Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poezja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poezja. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 sierpnia 2026

Na karuzeli...

 

Takie niespodzianki uwielbiam! Wracamy z wycieczki, a tu przesyłka w skrzynce. Poznaję pismo nadawcy i jeszcze na schodach rozrywam kopertę.

Jest! nowy tomik wierszy Kasi Kadyjewskiej, pięknie wydany, choć radosne kobiety na okładce nie kojarzą mi się z wariatkami, raczej z dobrymi wróżkami!

Wpisałam w etykietach bloga słowo recenzja, ale nie mam uprawnień, więc to raczej subiektywne wrażenia po lekturze.
Zresztą nigdy nie lubiłam rozbierania poezji na czynniki pierwsze, wiersz albo do nas przemawia, albo milczy , a może to my nie słyszymy...

 Intymne strofy, często miniatury, bo nie potrzeba wielu słów, by ująć w wersy sedno.
 Jest w nich tyleż samo osobistych refleksji autorki, co bardziej uniwersalnych myśli, jakie każdej wrażliwej duszy  są bliskie, a przynajmniej przychodzą czasami w dolnych stanach codziennych nastrojów. Za zgodą poetki pozwalam sobie zamieścić dwa wiersze, które są mi najbardziej bliskie.

Gdybym miała oceniać całość tego tomiku, napisałabym , że gdyby wszystkie osoby cierpiące na depresję umiały swoje uczucia przekazać za pomocą podobnych wierszy, o ile lepiej moglibyśmy je zrozumieć i próbować wczuć się w emocje, jakie wkradają się do umęczonej duszy! 

Wariatka jest aniołem

zbyt lekkim
by utonąć

zbyt ciężkim
by odfrunąć

zbyt wrażliwym
by życ

zbyt młodym
by umrzeć

zbyt upadłym
by zmartwychwstać


Wariatka jest kobietą

wariatka urodziła się kobietą
czuje się kobietą
jest kobietą ale nie wie
czy na pewno

nikt nie daje jej kwiatów
nie prawi komplementów
nie umawia sie na randki
więc

myśli że jest coś 
o czym nie wie
że świat jest inny niż ten
który zna
że prawdziwe życie
wygląda inaczej niż jej
lecz nie pojmuje
co robi źle

taki Forrest Gump w spódnicy
a może i to nie
bo przeważnie chodzi w spodniach

Dziękuję autorce za kolejny tomik, jestem dumną posiadaczką trzech!
Czytam i przymierzam spotykane refleksje do swoich emocji, a nic tak nie porządkuje uczuć i myśli jak dobra poezja!



poniedziałek, 26 lutego 2024

Lena i lepieje


Czytam
i polecam blog Leny , która zawsze zaskoczy jakimś ciekawym wierszem, rękodziełem lub opowieścią.

W ostatnim wpisie Lena przypomina słynne lepieje Wisławy Szymborskiej, krótkie formy literackie w żartobliwej formie.

Poezja nie zawsze musi być poważna i uskrzydlona, pozwólmy wenie pobawić sie słowem i rozmaitymi formami.

Kiedyś już i ja pokusiłam się o tworzenie podobnych rymowanek, które zamieściłam w zakładce Miniatury.

Dla przypomnienia kilka z nich poniżej :

Lepiej dać na orkiestrę Owsiaka,
niż na służbę zdrowia płakać...

 Lepsza wódki szklanka,
niż kiepska kochanka.

Lepiej czytać książki i wzrok nadwerężyć,
niźli na lenistwie czas wolny mitrężyć.

 Lepiej w portfelu mieć pusto,
niż w głowie groch z kapustą.

Ostatni lepiej, stworzony w komentarzu pod postem Leny.

Lepiej czytać fajne blogi, 
niż popadać wciąż w nałogi.

A w trakcie wycieczki niedzielnej powstały takie:

Lepiej szukać wiosny w podróży,
niż pogodę z fusów wróżyć.

Lepiej słuchać ptaków nad jeziorem,
niż się w knajpie obżerać kawiorem.


