Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wieża. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wieża. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 marca 2019

Na Złotej Górze...

Pierwsza marcowa wycieczka, jeszcze chłodno, ale słońce już grzało, pogoda jak drut.
Jedziemy szukać kolejnej wieży widokowej. Z góry więcej i dalej widać. Zaopatrzeni w kanapki i termos z herbatą nie boimy się odległości, ani zimna. Tęsknota za wiosną i wyprawami w plener jest zbyt silna, by siedzieć w fotelu...
Najpierw spotykamy kolejny wiatrak, kiedyś dostrzeżony z drogi. Postanawiamy dotrzeć do niego, by obejrzeć z bliska, udaje się, ale z daleka wygląda lepiej, niż na dotyk. Zniszczony bardzo i żal, że kiedyś w końcu się rozleci...
Przed wjazdem do Konina skręcamy w kierunku Gosławic (dziś dzielnica Konina), gdzie spotyka nas miła niespodzianka, może nie do końca miła, ale wrócimy tam jeszcze. Piękny kościół i muzeum okręgowe w dawnym spichlerzu. Kościół i muzeum zamknięte, a szkoda, bo na terenie okalającym budynek spichlerza pozostałości murów zamku, mały skansen i wiatraki... ale koniecznie musimy tam wrócić w sezonie bardziej sprzyjającym turystyce.
Zarówno kościół, jak i zamek ufundował w Gosławicach biskup poznański Andrzej Łaskarz, któremu niedawno ufundowano pamiątkowy obelisk.
Spisałam tekst z tablicy, by był lepiej czytelny.
Andrzej Łaskarz z Gosławic ( 1364 - 1426) – biskup poznański, fundator zamku i kościoła w Gosławicach, kanclerz królowej Jadwigi, doktor praw uniwersytetu w Padwie, dyplomata i doradca prawny króla Władysława Jagiełły, autor zbioru praw diecezji poznańskiej.

I wreszcie docieramy do parku krajobrazowego Złota Góra za Koninem. Zostawiamy auto na parkingu i ruszamy szlakiem na niewysokie wzniesienie, drogowskazy kierują nas do wieży widokowej.
Znaki informują o zakazie poruszania się pojazdami zmechanizowanymi, co nie zniechęciło młodzieży na quadach by wjechać na samą górę... może nie umieli czytać?
Wieża imponująca, drewniana, oddana do użytku w 2014 roku. Nie znalazłam informacji ile ma metrów.
Wejście na wieżę łagodne, bez zadyszki, dookoła las jak morze. Gdy szliśmy przez rezerwat, większość drzew była liściasta, goła o tej porze roku i wielkie pnie robiły trochę ponure wrażenie, ale im bliżej wieży, więcej było drzew iglastych.

Widoki z tarasu na szczycie imponujące , na 4 strony świata. Doskonale widoczny Konin z jego kominami, w oddali złociły się kopuły Lichenia, a na wyciągnięcie ręki druga wieża o nieznanym przeznaczeniu...
Zrobiłam zdjęcie z góry na ścieżkę, którą dotarliśmy do wieży widokowej, z prawej strony widać stojaki na rowery, bo ścieżek rowerowych tam kilka.
Wracaliśmy przez Licheń, gdzie zjedliśmy ciepłą zupę i pospacerowaliśmy nad jeziorem.
Takie wyjazdy i kontakt z przyrodą pozwalają zagłuszyć nieco tęsknotę za ciepłem i nadejściem wiosny...