziwionej rodzinie, że rozstał się z partnerką, bo Ona wybrała kota. Zatem marzenie rodziców obojga młodych o wnukach legły w gruzach. Wisienką na torcie jest fakt, iż tego kota Ona otrzymała w prezencie od swojego byłego...
Czy nasuwa Wam się tu jakiś wniosek, bo mi tak, nawet dwa...

czwartek, 3 września 2015

Dała mu kosza...

Z martwych powstałam po dwudniowej migrenie i śpieszno mi opisać co tam u mnie. Jechałam do pracy jak panisko, taksówką, bo zanim ogarnęłam się po nieprzespanej nocy to było bardzo późno ,a na spacer zwyczajnie nie miałam siły. Pan taksówkarz bardzo głośno nastawił radio, więc poprosiłam o przyciszenie. Zaraz jednak zaczął opowiadać mi dowcipy, z których jeden zapamiętałam, bo był adekwatny do mojego stanu ducha i ciała.
Czy pani wie, że w kodeksie pracy ma być nowy przepis? Nie będzie zwolnień lekarskich! A to czemu, pytam. Bo jeżeli pacjent ma siłę iść do przychodni i czekać kilka godzin w kolejce do lekarza, to ma też siłę iść do pracy...No właściwie ja podpadam pod ten przepis, migrena nie choroba...
Gdy już dojechałam , musiałam ciekawie wyglądać, bo koleżankom zmieniał się wyraz twarzy na mój widok. Ale nagrodą za przytarganie się do pracy była romantyczna historia.Kuba z 5 klasy, który jest częstym bywalcem biblioteki poprosił o przechowanie róży dla koleżanki z klasy. Zapytany czy to na imieniny, odpowiedział, ze to z miłości. Do kwiatka był doczepiony bilecik: Dla Oliwii :-)
Po godzinie zabrał różę, aby ją wręczyć koleżance, ale okazało się, że dziewczyna nie przyjęła daru, czym bardzo chłopca zraniła. Byłam oburzona, przecież to taki piękny gest i nie oznacza od razu oświadczyn, może wolałaby aby ją ciągnął za warkocze? A może nie mam racji? Róża stoi teraz samotnie w wazonie na parapecie i przypomina Oliwię, która dała Kubie kosza...

czwartek, 26 marca 2015

Wstrzemięźliwość przed ślubem.

Oglądałam kilka odcinków przedziwnego filmu dokumentalnego o amerykańskiej rodzinie, wychowującej 19 dzieci.
Wszystkie te dzieci urodzone z jednej matki, najstarsza latorośl 20 kilka lat, najmłodsza 3 latka. Dlaczego przedziwny film? Bo zwyczaje tej rodziny cofnęły mnie niejako do ubiegłej epoki. Dziewczęta w tej rodzinie szykowały się do zamążpójścia, ale swoich oblubieńców spotykały zawsze w obecności tzw. przyzwoitki, nawet przez skypa rozmawiały w obecności rodziców. Zakazem przedślubnym objęte było nie tylko współżycie młodych, ale nawet pocałunki i trzymanie się za rękę. Przed zaręczynami obowiązywały zaloty. Mogę zrozumieć zachowywanie dziewictwa dla przyszłego męża, jeśli religia tego wymaga (ciekawe czy oblubieniec robi podobnie?), ale cóż jest złego w pocałunkach czy dotyku?
Dlaczego kobieta musi udowodnić, że jest dobrą kucharką,gospodynią itd., a chłopak musi umieć zarobić na byt, skoro nie mogą sprawdzić czy do siebie pasują pod innymi, równie ważnymi względami?
Poza tym, jeśli kobieta składa dziewictwo na ołtarzu małżeństwa, to pewnikiem zakłada, że jej związek przetrwa na wieki, bo cóż złoży w ofierze swemu kolejnemu mężowi, jeśli los tak sprawi?
Oglądając ten film i zwyczaje tej rodziny miałam jednocześnie wrażenie, ze niektórzy jej członkowie nigdy nie dorośli i raczej bawią się w dorosłych, a głównym ich celem życiowym jest prokreacja. Najstarszy syn, już żonaty, choć do trzydziestki było mu daleko, miał już trójkę dzieci. Wyglądało to tak, jakby rodzice chcieli uchronić swoje córki przed niechcianą ciążą wydając je wcześnie za mąż ( oczywiście po urodzeniu pierwszego dziecka przerywały pracę zawodową). W utrzymaniu żony i wszystkich dzieci pomagał głowie rodziny udział w cyklicznym programie telewizyjnym, bo gość nie był milionerem, a tyle czasu spędzał w domu z rodziną, że nie wiem kiedy na całe towarzystwo zarabiał. Dziwne też było to, że rodzice nie pozwalali młodym żyć się do siebie sam na sam, ale urządzali liczne zbiegowiska rodzinne, gdzie wystawiali córki na pokaz, jak na targu. Jeśli to lepsze, niż spacery przy księżycu lub wspólne wypady za miasto na piknik z dzięciołem, to ja się nie znam na miłości.

sobota, 21 marca 2015

Początek wiosny i święto poezji

Nie przez przypadek pierwszy dzień najpiękniejszej pory roku poświęcony jest także poezji. Wszak wiosną rozkwita miłość, a uczucia najlepiej wyznawać przy pomocy poezji.To poeci właśnie posiedli nadzwyczajną umiejętność ubierania w słowa tego, co tak trudno czasami wypowiedzieć do ukochanej osoby w miłosnym oszołomieniu. A jeśli poezja, to często erotyki, poezja śpiewana, wyznania z głębi serca ubrane w rymy. Każdy z nas ma z pewnością ulubiony wiersz, ulubionego poetę, wspomnienia powiązane z piosenką, tańcem, pierwszym pocałunkiem. Wszystko, co nas spotyka w życiu pięknego da się wyrazić poezją, z niej wypływa i do niej wraca. Ktoś, kto nigdy nie sięgał po romantyczne strofy nie był z pewnością zakochany.
Dla moich blogowych gości utwór, który łączy własnie wiosnę z poezją.