Zapraszam czytelników do tworzenia i zabawy słowami i rymami. Spróbujcie w komentarzach swych sił, nie narzucam tematu ani liczby utworów. Będę wdzięczna za udział w zabawie. Niechaj to będzie nasz wspólny wkład w przywoływanie wiosny. 

czwartek, 15 lipca 2021

Cnoty niemodne?

Na pewno wiele osób pomyśli o cnotach niewieścich, które ostatnio są na tapecie mediów.

Może na końcu i o tym wspomnę, bo jak można nie wspomnieć?

Ale tym razem o wierszach będzie.

Autorkę poznałam blogowo i mailowo i nie dziwi mnie, że tak mądra poezja trafiła pod mój dach.

Jak sugeruje tytuł, o cnotach i wartościach jest rzecz, a najważniejsze i najpierwsze z nich to wiara, nadzieja i miłość.

Piękne wydanie w twardej okładce, piękny projekt , a zawartość subtelna, a jednocześnie mocna. 


Nie jest to jednak balsam dla duszy, jak wiele tomików poezji. To raczej zwierciadło dla naszych przywar, ukrytych myśli, fałszywych deklaracji, niespełnionych obietnic. Wciska w fotel od pierwszego wiersza i przyciąga jak magnes. Czytając, zastanawiasz się, jak to jest ze mną?

Lektura tych wierszy to lepsze, niż wizyta u psychoterapeuty!

Za zgodą autorki przepisuję jeden z wierszy:
Cierpliwość

a jej się nie spieszy
nie tupie gorączkowo
nie przebiera nogami w miejscu
za to przebiera w słowach

nie oczekuje od razu
teraz
najpóźniej zaraz

żadne natychmiast
nie przeszkadza jej w patrzeniu na zieleń
i turkusowe skrzydełka modraszek

zna tajemnicę Kubusia Puchatka
więc wie
że można po równo
cieszyć się spełnieniem i oczekiwaniem

Nie napiszę więcej, bo więcej nie trzeba, nawet jeśli ktoś za poezją nie przepada, może potraktować ten tomik, jak zbiór złotych myśli, bo każdy wiersz taki właśnie jest, odkrywa prawdy, ukryte na dnie duszy czasami.
Dedykacja jest dla mnie zaszczytem i cennym darem. Dziękuję, Kasiu!

Ale spójrzcie jeszcze na znaczki,  to nie przypadek, że na jednym K.K. Baczyński, a na drugim "Szlaban na ryzyko" - bo tu ryzyka nie ma, bierz i czytaj, tylko skorzystasz.

****
Co do cnót niewieścich, wspomnianych na początku i reklamowanych przez ekipę od nauki i edukacji.
Powiem krótko i konkretnie - minęły czasy, gdy wstydem dla mężczyzny było obranie ziemniaków do obiadu lub przewijanie dziecka, gdy zrobiło kupę. 
U mnie w szkole jest drużyna piłkarek i dziewczyny tak grają w nogę, że z żadnego turnieju nie przyjechały bez pucharu, ale nie wiem czy cerować potrafią i  nie obchodzi mnie to, bo cerowanie nie jest pasją, a gra w nogę już tak! A gdybyście widzieli, jak kibicują ojcowie tych dziewczynek!

Ciekawe, że o cnotach męskich nikt z polityków się nawet nie zająknął!

Panowie Czarnek i spółka - zajmijcie się lepiej odnową takich cnót, jak honor, życzliwość, pokora, wrażliwość, umiar czy wdzięczność, a świat będzie lepszy...

piątek, 22 marca 2019

W biegu...

Jak często zdarza Wam się mówić: biegnę do pracy, lecę na zakupy, spieszę po dzieci do przedszkola, jeszcze tylko jedno sprawozdanie i odpocznę...
Zawsze są jakieś ważne sprawy, a nasz organizm musi poczekać, bo nie możemy zwolnić, bo oczekuje się od nas niezawodności jak od japońskich automatów.
Mój organizm powiedział stop i zmusił do przerwy. Na szczęście nie dzieje się nic złego, odpoczywam i staram się nie myśleć o pracy...spaceruję, czytam, oglądam wzruszające filmy.
Taką oto niespodziankę znalazłam na spacerze wczoraj. Na deptaku w centrum miasta stoją sobie żaczkowie, których wczoraj ubrano w szarfy i każdy przechodzień mógł zabrać do domu wiersz, jak przystało na święto poetów i poezji...
Bardzo sympatyczna akcja, bez zbytniego zadęcia - po prostu zwolnij, przeczytaj, zadumaj się...
Nasza miejska książnica działa bardzo prężnie, co rusz czytam w sieci o podobnych akcjach i imprezach.

Podczas moich spacerów zrodziło sie kilka wersów o tym codziennym przebieganiu MIĘDZY, a przecież świat wart jest więcej uwagi, niż tylko krótkie przerwy pomiędzy tym, co ważne i ważniejsze...

Przebiegam między deszczami
By słońcu spojrzeć w oczy
Przebiegam między słowami
By myślom szansę dać.

Przebiegam między ludźmi
By z ich mądrości zaczerpnąć
Przebiegam miedzy dziećmi
By nauczyć się śmiać.

Przebiegam między drzewami
By śpiew ptaków usłyszeć
Przebiegam między myślami
By czasem poddać się ciszy.

Zróbcie więc sobie przerwę i idźcie na poszukiwanie tego, co naprawdę ważne!



piątek, 27 lipca 2018

Anielska ławeczka

Kiedyś w oknie wystawowym ujrzałam taki napis:
Wszyscy jesteśmy aniołami z jednym skrzydłem - tylko w obecności innych aniołów mamy możliwość pofrunąć...

Niech te słowa będą mottem dla przedsięwzięcia, do udziału w którym zaprasza nasza blogowa koleżanka Gabriela Kotas.
Spełnia swoje pasje, pisząc dla dorosłych i dla dzieci, spotyka się z czytelnikami swoich opowiadań i wierszy, szydełkuje, prowadzi blog.
Na własny koszt wydaje tomiki, wsparcie znalazła w swoim wspaniałym mężu i przyjaciołach.
Sama także często bierze udział w różnych akcjach charytatywnych, ofiarowując swoje tomiki, aniołki i misie robione na szydełku.

Dziś zaprasza nas, by wesprzeć Jej nowy projekt i mieć możliwość subskrypcji kolejnego tomu poezji pod tytułem ANIELSKA ŁAWECZKA.
Nie trzeba więcej słów z mojej strony, bo autorka przygotowała piękne zaproszenie, sami wysłuchajcie i zdecydujcie:-)

KLIKNIJ W NAPIS 'Anielska ławeczka'- pomoc zamiast kwiatka

środa, 28 lutego 2018

Byle do wiosny!

Ostatni lutowy wpis i mam nadzieję, że ostatni zimowy!
Wiosna puka do drzwi, już poczuliśmy jej powiew, a tu nagle mrozy, śnieg i znowu cieplejsze okrycia i ciepłe zupki.
Dlatego w oczekiwaniu na to prawdziwe wiosenne ciepełko i zwiastuny odmiany w przyrodzie oglądałam sobie zdjęcia kwitnących roślin i kwiatów ciętych, które co jakiś czas goszczą u mnie w domu, by rozweselić pochmurne dni.
Pooglądajcie proszę ze mną, może potem pójdziecie do sklepu kupić choć 3 tulipany, by wpuścić trochę wiosny do domu.

Mam nadzieję, że nie będzie tak jak w wierszu, który napisałam kilka lat temu, gdy zima trwała do połowy kwietnia...

Spóźniona wiosna

Samotny rower w śniegowej zaspie
Rdzewieją wrotki na strychu,
Nie chce się wiośnie kolorem zakwitnąć,
Pławi się w białym przepychu.

Nosy na kwintę spuszczone smętnie,
Słońce na niebie bezwstydnie próżnuje.
Smutek ogrodów, gdzie nawet krokus
Wyjść na świat nie próbuje.

Klucze gęsi widziane wysoko
Zmieniają kierunek podróży,
Bo jak tu sfrunąć ochoczo z obłoków-
By taplać się w brudnej kałuży?

Bociany remont gniazd odłożyły,
Żab tłustych pod lodem szukają,
Zające polne też się zdziwiły,
Że taka zimna Wielkanoc.

Kwiecień przekroczył gościnne progi
Wiosny, co czeka za rogiem,
Lecz zima jeszcze pokazała rogi
I straszy nieba ołowiem.

Zmartwychwstał bałwan w lodowej szacie,
Mróz ścina wiosenne kałuże.
Choć dni pełniejsze i trochę jaśniej,
Czekanie na wiosnę się dłuży.

Lecz nie miej żalu, wszak biedne słońce
Robi na niebie, co może.
Wkrótce ta zima wreszcie się skończy,
A lód cały trafi do morza.

wtorek, 12 kwietnia 2016

Powrót do dzieciństwa...

Książeczka skromna, jak jej autorka, ale nie sądźmy dzieła po okładce. Jestem szczęśliwą posiadaczką świeżego tomiku wierszy dla dzieci Gabrysi Kotas i pokazałam go kilku zaprzyjaźnionym osobom z prośbą o opinię, aby "recenzja" nabrała obiektywizmu.
Opinie, które do mnie wróciły potwierdzają moje pierwsze wrażenie.
Każda z osób biorących tomik Gabrysia- dzieciom do ręki użyła słowa SYMPATYCZNY, sympatyczne wiersze, sympatyczne ilustracje, sympatyczny klimat.
Wierszyki na różne okazje, przywołujące wspomnienia z dzieciństwa, powiedziałabym nawet, że ten zbiór to doskonała okazja do czytania dzieciom na głos: przez rodziców, dziadków, ciocie, sąsiadki. Mając w domu taką książeczkę będziemy miały co poczytać małym gościom, przywołując jednocześnie to wszystko, co same darzymy sentymentem.
Doskonałym uzupełnieniem treści są tu rysunki, wykonane wprawną ręką artysty, ale przypominające te zrobione ręką dziecka, proste, czytelne, bez zbędnych udziwnień, bez konieczności tłumaczenia dziecku ( i sobie) co artysta miał na myśli.
Jedna z osób czytających wiersze dla dzieci Gabrieli Kotas powiedziała dosłownie: wiesz, to właściwie są wiersze nie tyle dla dzieci, ile wiersze dla nas, abyśmy mogły na chwilę wrócić w czasy naszego dzieciństwa....
I to zdanie najbardziej chyba oddaje klimat tego zbioru....

poniedziałek, 21 marca 2016

Dzień poezji i konkurs

21 marca to data ważna dla wszystkich miłośników poezji. Wkrótce wyjdzie drukiem kolejny tomik wierszy Anioła Lirycznego czyli Gabrysi Kotas. Patronat medialny nad tym wydarzeniem objął m.in.blog Recenzje Agi.
Tym razem Gabrysia wydaje swoje wiersze dla dzieci, pięknie ilustrowane. Oprócz tego poetka zaczęła też pisać opowiadania dla dzieci, czytałam, są świetne. Czytałam je także uczniom i bardzo się spodobały.
Jeśli dysponujecie czasem i chcielibyście wygrać książeczkę dla dzieci weźcie udział w konkursie wiosennym. Szczegóły są na blogu RECENZJE AGI, ale można też wpisywać się w komentarzach na blogu Gabrysi Kotas POGODNA DOJRZAŁOŚĆ.

poniedziałek, 1 lutego 2016

Przytulić słowo...

Przy okazji Dnia Przytulania (31 stycznia) pojawiły się na blogach i w mediach wzmianki o tym, jak ważne jest przytulanie dla wszystkich, nazywane witaminą M może być wyrazem okazywania uczuć, sposobem budowania poczucia bezpieczeństwa, pocieszeniem, grą wstępna między kochankami.
A ja chcę dziś, trochę przewrotnie podzielić się z Wami refleksjami na temat przytulania słowa i to zarówno pisanego, jak i mówionego. Ale czy można PRZYTULIĆ SŁOWO ?
Trochę inaczej przytulam słowa pisane, a inaczej wygłaszane przez różne osoby. Słowo pisane kojarzy nam się głównie z literaturą i nie chce się tu wymądrzać na temat rodzajów, gatunków i innych szczegółów teoretycznych. Miłośnikom czytania dla przyjemności nie jest obcy podział na książki do poduszki, książki jako balsam dla duszy, poradniki lub podręczniki, wspomnienia i pamiętniki, wreszcie antologie poezji i "złotych myśli". Oczywiście nie wymieniłam książek dla pasjonatów wszelkiego rodzaju. Pasjonaci wiedza o czym mowa...
Jakie słowo pisane warte jest przytulenia? Ja przytulam książki, które są dla mnie balsamem dla duszy, takie, do których wracam choćby we fragmentach,dobre na chandrę lub dla wywołania refleksji o życiu. Tomiki wierszy trzymane pod ręką lub na stoliku nocnym, by przeczytać choć jeden wiersz przed zaśnięciem.
Ostatnio przytulam w ten sposób dwa tomiki wierszy Gabrysi Kotas, która mówi o sobie, że nie jest poetką, ale skoro nie umie grać na instrumencie, wszystkie emocje przelewa na papier, a właściwie na klawiaturę komputera. Przytulam jej słowa, bo trafnie określają nastroje, emocje, ulotne chwile, przeczytasz wiersz i już wiesz, że to właśnie pomyślałeś...
Dla równowagi przytuliłam także książkę - wspomnienia Jadwigi Śmigiery ZWARIOWAŁAM. Oprócz wspomnień o konkretnych miejscach i osobach znajduję tam poetyckie wręcz niedopowiedzenia, trochę melancholii, czułości, a co najważniejsze inspiracji. Pod jej wpływem zaczęłam spisywać OKRUCHY PAMIĘCI, w hołdzie tym, którzy odeszli...

Oprócz słowa pisanego bardzo chętnie przytulam słowa mówione, piękna polszczyzna jest u mnie w cenie na równi z poezją. Bardzo ważne bowiem jest nie tylko to, co się mówi czyli treść, ale także to, jak się mówi czyli oprawa. Dlatego lubię słuchać poezji śpiewanej, a tekst w piosenkach doceniam na równi z muzyką.
Jak powiedział Pawlak w komedii Chęcińskiego : mądrego warto posłuchać, a jeśli te mądrości wygłoszone zostają piękną polszczyzną to korzyść podwójna. pielęgnowanie starannej mowy jest równie ważne jak pielęgnowanie urody i tu warto skorzystać z podpowiedzi Jana Miodka czy Jerzego Bralczyka, którzy nie tylko uczą jak poprawnie, ale też jak ciekawie mówić...rozwiewają różne wątpliwości językowe i to w tak ciekawy sposób, że słucha się ich wykładów jak frapujących opowieści.



Inny rodzaj słowa mówionego, które przytulam to refleksje lub rozważania znanych, cenionych i zasłużonych dla polskiej kultury osób, o niektórych już kiedyś wspominałam: Władysław Bartoszewski, Agnieszka Holland, Krzysztof Zanussi, Krystyna Janda.
Przyjemność słuchania w tych przypadkach łączy się z mądrością treści i elementami edukacyjnymi.



Na koniec wspomnę tylko dla sprawiedliwości o wpisach na blogach, które odwiedzam i przytulam z czułością, kierując się różnymi upodobaniami, zależnie od nastroju i potrzeby duchowej, ale zawsze przyczyną jest słowo...

niedziela, 29 listopada 2015

A nie wyglądasz....

Zainspirowana wywiadem z moją ulubioną poetką Gabrysią Kotas spisałam w formie wiersza swoje refleksje na temat rymowania i tego czym jest ono dla mnie. Czasami ktoś znajomy dowiadując się o tym moim pisaniu do szuflady (teraz też na blogu) zadaje takie lub podobne pytania...
Jest to wpis bardzo osobisty i pewnie nie dla każdego, ale zamieszczam na stronie głównej, bo czytelniczka zwróciła kiedyś uwagę, że nie zawsze pamięta o zaglądaniu do zakładki "wiersze".


Jak wygląda poeta?

Piszesz wiersze?
Co ty powiesz?
A nie wyglądasz!
Jak wyglądać zatem
powinien poeta?
Czy oczy ma zamglone,
powieki półprzymknięte,
Czy żywi się mrzonkami
i brzydzi go etat?

Piszesz wiersze?
A o czym?
Czy dziś jest czas
na to właściwy?
A czy poezja kiedyś
miała dobry czas?
Piszesz wiersze?
Dla kogo?
Sama powiedz:
czy wiersze są dla mas?

Jeśli nazwiesz
wierszami
myśli natłok i uczuć
co okiełznać się dają
w słów ciągi,
a poeta wyglądem swoim
nie zachwyci
to poetów spotkasz
na ulicy...

Piszę wiersze
bo myśli gdzieś
z głowy płynące,
serce w rymy
czasami zamienia.
Piszę wiersze i
choć przecież
nie jestem poetką
miewam także
przebłyski natchnienia.

niedziela, 1 listopada 2015

Anioł zapomnianych



Siadł na kamieniu Anioł
nad grobem łezkę uronił.
Siadł na kamieniu człowiek
oddając się melancholii.

W mrok cmentarza odfrunął
Anioł i cicho zapłakał
nad opuszczoną mogiłą
nie odwiedzaną przez lata.

Dusza tam jakaś samotna
czeka na świecy płomień,
czeka na okruch pamięci,
bo ktoś zapomniał o Niej.

Przechodząc obok mogiły
człowiek przystanął zdumiony,
że taka smutna mogiła
i też zapłakał wzruszony.

Postawił znicz i zapalił
pamięci płomień rozniecił,
raduje się Anioł z oddali
radują się Wszyscy Święci.

piątek, 30 października 2015

Czas leczy rany


Stary czas Dobrodziej
litościwy wielce,
ukoi cierpienie,
ukołysze serce.

Wspomnień dawnych albumy
w sepii dla nas zachowa
by świadczyły o życiu
bardziej, niźli słowa.


Stary czas patyną
pokryje obrazy
aby grymas bólu
zetrzeć z twojej twarzy.

Co było złe -
hen oddali,
kolory uczuć pozmienia
żal obróci w tęsknotę,
bukiety zasuszy
zostawi
niedopowiedzenia...

Lecz czas
nie bywa okrutny,
w pamięci twej zachowa
bezcenne obrazy,
najwłaściwsze słowa.

Stary czas Dobrodziej
w kufrze swym
odnajdzie
dar pocieszenie,
którego tak pragniesz.

J.K. 2015

niedziela, 25 października 2015

Życzenia dla Grażynki z Dukli


Jesiennej solenizantce
Grażynce Kowalik
pragnę dziś złożyć życzenia,
zalety jej wielkie pochwalić.

Jej humor nieustający,
energii dobrej wulkany,
jak miło z Grażynką z Dukli
w sieci sobie pogwarzyć...

Z urodzinowym tortem,
z lampka szampana w ręku
zaśpiewa blogowa rodzina
urodzinową piosenkę:

Bądź nam Grażynko wesoła,
miej serce otwarte na ludzi,
Twe dobre i szczere słowa
uśmiech na ustach budzą.

Zakładaj bloga by pisać
o wszystkim co w duszy Ci gra,
my zaś będziemy czytać,
co tam na dnie serca masz...

sobota, 10 października 2015

Z Subiektywną na jej podłodze


Tytuł bloga kojarzy mi się z nuconą kiedyś piosenką: mój jest ten kawałek podłogi, nie mówcie mi więc co mam robić...I tak jak lubiłam piosenkę, bo fajne słowa i łatwo wpadała w ucho, tak lubię blog Subiektywnej, dziś dla niej więc dedykacja :-)

Jej kawałek podłogi

Choć bardzo otwarta na świat
ma swój podłogi kawałek,
gdzie znajdziesz fajne teksty,
bogate w treść i dojrzałe.

Dzieli się pomysłami
jak przetrwać w codziennym trudzie,
pomysłów jej nie brakuje,
nie zrzędzi i nie marudzi.

Świeżej młodzieńczej energii
znajdziesz na blogu mnóstwo,
czasem też masz wrażenie,
że oto spoglądasz w lustro.

Bo subiektywnie lecz szczerze
dzieli się refleksjami,
co wielu już doceniło
kolejnymi nominacjami.

Gdy masz więc wolną chwilę
i lubisz ciekawe blogi,
usiądź do rozmów z autorką
Jej kawałka podłogi...

niedziela, 4 października 2015

Rozmowy z Marią

Korzeniami moja sąsiadka, pochodzi z Torunia, ja mam blisko i studiowałam w Toruniu, mam nadzieję, że nie zdradzam żadnej tajemnicy... I chociaż pewnie wielu z Was Marii nie trzeba przedstawiać, pozwólcie, że zamieszczę moje trzy grosze o Jej blogu, bo jeśli ktoś nie zna, to może się skusi...na smutek i szczęście :-)


Smutek i Szczęście...

Imienia nie zdradzi nikomu
pod nickiem śpiewnym ukryta,
życie bogato przeżyte -
za serce bloggerów chwyta.

Gdyś ciekaw, co niesie życie
w szczęśliwe i smutne dni -
u Marii Alejandry
wszystko prawdziwie brzmi.

I chociaż zasmakowała
barw życia jak w tęczy palecie,
pogodnie i zawsze śmiało
opowie o swoim świecie.

Los rzucił Ją daleko
z Polski w hiszpańskie strony,
by radość, nadzieję dawać
wszystkim ciepła spragnionym.

Co chwilę nowy temat
znajdzie, na blog swój wrzuci,
pogadać lubi z każdym,
z Marią przestaniesz się smucić.

czwartek, 1 października 2015

Bez pukania

Tym razem zapraszam na blog Ultry, gdzie zaglądam, komentarze staram się wpisywać, o co nie trudno, bo wiele jest tam ciekawych rzeczy.
Każdy z nas poszukuje czegoś dla siebie, czasami trafiamy na ciekawe blogi za podpowiedzią właśnie lub dlatego, że spodobał nam się na przykład czyjś komentarz.
Dziś zatem blog BEZ PUKANIA ma swoją dedykację:

Wchodzę bez pukania
i przecieram oczy -
wszak na blogu Ultry
zawsze coś zaskoczy.

Krakowskie zabytki
i smaki krakowskie,
magia starych uliczek
a fotki wprost boskie.

Lato w słojach zamknięte
z poetyckim przesłaniem,
garść dygresji o diabłach,
o sztuce rozważania.

Całość pięknie podana
jak wszystko w Krakowie
wchodźcie więc bez pukania
rozsmakujcie się w słowie...

poniedziałek, 21 września 2015

Kameliowej Damie...

Tajemniczy nick, intrygujące logo, ciekawe treści. Znajomość z blogiem zawierałam etapowo, tak czasem bywa, że odchodzi się i powraca.
Autorka także powróciła po przerwie, z postami jakby bardziej dojrzałymi albo ja się bardziej wczytałam. Jak zwał tak zwał.
Dziś chętnie podczytuję, chętnie komentuję, ciekawe są także komentarze gości.
Tak się też złożyło, że muza skierowała swe oko ku Damie Kameliowej, a więc dla niej tym razem dedykacja.


Zza maski spogląda
tajemnicza wielce,
lecz w tekstach rozpoznasz
jak wielkie ma serce.

Zaprasza do rozmów
na pewnych zasadach,
gdy czujesz się gotów
fajnie z Nią pogadasz.

Potrafi obronić
nawet trudny temat,
nie szczędzi argumentów,
nie powiesz: to ściema...

Tu i tam zagląda
skomentuje z sensem,
nikogo nie obrazi
bo brzydzi się hejtem.

Dama Kameliowa
bo o Niej tu mowa
na ważne sprawy otwarta
do rozmów gotowa.

środa, 16 września 2015

Monika głodna życia

Pozwólcie, że przedstawię Wam Monikę, której blog poznałam dzięki Gabrysi. Najpierw zaglądałam nieśmiało, bo myślałam, że to taki bardziej plastyczno- artystyczny, a u mnie talentu za grosz. Okazało się, że Monika równie ciekawie opowiada o swojej pasji przywracania starym przedmiotom dawnego uroku, jak i o swoich podróżach, fascynacjach filmowo - literackich, o życiu po prostu. Prawdziwa kobieta renesansu.
A tutaj link do bloga Moniki: Wciąż głodna życia


W magicznym świecie
Moniki
magiczne dzieją się
sprawy -
im dalej zapuszczasz
oko
tym bardziej jesteś
ciekawy.

Wciąż głodna życia
i rozmów
wrażliwa na świata
piękno
artyzmem przedmiotów
zachwyca -
odciska na nas
swe piętno.

Jak humanistka
prawdziwa
rozlicznym oddaje się
pasjom
wiernych Jej fanów
przybywa -
rozbudza nasze fantazje.

Każdy komentarz
Moniki
starannie od serca
pisany
a każdy post
jest z miłością
talentem Jej
dopieszczany...

środa, 9 września 2015

Okiem Eve


Jeśli spytacie jak powstają dedykacje, to nie odpowiem, bo sama nie wiem. Po prostu zaczyna chodzić mi po głowie słowo lub obraz, do których dołączają następne i gdy już są bardzo natrętne to siadam, wgryzam się w blog i dopisuje resztę. I nie ode mnie zależy która dedykacja będzie następna. Dziś przedstawiam KOBIETOSKOP.

"Dręczy" nas ciągle zdjęciami
przysmaków słodkich, deserów,
rozpala nam wyobraźnię,
więc smakołyków łakniemy.

Dla dzieci i trochę starszych
wiernych swych czytelników
napisze i namaluje,
pomysłów u niej bez liku.

W ciekawym KOBIETOSKOPIE
jak w czarodziejskim zwierciadle,
odnajdziesz pasję i humor,
odnajdziesz to czego pragniesz.

Psich cudnych portretów parę,
zabawne i zmyślne posty,
"przebłyski"dowcipem skrzące
i damsko-męskie różności.

Gdy nos spuszczony na kwintę
i potrzebujesz zaskoku -
zajrzyj choćby na chwilkę
do Eve i KOBIETOSKOPU.


wtorek, 8 września 2015

Nie jestem gotowa na jesień...

W niedzielne popołudnie tak przemokłam na spacerze i tak mnie przewiało, że zbuntowałam się , bo jak to? Wczoraj jeszcze upały, sandałki, lekkie sukienki, a tu nagle pierwsza odsłona jesieni. Za szybko, za zimno. Słyszę, że na Kasprowym spadł śnieg, mój termometr pokazuje 12 stopni, ciśnienie leci na łeb na szyję, wszyscy ziewają. Nie powiem, że tęsknię za upałami, ale taka nagła zmiana pór roku niedobrze robi na głowę i nastrój.


Co dzisiaj powiem jesieni
Gdy w szparach okiennych świszcze?
Co dzisiaj powiem drzewom
Gubiącym pożółkłe liście?
Co dzisiaj powiem wiatrom
Plączącym włosy i myśli?
Co dzisiaj powiem deszczom
Siekącym mnie bezlitośnie?
Powiem że chyba za wcześnie -
Że nie jestem gotowa na jesień.

Kiedyś nie lubiłam jesieni, im jestem starsza,to staram się dostrzegać nawet w tej porze roku jakies pozytywy. Przede wszystkim wieczory w wygodnym fotelu z książką, sezon na szarlotki i ciasta ze śliwkami, zupa dyniowa, wycieczki w pogodne dni babiego lata, klucze odlatujących gęsi...
Podzielcie się swoimi sposobami na jesień, zwłaszcza jeśli dni deszczowe, a wieczory coraz krótsze.



A na rozweselenie w pochmurny dzień zagadka.
Koleżanka przysłała mi zdjęcie z prośbą, żebym znalazła na zdjęciu wśród pluszaków jej psa o imieniu Lucky.
Ja znalazłam, szukał też mój mąż, pobawcie się także i poszukajcie.